post Avatar

Opublikowane 19.11.2019 09:54 przez

Michał Kołkowski

66 meczów i ani jednego więcej – Łukasz Piszczek definitywnie żegna się z reprezentacją Polski. No, tak naprawdę z kadrą pożegnał się już kilka miesięcy temu, rezygnując z występów w drużynie narodowej na własnych warunkach, jednak to dzisiaj boczny obrońca symboliczną klamrą zepnie całą swoją reprezentacyjną karierę. Karierę trwającą już prawie 13 lat. 3 lutego 2007 roku Piszczek – wówczas młody, obiecujący napastnik Zagłębia Lubin – pojawił się na boisku w drugiej połowie towarzyskiej potyczki z Estonią. Na stadionie Municipal de Chapin, w andaluzyjskim mieście Jerez de la Frontera, przy garstce kibiców na trybunach. W meczu, o którym nikt już nie pamięta, a ci, którzy jednak pamiętają pewnie woleliby o nim zapomnieć. Dziś sytuacja jest zgoła odmienna – Łukasz wybiegnie na murawę Stadionu Narodowego. Areny dla naszej reprezentacji wyjątkowej, magicznej. Jako 34-letni zawodnik o uznanej klasie, jeden z najlepszych prawych defensorów w dziejach polskiego futbolu, a w swoim czasie ścisła czołówka na świecie. Przy aplauzie dziesiątek tysięcy widzów. Wyjdzie, żeby dopisać finałowy akapit tej pięknej opowieści i postawić ostatnią kropkę.

Na pewno wymiar reprezentacyjnej kariery Piszczka lepiej i trafniej odda jego pożegnanie niż debiut. A za co będą go dzisiaj kibice oklaskiwali, dlaczego niewątpliwie zaczną skandować: „dzię-ku-jemy”? Przypomnijmy sobie najważniejsze momenty Łukasza z orłem na piersi. Niezbyt ekskluzywny debiut mamy już za sobą, więc przejdźmy od razu do poważniejszych wspomnień.

22 sierpnia 2007 roku. Rosja 2:2 Polska (mecz towarzyski)

To był tak naprawdę pierwszy mecz, podczas którego Piszczek mógł w pełni poczuć atmosferę reprezentacji i poznać ciężar biało-czerwonego trykotu. Niby tylko spotkanie towarzyskie, ale jednak miało swoje wyczuwalne napięcie. Podopieczni Leo Beenhakkera w Moskwie zmierzyli się z Rosjanami i już gwizdy podczas „Mazurka Dąbrowskiego” zwiastowały dobitnie, że obie strony zmuszone będą, by potraktować to starcie jak najbardziej poważnie. Tak też się stało. Mocni w tamtym czasie gospodarze, którzy rok później zostali pod wodzą Guusa Hiddinka rewelacją Euro 2008, szybko wyszli na dwubramkowe prowadzenie, ale Polakom udało się odrobić te straty, po dwóch szybkich i pięknych trafieniach w drugiej połowie. Skoczyło się remisem 2:2.

Piszczek rzecz jasna na listę strzelców się nie wpisał, zabłysnęli Jacek Krzynówek i Jakub Błaszczykowski. Ale trzeba zwrócić uwagę, że Łukasz pojawił się na boisku w szczęśliwym dla biało-czerwonych momencie. Zmienił Radosława Matusiaka w 76 minucie, czyli akurat wtedy, gdy losy meczu odwróciły się na naszą korzyść i pojawiła się nawet szansa na zwycięstwo.

Pierwszego gola dla reprezentacji zdobył tamtego dnia w Błaszczykowski. Nikt, pewnie z samym Piszczkiem na czele, nie mógł się spodziewać, że w przyszłości to właśnie ta dwójka będzie odpowiadała za siłę rażenia reprezentacji Polski w układzie skrzydłowy – boczny obrońca.

8 czerwca 2008 roku. Polska 0:2 Niemcy (mistrzostwa Europy 2008)

Losy Piszczka i Błaszczykowskiego ciekawie się poplątały. Przed mistrzostwami Europy w Austrii i Szwajcarii – pierwszym turniejem z udziałem reprezentacji Polski – ten drugi nabawił się kontuzji, która przekreśliła jego szanse na występ. Beenhakker sięgnął zatem po pozostającego w odwodzie Piszczka.

