Jak wyglądałaby reprezentacja ligowców na zimowe zgrupowanie?
Weszło

Jak wyglądałaby reprezentacja ligowców na zimowe zgrupowanie?

Z rozrzewnieniem wspominamy zimowe wyjazdy reprezentacji Polski na zagraniczne wypady. Puchary Króla Tajlandii, wyjazdy na Bliski Wschód, dziwne mecze polscy ligowcy kontra zagraniczni ligowcy. Wszystko określane „przeglądem potencjału ekstraklasowiczów”. Dzięki tym zgrupowaniom koszulkę z orzełkiem na piersi mogli przywdziewać tacy wymiatacze, jak Michał Zieliński, Piotr Madejski, Michał Gliwa, Robert Kolendowicz czy Piotr Kuklis. I tak w przypływie nostalgii zaczęliśmy się zastanawiać: jak mogłaby wyglądać kadra Polski, gdyby i dziś zorganizować taki mecz typu „hotel na hotel” i zebrać reprezentację samych ekstraklasowiczów?

Magdoń, Budka, Giza, Grzelak, Kolendowicz w składzie na mecz ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Lisowski, Kuklis, Madejski, Pawelec wychodzą na mecz z Bośnią i Hercegowiną. Łeb nas boli, gdy mamy przed oczami te boje, które odbywały się podczas zimowych tournee po dziwnych krajach. Najdziwniejsze były jednak nie kraje, w których te mecze rozgrywano (Puchar Tajlandii?!), a to, że ktoś w ogóle wpadł na pomysł przeglądu ligowych wojsk.

Na szczęście już kilka dobrych lat temu zaprzestano tych praktyk z wylotem do fajnego hotelu ze składem wybieranym wyłącznie spośród piłkarzy Ekstraklasy. Nie tęsknimy, orzełek na koszulce też jakby bardziej dumny z tego, że żaden skrzydłowy – dajmy na to – Zagłębia Sosnowiec nie zrobił sobie z nim pamiątkowego zdjęcia w jedynym meczu w kadrze. Przeszło nam jedna przez myśl, gdy podsumowywaliśmy pierwszą rundę sezonu zasadniczego, że w sumie ciekawego kogo Jerzy Brzeczek powołałby na taki wyjazd. Pomyśleliśmy, oszacowaliśmy i wyszła nam taka 23-osobowa kadra.

Bramkarze: Majecki, Malarz, Hładun

Obrońcy: Puchacz, Gumny, Augustyn, Nalepa, Jędrzejczyk, Wieteska, Fila, Karbownik

Pomocnicy: Nalepa, Gol, Romanczuk, Jóźwiak, Wszołek, Błaszczykowski, Furman, Starzyński, Płacheta

Napastnicy: Klimala, Niezgoda, Buksa

Już przy bramkarzach mieliśmy poważny zgryz. Jedna kandydatura z miejsca rzuciła nam się na myśl – Radosław Majecki, który przecież nie tak dawno pojechał nawet na to normalne zgrupowanie kadry. Młody, z doświadczeniem zdobytym w eliminacjach do pucharów, już w miarę ograny na poziomie Ekstraklasowym. W tym sezonie na pewno nie zachwyca, jest gdzieś w okolicach wyższej średniej ligowej, a TOP3 sezonu okupują zagraniczni golkiperzy, więc niech mu będzie. Dalej mamy Dominika Hładuna z Zagłębia Lubin, który jest jednym z bardziej niedocenianych bramkarzy Ekstraklasy. Szkoda, że miewa problemy ze zdrowiem, bo gdyby tak ustabilizował formę, to może do Lubina zapukałby ktoś z większego klubu w Ekstraklasie. Ale też widzimy na ten moment lepszych gości z zagranicy – Plach, Steinbors, Stipica, Kuciak czy Putnocky. Z braku laku do trójki dajemy też Arkadiusza Malarza. Doświadczenie, ogranie na poziomie europejskim, profesjonalizm. Wolimy Malarza niż – dajmy na to – Węglarza, Szumskiego czy Kozioła. Ale generalnie na pozycji bramkarza wśród ligowców – bida z nędzą.

SINGAPUR vs POLSKA 1:6

W obronie mieliśmy kilku kandydatów, przy których postawiliśmy adnotację „do dalszej obserwacji”. W kręgu zainteresowań pozostali m.in. Alan Czerwiński, Jakub Czerwiński (stracił trochę czasu przez kontuzję, po zeszłym sezonie byłby pewniakiem), Igor Lewczuk czy Jakub Wójcicki. Niemniej – jak sami widzicie – postawiliśmy na odmłodzenie na niektórych pozycjach. Nawet jeśli ten sezon bardziej przemawia za Łukaszem Broziem niż Robertem Gumnym, to coś nam podpowiada, że selekcjoner byłby bliżej sprawdzenia lechity w jakiejś Arabii Saudyjskiej. Stąd też obecność Michała Karbownika (nawet nie pełna dobra runda), Tymoteusza Puchacza (rezerwowy lewy obrońca, ale i może zagrać na skrzydle, o czym za moment) czy Karola Fili (analogiczny przypadek jak Gumny). Zastanawialiśmy się jedynie – czy Pestka, czy Puchacz? Ale postawiliśmy na tego, który gra regularnie i który może jeszcze obskoczyć dodatkowo jedną lub dwie pozycje. Z obsadą środka obrony większych problemów nie mieliśmy – trio Jędrzejczyk, Augustyn i Nalepa to pewniaki, przy czwartym zastanawialiśmy się nad Malarczykiem, Lewczukiem i Wieteską. I postawiliśmy na tego ostatniego. Młody, do ogrania, zbierze cenne doświadczenie w starciach z Indonezją i Birmą.

