Rodzina przede wszystkim
Weszło

Rodzina przede wszystkim

Mało która grupa IV ligi jest tak silna jak małopolska zachodnia. W zasadzie od początku stało się jasne, że ton rywalizacji będą nadawać rezerwy Wisły Kraków i Cracovii. Tylko jeden zespół do tej pory wytrzymuje tempo narzucone przez drugie drużyny ekstraklasowych klubów. Zdecydowanie najbardziej rodzinny klub w stawce – Wiślanie Jaśkowice. 

Kolejny odcinek #PowiatBET, cyklu współtworzonego wraz z ETOTO. Zapraszamy!

– Nie ma w męskiej części rodziny nikogo, kto nie grałby w Wiślanach. Grałem ja i dwaj bracia – Zbyszek i Marcin. Trzech synów Zbyszka, dwóch synów Marcina i mój syn. Łącznie – dziewięciu Morawskich. Niejednokrotnie zdarzało się, że ojciec grał na boisku z synem, ja też występowałem z bratankami – mówi dyrektor sportowy Wiślan Jaśkowice, Janusz Morawski.

Klub budowany jest dwurodzinowo, choć oczywiście Morawscy są w przewadze liczebnej. – Zaczęliśmy go budować my, Morawscy, i Adamusy. Prezesem jest Sławomir Adamus, on i jego brat Grzegorz zaangażowali się od samego początku – dodaje.

– Zdając egzamin UEFA A nie miałem problemu z żadnym pytaniem, aż do ostatniego. Wtedy świętej pamięci trener Franczak zagaił, ilu Morawskich musi być w składzie Wiślan. Odpowiedziałem, że jak najwięcej – opowiada Wojciech Ankowski, od 2012 roku trener obecnego IV-ligowca.

– Wtedy posada trenera jest bezpieczna – dodaje z uśmiechem Morawski.

Z tą dwójką spotykam się w restauracji w centrum Skawiny. To tam od kilku lat, gdy obiekt w Jaśkowicach przestał spełniać wymogi po kolejnych awansach, grają Wiślanie. Z naprawdę sporym powodzeniem, bo zimą przełomu 2017 i 2018 roku był to siódmy w hierarchii klub Małopolski. Wiślanie byli wtedy prawdziwą rewelacją III ligi. Jako beniaminek rzucili wyzwanie bogatszym i mocniejszym, zajmując ostatnie miejsce na podium po rundzie jesiennej.

Pilka nozna. III liga. Hutnik Krakow - Wislanie Jaskowice. 27.10.2018

Ligę udało się skończyć w górnej połówce tabeli, ósme miejsce dla debiutanta na tym poziomie było bardzo przyzwoitym wynikiem. Kolejny sezon nie był już jednak taki różowy. Przyszedł spadek w absolutnie dramatycznych okolicznościach.

Aby w pełni je zrozumieć, nieco chronologii:

26 maja. W 32. kolejce (na 34) Wiślanie mają zagrać wyjazd z Sokołem Sieniawa. Mecz zostaje odwołany przez zły stan boiska i przełożony na 5 czerwca. To oznacza, że grający o utrzymanie Wiślanie musieli rozegrać w ostatnim tygodniu ligi nie dwa, a trzy mecze. 1 czerwca – u siebie ze Stalą Kraśnik, a na finiszu – dwa wyjazdy z zespołami górnej połówki – Sokołem Sieniawa i Motorem Lublin.

1 czerwca. Udaje się wygrać 2:0 u siebie ze Stalą Kraśnik. Dół tabeli wygląda tak:

12. Wólczanka Wólka Pełkińska – 38 pkt
13. Soła Oświęcim – 37 pkt
14. Wisła Sandomierz – 36 pkt
– – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – – –
15. Podlasie Biała Podlaska – 35 pkt
16. Wiślanie Jaśkowice – 35 pkt
17. Czarni Połaniec – 25 pkt
18. Spartakus Daleszyce – 23 pkt

5 czerwca. Wiślanie jadą do Sieniawy i w kontrowersyjnych okolicznościach przegrywają 0:2. W „Gazecie Krakowskiej” czytamy:

„Gospodarze rozpoczęli mecz lepiej, efektem ich aktywności były rzuty rożne. Prowadzenie objęli po „jedenastce”, podyktowanej za faul Pawła Galosa. – Ten karny był kontrowersyjny. A nam potem należały się dwa ewidentne, których sędzia nie podyktował – mówi Janusz Morawski, dyrektor sportowy Wiślan. – Za pierwszym razem bramkarz Sokoła sfaulował Piotrka Morawskiego, w drugiej sytuacji było zagranie piłki ręką.”

Nic jeszcze jednak nie jest stracone. Do klubu dochodzą informacje, że z kolejnego sezonu III ligi wycofa się Soła Oświęcim. To oznacza, że 15. miejsce również będzie bezpieczne.

