post Avatar

Opublikowane 13.11.2019 12:30 przez

redakcja

– Wieszczu, Spartak daje mi sześćset tysięcy i trzysta za podpis.

– A chcesz tam iść?

– No nie.

– No to krzyknij im zaporową cenę.

Zjeżdżam na dół. Siadam i mówię, że dają za mało.

– No to ile chcesz, malczik?

– Osiemset tysięcy rocznie i pięćset za podpis.

– OK, nie ma sprawy.

Zgodzili się bez mrugnięcia okiem.

A potem jak w hollywoodzkim filmie otworzyli przede mną torbę wypchaną pieniędzmi. Było w niej dwieście tysięcy dolarów do wzięcia od zaraz, tu, pod stołem. Nie wiedziałem nawet, jak miałbym bezpiecznie przewieźć taką sumę przez granicę, a oni spokojnie doradzali:

– Rozdasz kolegom, pochowają po torbach, będzie dobrze.

Zamurowało mnie. Nie tak miało to wyglądać. Znowu przeprosiłem i pojechałem do Wieszcza.

Powinni się w tym momencie obrazić. Wyjść i trzasnąć drzwiami. Oto poważni ludzie, wysłannicy wielkiego klubu, którzy ozłacają zawodnika z polskiej ligi, tymczasem ten wciąż kręci nosem jak rozkapryszona gwiazdeczka. Niemniej naprawdę bardzo mnie chcieli.

– Wieszczu, zgodzili się na warunki.

– No to bierz to. Zarobisz znakomite pieniądze.

Ale Wieszczu jednak widzi, że cały czas nie jestem zdecydowany. Rosjanie właśnie ustawiają mnie do końca życia, a ja spuszczam nos na kwintę, oczy mam smutne, wzrok rozbiegany.

Wiecie, zainteresowanie mną było duże. Co drugi dzień dzwonił menadżer i wymieniał nazwę nieprzypadkowego zachodniego klubu, który podobno chciał mnie u siebie. To tam chciałem iść – na Zachód. Występować przeciwko najlepszym piłkarzom na wielkich stadionach. Przeżywać to, co na Manchesterze City, tylko tydzień w tydzień. Chciałem należeć do świata piłkarzy, których plakaty wieszałem sobie nad łóżkiem. Liczyło się dla mnie nawet to, żeby to była liga… pokazywana w polskiej telewizji, dzięki czemu mogłaby mnie oglądać rodzina.

Rosja, wielkie pieniądze – OK, ale przecież na Zachodzie też nie dawaliby mi na frytki. Dostałbym mniej, może nawet wyraźnie mniej, ale i tak bardzo dużo, a przy tym spełniłbym swoje marzenia. A o Rosji nigdy nie marzyłem.

– No dobra, pierdyknij im, że chcesz milion pensji i milion za podpis – doradził Wieszczu.

Zjeżdżam na dół, przedstawiam swoje wymagania. Oni kręcą głowami. Wstają od stolika, naradzają się. W końcu wracają i mówią:

– Możemy dać milion kontraktu, ale za podpis tylko osiemset.

Warunki kosmiczne, ale ja… myślałem tylko o tym, że fortel się udał. Odmawiam z pokerową miną, podaję dłoń, a w duchu jestem uradowany, że się nie zgodzili.

Żyłem sobie za trzy tysiące złotych, a tu kwoty rzędu miliona dolarów. Ekstremalne doświadczenie, ale tylko na pozór. W praktyce bowiem nie potrafiłem sobie wyobrazić tych pieniędzy. Były tak wielkie, że aż nierealne. Głupio to zabrzmi, ale zupełnie szczerze te kwoty nie robiły na mnie żadnego wrażenia, bo ich nie rozumiałem, były dla mnie czysto abstrakcyjne. Później zrobiły się mniej abstrakcyjne, gdy grałem za pół darmo w ŁKS-ie. Ale takie jest życie piłkarza.

