Dziesięć rzeczy w Ekstraklasie, które mogliście przeoczyć przez przerwę na kadrę
Weszło

Dziesięć rzeczy w Ekstraklasie, które mogliście przeoczyć przez przerwę na kadrę

Oświadczeniowa wojna w Krakowie, otwarte fronty Wisły, debata Lecha Poznań, powrót Obradovicia, nowy kontrakt Peskovicia – czyli co mogliście przeoczyć w Ekstraklasie, gdy zajmowaliście się dryblingami Lewandowskiego i pożegnaniem Piszczka z kadrą. Wybraliśmy dziesięć kąsków z ligowej piłki z tych ostatnich dwóch tygodni.

1. Debata Lecha Poznań z dziennikarzami

Wątek szerzej omówiliśmy w TYM tekście. Generalnie Lech postanowił wyjść do kibiców i mediów, zorganizował debatę między Tomaszem Rząsą i Dariuszem Żurawiem a trójką poznańskich dziennikarzy. Było o polityce transferowej, słabej grze w obronie, sprzedaży Jóźwiaka i Gumnego, zbliżających się oknach transferowych, roli Rząsy w klubie. Padło sporo konkretnych pytań, ale jednocześnie mało konkretnych wypowiedzi. Fragment:

Rząsa: Nie będziemy polemizować z tym, że sprowadzeni latem zawodnicy odpowiadają za część ze straconych bramek. To widać czarno na białym. Ale musimy pamiętać o tym, że ci zawodnicy grają w centralnej części boiska, tworzą trzon drużyny, zatem siłą rzeczy błędy popełniane tam skutkują największą liczbą goli. Gramy też ofensywnie, a to sprawia, że szukamy nowych rozwiązań, przez co otwieramy się na ataki rywala. Postawiliśmy jednak świadomie na taki model gry, chcemy budować tych chłopaków cierpliwie i wierzymy, że pomyłek będzie mniej. Gdy już zagrają się z zespołem wówczas dadzą jakość, której oczekujemy.

2. Otwarte fronty Wisły Kraków

Wisła Kraków idzie ostatnio na całego i trudno już zliczyć fronty walki, które ma otwarte. Tu miasto, tam Tele-Fonika, prztyczki wymieniane między Wisłą SA i Towarzystwem Sportowym Wisła Kraków, a to jeszcze do gry weszła przebitka na oświadczenia z Cracovią. Cała sprawa jest pokłosiem ostatniego wywiadu udzielonego przez Tomasza Jażdżyńskiego, na który zareagowały władze Pasów.

Trudno nie ulec wrażeniu, że Wisła dziś walczy z całym światem, a ponadto zżerają ją konflikty wewnętrzne. O całej sprawie pogadaliśmy z Szymonem Jadczakiem, reporterem TVN-u, który z bliska śledzi to, co się dzieje w Krakowie.

– Miesiąc temu próbowałem nakłonić wszystkie strony do porozmawiania. Bezskutecznie. I właśnie to jest główny problem Wisły Kraków – różne środowiska wokół klubu tak naprawdę szczerze ze sobą nie rozmawiają.

Nie rozmawiają, bo nie chcą, nie mogą czy jest jakiś inny powód takiego stanu rzeczy?

Musimy mieć jasność, że tam nie chodzi tylko o te dwie strony, czyli Wisła SA i TS Wisła. Jest jeszcze miasto, Tele-Fonika, Socios, biznesmeni i inni ludzie, którzy się kręcą dookoła klubu. Cała rzesza zainteresowanych osób.

Wspominasz, że jest więcej stron tego sporu, co oznacza, że mogą być problemy, żeby wszystkich zgromadzić w jednym miejscu.

Ale oni nie muszą się przecież fizycznie spotykać wszyscy razem. Nie o to chodzi. Ciągle słyszę, że “cała Wisła zawsze razem” i że wszystkim zależy, żeby klub szedł w górę. Ale okazuje się, że to są frazesy, z których nic nie wynika, bo na koniec wychodzi, że różne strony definiują interes Wisły po swojemu.

