post Avatar

Opublikowane 08.11.2019 08:49 przez

redakcja

Piątkowa prasa przeważnie oznacza, że jest dobrze. I dziś też jest. Wywiady z Jarosławem Niezgodą, Domagojem Antoliciem, Lukasem Klemenzem, sylwetki Tymoteusza Puchacza i Damiana Michalskiego, opowieść o dwóch latach Kosty Runjaica w Szczecinie. Jest co czytać. 

PRZEGLĄD SPORTOWY

Domagoj Antolić uważa, że to jego najlepszy czas w Legii.

Początek roku był jeszcze gorszy. U Ricardo Sa Pinto grał pan bardzo mało.

To był dla mnie najtrudniejszy czas w Legii. Gdy przyszedłem, przeżyłem piękne chwile. Zdobyliśmy podwójną koronę. Potem zaczęły się problemy z mięśniami, z przepukliną. Nie występowałem u Sa Pinto, zawsze jednak w siebie wierzyłem. Teraz czuję się lepiej. Podoba mi się nasza filozofia futbolu. Staramy się grać piłką, a to bliższe mojemu stylowi. Poprzedni trener preferował bardziej agresywny futbol i grę jeden na jednego. Mamy wystarczająco dużo jakości, by prezentować styl taki jak obecnie.

Podobny do Dinama Zagrzeb?

Tak.

Przyszedł pan z tego klubu, miał za sobą występy w reprezentacji Chorwacji. Wobec takiego piłkarza muszą być duże oczekiwania. Zgadza się pan, że długo ich nie spełniał?

Z pierwszych sześciu miesięcy byłem zadowolony – w rundzie wiosennej sezonu 2017/18 byłem podstawowym zawodnikiem drużyny, która zdobyła dwa trofea. Potem, między innymi z tych powodów, które wymieniłem, było mi trudniej i nie mogę powiedzieć, że to był mój dobry czas.

To najtrudniejszy okres w karierze?

Myślę, że tak. Za to teraz jest najlepszy czas w Legii.

ps1

Bartosz Bida jest jednym z wygranych przepisu o młodzieżowcu. 18-latek trafi ł do składu Jagiellonii i strzelił dla niej dwa gole.

Ustawili dwie piłki na połowie boiska. Akurat byli po treningu, a Michał Probierz poprosił, żeby zostali. Mieli po 16 lat, piątka jagiellońskich talentów. Pogorzałki, gdzie trenowali białostoczanie, to miejsce, gdzie teoretycznie nie powinno być ekstraklasowego zespołu. Przebierali się w dawnym magazynie, który próbował udawać szatnię, a zaraz obok boiska była szkoła. Zdarzało się, że odprawę trenerów przerywał dzwonek na lekcję i koncentracja wszystkich ulatywała niczym dżin z butelki. Lekcję – choć z daleka od szkolnych ławek, a na zielonym boisku – dostał też Bartosz Bida i inni młodzi gracze. Srogim nauczycielem okazał się Probierz. 

Szkoleniowiec postawił przed nimi zadanie: uderzyć raz prawą, a raz lewą nogą. Piłka nie mogła dotknąć ziemi i musiała wpaść do bramki. W Pogorzałkach boisko było krótsze od normalnego, więc zadanie wydawało się nieco łatwiejsze. Ale nikomu nie udało się pokonać przeszkody. Trafiali raz albo w ogóle. Probierz mógł przybrać pozę, która bardzo mu odpowiadała. – Jak wy chcecie grać w piłkę, skoro widać tak dużo braków?! Jeżeli nie macie podstaw, skupcie się na tym, żeby ćwiczyć najprostsze rzeczy. Jak później możecie myśleć, żeby coś osiągnąć? – podniósł głos. Być może za tym szorstkim tonem kryła się troska, żeby pierwsze sukcesiki nie zawróciły im w głowach, tylko zdali sobie sprawę, ile roboty przed nimi. Być może w ten sposób próbował czegoś nauczyć tych kandydatów na piłkarzy. Bida akurat dobrze zapamiętał lekcję z Pogorzałek.

ps2

W środę minęły dwa lata Kosty Runjaica na stanowisku trenera Pogoni. Sprawnie łączy role złego i dobrego policjanta.

