Bartosz Białek ładnie się przedstawił przed milionami słuchaczy
Weszło

Bartosz Białek ładnie się przedstawił przed milionami słuchaczy

Bartosz Białek nie był do tej pory znany szerszej publiczności i cóż, pokusiliśmy się tutaj o pewien eufemizm. Piłkarz Zagłębia występował w rezerwach klubu, troszkę dał o sobie znać w Pucharze Polski, kiedy w barwach „dwójki” ukąsił Miedź Legnica, natomiast rezerwy, nieco pechowo, ale jednak odpadły z rozgrywek. Białek przedstawił się więc właściwie dopiero w minionej kolejce, kiedy zaliczył całkiem sympatyczny debiut w PKO Bank Polski Ekstraklasie.

Oczywiście: spokojnie, bez przeżywania, to dopiero jeden mecz. Trudno nawet powiedzieć, że Białek zapuszcza się w głąb tego ekstraklasowego jeziora, pewnie jeszcze nie przekroczył żółtej boi, wciąż nosi pływaczki. Natomiast odnotować trzeba: gol i asysta w starciu z Rakowem. Potrafimy sobie wyobrazić gorsze debiuty, a niewiele lepszych. Białek miał oczywiście trochę szczęścia, bo dopóki nie poznamy go lepiej, nie będziemy na 100% pewni, że chciał dać taką asystę do Bohara, jego gol też nie był z kategorii trudnych, gdyż Żivec wystawił mu na pustaka. Jednak znaleźć też się trzeba umieć i fajnie, że młodego chłopaka nie zjadła trema, tylko szukał swojego miejsca na boisku. Z powodzeniem.

Niewykluczone, że Rok Sirk w obu tych sytuacjach byłby na grzybach. Nie znamy Słoweńca za dobrze, natomiast wiele mówi o nim fakt, że gra tylko od wielkiego dzwona rywalizując o skład z dwójką młodzieżowców.

babalek

W każdym razie: życzymy Białkowi regularności, by na tym jednym wyskoku nie skończyło się jego granie w Ekstraklasie przy okazji tego sezonu. Często bywa tak, że młodzieżowcy nie potrafią utrzymać swojej formy. Raz zagrają dobrze, raz źle, w zasadzie ich formę można losować z kapelusza, trudno przewidzieć, czy chłopak wstanie prawą nogą, czy lewą i będzie smutno. I tutaj Białek może brać przykład z co najmniej jednego takiego, który takiego problemu nie ma, po prostu wychodzi na kolejne mecze i gra swoje. Jeśli spodziewaliście się żartu, że chodzi nam o Jana Sobocińskiego, bo obrońca ŁKS-u regularnie wygląda tragicznie, to nie tym razem! Tymi zdaniami nawiązaliśmy do Michała Karbownika.

Jasne: nie dał ani gola, ani asysty, ani kluczowego podania z Górnikiem, natomiast znów był bardzo solidny. Tak jak jest solidny ZAWSZE. Po prostu. Nigdy nie zszedł u nas poniżej oceny wyjściowej, zawsze jest albo piątka, albo wyżej. Legia może sobie wychować diamencik i niech ten chłopak gra cały czas, na Rochę szkoda czasu.

Na plus: Bartosz Białek (Zagłębie), Kamil Jóźwiak (Lech), Kamil Piątkowski (Raków), Michał Karbownik (Legia), Przemysław Płacheta (Śląsk Wrocław)

szczaw

Na minus: Jan Sobociński (ŁKS), Piotr Pyrdoł (ŁKS), Bartosz Bida (Jagiellonia), Kamil Antonik (Arka), Przemysław Wiśniewski (Górnik), David Kopacz (Górnik), Sylwester Lusiusz (Cracovia), Patryk Klimala (Jagiellonia)

Wybór szczawika kolejki mógł być tylko jeden.

51. minuta – Bida wchodzi na boisko w meczu z Piastem.

60. minuta – Bida dostaje żółtą kartkę.

88. minuta – Bida dostaje drugie żółtko, więc schodzi pod prysznic jeszcze przed wszystkim.

Powiedzieć, że widzieliśmy wartościowsze zmiany, to nic nie powiedzieć. Nie wiemy, może Bida się gdzieś śpieszył, ale Bartek pamiętaj: najpierw obowiązki, potem przyjemności. Trochę kpimy, natomiast nieco gorzej jest ostatnio z Bidą. Z Wisłą Płock był przeciętny, wcześniej nie dał za wiele z Cracovią. Żeby znaleźć jego ostatni konkretniejszy występ, trzeba cofnąć się aż do 20 września i starcia z Lechem Poznań, gdy wpadła mu asysta. Liczymy, że to tylko chwilowe załamanie formy.

Tyle że Ireneusz Mamrot mógł po prostu załamać ręce, patrząc na mecz z Piastem, bo nie dość, że nie dał rady jeden młodzieżowiec, to zawiódł i drugi. Patryk Klimala został schowany do kieszeni przez duet stoperów Piasta i jedyne, z czego go zapamiętaliśmy, to siedmiometrowy spalony. Bywało lepiej, co?

Aha, Janku Sobociński, dzisiaj święto, to ci odpuścimy. Mamy jednak wrażenie, że gdyby ŁKS miał kogoś lepszego w twoje miejsce, drużyna mogłaby ogłosić niepodległość wobec porażek.

KOMENTARZE (1)