(…) Zamów książkę – KLIK

Biorąc pod uwagę pomysł, jaki miałem na swoją karierę, Austria wydawała się sensownym wyborem. Liga może nie była najmocniejsza, ale mocniejsza od polskiej – zawsze to bliżej Zachodu, topowych lig, innymi słowy: dobre miejsce na aklimatyzację w zachodniej piłce.

Austria miała bardzo bogatego sponsora, Franka Stronacha, jednego z najbogatszych Kanadyjczyków, z pochodzenia Austriaka. Stronach wysłał po mnie prywatny samolot. Dojechałem z Grodziska na poznańskie lotnisko, potem skierowali mnie inną bramką – tylko moją, bo byłem tam jedynym pasażerem, nie licząc mojego menadżera, wysłanników Austrii i dwóch pilotów.

Prywatny samolot po chłopaka, który do niedawna jeździł zdezelowanym tramwajem na treningi Lechii. Czułem, że zaczyna się wokół mnie dziać coś wielkiego. Adrenalina, ale i strach, czy na pewno podejmuję dobrą decyzję.

(…) Kontrakt w Wiedniu podpisałem 9 stycznia 2005 roku. Już 24 marca 2005 na łamach „Przeglądu Sportowego” żaliłem się, jak mi tam źle. Tytuł KOŃCZĘ Z PIŁKĄ na całą pierwszą stronę, a pod nim ja na kolanach w koszulce reprezentacji Polski i nagłówek „Sebastian Mila za pół roku może nie być już piłkarzem”. Dziś się tego wstydzę. To była dziecinada.

Na Zachodzie, jeśli nie dajesz z siebie wszystkiego, znajdzie się natychmiast dwóch innych zawodników na twoje miejsce. Dwóch równie dobrych, czasem lepszych, bo nie zapominajmy, że tamta Austria miała wielkie pieniądze Stronacha. Za granicą albo grasz dobrze, albo ktoś wchodzi na twoje miejsce. Nie ma sentymentów.

A ja wciąż myślałem, że nawet jak zagram dwa mecze z rzędu słabiej, to potem i tak dostanę dwie kolejne szanse, żeby się pokazać. To przekonanie zostało mi z Groclinu, gdzie miałem już wyrobioną pozycję.

Na domiar złego odleciałem.

Był taki wymowny moment, jeszcze na samym początku, kiedy wybierałem mieszkanie. Klub zaproponował mi cztery miejscówki – mogłem wybrać dowolną z nich i nazajutrz się wprowadzać. Wybrałem największe mieszkanie. Sto osiemdziesiąt pięć metrów. Najwyższe piętro pięknej kamienicy. Pięć pokoi, dwie łazienki, dwie ubikacje, ogromny taras.

I wszystko fajnie, tylko kto normalny, mieszkając sam, wybiera taki apartament?

Gdy odebrałem klucze, zadzwoniłem pochwalić się rodzicom. I tu nadszedł pierwszy sygnał, że coś niedobrego dzieje się ze mną i z moim życiem. Byłem przekonany, że rodzice będą pod wielkim wrażeniem mieszkania, pogratulują mi go jak pięknej bramki czy powołania do kadry. A byli zawiedzeni. Twierdzili, że to bezsensowny pomysł, że okazuję w ten sposób brak pokory i skromności.

Nie chciałem ich słuchać. Poczułem się zaskoczony, że nie cieszą się moim szczęściem, a oni już wtedy rozumieli, że nie tędy droga. Rozmowa była raczej oschła. Rozłączyłem się.

Wszystko od miesięcy przychodziło mi łatwo, przyjemnie, nikt mnie nie krytykował, wszyscy poklepywali po plecach. Nie chciałem z tego rezygnować. Od rodziców, którzy mieli jakieś „ale”, zacząłem się odsuwać, wypierając krytykę z ich strony. Wciąż pomagali mi z finansami, ale więź między nami nigdy nie była chyba słabsza niż wtedy.