Dwie role, jeden człowiek. Runjaic łączy w sobie dobrego i złego policjanta. W Szczecinie doskonale balansuje między jednym i drugim. Czasy jednego z poprzednich szkoleniowców. Pogoń przegrała, a że nie pierwszy, drugi czy choćby trzeci raz, kibice mieli dosyć. Fani spotkali się z ówczesnym trenerem, który… narzekał im na piłkarzy. Że słabe wyniki to nie jego wina, tylko zespołu. Że on chce dobrze…

Kadencja Runjaica, nowi zawodnicy dostali zgodę na zorganizowanie wkupnego. Wiadomo, były procenty, a one wywołały chęć na tańce. Szczecin to trzecie miasto Polski pod względem powierzchni, ale i tak za małe, by ukryć się nocą. Kilku piłkarzy rozpoznali fani. Akurat za dwa dni wypadało zaplanowane spotkanie Niemca z kibicami. Pojawił się temat wyjścia do dyskoteki. Szkoleniowiec postawił sprawę jasno – była zgoda od niego, wszelkie ewentualne konsekwencje bierze na siebie. Zawodnicy nic złego nie zrobili. Zresztą 48-latek cieszy się, gdy drużyna spotyka się poza klubem. Sam do tego zachęca, bo według niego to ją scala. Już na samym początku pracy przypomniał drużynie, że piłkarz też człowiek. Jeden z pierwszych meczów w Szczecinie, ekipa jak zwykle nocowała w hotelu, wieczorem zebrała się w restauracji na parterze. Runjaic dał zgodę na piwo i wino, oczywiście po jednym lub jednej lampce. W końcu nazajutrz robota do wykonania. Niemiec zapytał, gdzie chcą usiąść. Łukasz Zwoliński zaproponował, że może lepiej gdzieś dalej od okien wychodzących na ulicę, w końcu to centrum miasta. Szkoleniowiec najpierw się zdziwił, czego napastnik się boi, a potem do końca występów atakującego w Portowcach podczas większości wyjazdów żartował: – Dawajcie dalej od okien, żeby „Zwolak” się dobrze czuł.

Od małego miał marzenie – zagrać w koszulce Lecha. Udało się, ale teraz Tymoteusz Puchacz chce więcej.

Dziś jest dokładnie w tym miejscu, w którym zapragnął być, gdy tata po raz pierwszy zabrał go na mecz przy Bułgarskiej. Lech ograł wtedy Polonię Warszawa 2:0, a oba gole strzelił Hernan Rengifo. – Gdy zobaczyłem, jak to wygląda, wiedziałem już, że mam w życiu cel. Był nim występ na tym stadionie w barwach Lecha – wspomina Puchacz. Na początku lipca wreszcie dopiął swego, chociaż wcześniej musiał przejść dość krętą drogę.

Wszystko zaczęło się 20 lat temu w malutkiej wsi Chociule. To właśnie tam, w cieniu górującego nad całą okolicą pomnika Jezusa ze Świebodzina, wychował się piłkarz Kolejorza. I od małego kopał piłkę, a robił to z nie byle kim, bo partnerem dziecięcych zabaw był podstawowy dziś obrońca reprezentacji Tomasz Kędziora. – Znamy się od małego. Mój tata i ojciec Tomka występowali razem w jednej drużynie. Mam nawet zdjęcia, jak miałem może 5 lat i graliśmy razem w piłkę w ogródku. On był też dla mnie przykładem, gdzie w futbolu mogę dojść. Jest kilka lat starszy i gdy zaczął grać w młodzieżowych reprezentacjach, zrozumiałem, że też mogę się tam dostać, bo przecież dopiero co kopałem z nim piłkę na przydomowym trawniku – opowiada Puchacz.

ps3

Młody obrońca Damian Michalski jest jednym z objawień sezonu w Wiśle Płock. Zamierza się uczyć na błędach brata Seweryna.

Obaj są wychowankami GKS Bełchatów. Damian jest o cztery lata młodszy i przed obecnymi rozgrywkami został zawodnikiem Wisły Płock. Pierwszy raz, odkąd zaczął grać w dorosłej piłce, występuje w wyższej lidze niż brat. Seweryn jest stoperem I-ligowej Chojniczanki. W przeszłości grał w Bełchatowie, belgijskim Mechelen, Jagiellonii Białystok i Chrobrym Głogów. Ma 17 występów w ekstraklasie. Zapewne niedługo Damian będzie miał więcej meczów na tym poziomie od brata.

