Kierownik drużyny, fotograf amator. Robił zdjęcia samochodu sędziów
Weszło

Kierownik drużyny, fotograf amator. Robił zdjęcia samochodu sędziów

Z jednej strony jesteśmy załamani, że runda w niższych ligach dobiega końca, bo to oznacza prawie pół roku przerwy od meczów KTS-u Weszło. Z drugiej – przynajmniej na jakiś czas skończą się tak patologiczne sytuacje, jak te opisywane przez nas w ramach akcji „Szacunek Dla Arbitra”. Napłynęły do nas w ostatnich dniach kolejne meczowe protokoły, z których na pierwszy plan wysuwa się sytuacja z łódzkiej A-klasy. Po raz kolejny mamy bowiem do czynienia z groźbami wobec sędziów, które nabierają iście gangsterskich cech.

Ale po kolei. Kotan Ozorków gra z Magnatem Sierpów. Gospodarze pewnie wygrywają 4:1, ale jak uznali goście – jedynym winnym ich porażki jest sędzia spotkania. W 52. minucie presji nie wytrzymują trener oraz kierownik (i jednocześnie prezes), wulgarnie obrażając arbitra („grubas jebany, naucz się sędziować”). To oczywiście niestety mieści się w weekendowej klasyce A-klasy, ale obaj panowie i ich piłkarze nie poprzestali na tych delikatnych uwagach co do tuszy i poziomu sędziowania rozjemcy zawodów. W 70. minucie czerwoną kartką został ukarany jeden z piłkarzy gości, za wiązankę wśród której znalazło się: „przyjechało trzech jebanych zjebów”.

Tego było już za wiele dla przedstawicieli klubu o tak szlachetnej nazwie jak Magnat. Jak można usuwać z boiska piłkarzy za takie pierdoły? Po meczu przy asyście gróźb i komentarzy kibiców oraz piłkarzy, kierownik zaczął… fotografować samochód sędziów. „Teraz nie widziałeś, to zobaczysz na dyscyplinie, pajacu” – ta zapowiedź nieprzyjemności na Wydziale Dyscypliny była jeszcze w miarę łagodna, bo prawdziwe armaty odpalił jeden z zawodników Magnata: „i tak będę, kurwy, za wami jechał”.

Naprawdę, nie mieści nam się w głowach, co muszą czuć zawodnicy i trenerzy z tych amatorskich klubów, wykonując takie efektowne zagrywki. Już pal licho to obrażanie, wyzywanie, do tego groźby od kibiców – powiedzmy, że był czas się do tego przyzwyczaić. Ale ten nowy trend namierzania samochodów sędziowskich, grożenia im, że zostaną dogonieni na trasie? Co to jest za dziki zachód? Jeden napad na dyliżans w stylu indiańsko-kowbojskim już mieliśmy, pisaliśmy o tym TUTAJ, na szczęście pod Ozorkowem skończyło się na groźbach.

Podpytaliśmy trochę wśród znajomych, ponoć wyjazdy na mecze Magnata niemal zawsze wiążą się z koniecznością przygotowania uszu na szereg wyzwisk. Teraz doszły do tego fotki auta i groźby dopadnięcia na trasie. Całość bulwersuje tym mocniej, że kierownik drużyny i jednocześnie fotograf-amator, poza boiskiem pracuje w zawodzie, który nie ma lekko na trybunach piłkarskich.

Sam zainteresowany tłumaczył się, że sędzia w protokole włożył w jego usta słowa kibiców, ale trudno uwierzyć, by cała trójka arbitrów miała na tyle lichy słuch, by gremialnie się w tej kwestii pomylić. Zobaczymy zresztą, co na ten temat powie łódzki Wydział Dyscypliny, który z pewnością zajmie się wydarzeniami z Ozorkowa. Przypomnijmy – ci od gróźb i zatrzymywania samochodu na trasie dostali odpowiednio rok dyskwalifikacji oraz dożywotne wykluczenie z futbolu.

KOMENTARZE (1)