Kulisy tej decyzji opisywał na łamach Weszło asystent holenderskiego selekcjonera, Bobo Kaczmarek: – Ja Łukasza pamiętałem jeszcze z Gwarka, kiedy decydowaliśmy się go zabrać na Euro 2008. On odpoczywał sobie wtedy w Grecji, na Rodos czy jakiejś innej wyspie. Został na zgrupowanie ściągnięty prosto z wczasów. Awaryjne powołanie, ale moim zdaniem bardzo zasadne. Pasował do naszego ofensywnego grania. Napastnik, który mógł wystąpić na pozycji skrzydłowego czy prawego pomocnika. O takiego zawodnika nam wówczas chodziło, o Łukaszu mieliśmy bardzo dobre informacje od Wojciecha Łobodzińskiego. Oni grali ze sobą w Zagłębiu, gdzie sięgnęli po mistrzostwo Polski. Co nami kierowało, żeby wskazać akurat na niego? Przede wszystkim desperacja spowodowana urazami. Pojechaliśmy na mistrzostwa dziesiątkowani. Jednym z  kluczowych zawodników naszej kadry był Kuba Błaszczykowski, który wypadł przed turniejem. Przewertowaliśmy całą listę zawodników i wyszło nam, że Piszczek najlepiej się wpisuje w interesujący nas profil – opowiadał Kaczmarek.

Turniej ostatecznie zakończył się dla polskiej kadry klapą, a Piszczek dostał tylko 25 minut w przegranym starciu z Niemcami. Sam też nabawił się urazu. Była to jednak dopiero pierwsza z czterech jego przygód na imprezach rangi mistrzowskiej.

29 maja 2010 roku. Polska 0:0 Finlandia (mecz towarzyski)

Spotkanie kompletnie już zapomniane i zresztą bardzo słusznie, bo był to jeden z wielu dziadowskich sparingów rozegranych przez biało-czerwonych za kadencji Franciszka Smudy, nieudolnie przygotowującego drużynę do Euro 2012. Dla Piszczka było to jednak spotkanie bardzo istotne – wrócił do wyjściowego składu reprezentacji po dwóch latach nieobecności i zmagania się z rozmaitymi urazami. Wrócił już nie jako napastnik czy skrzydłowy, lecz nowocześnie grający boczny obrońca.

Przez osiem następnych lat tylko kontuzje były w stanie podważyć jego pozycję z prawej strony bloku defensywnego.

Od pierwszych minut spotkanie z Finami rozpoczęli Piszczek, Błaszczykowski, Lewandowski. W jakimś sensie ukonstytuował się tamtego dnia trzon polskiej drużyny, potem niemalże przysłowiowo już nazywany „trójką z Dortmundu”.

26 maja 2012 roku. Słowacja 0:1 Polska (mecz towarzyski)

Jeden z ostatnich sprawdzianów przed mistrzostwami Europy w 2012 roku udało się Piszczkowi uświetnić pierwszą asystą w reprezentacji.

W kolejnym spotkaniu towarzyskim z Andorą Piszczek asystował ponownie, tym razem przy trafieniu Roberta Lewandowskiego. Co ciekawe – obie asysty prawy obrońca zaliczył po wrzutkach z lewej nogi.

16 czerwca 2012 roku. Polska 0:1 Czechy (mistrzostwa Europy 2012)

Co tu dużo mówić – Euro 2012 zakończyło się całkowitą klęską w fazie grupowej i trzeba powiedzieć, że również dla Piszczka był to w najlepszym razie przeciętny, a tak naprawdę to po prostu nieudany turniej. Boczny obrońca do mistrzostw przystąpił opromieniony chwałą płynącą z dwóch kolejnych triumfów w Bundeslidze, był w tamtym czasie uznawany za absolutnie topowego piłkarza na swojej pozycji, a z Błaszczykowskim rozumiał się bez słów. Ale w układance Smudy jakoś nie udało mu się tego wszystkiego wykorzystać, choć trzeba pamiętać, że to Piszczek zanotował asystę przy trafieniu Kuby w starciu z Rosjanami.