– Występy Seweryna zawsze były dla mnie motywacją. Nigdy nie traktowałem tych porównań z nim jako rywalizacji. Kiedy zaczynał grać w ekstraklasie czy później, gdy trafił do Mechelen, cieszyłem się. Nie byłem zazdrosny. Pierwszy raz jest tak, że gram wyżej od niego. Seweryn na pewno ma możliwości i umiejętności, żeby występować w ekstraklasie – podkreśla Damian. Kariera brata jest dla młodszego z Michalskich lekcją, z której chce wyciągać wnioski. – Z tego, co spotkało Seweryna, wynika przede wszystkim, że bardzo ważna jest nauka języków obcych. To była jedna z głównych przyczyn, że nie wyszło mu w Belgii. Wyjechał jako młody chłopak i z nikim tak na dobrą sprawę nie mógł się dogadać. Było mu trudno. Próbuję nie popełnić jego błędów – dodaje zawodnik Wisły.

ps4

Obrońca Wisły Kraków, Lukas Klemenz staje w obronie trenera Macieja Stolarczyka.

Macie poczucie, że gracie także o posadę trenera? Po meczu z Legią Maciej Stolarczyk dostał szansę na wyprowadzenie drużyny z kryzysu w starciach z Rakowem i Arką. W Bełchatowie jedna szansa już minęła.

Przegraliśmy po pechowym stałym fragmencie gry. To nie wina trenera, że straciliśmy gola. On wybiera, kto jest najlepszy na daną pozycję, ale to my odpowiadamy na boisku. Wcześniej popełnialiśmy dużo indywidualnych błędów. Dlatego wydaje mi się, że nie może być tak, że sobotni mecz zadecyduje o jego dalszej pracy. Powinien dostać większą szansę. Był w Wiśle, gdy jej nie szło. Zrobił z tą drużyną coś, czego wielu trenerów by nie dokonało. Teraz powinien dostać duży kredyt zaufania. Wiadomo, że wyniki nie są najlepsze, ale jeśli ktoś ma nas wyciągnąć z tego bagna, to tylko on.

Wisła zaczęła sezon od straty tylko dwóch bramek w pierwszych pięciu kolejkach. Z czego wynika, że po czternastu macie najwięcej straconych goli w lidze?

Kryzysowy moment przyszedł, gdy trzeba było zacząć zmieniać skład defensywy. David Niepsuj wypadł przed meczem z Wisłą Płock i pojawił się problem. Łukasz Burliga też się leczył i musiałem zagrać na prawej obronie, choć to nie jest moja pozycja. Defensywa składała się w zasadzie z czterech stoperów. Prawa strona w ofensywie była praktycznie odcięta, bo David daje dużo jakości z przodu, robi przewagę na boku, a ja jestem typowo defensywny i mam problem z wrzutkami. W piłce nie przez przypadek, gdy nie trzeba, rzadko zmienia się bramkarza i parę stoperów. Przed problemami kadrowymi funkcjonowało to bardzo dobrze i mam nadzieję, że teraz do tego wrócimy. Liczymy, że za chwilę dojdzie do nas Kuba Błaszczykowski. Mam nadzieję, że Vullnet Basha będzie gotowy na Arkę. Lekarze walczą też o Pawła Brożka i Michała Maka. Najważniejsze, by spokojnie przepracować tydzień.

ps5

Napastnik Legii, Jarosław Niezgoda mówi o sobie, swoich kontuzjach, problemach relacyjnych.

Dzieciństwo w Wólce Kolczyńskiej pozbawiało większych możliwości? Brakowało ci atrakcji miasta?

Ale ja nie wiedziałem, co istnieje na świecie, co się dzieje w takiej Warszawie. Nie czułem, że czegoś mi brakuje, nie mogłem tak czuć, bo nie miałem żadnego porównania. Miałem swoją rzeczywistość: boisko, piłkę. Zbieraliśmy się u nas na podwórku: graliśmy dwóch na dwóch, trzech na trzech. Gdy nie miałem już z kim grać, tata stawał na bramce, bronił moje uderzenia. Myślę, że dzięki temu potrafię dziś grać obiema nogami, bo za dzieciaka strzelałem cały czas tą słabszą. To były naprawdę fajne czasy. Wólka liczy 150, może dwustu mieszkańców. Lubiłem ten klimat wsi.