Czy faktycznie dla spółki tak bardzo problematyczny jest brak praw do nazwy i herbu klubu, możliwości kontrolowania 40 milionowego długu i sprzedaży klubowych gadżetów?

Nie chce mi się nawet wchodzić w te szczegóły. Według mnie sprawa rozgrywa się gdzie indziej. Kluczem do zrozumienia tego konfliktu jest urażone ego poszczególnych stron. Ci ludzie nie są się w stanie ze sobą dogadać przez zaszłości i urazy, które między nimi miały miejsce. A te wspomniane konkretne sprawy to tylko pochodna ich konfliktów.

O powodach takiego stanu rzeczy napisaliśmy szerzej – TUTAJ.

3. Zwierzenia Michała Kołby

Po kilku dłuższych tygodniach Michał Kołba postanowił przerwać milczenie i udzielił wywiadu Przeglądowi Sportowemu. Przypomnijmy – u bramkarza ŁKS-u wykryto niedozwolone środki, w obozu łodzian docierały głosy, że Kołba zażył je nieumyślnie. Fragment TEGO tekstu poniżej, ale generalnie warto przeczytać całość, by złapać szerszą pespektywę.

List był krótki, nadawca krył się za rzędem drukowanych liter: POLADA – to skrócona nazwa Polskiej Agencji Antydopingowej. Kiedy Kołba został po meczu z Cracovią wytypowany do badania, nie spodziewał się, że kilka tygodni później dostanie taką przesyłkę. W środku koperty była kartka z krótkim opisem, a na końcu informacja, że w jego organizmie wykryto klomifen, czyli jedną z zabronionych substancji. W teorii miał mu pomóc w kłopotach związanych z niskim poziomem testosteronu. W praktyce brutalnie przerwał karierę. – O całej sprawie dowiedziałem się z klubu, bo listonosz nie mógł znaleźć mojego mieszkania. Po odebraniu telefonu z ŁKS, od razu ruszyłem na pocztę i odebrałem list. Później pojechałem na aleję Unii – wspomina, choć drogi na stadion nie pamięta. Pamięta za to jeszcze, że zanim wsiadł w samochód, zadzwonił do dietetyka, by dowiedzieć się, co mogło się stać.

4. Piast stara się przekonać Felixa do nowego kontraktu

Wywiadu w „Sporcie” udzielił też Bogdan Wilk, dyrektor sportowy Piasta Gliwice. Sporo jest tam wątków o tym, jak udało się podtrzymać dobrą formę z poprzedniego sezonu i o tym, jak ważne było zachowanie ciągłości trenerskiej. Ale to wiemy. Dowiedzieliśmy się za to jak wygląda przyszłość z Jorge Feliksem, którego kontrakt wygasa w czerwcu przyszłego roku. Cytat:

Negocjacje trwają już od pewnego czasu. Mogę zdradzić, że piłkarzowi i jego agentowi została przedstawiona nasza propozycja nowej umowy i czekamy na odpowiedź drugiej strony. Wiadomo, że różnie może być, czego przykładem był Aleksandar Sedlar. On też dostał od nas bardzo dobrą propozycję kontraktu, ale nie byliśmy w stanie konkurować z Majorką. Jorge wzbudza zainteresowanie innych klubów, podobnie, jak kilku innych naszych piłkarzy. Trudno się temu dziwić, bo to piłkarze mistrza Polski, który obecnie znów plasuje się w czołówce ligi.

Ponadto dyrektor Wilk zdradza też, że niewykluczony jest powrót do tematu z lata, czyli sprzedaży Piotra Parzyszka do Włoch. Zatem – chcąc czy nie – Piasta czeka kolejna przebudowa. Ale jeśli za budowanie zespołu ma być odpowiedzialny ponownie Waldemar Fornalik, to chyba jesteśmy spokojni o przyszłość gliwiczan.