ETOTO POSIADA BOGATY ZESTAW ZAKŁADÓW NA CZWARTĄ LIGĘ!

8 czerwca. Wyjazd z Motorem Lublin. Podlasie Biała Podlaska przegrywa swój mecz, co oznacza, że nawet remis z Motorem daje Wiślanom utrzymanie. W 93. minucie wynik brzmi 3:3, gdy na indywidualną akcję decyduje się zawodnik Motoru Konrad Nowak. Mija jednego, drugiego, trzeciego, wygrywa przebitkę, wreszcie posyła piłkę między nogami bramkarza. W ostatniej akcji meczu Wiślanie spadają do IV ligi.

Krosno, 20.05.2018 Pilka nozna III Liga mecz KARPATY KROSNO - WISLANIE JASKOWICE NZ SEBSASTIAN BIALASIK , SMUTEK , RADOSC , EMOCJE FOT. KAROL SLOMKA / 400mm.pl / NEWSPIX.PL --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Nadzieja nie była jednak do końca ubita. Gdy Soła w sierpniu oficjalnie wycofała się z rozgrywek, związek dał Podlasiu bardzo krótki czas do namysłu, czy chce mimo spadku do IV ligi brać udział w rozgrywkach III ligi. Rzecz wyglądała tak, że w środę rano padło pytanie, LZPN oczekiwał odpowiedzi do godziny 13:00. – To trochę mało czasu. Przecież nie chodzi o kupno bułek w sklepie, a grę na dużo poważniejszym szczeblu rozgrywkowym. Do tego potrzebne są większe pieniądze, zawodnicy, itd. – mówił prezes Podlasia Karol Filipiak, cytowany przez Dziennik Polski. Wiślanie natychmiast zgłosili gotowość do przejęcia miejsca Soły w III lidze, jednak Podlasie miało do niego pierwszeństwo. I z tego pierwszeństwa skorzystało.

– III liga otworzyła nam oczy. Jak dużo jeszcze organizacyjnie nam brakuje – stwierdza Ankowski, były piłkarz między innymi Cracovii, Jagiellonii, GKS-u Tychy czy Puszczy Niepołomice.

– Mamy do dyspozycji tylko dwa hektary. Jedno pełnowymiarowe boisko, cztery szatnie, pokój dla zarządu i dwa takie, nazwałbym to, poletka do treningu – dopowiada Morawski. – Chcielibyśmy jeszcze jednego pełnowymiarowego boiska ze sztuczną nawierzchnią i trybuną na pięćset osób, bo to jest warunkiem otrzymania trzecioligowej licencji. Dajemy sobie radę, nie musimy przenosić części treningów gdzie indziej, ale wiele zajęć jest przeprowadzanych na skrawkach ziemi.

Pilka nozna. III liga. Wislanie Jaskowice - Motor Lublin. 11.05.2018

Pilka nozna. III liga. Wislanie Jaskowice - Motor Lublin. 11.05.2018

Bazą trudno Wiślanom przyciągnąć zawodników. A jednak coś sprawia, że klub cieszy się bardzo dobrą opinią wśród jego byłych i obecnych piłkarzy. A przewinęło się ich co nie miara. Ankowski wspomina, że gdy przychodził do Skawiny z Michałem Morawskim, z obecnej kadry zespołu był w nim tylko Maciej Wcisło.

– Funkcjonujemy inaczej niż wszyscy. Zawodnicy są tu traktowani fair. Dla jednych klub to odskocznia, inni są wiekowymi zawodnikami z przeszłością w wyższych ligach, którzy kończą swoją przygodę, niektórzy właśnie tu odnajdują swój właściwy poziom piłkarski. W wielu klubach nie ma cierpliwości do pracy. U nas nie było tak, że pojawił się ktoś z workiem pieniędzy, zainwestował i zrobił awans. Była ciężka praca, dobór osobowościowy piłkarzy, w większości stąd, w międzyczasie też z Krakowa, którzy później bardzo mocno się z Wiślanami utożsamiali – mówi trener Wiślan.

LECHIA II OGRA KASZUBIĘ KOŚCIERZYNA? KURS 2.00 W ETOTO

Najlepszym przykładem jest Paweł Szwajdych. Były skrzydłowy z 28 występami dla Cracovii na poziomie ekstraklasy przyszedł do czwartoligowych Wiślan sześć lat temu, był jednym z architektów awansu do III ligi. Jego przygoda z Wiślanami nie skończyła się jednak w momencie odwieszenia butów na kołek.

– Paweł nie gra już ze względu na kontuzje, ale do teraz jest trenerem. Jeszcze w poprzednim sezonie występował w rezerwach.

Piłkarze mogą też liczyć na to, że ich wysiłki zostaną docenione. To znaczy – jeśli awansują, nie muszą się obawiać wielkiej wymiany kadry i tego, że mimo wywalczenia promocji, oni nie wejdą z klubem na poziom III-ligowy. Ten scenariusz był już przerabiany.