Czego dotyczy twoje pierwsze wspomnienie w życiu?

Bardzo nie chciałem iść do przedszkola. Bałem się ludzi. Początek był trudny. Czyli tak samo, jak początki w późniejszych latach.

Byłeś strachliwym dzieckiem?

Zdecydowanie. Miałem problem w nawiązywaniu relacji z innymi. Ta cecha pozostała mi do dziś. Jestem raczej zamknięty, szczególnie, gdy znajduję się w otoczeniu większej liczby osób. Co innego rozmawiać w małej grupie, w dużej raczej siedzę cicho. Kontakt z rówieśnikami łapałem przez boisko.

Jaki chłopak trafiał do Puław?

Raczej chłopaczek, nie chłopak. Skromny, zamknięty w sobie, małomówny. Nawiązywanie kontaktów szło mi topornie. Było jak zawsze: gdy zaczynałem grać w piłkę, wszystko stawało się prostsze. Na boisku każdy jest równy, na murawie nie czuję, żebym miał się czegoś obawiać.

Kiedy do Puław przyjechał Marek Citko, zastanawiałeś się, czy podpisać z nim umowę?

Wcześniej nie rozmawiałem z żadnym agentem, Marek był pierwszy. Zaufałem mu i jak widać, była to dobra decyzja.

ps6

SPORT

Edward Socha był piłkarzem i działaczem Górnika Zabrze, działał także w Legii i Odrze Wodzisław. Dziennik „SPORT” odkurzył go przed meczem Legia – Górnik i zapowiedzą 15. kolejki Ekstraklasy.

Czego w takim razie najbardziej w tej chwili brakuje Górnikowi, by był jednym z czołowych zespołów ekstraklasy?

– Siły uderzeniowej. Za mało jest też akcji skrzydłami, które kiedyś były atutem Górnika. Po takich akcjach zabrzanie mieli dużo groźnych sytuacji pod bramką przeciwnika. Widoczny jest też brak kreatywnego pomocnika, jakim był Rafał Kurzawa. Groźny był nie tylko jako wykonawca stałych fragmentów gry, ale doskonale „rozrzucał” piłki do kolegów. No i jeden chyba z największych mankamentów w grze Górnika – robią za dużo błędów w obronie.

W meczu Piasta z Jagiellonią ma pan faworyta?

– Z Górnikiem Piast zagrał zbyt ostrożnie, asekuracyjnie. Gdyby bardzo chciał wygrać, zgarnąłby trzy punkty. Na własnym boisku mistrz Polski na pewno zagra odważniej, chociaż Jagiellonia w ostatnim meczu z ŁKS-em też pokazała się z dobrej strony. Piast ma jednak więcej atutów, jak chociażby Piotra Parzyszka, który w Zabrzu długimi fragmentami był niewidoczny, ale jak już dostał piłkę, to ogłaszano alarm pod bramką Górnika. Różnicę robi także Tomasz Jodłowiec, dla którego nie ma straconych piłek, fajnie włączają się do akcji ofensywnych boczni obrońcy. Stawiam na wygraną Piasta.

sport1

Czasem każdy z nas zastanawia się, co pokaże i co opowie wnukom. Jakub Szmatuła takiego problemu nie ma, bo będzie to mecz z Jagiellonią, gdy w samej końcówce obronił rzut karny Jesusa Imaza i znacznie przybliżył Piasta do mistrzostwa Polski.

Doświadczonego bramkarza pytamy, ile razy oglądał skrót tamtego meczu. – Ojej… bardzo często to robiłem; i nadal robię! To najlepszy sposób na poprawę nastroju. Gdy mam gorszy dzień albo jestem zmęczony, wystarczy że puszczę sobie końcówkę meczu z Jagiellonią – uśmiecha się Jakub Szmatuła. 38-letni bramkarz ma świadomość, że taki mecz z jego udziałem już więcej może się nie powtórzyć. – Choć… nigdy nie mów nigdy. Faktycznie, dla mnie, czy dla Tomka Jodłowca, to był niezwykły wieczór i niesamowite emocje – dodaje rezerwowy aktualnie bramkarz Piasta.