Niestety – przeciwko Czechom już nie udało się Łukaszowi błysnąć.

– Miałem zupełnie inne oczekiwania przed tym turniejem. Niestety wszystko potoczyło się inaczej. To smutne. Zwłaszcza dla naszych kibiców. (…) Nie czytałem gazet i starałem się nie wracać myślami do mistrzostw. Aż w końcu odzyskałem apetyt na futbol – opowiadał Piszczek w rozmowie z TVP Sport. Jak przyznał – mocno odchorował nieudane mistrzostwa.

22 marca 2013 roku. Polska 1:3 Ukraina (eliminacje do mistrzostw świata)

Pierwszy z trzech goli Łukasza Piszczka w kadrze. Bramka, która dała biało-czerwonym nadzieję, że jednak uda się uniknąć kompromitującej porażki z Ukrainą na Stadionie Narodowym, która mocno komplikowała sprawę awansu na mistrzostwa świata w Brazylii. No ale cóż – nie udało się. Choć dla Łukasza był to generalnie ciekawy czas, ponieważ już w następnej kolejce eliminacyjnej poprawił on swój dorobek bramkowy, pokonując golkipera San Marino.

Wkrótce potem Piszczek musiał jednak wyhamować i długo pauzować w powodów zdrowotnych.

Jak opowiadał w rozmowie z Weszło ówczesny selekcjoner reprezentacji Polski, Waldemar Fornalik, absencja bocznego defensora była dla kadry jednym z gwoździ do trumny w tamtym eliminacjach. – Podczas eliminacji do mistrzostw świata był w zasadzie niezastąpiony. Musiał się poddać operacji po finale Ligi Mistrzów i na pewno skomplikowało nam to sprawę, szukaliśmy różnych rozwiązań. Na boisku zawsze korzystaliśmy z chemii, która była pomiędzy tak zwaną trójką z Dortmundu. Pewne kwestie w relacjach między nimi często demonizowano. Z mojej perspektywy widziałem wyłącznie świetną współpracę. Język piłkarski jest bardzo prosty i jeżeli się wychodzi na boisko, liczy się już tylko dobro drużyny. Ja tak to odbierałem.

5 marca 2014 roku. Polska 0:1 Szkocja (mecz towarzyski)

Ciekawostkowo warto wspomnieć ten sparing. Nie tylko dlatego, że to jedna z dwóch porażek biało-czerwonych na Narodowym, obok wspomnianego powyżej starcia z Ukraińcami. Ale też jedyny mecz, w którym to Piszczek wprowadził reprezentację na murawę w roli kapitana drużyny.

Czy Łukasz to lider szatni? Janusz Kowalski, który pamięta Łukasza jeszcze z zabrzańskiego Gwarka, charakteryzował swojego dawnego podopiecznego tak: – Są różnego rodzaju liderzy. Są zawodnicy, którzy uważają się za liderów, w szatni ich wszędzie pełno i robią wokół siebie szum. Są jednak również tacy, którzy pozostają w cieniu, a dopiero na boisku przejmują kontrolę. I ten drugi rodzaj przywództwa ma prawdziwą wartość. Specjaliści od robienia atmosfery powinni poszukać sobie miejsca w rozrywce. Prawdziwy lider jest potrzebny na murawie i Łukasz takim boiskowym przywódcą był.

11 października 2014 roku. Polska 2:0 Niemcy (eliminacje do mistrzostw Europy)

Kto wie, czy w kultowym już niemalże starciu z Niemcami z 2014 roku Piszczek nie wykonał najważniejszego dośrodkowania w najnowszej historii polskiego futbolu – jego celne dogranie na głowę Arka Milika pozwoliło biało-czerwonym napocząć mistrzów świata i w konsekwencji odnieść historyczny triumf nad odwiecznymi rywalami. Pierwszy, dlatego smakujący tak wspaniale. Zaczęła się nowa era w dziejach naszej reprezentacji. Może nie usłana różami, ale na pewno znacznie piękniejsza niż ta, która trwała przez wiele, wiele poprzednich lat.