Nie mówię, że odwaliło mi totalnie, ale coś się we mnie zmieniło. Nie zadawałem sobie świadomego pytania, w kogo się zmieniam. Kupiłem sobie wtedy przykładowo solarium do mieszkania. Czujecie? Solarium do mieszkania. Dziś nie mogę w to uwierzyć.

Miałem śmieszną stylówkę. Jak widzę zdjęcia z tamtego okresu, chowam głowę w piasek. Podpatrywałem gwiazdy, ale najbardziej nieuważnie, jak tylko można. Na przykład takiego Davida Beckhama. Był wtedy na szczycie. Oczywiście robiono z niego niemal hollywoodzką gwiazdę, stale pojawiał się w plotkarskich pismach. Ale ze wszystkich wywiadów i szczerych relacji dobrze znających go ludzi przenikał obraz równego gościa, faceta, który nigdy nie zbzikował, choć miał tysiąc razy więcej powodów do tego ode mnie. I zawsze ciężko pracował, bo boisko było dla niego najważniejsze. Cieszył się grą, futbol był dla niego najpiękniejszą sprawą na świecie. A ja podpatrzyłem u Beckhama nie podejście do pracy, nie zarządzanie swoim wizerunkiem, tylko fryzurę.

Wiedeń to piękne miasto. Podobno, bo go nie zwiedzałem, kursowałem głównie na trasie klub – mieszkanie. Nie miałem z kim się wybrać gdzie indziej, a samemu mi się nie chciało. Często chodziłem za to na zakupy. Tak wypełniałem czas w kulturalnej stolicy Europy – łaziłem po sklepach. Nie wydawałem jakoś wiele, może maksymalnie po kilkaset euro, limit wciąż miałem ustalony – na innym poziomie, ale jednak. Po zakupach wracałem do domu i grałem na PlayStation, najczęściej w Pro Evolution Soccer. Oglądałem też filmy, nic ciekawego, ambitniejszego, tylko nowości, jak leci, żeby później można było się pochwalić, że już się widziało.

Samotność mnie wykańczała. Nie musiałem dbać o nic, jadałem na mieście, do mieszkania przychodziła opłacona przez klub sprzątaczka. Ten brak obowiązków też mnie wykańczał. Czułem się jak zawieszony w próżni. Nie doceniałem, że dzięki temu mogę się skupić na piłce – przez brak obowiązków miałem coraz częściej wrażenie, że funkcjonuję w jakiejś nierealnej bańce, że niczym nie muszę się przejmować. Nie miałem poczucia, że tamten piękny apartament to mój dom, spokojna przystań. Traktowałem go raczej jak przerośnięty hotel. Gdzieś muszę spać, no to śpię właśnie tam.

Jak zaprosiłem kolegę z Polski, to zrobił wielkie oczy: „Wow, niesamowite, ale mieszkasz, Seba!”. Mogłem chwilę ogrzać swoje ego w blasku jego podziwu. Ale wyjeżdżał i zostawałem sam na stu osiemdziesięciu metrach kwadratowych. Korzystałem i tak tylko z dwóch pokojów: salonu, gdzie grałem lub coś oglądałem, i większej sypialni, w której spałem.

Screen Shot 10-11-19 at 09.20 AM Screen Shot 10-11-19 at 09.21 AM 001

Zamów książkę – KLIK

Opublikowane 13.11.2019 12:30 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
05.08.2020

Legia kusi Bartosza Kapustkę, który nie chce być już w Leicester

„Super Express” donosi o poważnym temacie powrotu Bartosza Kapustki do kraju. – nikt z działaczy Legii nie dementuje starań o wspomnianego Kapustkę. Negocjacje nie są jednak łatwe, bo zawodnik ma jeszcze roczny kontrakt z Leicester. „Kapi” nie chce tam jednak zostać, czeka na propozycje, jest gotów przyjść do Legii. Przełomu w tej sprawie jeszcze nie […]
05.08.2020
Weszło
04.08.2020

Wojciech Szczęsny, czyli najlepszy bramkarz we Włoszech. A może i na świecie?