W poprzednim sezonie Szmatuła najpierw grał, potem stracił miejsce na rzecz Frantiska Placha, by wejść do gry w decydujących meczach, gdy Słowak borykał się z kłopotami zdrowotnymi. Teraz znów jest rezerwowym, jak na razie zagrał tylko w meczu o Superpuchar Polski i w Pucharze Polski. – Sytuacja jest trochę podobna do poprzedniego sezonu, ale nie do końca. Jak sobie z tym radzę, że nie gram? Nie jestem już młodym bramkarzem, więc podchodzę do tego z dużym spokojem. Ja już nie muszę nikomu niczego udowadniać. Wszystko, co robię, robię dla siebie. Cieszę się z możliwości trenowania, cieszę się, gdy wstaję z łóżka i nic mnie nie boli – śmieje się Kuba i dodaje: – To nie jest jednak tak, że już odpuściłem. Jestem gotowy i jak trzeba będzie, to pomogę drużynie. Dopóki zdrowie dopisuje nie myślę o emeryturze – zapewnia, choć pewne kroki ku życiu po grze w piłkę już poczynił.

sport2

Rozmowa z prezydentem Opola, Arkadiuszem Wiśniewskim. Głównym tematem Odra i nowy stadion.

Ma pan zastrzeżenia do działań władz klubu?

– Rozmawiamy w czasie, kiedy sportowo klub jest „w dołku”. Pamiętajmy jednak o szerszej perspektywie. Cztery lata temu Odra grała w III lidze i mierzyła się, przy całym szacunku do nich, z ekipami z Bełku, Piotrówki czy Czańca. Teraz jest w I lidze pośród uznanych polskich klubów. W sporcie tak jest, że po bardzo dobrym czasie, a Odra taki bez wątpienia miała zaliczając dwa awanse rok po roku, przychodzi gorszy. Proszę nie wiązać tego, co mówiłem o małej odpowiedzialności władz stowarzyszenia, z tym, co się dzieje lub działo w Odrze. To ogólne zagrożenie i cieszę się, że nie miało ono miejsca w Odrze. Pod względem finansowym władze klubu przez 10 lat, czyli od momentu, gdy klub reaktywowany po bankructwie zaczął grać od IV ligi, działały bardzo odpowiedzialnie. Nie wydawały więcej pieniędzy niż miały. Budżet klubu był zawsze zbilansowany.

Czy słabe wyniki zespołu stawiają pod znakiem zapytania budowę nowego stadionu?

– Nie budujemy stadionu na sezon. To będzie duma i wizytówka Opola i całego regionu, która posłuży mieszkańcom przez kilkadziesiąt lat. Odra to klub z bogatą tradycją, sukcesami, za nim 22 sezony w krajowej elicie, medal mistrzostw Polski, Puchar Ligi, gra w europejskich pucharach, a futbol to najpopularniejsza dyscyplina w kraju.

Pan jednak chyba tych sukcesów nie pamięta…

– Mam 41 lat. Rzeczywiście, nie pamiętam Odry w ekstraklasie. Zresztą całe moje pokolenie nie pamięta, nie mówiąc już o młodszym. Wiem też jednak, jak duża jest tęsknota w Opolu i całym regionie za klubem piłkarskim w najwyższej lidze. Odra ma potencjalnie wielu kibiców. Ludzie chcą się czuć dumni z tego, co mają, ze swojej małej ojczyzny. Mamy w Opolu Krajowy Festiwal Polskiej Piosenki, świetnie rozwijające się miasto, wiele inwestycji, dużo zieleni, parków, zakładów pracy. Wielkim wyrazem dumy mieszkańców może być też klub sportowy.

W tym miesiącu ma być gotowy projekt nowego stadionu. Będzie?

– Poczekamy do stycznia. Chcemy, żeby projekt był jak najlepszy, więc taka niewielka zwłoka będzie tylko z korzyścią dla jakości projektu.

sport3

No i coś historycznego, tym razem o początkach piłkarskiej centrali. Pierwszym sternikiem Polskiego Związku Piłki Nożnej był ginekolog, dr Edward Cetnarowski.