Nie będzie chyba przesadą stwierdzenie, że ta perfekcyjna wrzutka na głowę Milika to najważniejsze zagranie Piszczka w całej jego reprezentacyjnej karierze. – Zarówno dla mnie, jak i dla kibiców okres kwalifikacji do mistrzostw Europy i Euro 2016 we Francji były wyjątkowe. To czas, kiedy kadra osiągnęła apogeum. Będę ten czas długo wspominał – mówił Piszczek w rozmowie z Polsatem.

25 czerwca 2016 roku. Polska 1:1 (k. 5:4) Szwajcaria (mistrzostwa Europy 2016)

Trudno się dziwić, że Piszczek mistrzostwa we Francji wspomina ciepło. Ostatecznie reprezentacja Polski po raz pierwszy od dekad zdołała przebrnąć fazę grupową dużego turnieju, a potem awansowała do ćwierćfinału, po karnych eliminując Szwajcarię. Na więcej nie starczyło sił, ale i tak było się z czego cieszyć. Prawy obrońca nie był może pierwszoplanową postacią naszego zespołu, lecz prezentował bardzo wysoki, równy poziom i doskonale uzupełniał się z Błaszczykowskim z prawej strony boiska.

Jego wkład w grę polskiej kadry był wprost nieoceniony. W defensywie odpowiedzialny i niemal bezbłędny, w ataku piekielnie groźny. Oto, jak na Weszło zrecenzowaliśmy turniej w wykonaniu Piszczka:

„Nota 9. Niewątpliwie turniej życia. Wydawało się, że mecz ze Szwajcarią, podbity jeszcze stemplem tego szalonego sprintu w samej końcówce, gdzie brakło trochę szczęścia przy małym bilardzie w polu karnym, na długo pozostanie jego najlepszym w narodowych barwach. Okazało się, że zasługiwał na to miano ledwie kilka dni. Z Portugalią było jeszcze lepiej – potrafił zakręcić Ronaldo, nieustannie podwajał Kubę na prawym skrzydle, wiedział kiedy i jak włączyć się w tempo, by drużyna miała z niego jak najwięcej pożytku. Jego przerzut do Grosickiego, który chwilę później obsłużył Lewandowskiego w polu karnym Portugalczyków (zresztą wykonany sekundy po tym, jak zwiódł CR7) – doskonały. Jasne, Cedric popełnił błąd, ale wszystko dzięki temu, że ta piłka poszła w kozioł w odpowiednim momencie, jeszcze zanim dotarła do Grosika.”

26 marca 2017 roku. Czarnogóra 1:2 Polska (eliminacje do mistrzostw świata)

Bez wątpienia najważniejsze trafienie Łukasza dla reprezentacji. Szalony lob na wagę trzech punktów w 82 minucie ważnego, wyjazdowego starcia z Czarnogórą. Gdyby nie ta bramka, droga kadry Adama Nawałki na mundial mogłaby się stać paskudnie wyboista.

PODGORICA 26.03.2017 MECZ ELIMINACJE DO MISTRZOSTW SWIATA 2018 GRUPA E: CZARNOGORA - POLSKA 1:2 --- FIFA WORLD CUP 2018 QUALIFYING ROUND GROUP E MATCH: MONTENEGRO - POLAND 1:2 LUKASZ PISZCZEK STRZELA GOLA MARKO VESOVIC FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

24 czerwca 2018 roku. Polska 0:3 Kolumbia (mistrzostwa świata 2018)

Co tu dużo mówić – kompletnie nieudany turniej dla kadry jako zespołu, kompletnie nieudany również indywidualnie dla Piszczka. Łukasz w starciach z Senegalem i Kolumbią zaprezentował się chyba z najgorszej strony, jeżeli przeanalizować całą jego przygodę z kadrą. Która generalnie nie była całkowicie, od deski do deski udana – miewał Piszczek w drużynie narodowej okresy lepsze i gorsze, często w drodze na zgrupowanie gubił gdzieś formę, którą wcześniej oczarowywał kibiców w Bundeslidze i Champions League. Ale tak źle, jak na mistrzostwach w Rosji, nie prezentował się nigdy wcześniej. Zawiódł na całej linii.