– Nie było rewolucji, była korekta. Po awansie z 2017 chcieliśmy dać chłopakom nagrodę w postaci gry w III lidze. Musieliśmy się wzmocnić głównie pod jednym kątem – przepisu o młodzieżowcu. Nasi przekroczyli już ten wiek, byliśmy pod ścianą. Do tego na przestrzeni roku doszło 2-3 doświadczonych zawodników, których znałem wcześniej i którzy mieli pomóc nam mentalnie, swoim doświadczeniem – wspomina Ankowski.

Pilka nozna. III liga. Wislanie Jaskowice - Motor Lublin. 11.05.2018

W taki sposób dużo łatwiej o wytworzenie rodzinnej atmosfery. Ale o tą dba się również na wiele innych sposobów. Co rok drużyna wraz z trenerem, zarządem, ludziom zaangażowanych w Wiślan rusza po sezonie na wyjazd integracyjny. Oprócz tego na meczach Wiślan można spotkać osoby z zarządu klubu w dość nieoczekiwanych miejscach.

– Kolega z zarządu prowadzi dużą firmę, a na meczach smaży kiełbaski! – mówi Morawski. – Każdy czuje odpowiedzialność za swoją działkę. Dodatkowo jak ktoś w drużynie ma problem z elektryką, to mamy w zarządzie człowieka z firmą elektryczną, jak ktoś chce wymienić okna, to jest też gość zajmujący się produkcją okien.

LECHIA DZIERŻONIÓW UPORA SIĘ NA WYJEŹDZIE Z POLONIĄ STAL-ŚWIDNICĄ? KURS 2,85 W ETOTO

Aby z kolei dostać się do zarządu, trzeba wpłacić odpowiednią sumę. Wszyscy w nim obecni pełnią swoje funkcje charytatywnie i gdy trzeba, zasypują luki. Jak wtedy, gdy gmina obcięła finansowanie klubu, a zarządowi zależało, by piłkarze odczuli to w jak najmniejszym stopniu.

– To ludzie oddani temu klubowi. Zostawiliśmy finansowanie na tym samym poziomie, udało się utrzymać kadrę z III ligi. Szacunek dla chłopaków, że choć mieli lepsze finansowo oferty z IV ligi, zdecydowali się zostać z nami. To też chyba świadczy o tym, jaki jest klimat wokół klubu – mówi Morawski. – Łatwiej nam dzięki temu działać w futbolu. Sponsorzy wiedzą, że pieniądze, jakie przeznaczają, są bezpieczne.

Pilka nozna. III liga. Wislanie Jaskowice - Motor Lublin. 11.05.2018

Morawski pochodzi z rodziny mocno udzielającej się społecznie. Jego świętej pamięci mama była miejską aktywistką, odpowiadał między innymi za otwarcie w Skawinie jadłodajni dla ubogich. Synowie też mają do takich inicjatyw smykałkę – bardzo rzadko spotyka się szkółki piłkarskie, gdzie od zawodników nie pobiera się żadnych opłat. W Parafialnym Klubie Sportowym Millenium – zespole podlegającym pod Wiślan, prowadzonym przez brata Janusza Morawskiego – tak właśnie jest. 140 dzieci szkoli się piłkarsko za darmo.

To właśnie na obiektach Millenium marzy się Wiślanom baza z prawdziwego zdarzenia.

– Największym problemem tego klubu może być to, że gmina nie podejmie rękawicy, nie będzie się poprawiać infrastruktura. Są pomysły, są ludzie zainteresowani inwestycją bez parcia na szybki zarobek. Chcą zaangażować prywatne środki w bazę, w infrastrukturę. Nawet, gdyby stopa zwrotu była dziesięcioletnia, nadal są chętni. Gmina Skawina musi tylko zacząć działać. Rozmowy idą za wolno. Bez szybkich decyzji gminy, że zaczynamy na wiosnę coś budować, będziemy mieli ogromny problem, nie będziemy mieli szansy spełnienia wymogów III-ligowych. Jeśli infrastruktura nie będzie się rozwijać, to klub też przestanie. A my w pewnym momencie się poddamy.

Byłoby szkoda.

SZYMON PODSTUFKA

#PowiatBet to nasz cykl tekstów, w których prezentujemy realia klubów z czwartej ligi. Szykujcie się na dużo atrakcyjnych materiałów, bo przecież właśnie na tym szczeblu występują m.in. zespoły z Bytomia, Odra Wodzisław Śląski, drużyna Ślusarskiego, Telichowskiego i Zakrzewskiego, a nawet żywa legenda lat dziewięćdziesiątych, RKS Radomsko. Partnerem cyklu są nasi kumple z ETOTO, którzy czwartą ligę pokochali na tyle mocno, że regularnie przyjmują zakłady na spotkania na tym szczeblu rozgrywkowym.

fot. Jakub Gruca (400mm.pl), Łukasz Krajewski (NewsPix.pl)

KOMENTARZE (1)