Pierwszym prezesem PZPN został doktor Edward Cetnarowski. „Wielka, legendarna postać w dziejach Cracovii, twórca jej potęgi w niepodległej Rzeczypospolitej” – pisze w swoim opracowaniu „Mistrzostwa Polski. Ludzie, fakty, 1918-1939” znany piłkarski historyk Andrzej Gowarzewski. W tamtym czasie przy piłce była faktyczna narodowa elita, doktorzy, profesorowie, a nie męty, których niestety po stu latach w naszym futbolu nie brakuje. To też było wytłumaczeniem szybkiego i prężnego rozwoju tej dyscypliny w II RP. W 1920 roku liczba zarejestrowanych klubów wynosiła 36. Rok później było ich już 126. Rosła też liczba zrzeszonych w związku zawodników. O ile na początku w kartotekach związku figurowała liczba 485 piłkarzy, o tyle w 1921 roku było ich już prawie 2,4 tys.

Wróćmy do pierwszego prezesa PZPN. Edward Cetnarowski urodził się 3 października 1877 roku w Rzeszowie. Zdobył wykształcenie medyczne, był ginekologiem. Był asystentem samego Henryka Jordana, też ginekologa, społecznika i pioniera wychowania fizycznego na ziemiach polskich, który znany jest do dzisiaj ze słynnych ogrodów Jordanowskich, gdzie dzieci i młodzież do woli może się nie tylko bawić, ale też ćwiczyć i uprawiać sport. To dziełem dr Jordana było założenie na krakowskich Błoniach, na wzór amerykański, pierwszego w Europie publicznego ogrodu zabaw i gier ruchowych dla dzieci do lat 15. Cetnarowski od swojego mentora połknął sportowy haczyk. Związał się z Cracovią, której w 1919 roku został prezesem i funkcję tę sprawował przez trzynaście lat. To dzięki jego zabiegom udało się polskiej reprezentacji rozegrać pierwszy międzypaństwowy mecz.

sport4

SUPER EXPRESS

Bartosz Bida i Patryk Klimala to nie jedyne talenty z Jagiellonii.

Kolejni gracze z rocznika 2001 – Karol Struski, Mikołaj Wasilewski i Mikołaj Nawrocki także znajdują się już w kadrze pierwszego zespołu. Skrzydłowy Wasilewski w finale MP 2018 z Pogonią Szczecin (4:0) strzelił gola. Imponuje podejściem do pracy i dobrą motoryką. Przydomek Duracell, bo ma niespożyte siły i energię. Minus: w niektórych sytuacjach brakuje mu chłodnej głowy. W tym sezonie w ekstraklasie: dwa występy (każdy po minucie). Debiut zaliczył także środkowy pomocnik Mikołaj Nawrocki (jego atuty to wszechstronność i wyszkolenie techniczne). Natomiast ofensywny pomocnik Karol Struski (duża inteligencja w grze, umiejętność przewidywania i… dobre oceny w nauce) wciąż czeka na szansę.

se1

GAZETA WYBORCZA

Tylko co nieco o wojnie w Napoli między właścicielem a piłkarzami, o czym już pisaliśmy.

Fot. Jakub Gruca/400mm.pl

Opublikowane 08.11.2019 08:49 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
10.08.2020

Kto powalczy o bramkę Lecha? Marko Malenica w Poznaniu

Mickey van der Hart z powodu kontuzji barku może nie być zdolny do gry nawet do końca roku, ale rywalizacja na tej pozycji zostanie zachowana. „Kolejorz” już na początku czerwca sięgnął po Filipa Bednarka, a teraz sprowadził 26-letniego Marko Malenicę. Został on wypożyczony z chorwackiego NK Osijek z opcją transferu definitywnego. Przy Bułgarskiej prowadzili intensywne […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Forsell w Stali Mielec. Czy tym razem nie spadnie z Ekstraklasy?

Jeśli nie macie w życiu lepszych zmartwień, tylko głowę zaprzątał wam scenariusz, w którym Ekstraklasa 20/21 będzie pozbawiona pewnego grubaska w środku pola z podartymi getrami i mocnym strzałem, już możecie być spokojni. Petteri Forsell zostaje z nami. Powinien bawić, ale i uczyć co najmniej przez kolejny rok. Fina ściągnęła do siebie Stal Mielec, więc […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Janicki: Prezesi I ligi podeszli do obostrzeń odpowiedzialnie. Rozegramy sezon normalnie