2019-12-07 15:00
Jagiellonia Białystok
-
Zagłębie Lubin

2019-12-07 17:30
Lech Poznań
-
ŁKS Łódź

2019-12-07 20:00
Lechia Gdańsk
-
Wisła Płock

2019-12-08 12:30
Cracovia
-
Raków Częstochowa

2019-12-08 15:00
Pogoń Szczecin
-
Piast Gliwice

2019-12-08 17:30
Śląsk Wrocław
-
Legia Warszawa

2019-12-13 18:00
Arka Gdynia
-
Zagłębie Lubin

2019-12-13 20:30
Wisła Kraków
-
Pogoń Szczecin

2019-12-14 15:00
Raków Częstochowa
-
Górnik Zabrze

5. Obradović żyje, a nawet trenuje

W pewnym momencie zapomnieliśmy w ogóle o istnieniu tego gościa. Przypomniał o nim Dariusz Mioduski w jednym z wywiadów. Do niedawna był jak Wielka Stopa – ktoś o nim słyszał, nikt nie widział. Ale kasował co miesiąc przyzwoite pieniądze.

Przyjeżdżał z opinią zawodnika-szklanki, zagrał w rezerwach i zaczął narzekać na bóle mięśniowe. Poleciał do Hiszpanii zeznawać w sprawie ustawionego meczu, a wrócił kontuzjowany. Nie wiemy – może miał niewygodny fotel w samolocie, może stewardessa go pobiła gdy domagał się siedzenia przy oknie. Ale najgorsze już za nim. Wrócił silniejszy. Ivan Obradović zaczął treningi z pierwszym zespołem Legii!

Teraz musi już tylko okazać się lepszy od beznadziejnego Rochy, wygryźć ze składu będącego w świetnej formie Karbownika i wreszcie będziemy mogli obwieścić światu – tak, to był złoty strzał Legii, by płacić temu gościowi jeden z najwyższych kontraktów w zespole.

jeden

6. Podolski w Górniku Zabrze?

Póki co to tylko plotki, w dodatku temat przewijał się przez media już kilka lat temu, natomiast obok takich doniesień trudno przejść obojętnie. Otóż Tomasz Włodarczyk donosi, że wraca opcja powrotu Łukasza Podolskiego do Górnika Zabrze. Od razu pojawiły się porównania, że to byłby ruch na miarę Danijela Ljuboi w Legii, ale nam się wydaje, że Poldi to jednak gość o marce, która przerasta Serba dwukrotnie. Etatowy reprezentant Niemiec, mistrz Bundesligi, gość swego czasu należąc do czołówki ligi niemieckiej. Może i ostatnio był na aucie europejskiej piłki, bo czmychnął sobie na odcinanie kuponów w Azji, ale coś nam podpowiada, że rzucenie go na skrzydełko za Kamila Zapolnika mogłoby jednak podnieść jakość wyjściowej jedenastki zabrzan. O walorach marketingowych nawet nie mówimy – chyba łatwiej sprzedać koszulkę Podolskiego niż Manneha.

7. Iker Guarrotxena na wylocie z Pogoni

Wygląda na to, że tylko do zimy potrwa niedługa przygoda Hiszpana z Ekstraklasą. Według hiszpańskich mediów Guarrotxena dostał od Pogoni zielone światło na odejście w najbliższym oknie transferowym i ma szukać sobie nowego klubu. Ponoć trener Kosta Runjaic nie jest zadowolony z jego formy, po meczu z Lechem indywidualnie wypunktował jego nastawienie (czego nie robi często), a jego konkurenci do grania już dawno mu odjechali – taki Spiridonović chociażby wygląda pięć razy lepiej od Ikera.

Cóż, nie każdy Hiszpan w Ekstraklasie musi okazać się Carlitosem czy Imazem.