Jeśli chodzi o pomocników, to mieliśmy chyba najmniejszy problem w środku pola. Janusz Gol, Dominik Furman i Filip Starzyński – tutaj nie było wątpliwości. Solidni ligowcy, każdy z nich jest w ścisłym topie ekstraklasowym na swojej pozycji, Furman jeździ nawet na zgrupowania „normalnej” kadry, Starzyński nie tak dawno łapał jeszcze minuty u Adama Nawałki. Podobnie sprawa ma się z Romanczukiem. Mieliśmy wątpliwości co do Kuby Błaszczykowskiego, ale przecież gdy był zdrowy, to grał nawet w trwających jeszcze eliminacjach do Euro. Zero zastrzeżeń też do Pawła Wszołka, który wrócił w glorii chwały do Ekstraklasy i w 6 meczach dla Legii uzbierał tyle goli oraz asyst, że niejeden skrzydłowy grający od początku sezonu oblizuje się z zazdrości (4 gole, 3 asysty).

Rolę Madejskiego czy Kuklisa pełniłby Michał Nalepa. Pomocnik Arki jest teraz bodaj w swojej życiowej formie i nawet na tle beznadziejnego zespołu wygląda jak kawał grajka. Na ławkę za Starzyńskiego będzie w sam raz, a i nie widzimy dla niego jakieś wielkie konkurencji na „dziesiątce” wśród ligowców, bo większość z tych klasowych rozgrywających to obcokrajowców – Imaz, Luquinhas, Gwilia, Jevtić czy grający na skrzydle Ramirez. Zastanawialiśmy się jeszcze nad dorzuceniem tu Bartosza Bidy, Bartosza Slisza czy Miłosza Szczepańskiego, ale spokojnie, to nie jeszcze jeszcze nawet półka rekreacyjnego wypadu na grudniowe pykanie w Azji.

No i wreszcie atak. Chyba najsłabiej obsadzona pozycja po odsianiu tych wszystkich Lewandowskich, Piątków czy Milików. Jeśli ktoś strzela w Ekstraklasie, to zaraz wyciąga po niego ręce zachód. Albo wschód. Albo nawet Grecja czy Dania. Po rezygnacji z Lewandowskiego, Piątka, Milika, Kownackiego, Wilczka, Teodorczyka, Świderskiego, Stępińskiego czy Przybyłki (o kimś zapomnieliśmy?) docieramy do Marcina Robaka Jarosława Niezgody, który wydaje się najpoważniejszym kandydatem do grania. Ale tak sobie myślimy, że gdyby nie kontuzje i problemy ze zdrowiem, to i on wypadłby poza ekstraklasowy cenzus powołania na wakacje połączone z graniem w piłkę. Dalej za Niezgodą mamy Patryka Klimalę (pierwsza dobra runda w lidze, kluczowa postać kadry U-21) i Adama Buksę (rekord strzelecki – jedenaście goli w jednym sezonie). Dalej pewnie wybieralibyśmy wśród takich nazwisk jak Sobiech, Parzyszek, Tomczyk czy Brożek. Z całym szacunkiem do tych piłkarzy – to trochę pokazuje w kim wybieramy w lidze, a kogo mamy poza Ekstraklasą.

SINGAPUR vs POLSKA 1:6

Przewidywana wyjściowa jedenastka: Majecki – Gumny, Jędrzejczyk, Augustyn, Karbownik – Gol, Furman – Wszołek, Starzyński, Jóźwiak – Niezgoda.

Tak sobie patrzymy na ten skład, zerkamy na 23-osobową kadrę, myślimy o perspektywach przed niektórymi zawodnikami. O tym, na jakim poziomie wyróżniają się (lub też nie) i… naprawdę gratulujemy ludziom, którzy uznali, że w grudniu to się kupuje prezenty, wybiera karpia na przecenie, gotuje susz na zupę owocową, a nie jeździe do ZEA na zgrupowania czegoś-co-ma-przypominać-reprezentację-Polski. Mamy tu oczywiście zawodników, którzy albo stanowili ważne ogniwa normalnej kadry (Jędrzejczyk), mamy też takich, którzy pewnie lada moment będą istotnymi postaciami biało-czerwonych (Gumny, Jóźwiak, może Karbownik czy Majecki), ale to trochę tak, jakby jeść same boki od pizzy. Albo jeszcze nieupieczone ciasto.

Mamy tylko nadzieję, że tą luźną zabawą nie zainspirujemy nikogo do głupich pomysłów. I że nikomu nie przyjdzie do głowy myśl „cholera, ale do takiej Kambodży to można chłopaków z ligi zabrać…”.

fot. NewsPix.pl, zdjęcia z meczu Polska – Singapur podczas Pucharu Króla Tajlandii

KOMENTARZE (15)