Jak go wtedy oceniliśmy na Weszło? Tym razem recenzja była bezwzględna.

„Łukasz Piszczek 1. Najsłabszy z super zgranego, trzyosobowego bloku defensywnego. Łukasz, naprawdę nie wiemy, co się z tobą stało. Od tak doświadczonego zawodnika musimy wymagać konkretów, a on zaprezentował się tak, że pewnie zamachem na raz ograłby go dzisiaj Bartosz Śpiączka. Trudno też oprzeć się wrażeniu, że słaba postawa Piszczka – teoretycznie lidera defensywy – wpływała negatywnie na pozostałych partnerów. Jak mówiła nam ostatnio Daria Abramowicz, psycholog sportu: „Istotny wpływ na zespół może mieć to, że zawodnik postrzegany przez pryzmat lidera albo kogoś bardzo ważnego dla drużyny z perspektywy roli emocjonalnej, nie wykorzystuje stu procent swoich zasobów”. Szkoda, że Piszczek nie wykorzystał nawet jednego procenta tych zasobów”.

***

Może zatem i dobrze się stało, że Łukasz będzie miał okazję, by pożegnać się z kibicami w trochę sympatyczniejszej atmosferze. Jak widać – jego kariera w kadrze nie składa się może z super-efektownych goli, seriami kolekcjonowanych asyst. Ale jakość i solidność nie zawsze da się ująć cyferkami z klasyfikacji kanadyjskiej, nie zawsze da się ją przedstawić za pomocą krótkiej pocztówki z przeszłości. Dziś Piszczek pojawi się na boisku w narodowych barwach po raz sześćdziesiąty szósty i jednego możemy być pewni w dwustu procentach – da z siebie wszystko, a nawet jeszcze więcej. Zawsze dawał, dokładając do swojej pracowitości również niebagatelne umiejętności.

Choćby i za to wypada mu dzisiaj podziękować.

fot. NewsPix.pl/FotoPyK

Opublikowane 19.11.2019 09:54 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
14.07.2020

Teleturniej! Kogo można zatrudnić do kręcenia karuzelą w Garwolinie?

Kochani. Zapraszamy do świata zagadek, łamigłówek i rebusów. Paweł Paczul przygotował pytania. Jakub Białek, Mateusz Rokuszewski i Alan, który udział wylicytował w akcji donejtowej, próbowali na nie odpowiedzieć. Śmiechom nie było końca, bo wszyscy dokazywali.  Startujemy o 19!
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Źle zaczęli, dobrze kończą. Największe pozytywne metamorfozy w Ekstraklasie

Jeżeli ktoś słabo zaczyna przygodę z Ekstraklasę, w większości przypadków tendencja już się nie zmienia. A jeżeli prezentuje się co najwyżej przeciętnie przez rok lub półtora, tym bardziej trudno zakładać, że nagle eksploduje z formą. W tym sezonie jednak mamy i takie historie. Niektóre metamorfozy są naprawdę zaskakujące, bo nie ukrywamy, że na kilku nazwiskach […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

AleNumer – konkurs z nagrodami – ile będzie rzutów karnych?

Karne to loteria – mówią ci, którzy na futbolu nie za bardzo się znają. Nam bardziej pasowałoby stwierdzenie, że dyktowanie karnych to loteria, bo często (nawet przy VAR) mamy wrażenie, że arbitrzy losują sobie decyzje w polu karnym. Ale niech będzie – pobawmy się w typowanie. Ile rzutów karnych zostanie podyktowanych w 36. kolejce Ekstraklasy? […]
14.07.2020
Anglia
14.07.2020

Czy na pewno doceniamy, w jakim miejscu jest dziś Jan Bednarek?

Na murawie nieprawdopodobne stężenie talentu, Bruno Fernandes, Anthony Martial, Marcus Rashford czy Paul Pogba. O wyniku nie rozstrzyga jednak żaden z nich, a skromny polski stoper, który wyskoczył najwyżej do centry z rzutu rożnego i strącił piłkę tak, że Obafemi musiał już tylko dopchnąć ją do pustej bramki. Jan Bednarek zaliczył drugą asystę w sezonie, […]
14.07.2020
Anglia
14.07.2020

Norwich City, czyli sztuka spadania z klasą. Co może czekać Płachetę?