Wojciech Szczęsny wybrany najlepszym golkiperem w Serie A. Jeśli zastanawiacie się, jak duży postęp zrobiła polska piłka w ostatnich latach, to podpowiedzieć może wam to, że taka wiadomość dziś w zasadzie jest przyjmowana z oczywistością. Że „Tek” jest gwiazdą Juventusu i całej włoskiej ligi? Wiadomo, od kiedy wskoczył między słupki za Gianluigiego Buffona. Pozostaje więc […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Magazyn Lig Egzotycznych – Luksemburg

Ach, jak my lubimy ten program. Ponad godzinka całkowitego oderwania od codzienności. I tym razem nie było inaczej. Czy Legia Warszawa zlekceważyła zespół Dudelange w eliminacjach Ligi Europy w 2018 roku? Czy ŁKS Łódź w obecnej formie miałby szansę na zdobycie mistrzostwa Luksemburga? Adam Kotleszka zaprasza na Magazyn Lig Egzotycznych na Kanale Sportowym, w którym […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Koronawirus tym razem w Lechii. Brak logiki i rozsądku również

Słuchajcie, my mamy tak małe oczekiwania względem polskiej piłki, że czasami wszystko czego chcemy, to logika. Niech jedni z drugimi robią coś logicznie, jak nie wyjdzie, to nie wyjdzie, ale przynajmniej próbowali działać z sensem. Nie po omacku, nie na hurra. Z sensem. Niestety te oczekiwania są chyba na wyrost. Najnowszy dowód? Koronawirus. Zaczęło się […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Korona wraca w ręce miasta, czyli przeżyje

To nie było wcale oczywiste, to nie było wcale łatwe. Korona Kielce przystąpi do rozgrywek I ligi, ba, prawdopodobnie przystąpi do nich z trenerem, kilkunastoma zawodnikami, przy dobrych wiatrach nawet z kibicami na trybunach oraz jakimś logicznym człowiekiem w zarządzie. Dzisiaj zamyka się kwestia dokapitalizowania spółki, ale co ważniejsze – dzisiaj Korona wreszcie uwalnia się […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Stefański: Nikt nie powinien puścić na boisko zawodnika niezbadanego

– Jeśli chodzi o wcześniejsze, a więc obecnie obowiązujące regulacje – tam od początku dużo wytycznych wskazywało na odpowiedzialność lekarzy klubowych. Wprost było powiedziane, że najlepsze procedury nie zwolnią klubu z opracowania własnych. Zadaniem komisji jest przygotowanie wersji – tak, ale to nikogo nie zwalnia z odpowiedzialności za własne postępowanie. Tak samo w przypadku Wisły […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Ekstraklasa jak zwykle traci indywidualności. Felix na testach medycznych w Sivassporze

Zawsze to jakaś radość, gdy wyróżniające się postacie z Ekstraklasy zostają w tym naszym grajdole, bo indywidualności mamy tyle, co kot napłakał. A jak jeszcze wyciągają nam je kluby z trzeciej europejskiej ligi, pokazując, że my jesteśmy w czwartej, można się załamać. Dlatego transfery wewnątrz rozgrywek Ramireza, Mladenovicia czy Lopesa były dobrą wiadomością nie tylko […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Finał last minute, koronawirus i walkowery – unikalny finisz ligi rumuńskiej

Przyzwyczailiśmy się już, że w lidze rumuńskiej nic nie jest proste. Może to kwestia wieloletniej działalności takich asów jak Gigi Becali, może to po prostu kwestia biedy w poszczególnych klubach, która przekłada się też na zachowanie władz ligi. Fakty są takie, że raz na jakiś czas dobiegają z tamtego regionu wieści o rzeczach absolutnie niewytłumaczalnych. […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Sitek, Bielica, Benedyczak – jedenastka najlepszych młodzieżowców w I lidze

Przemysław Płacheta, Radosław Majecki, Jakub Łabojko, Jakub Moder, Grzegorz Szymusik… W ostatnich latach wyliczanka młodzieżowców, którzy pokazali się na zapleczu Ekstraklasy była całkiem okazała. Wielu z nich w mniejszym lub większym stopniu zaistniało w najwyższej lidze, dlatego warto przyjrzeć się ich następcom. Którzy przedstawiciele zdolnej młodzieży najlepiej spisywali się w minionym sezonie pierwszej ligi? Przygotowaliśmy […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

Tymczasem w Holandii. Czy będzie otwarcie męskich lig dla piłkarek?

