Ekstraklasa bez Rakowa? Być może nawet I liga! PZPN zwija parasol
Weszło

Ekstraklasa bez Rakowa? Być może nawet I liga! PZPN zwija parasol

Rakowa Częstochowa na razie próżno szukać w gronie drużyn, którym bardzo głęboko w oczy zagląda widmo spadku z Ekstraklasy. Drużyna Marka Papszuna żadną rewelacją rozgrywek co prawda nie jest, ale w tej chwili ma siedem punktów przewagi nad strefą spadkową, a tylko dwa oczka mniej niż ósma Lechia Gdańsk. Solidnie. Może się jednak okazać, że wysiłki piłkarzy, trenerów i całego pionu sportowego pójdą się… pójdą na marne. Dlaczego? Ano dlatego, że prawdopodobnie skończy się przymykanie oka na gościnne granie w Bełchatowie. 

A nawet więcej niż „prawdopodobnie”, bo wprost zapowiedział to dziś Zbigniew Boniek, który wystosował list do prezydenta Częstochowy, Krzysztofa Matyjaszczyka. Pod uwagę w zasadzie należy brać też również jeszcze gorszy scenariusz – w związku z planowanymi zmianami w przepisach, Raków w przyszłym sezonie może nie dostać licencji nawet na grę w I lidze, co dla klubu, który sportowo daje radę na poziomie Ekstraklasy, oznaczałoby spadek od razu o dwie klasy rozgrywkowe.

Łapcie najbardziej wymowne fragmenty z listu prezesa.

(…) Kierując się uznaniem dla sportowej strony awansu Rakowa, PZPN, zdecydował się warunkowo przyznać Rakowowi licencję na sezon 2019/20, mając na uwadze deklaracje samego Pana Prezydenta, jak i władz miejskich obiecujących budowę, bądź gruntowną modernizację obiektu Rakowa. Byliśmy przekonani jako Związek, że w ciągu roku przynajmniej częściowo Raków Częstochowa zacznie spełniać wymogi licencyjne, pozwalające prowadzić rozgrywki Ekstraklasowe na własnym stadionie.

Niestety w ciągu tych kilku miesięcy nie zauważyliśmy jakiegokolwiek postępu w nadrabianiu zaległości licencyjnych. Mimo zakończonego przetargu, klub i całe środowisko piłkarskie czeka na decyzję Pana Prezydenta, zatwierdzającą budowę bądź przebudowę stadionu Rakowa.

Panie Prezydencie! Z całą mocą i powagą oświadczam, że brak postępów w budowie nowego obiektu Rakowa będzie skutkować brakiem przyznania licencji na Ekstraklasowe rozgrywki w sezonie 2020/21. Nawet sportowe, boiskowe osiągnięcia Rakowa (czego serdecznie mu życzymy), nie pomogą klubowi w otrzymaniu licencji na występy w najwyższej klasie rozgrywkowej. Co więcej, wobec planowego rozwoju przepisów licencyjnych dla klubów I ligi Raków może znaleźć się o dwie klasy niżej niż jest obecnie. Z całym szacunkiem dla Pana, tysięcy kibiców z Pańskiego miasta, to nie są groźby, ale realny scenariusz, który wobec braku postępów w spełnianiu przepisów licencyjnych PZPN, może się ziścić bardzo szybko.

(…) Panie Prezydencie, stoimy w obliczu niewyobrażalnego kryzysu w częstochowskiej piłce. Degradacja licencyjna Rakowa byłaby policzkiem nie tylko dla ludzi tego klubu, kibiców, ale położyłaby się cieniem na wizerunku Pańskiego miasta trwale i tak pięknie wpisanego w historię naszego kraju. Komisja Licencyjna PZPN, władze Związku, czy ja osobiście oraz właściciele i działacze Rakowa, nie żądamy rzeczy niemożliwych do spełnienia. Wszyscy wierzymy, że Pan Prezydent stosownymi i rychłymi decyzjami spowoduje działania, pozwalające rozpocząć budowę nowego obiektu. Rozumiejąc skomplikowaną sytuację miasta, jego problemy budżetowe, i priorytety społeczne, apeluję do Pana Prezydenta o jak najszybsze postanowienia w wiadomej sprawie. Tym bardziej, że wszyscy dobrze pamiętamy deklaracje Pana Prezydenta w temacie budowy nowego obiektu Rakowa”.

To oczywiście nie jest pierwsza tak zdecydowana deklaracja ze strony PZPN-u. Możemy cofnąć się tu do maja 2018 roku, kiedy to zarząd związku podjął decyzję o zmianie warunków przyznawania licencji. – Nie chcemy pozbawiać nikogo szans gry w Ekstraklasie, ale pewne standardy muszą być zachowane. Jeżeli klub, który awansuje na najwyższy szczebel rozgrywkowy będzie już kończył etap przebudowy infrastruktury i będzie musiał po wywalczeniu promocji rozegrać jedno lub dwa spotkania w roli gospodarza na obcym obiekcie, nie powinno być z tym problemów. Na pewno jednak nie zaistnieje już sytuacja, w której klub z danego miasta przez cały sezon występuje jako gospodarz w innej miejscowości – mówił już wtedy Zbigniew Boniek. Ostatecznie piłkarskie władze cichaczem się z tak radykalnego podejścia wycofały, stąd mamy w lidze Raków, ale wszystko wskazuje na to, że i ich cierpliwość ma swoje granice.

Jest to o tyle zrozumiałe, że powstawanie stadionu w Częstochowie to już w zasadzie cała saga, w której nie brakuje prowizorki, pustych obietnic i deklaracji, którymi dziś można się co najwyżej podetrzeć. Jeszcze pod koniec września wydawało się, że wszystko zmierza w dobrym kierunku, gdyż Ministerstwo Sportu i Turystyki zdecydowało się położyć na stół 20 milionów złotych (wszystkie perypetie opisaliśmy w tym miejscu), ale sprawa dalej stoi na poziomie władz lokalnych. A czasu, by przynajmniej spróbować przystosować obiekt do obowiązujących wymogów, jest coraz mniej.

Jeśli władze Częstochowy zbagatelizują i to uderzenie pięścią w stół, będzie nam trochę Rakowa szkoda, bo sportowo cały ten projekt wygląda obiecująco, a w sprawie sporo jest politycznych gierek, przez które częstochowska drużyna cierpi. Miasto naje się wstydu, a realne konsekwencje spłyną na klub. Z drugiej strony – jak najbardziej taką postawę PZPN-u szanujemy i nawet kibicujemy związkowi, by tam razem nie zabrakło konsekwencji.

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (86)