Złośliwi powiedzą, że Norwich City to angielski odpowiednik ŁKS-u Łódź. Beniaminek stroniący od kosztownych wzmocnień, ale odważnie stawiający na ofensywny styl gry. Zafiksowany wręcz na punkcie swoich długofalowych wizji. No i żegnający się z najwyższym poziomem rozgrywek po zaledwie jednym sezonie. Jeśli przyjrzeć się jednak szczegółom, to znajdziemy trochę różnic między oboma klubami. Przeanalizujmy zatem, […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Do MMA wystawiłbym siebie. Petrasek? Pokonałbym go!

W naszej ankiecie „Weszło z butami” tym razem możecie poznać najlepszego w lidze zawodnika MMA z tych, którzy trafiliby do Gryffindoru. Maciej Żurawski z Pogoni Szczecin to syn karateki, który pięć i pół roku trenował skoki na trampolinie, wychował się na kibicowskim osiedlu, a który wśród najważniejszych Polaków w historii znalazłby miejsce dla Rafała Murawskiego. […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Zagłębie Lubin przed sporym liftingiem. Co zostanie z tej drużyny?

Zagłębie Lubin miewało w tym sezonie okresy gry spektakularnej. Nie boimy się tego słowa, były chwile, gdy podopieczni Martina Seveli robili prawdziwe show – głównie za sprawą szalenie mocnej ofensywny z Boharem, Żivcem czy Białkiem na czele. Cele sportowe, zwłaszcza w relacji do poniesionych wydatków, nie zostały jednak zrealizowane. Gra w dolnej połowie tabeli to […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Sycylijska niespodzianka. Filip Piszczek odpalił w Serie B i pomaga utrzymać Trapani

– Lubię spokój, który tu odnalazłem. Nie ma takiego stresu, do jakiego przywykłem w Polsce, gdzie w codziennym życiu jesteśmy bardziej sztywni. Sprowadziłem na Sycylię rodzinę, ich obecność to dla mnie dodatkowa motywacja – mówił Filip Piszczek w rozmowie z „La Gazzettą dello Sport”, w której zdradził tajemnicę swojej dobrej formy. Formy, dzięki której stał […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Stoperze, dobrze się zastanów, zanim wsiądziesz na tę konkretną Łódź

Łódzki Klub Sportowy bez wątpienia jest najgorszą drużyną Ekstraklasy, najwięcej trudności przynosi mu zdobywanie bramek, z największą łatwością je traci. Czy za Kazimierza Moskala, czy za Wojciecha Stawowego, ŁKS punktuje żenująco, gra niewiele lepiej. Ale nie da się przy tym nie zauważyć, że to jednocześnie najbardziej pechowa ze wszystkich drużyn, a największe stężenie negatywnej energii […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Quiz piłkarski. Z kim ścieraliśmy się w eliminacjach?

Panie i panowie. Zapraszamy na kolejną odsłonę naszych quizów. Tym razem skupiliśmy się na reprezentacji Polski, bo nie da się ukryć – stęskniliśmy się za tymi skurczybykami w biało-czerwonych koszulkach. Na razie trzeba zaglądać do archiwum, więc zajrzeliśmy. Pytamy: czy potraficie wymienić wszystkich rywali, którzy stawali na naszej drodze w eliminacjach do wielkich turniejów rozegranych […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Marcus wyjaśnił zaciąg najemników

Nie twierdzimy, że Arka trzymała Ferrari w garażu. Wcale nie uważamy, że jakby Marcus wcześniej grał więcej, to Arka na luzie zrobiłaby utrzymanie. Ale nie da się ukryć, że forma Marcusa na finiszu zawstydza kilku słono opłacanych przez gdynian najemników. I nie byłoby wielkim ryzykiem powiedzieć, że owszem, z Marcusa w tym sezonie można było […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Lech ma zastępcę Gytkjaera. Strzelał w Danii, 2. Bundeslidze i Bundeslidze