– W I lidze założyliśmy grupę roboczą, która zajmowała się wcielaniem tych procedur i rozmawialiśmy w niej na tematów wdrażania protokołu. Doprecyzowaliśmy pewne rzeczy, bo mieliśmy też wiele pytań od klubów typu „jeśli rzecznik jest też fotoreporterem klubu, to co z nim?”. Podstawą bezkonfliktowego i prawidłowego wprowadzania tych obostrzeń jest rozmowa. Ja byłem zbudowany reakcją […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Zagłębie dopina transfer stopera. Do Lubina ma trafić Chorwat z epizodem w Serie A

Zagłębie Lubin kończy kompletowanie kadry na nowy sezon. „Miedziowi” przez długi czas szukali stopera, ale wiele wskazuje na to, że już go znaleźli. Piłkarzem klubu z Dolnego Śląska ma zostać Lorenco Simić. To 24-letni chorwacki defensor, który związany był ostatnio z Sampdorią Genua, ale – jak się pewnie domyślacie – w Serie A to on […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Mocne przygotowania w Śląsku – tany, tany w pełnym klubie

Czasami ręce opadają nam do samiutkiej ziemi. Gdy już myśleliśmy, że takie wydarzenia jak przypadki koronawirusa wśród piłkarzy Wisły Płock i Lechii Gdańsk czy odwołanie meczu o Superpuchar Polski sprawią, iż w Ekstraklasie ponownie dojdzie do wielkiej mobilizacji, dostaliśmy brutalny cios pod żebro. Tym razem za rozumem zatęsknili we Wrocławiu. Kto konkretnie? „Zapomnieli się” zagraniczni […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

United zrzuciło zbędny balast, Inter zgarnął kozaka. Jak odbudował się Alexis Sanchez?

Półtora roku – tyle modlili się kibice Manchesteru United, żeby ktoś zabrał od nich Alexisa Sancheza. Chilijczyk był niezwykle drogą i niezwykle nieudaną inwestycją, o której na Wyspach mówi się, że najlepszy występ zaliczyła w krótkim filmiku, grając na pianinie. Pół roku – tyle modlili się kibice Interu Mediolan, żeby Alexis Sanchez w końcu zaczął […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Mamrot: Wzięliśmy zawodników, którzy mają odpowiedni charakter do walki w trudnej lidze

– Zależało nam faktycznie na zawodnikach, którzy znają ligę i mają cechy wolicjonalne na ten poziom. Kwiecień czy Kasperkiewicz nie będą grali Panów Piłkarzy, mają charaktery, które są odpowiednie do I ligi. Najgorzej trafić zawodnika, który schodzi z Ekstraklasy do I ligi i wydaje mu się, że tutaj się łatwo gra – tłumaczy okienko transferowe […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Cel dla Śląska na nowy sezon: zrobić kolejny krok do przodu

Z jednej strony można było narzekać w końcówce sezonu na Śląsk, że nie wcisnął gazu do dechy i nie powalczył o miejsce na podium, ale z drugiej… Czy i tak ten zespół nie osiągnął sporo? Przecież Wrocław nie widział grupy mistrzowskiej od rozgrywek 14/15, raczył nas wynikami albo słabymi, albo bardzo słabymi, ba, nawet wydawało […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Ekstraklasa idzie w stabilizację: nadawcy i podział hajsu bez zmian

Ekstraklasa aktualnie nie gra, ale to nie znaczy, że nic się w niej nie dzieje. Z jednej strony zmagania z koronawirusem, z drugiej  – transfery, a gdzieś w tle, a w zasadzie zaciszu gabinetów, walka o podział tortu od Ekstraklasy. To, co wymieniliśmy na końcu, wcale nie jest najmniej ważne. Dzisiaj poznaliśmy odpowiedzi na kilka […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Malmo FF, Dynamo Mińsk, FK Valmiera. Kto zatrzyma się na I rundzie eliminacji do LE?