Ma dziewiętnaście lat, nazywa się Ellen Fokkema, jest utalentowaną piłkarką. I za chwilę może pograć w męskiej drużynie VV Foarut. KNVB dała zielone światło. Istotny jest tutaj kontekst. Generalnie w Holandii dozwolone są mieszane drużynki do U19. Historię mają długą – do U12 były dozwolone już w 1986. Po dziesięciu latach podwyższono ten limit wiekowy. […]
04.08.2020
Weszło
04.08.2020

PRASA. Stokowiec odpowiada na zarzuty: „Nie chcę taplać się w szambie”

– Rzeczywiście była w drużynie duża sielanka i spore rozpuszczenie. Myślę, że kibice mieli dosyć takiej bardzo aroganckiej drużyny. […] Mówiąc wprost, nie chciałbym wchodzić do tego szamba i się w nim taplać. Myślę, że nie mam się czego wstydzić, odbudowałem kilku doświadczonych piłkarzy, wprowadziłem wielu młodych – mówi „Przeglądowi Sportowemu” Piotr Stokowiec, który odpowiada na […]
04.08.2020
Weszło
03.08.2020

Młode wilki na gigancie. Wspomnienie Warty lat dziewięćdziesiątych

Brakowało na proszek do prania, grali na dożynkowym pięćdziesięciotysięczniku. Wychowywali talenty Tomasza Iwana i Macieja Żurawskiego, mieli kapitana z przeszłością w Fenerbahce, a przy tym skład z łapanki, który po zwycięskim debiucie w ekstraklasie krytykował sam trener. Krótki, dwuletni lot Warty wśród najlepszych ćwierć wieku temu to wciąż jednak sporo wniosków także dla dzisiejszych „Zielonych”. […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

I ligę pozamiatał, czas na Ekstraklasę. Bartosz Nowak w Górniku Zabrze

Wiecie, jak to z transferami z pierwszej ligi do Ekstraklasy bywało. Często kogoś chwaliliśmy, często wpychaliśmy go na wyższy szczebel, a okazywało się, że nie do końca tam pasował. Nie zawsze ktoś, kto błyszczał na zapleczu, okazał się równie dużym wzmocnieniem w najwyższej lidze. Ale Bartosz Nowak ze Stali Mielec pozamiatał pierwszą ligę tak, że […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelowała do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Włochy
03.08.2020

Znakomity Szczęsny, rozczarowujący Teodorczyk… Jak poszło Polakom w Serie A?

Jak doskonale wiadomo, nie brakowało Polaków w minionym sezonie Serie A. Jest wśród nich mistrz kraju, są zdobywcy Pucharu Włoch, ale są również spadkowicze. Kto zachwycił, kto spełnił oczekiwania, a kto rozczarował i ma za sobą stracony rok? Pokusiliśmy się o małe podsumowanie. Nie braliśmy pod uwagę piłkarzy, którzy w trakcie rozgrywek zmienili ligę, jak […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Punkt za Juventusem. Conte zdecydowanie ma na czym budować!

Jeden punkt. Tak niewielkiej różnicy na szczycie Serie A nie było od dawna, więc Inter Mediolan ma powody do radości. Owszem, dorobek całego peletonu potwierdza, że to nie gonitwa była wyjątkowo mocna, ale Stara Dama wyjątkowo słaba. W erze dominacji Juve – czyli w erze trwającej już prawie dekadę – nigdy mistrz nie miał tak lichego […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020