Lubimy te piosenki, które już znamy. W Lechu najwyraźniej chcą zanucić melodię z Christianem Gytkjaerem i znów sięgają do Niemiec po gościa, który w przeszłości strzelał sporo goli, ale w ostatnim sezonie za dużo nie trafiał do siatki. Szwed Mikael Ishak dzisiaj przejdzie testy medyczne w Poznaniu i jeśli nic się nie wysypie, to zostanie […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

PRASA. Piłkarze Legii rozchwytywani. Gwiazdy trafią na Bliski Wschód, Wieteska do Bundesligi?

Dzisiejsza prasa serwuje nam kolejne nowości dotyczące planów transferowych Legii Warszawa. Dariusz Mioduski zaprasza Bartosza Kapustkę do klubu, a tymczasem zespoły z Bliskiego Wschodu kuszą jego gwiazdy. – Od kilku tygodniu arabscy szejkowie kuszą Luquinhasa – kluczowego piłkarza Legii. Są zdeterminowani do tego stopnia, że deklarują gotowość spełnienia wszystkich warunków Brazylijczyka. Nie jest też dla […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Stefańczyk: Szkoda życia na bycie trenerem

Cezary Stefańczyk, jeden z najbardziej pozytywnych piłkarzy w lidze, żegna się z Wisłą Płock, a pewnie i z Ekstraklasą. Czy to moment, w którym należy ogłaszać bojkot ligi? Naszym zdaniem tak. W audycji Weszłopolscy gościliśmy weterana z Wisły Płock i porozmawialiśmy na kilka palących tematów. Ile daje sobie do zakończenia kariery? Dlaczego nie przypadli sobie […]
14.07.2020
Weszło
14.07.2020

Granada powalczyła, ale Real w czwartek może świętować tytuł

Gdyby grały budżety, Real powinien wygrać z Granadą prawdopodobnie dwucyfrówką. Ale budżety nie grają, czego dowodem cały sezon szalonej bandy Diego Martineza. Dziś znowu udowodnili charakter, rozgrywając znakomitą drugą połowę, przystawiając Królewskich do muru. Ci zdali jednak test, wydostali się z pułapki i obronili zaliczkę, jaką wypracowali sobie w pierwszym kwadransie. Real wygrał trudny mecz […]
14.07.2020
Weszło
13.07.2020

Sezon na wyjazdy czas rozpocząć. Płacheta blisko Norwich City!

Kamil Grosicki i jego West Bromwich Albion są na dobrej drodze do Premier League, ale liczba polskich skrzydłowych w Championship najwyraźniej musi się zgadzać. Dlatego też do ekipy podążającej w przeciwnym niż The Baggies kierunku dołączyć może Przemysław Płacheta. Jeden ze zdolniejszych piłkarzy młodego pokolenia z Ekstraklasy prawdopodobnie dosłownie z niej wyfrunie, ponieważ bardzo mocno […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Jeśli United nie awansują do LM, Bednarek będzie miał w tym spory udział

Jan Bednarek wyrzucający Manchester United z Ligi Mistrzów? Na ten moment nie można jeszcze użyć takiego sformułowania, ale jeśli na koniec sezonu Czerwone Diabły zajmą piąte miejsce, wśród licznych „winowajców” takiego stanu rzeczy z pewnością znajdzie się miejsce dla naszego rodaka. Szósta minuta doliczonego czasu gry. Dość dramatyczne okoliczności, bo United w wyniku kontuzji Williamsa […]
13.07.2020
Weszło
13.07.2020

Vuković: „Jestem zwolennikiem tego, żeby iść w sprawdzone w ESA nazwiska”

O przełomowym jego zdaniem momencie sezonu. Kto był dla niego największym zaskoczeniem in plus w Legii, a kto w lidze. O tym czy w polityce transferowej Legia dalej zamierza stawiać głównie na zawodników, którzy zaistnieli w lidze. Czy zamierza grać w ostatnich dwóch kolejkach młodzieżą, a także dlaczego zagra Inaki Astiz. Dlaczego rozczarowała go Korona […]
13.07.2020