Znamy rywali polskich drużyn w I rundzie eliminacji do Ligi Europy. Pary przedstawiają się następująco: Cracovia zagra w Szwecji z Malmo FF. Lech u siebie podejmie łotewską Valmierę. Piast Gliwice natomiast wybierze się na Białoruś na spotkanie z Dynamem Mińsk. Dało się wylosować lepiej, więc cóż – musimy być gotowi na odpadnięcie którejś ekip już […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Łukasz Wachowski: PZPN nadal chce rozegrać mecz o Superpuchar Polski

W dzisiejszym wydaniu magazynu Misja Futbol nadawanym w Kanale Sportowym gościem był Łukasz Wachowski z Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN. Poruszono tematy związane z odwołaniem meczu o Superpuchar Polski i sytuacją w kontekście koronawirusa przed startem nowego sezonu. Realia trochę się zmieniły, związek już za wszystko nie odpowiada. Poniżej zapis tej rozmowy.  Czy nie za bardzo […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Powrót Berga na Łazienkowską w II rundzie eliminacji? Omonia potencjalnym rywalem

Wczoraj Legia poznała swojego rywala w pierwszej rundzie eliminacji do LM. Przypomnijmy – będzie to zwycięzca pary Drita Gnjilane z Kosowa i Linfield FC z Irlandii Północnej. Dziś dowiedziała się, z kim może zmierzyć się w kolejnej fazie. Będzie to lepszy z dwójki Ararat-Armenia Erewan (Armenia) / Omonia Nikozja (Cypr). Co najważniejsze z perspektywy ekipy […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Koronawirus w Atletico Madryt. Dwóch zarażonych, w tym jeden z piłkarzy

Nacieszyliście się już Ligą Mistrzów? To dobrze, bo zaraz może się okazać, że nawet formuła jej dokończenia w postaci „final eight” nie dojdzie do skutku. Wszystko za sprawą – a jakże – koronawirusa. Tym razem ten drań zaatakował Atletico Madryt, a więc jednego z uczestników tego turnieju. Hiszpańska drużyna ma problem, bo dziś miała wyruszyć […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Sądy ukształtowały skład belgijskiej ekstraklasy, nowy sezon już się zaczął

Przez długi czas o zamieszaniu związanym z przedwczesnym zakończeniem sezonu z powodu koronawirusa więcej mówiło się o Holendrach niż Belgach. Ci pierwsi jednak zdołali wprowadzić wszystkie rozstrzygnięcia w pierwotnym kształcie. Ci, którzy protestowali przeciwko decyzjom krajowego związku (KNVB), przegrywali w sądach lub byli wyjaśniani przez UEFA. W Belgii sprawa wyglądała inaczej: decyzje piłkarskich władz zostały […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Szalony mecz Kurty, samobój Słowika, gol Gikiewicza. Stranieri wciąż grają

W Europie i na świecie cały czas mamy dopiero przebiegi przed poważnym graniem – nie licząc pucharów. Ale przedbiegi także bywają interesujące, zwłaszcza że wielu Polaków regularnie gra w ligach spoza topu. Co u nich słychać? Jak spisali się biało-czerwoni stranieri? Zapraszamy na kolejny raport z poczynań rodaków poza granicami kraju. Wydarzenie tygodnia Wiadomo europejskie […]
10.08.2020
Weszło
10.08.2020

Piotr Rutkowski: Najpierw trenerzy, potem boiska. Wymówki mnie wkurzają

Poniedziałkowa prasa jest dość ciekawa, zwłaszcza jak na ten dzień. Mamy dużą rozmowę z Piotrem Rutkowskim, kilka newsów transferowych, zajrzenie za kulisy w sprawie koronawirusa w Legii czy tekst o Kornelu Osyrze, który znów dobił się do Ekstraklasy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Mateusz Borek komentuje m.in. odwołanie Superpucharu Polski. My, Polacy, mamy taką cechę, że gdy jest […]
10.08.2020
WeszłoTV
09.08.2020

QUIZ: Damian Smyk – REDEMPTION. Czy granica 2 punktów zostanie przekroczona?

09.08.2020
Weszło
09.08.2020

Jak koronawirus hamuje rozgrywki w niższych ligach?

Dziewięć zakażeń w Pilicy Białobrzegi. Piłkarze Józefovii Józefów wysłani do domów na kilkanaście minut przed pierwszym gwizdkiem arbitra w meczu z Okęciem Warszawa. Pozytywne testy pracujących w kopalni zawodników Pniówka Pawłowice Śląskie. Odwoływane i przekładane spotkania z powodu kwarantann jednej albo dwóch drużyn. Teraźniejszość niższych lig w Polsce jest aktualnie absolutnie fascynująca i nieco niepokojąca. […]
09.08.2020