Foch, uraz, ambicja? Szum wokół zejścia z boiska CR7
Włochy

Foch, uraz, ambicja? Szum wokół zejścia z boiska CR7

To nie jest dobry czas dla Cristiano Ronaldo i co do tego nie ma żadnej dyskusji. Z Lokomotiwem Moskwa zdjęty na parę minut przed końcem, Juventus strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. Z Milanem kiepska dyspozycja, zejście w 55. minucie, zastępujący go Dybala zdobywa bramkę na wagę trzech punktów. Więcej niż o samej dyspozycji boiskowej mówi się jednak o okolicznościach tej drugiej zmiany. 

Wypowiedzieli się w tej sprawie chyba wszyscy włoscy „mejweni”, głos zabrali trener Maurizio Sarri, Wojciech Szczęsny, dziennikarze z Portugalii a nawet Fabio Capello.

Sytuacja wygląda tak: Ronaldo wykonuje jakieś gesty w kierunku ławki rezerwowych, ale trudno to zinterpretować jako żądanie zmiany. Ta jednak przychodzi, wyjątkowo szybko: już w 55. minucie Portugalczyk zbiega do linii. Nie dziękuje trenerowi, nie patrzy nawet w stronę swoich kumpli z ławki, idzie wprost do szatni, a włoskie media twierdzą nawet, że właściwie prosto do auta, bo CR7 miał zniknąć ze stadionu jeszcze przed końcem spotkania.

Najprostsze wytłumaczenie nasuwa się samo. Chorobliwie ambitny Ronaldo nie może się pogodzić z faktem, że w Juventusie w ostatnim czasie nie jest jedyną gwiazdą, a zespół potrafi strzelać gole równie dobrze, albo nawet i lepiej w momencie, gdy nie ma go na boisku. Wściekły na trenera i cały świat wykonuje klasycznego focha i znika ze stadionu, prawdopodobnie tupiąc nóżkami w szatni i w drodze do samochodu. Ale sytuacja nie jest taka czarno-biała, o czym wspominają chyba wszyscy komentatorzy, a przede wszystkim – sam Sarri.

Według trenera Juve, Ronaldo już od jakiegoś czasu ma problemy z kolanem, przez co nie może uczestniczyć w pełnym zakresie w treningach, a i mecze gra bez wykorzystania w pełni swojego olbrzymiego potencjału. Szkoleniowiec poszedł w galanterię, której w takiej sytuacji trudno było oczekiwać: nie zabrakło wyrazów zrozumienia, podziwu, a nawet… podziękowań.

– Generalnie trener powinien być zmartwiony, jeśli zmieniony zawodnik nie czuje złości – powiedział na konferencji prasowej, komentując zachowanie Ronaldo. – W ostatnim miesiącu miał pewien dyskomfort związany z kolanem i to był dla niego problem. Powinniśmy mu podziękować, że grał, pomimo że nie był w pełni sił. To jest najważniejsze. Złość po zmianie to normalna część gry. To naturalna irytacja, zwłaszcza, jeśli tak ciężko pracowało się, by w ogóle znaleźć się na boisku.

Sarri nie zabierał jedynie głosu w temacie wcześniejszego wyjazdu ze stadionu.

– Jeśli tak się stało, powinien to wyjaśnić ze swoimi kolegami z zespołu – uciął.

W obronę Ronaldo wziął m.in. Wojciech Szczęsny, który potwierdził słowa trenera: tak wielki zawodnik schodząc z boiska zawsze będzie czuł frustrację i rozczarowanie. – Nie trenował na 100%, po przerwie na kadrę z pewnością wróci silniejszy – cytują Polaka włoskie media.

Najbardziej dosadny atak wyprowadził z kolei… Fabio Capello. Jak podaje goal.com, były trener Juventusu wypalił, że Ronaldo od trzech lat nikogo nie przedryblował, a teraz zachował się w sposób niegodny mistrza.

Gdzie leży prawda, pewnie się nie dowiemy, choć wersja, w której Ronaldo jest wściekły przede wszystkim na swoje niesprawne kolano, zdaje się całkiem prawdopodobna. Już dawno podejrzewaliśmy, że Portugalczyk brnie przez życie z pretensjami do ewolucji, która nie wykształciła w naszym gatunku trzeciego płuca, mogącego zoptymalizować treningi indywidualne. Poza tym… To Ronaldo. Jednoosobowa armia. Czy naprawdę biorąc pod uwagę jego styl życia, osiągnięcia i ambicję, da się w ogóle odczuwać zdziwienie jego zachowaniem przy zmianach?

KOMENTARZE (18)