8. Wisła zmieniła trenera

Czas w futbolu szybko mija, więc wydaje się, że od zastąpienia Macieja Stolarczyka Arturem Skowronkiem minęło sporo dni, tymczasem Wisła dokonała zmiany szkoleniowca tuż po ostatnim meczu przed przerwą na kadrę. Poświęciliśmy tej decyzji sporo miejsca na naszych łamach, ale najciekawsza wydaje się sylwetka nowego trenera. TUTAJ sporo o Skowronku ustami tych, którzy mieli okazje z nim pracować:

Jego podopieczni z tamtego okresu wypowiadali się o nim skrajnie. Eduards Visnjakovs mówił bez ogródek, że „rozpierdolił zespół”. Skowronek później kontrował, że nie puścił go na zgrupowanie reprezentacji Łotwy poza terminem UEFA i piłkarz był niezadowolony. Dodał, że gdyby Łotysz nie notował pudła za pudłem, byłaby szansa na utrzymanie. Marcin Kikut stwierdził, że trener „wbił gwóźdź do trumny”. Z kolei będący objawieniem w bramce Patryk Wolański mocno młodego szkoleniowca komplementował.

Słowa Kikuta nie pozostały bez reakcji Artura Skowronka, który na portalu sportslaski.pl dwa lata później stwierdził tak: – Marcin Kikut miał problem chyba wszędzie gdzie kończył współpracę. Zawsze wszyscy wkoło byli winni, tylko nie on. Nie był moim transferem, ale zasłużył na miejsce w składzie i dostał je dzięki normalnej, uczciwej rywalizacji. Później zaczął ją przegrywać, wskoczył Stępiński i placu nie oddał.

Pytamy dziś Marcina Kikuta o tamten okres i tamte nieporozumienia. – Każdy będzie bronił swojej tezy. Bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś przyznał w wywiadzie „to była tylko moja wina, to ja zawaliłem”. Zaraz po odejściu z Widzewa byłem zły i ze względu na spadek, i ze względu na to, jak traktował mnie trener Skowronek. Z mojej perspektywy nasza współpraca kompletnie nie wyglądała tak, jak powinna. Mogłem, jako doświadczony ligowiec z sukcesami, mieć swoje zdanie i je wyraziłem. To, że trener odbił piłeczkę, też było normalne, bo lekko go ukłułem – stwierdza krótko.

9. Pesković na dłużej w Cracovii

Niektórzy mogą się pukać w głowę, gdy klub przedłuża kontrakt z 37-letnim piłkarzem. Ale ta sytuacja jest inna. Chodzi bowiem o bramkarza. Chodzi o podstawowego zawodnika. No i chodzi o Michala Peskovicia, który – co by nie mówić – trzyma wysoki poziom już od dłuższego czasu.

W ogóle mamy wrażenie, że to bramkarz trochę niedoceniany. Zachwycamy się w tym sezonie Stipicą, chwalimy Putnockiego, doceniamy pobudkę Placha, gdzieś tam pamiętamy oczywiście o Kuciaku. Ale o Peskoviciu nieco się zapomina. A to nadal ligowa czołówka na swojej pozycji. Cracovia przedłużyła z nim kontrakt do końca przyszłego sezonu i ma jeszcze półtora roku na przygotowanie sobie następcy Słowaka. To kolejna dobra wiadomość dla Pasów w kontekście budowania zespołu, bo niedawno klub przedłużył też umowę z Januszem Golem.

10. Holender chce do Legii

– Legia jest jednym z klubów, które mnie chcą. Ale jeszcze nie podjąłem decyzji gdzie trafię. Uzależniam to od wielu czynników – opowiada Vito Wormgoor w norweskich mediach. Nie znamy gościa, zerknęliśmy tylko na Transfermarkt i regularnie gra w SK Brann. Jest stoperem, w przeszłości był zawodnikiem chociażby Ajaksu Amsterdam.

Holendrowi zimą kończy się kontrakt w Norwegii i – z tego co mówi – Legia jest nim mocno zainteresowana. Sęk w tym, że nikt z Legii tego nie potwierdza. Co więcej – jak podaje Sport.pl – nikt w Warszawie nie ma w ogóle tematu ściągnięcia go do stolicy.

Ktoś tu wali kity i obawiamy się, że może być to pan Wormgoor. Wydaje się bowiem, że którą pozycję jak którą, ale akurat pozycję stopera Legia ma dobrze obsadzoną. Jest Jędrzejczyk, jest Lewczuk, do tego Remy, Wieteska, od biedy też Astiz. 31-letni Holender jakoś nie pasuje nam do tej układanki.

KOMENTARZE (10)