Podwójnie szczęśliwy, podwójnie dobre nowiny
Weszło

Podwójnie szczęśliwy, podwójnie dobre nowiny

Gdzie nie spojrzysz dziś w prasę, tam Robert Lewandowski. Bo – raz- strzelił gola w Lidze Mistrzów i ma trafienie w każdym starciu LM w tym sezonie. I – dwa – ogłosił światu radosne wieści, że po raz drugi będzie ojcem. Co poza tym dziś w gazetach? Grzechy główne Wisły Kraków, wygasający kontrakt Angulo i problemy Gwilii.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

Lewandowski w nieprawdopodobnej formie – strzela w każdym meczu Ligi Mistrzów w tym sezonie. To też ma okazje, by oznajmić światu, że spodziewają się z małżonką drugiego dziecka. Poza tym? Bayern szuka trenera, choć możliwe, że zostanie z tymczasowym.

Podczas gdy dziennikarze prześcigają się w wymienianiu potencjalnych nazwisk nowego menedżera, a najgłośniej odnoszą się do Arsene’a Wengera, mającego pracować do końca sezonu, Flick próbuje przekonać szefów do swojej kandydatury. Jako trener Bayernu odniósł pierwsze, choć nieprzekonujące zwycięstwo. Jego drużyna dominowała, lecz i tak mógł wysłać więcej pozytywnych sygnałów. Stolica Bawarii zawsze oczekuje spektaklu. Być może sobotnie starcie z wiceliderem Bundesligi Borussią Dortmund będzie jego ostatnim, bo przerwa reprezentacyjna jest dobrym czasem na zatrudnienie innego fachowca. A może dotrze do piłkarzy i dwa zwycięstwa pozwolą mu pozostać na stanowisku przynajmniej do zimy. Jednego może być pewny – niebywała forma Lewandowskiego będzie działać na jego korzyść.

screencapture-207-154-235-120-mecz-465-2019-10-26-20_13_14

Piłkarze Napoli zbuntowali się po meczu z Salzburgiem, w zespole trwa poważny kryzys atmosfery, a większość fanów jest zażenowana takim obrotem spraw.

Zwyczaj organizowania takich kilkudniowych czy nawet dłuższych zgrupowań w trakcie sezonu to we Włoszech norma i zawsze wiąże się z niezadowalającymi rezultatami osiąganymi przez piłkarzy. Tyle że w tym konkretnym przypadku z ritiro nic nie wyszło. Piłkarze zbojkotowali polecenie właściciela. – Jedziemy do domów. Powiedz to ojcu – tymi słowami kapitan Napoli Lorenzo Insigne miał zwrócić się do Edoardo De Laurentiisa, syna właściciela (zarazem wiceprezesa klubu). Trener Carlo Ancelotti nie pojawił się na konferencji prasowej po meczu z Salzburgiem, za co z całą pewnością Napoli zapłaci sporą karę wymierzoną przez UEFA, która będzie żądała wyjaśnień. Oprócz Insigne, który udzielił wywiadu jeszcze na murawie, a także Hirvinga Lozano i Piotra Zielińskiego rozmawiających z mediami w strefi e mieszanej, żaden zawodnik Napoli nie zamienił kilku słów z prasą po meczu. „Che bordello” – pisał na Twitterze jeszcze w nocy dziennikarz Sport Mediaset Raff aele Auriemma. Tłumaczenie zbędne…

screencapture-207-154-235-120-przedmeczowka-462-2019-10-26-10_55_41

Gwilia chce wrócić do wyjściowego składu Legii, ale pod jego nieobecność rozsiadł się tam Luquinhas. Vuković ma ból głowy, bo Brazylijczyk imponuje formą na „dziesiątce”.

 – Ostatnie mecze pokazują, że Luquinhas to wszechstronny zawodnik i może grać zarówno na skrzydle, jak i w środku pola. Widać, że jest w dobrej formie, dlatego to inni muszą czekać na szansę. Trener Vuković ma szerokie pole manewru z korzyścią dla zespołu – mówi inny pomocnik Legii z przeszłości Tomasz Sokołowski I. Gwilia w każdym z tych spotkań pojawiał się na boisku, ale w najlepszym wypadku na nieco ponad pół godziny gry, a bywało, że dopiero w końcówce. To dla niego najtrudniejszy moment, odkąd trafi ł do Polski, wcześniej w Górniku Zabrze i w Legii miał pewne miejsce w składzie.

screencapture-207-154-235-120-mecz-459-2019-10-25-23_00_52

Rozmówka z Jarosławem Jachem przed meczem Rakowa z Zagłębie Lubin. Raczej bez rewelacji.

Kiedy decydowały się losy pana powrotu do Polski, była szansa, że trafi pan do Zagłębia?

Wszystko działo się na tyle szybko, że nie było nawet zainteresowania z Lubina. Nie wiem, czy gdybym wcześniej się głośno określił, że chcę wrócić, to taka opcja by się pojawiła, lecz jeśli tak, na pewno wziąłbym ją pod uwagę.

Jak ocenia pan swoją formę fizyczną, jest już optymalna?

Początek w Rakowie był dla mnie trudny. Zdarzało się, że nie wytrzymywałem tempa spotkań. W pierwszym meczu z Arką Gdynia (2:0) miałem myśli, żeby w 70. minucie poprosić o zmianę. Po prostu brakowało mi sił. Później graliśmy spotkanie w Pucharze Polski z Chojniczanką (1:0) i nie wytrzymałem częstotliwości występów. Zaczęły się drobne urazy mięśniowe. Dlatego między innymi opuściłem mecz z Wisłą Płock (1:2). Teraz czuję się dobrze. Ostatni mecz z Wisłą Kraków (1:0 – przyp. red.) był już dla mnie łatwy pod względem fi – zycznym. Czuję się coraz lepiej. Zbieram efekty ciężkiej pracy z początków pobytu w Częstochowie. Absolutnie nie odstaję już w tym elemencie od kolegów.

ekstraklasa-2019-10-25-09-10-14

Pięć grzechów głównych Wisły Kraków w sferze sportowej – stawianie na nieopierzoną młodzież, opieranie kadry na podatnych na kontuzje weteranach czy ślepa wiara w Stolarczyka.

W Wiśle jednak wierzyli, bo poprzedni sezon wykreował wizerunek trenera jako Gepetta, który z każdego kawałka drewna stworzy żywego chłopca. Szkoleniowiec Białej Gwiazdy faktycznie miał kilka spektakularnych przykładów, gdy udało mu się przywrócić kariery dawno skreślonych zawodników na właściwe tory. To jednak nie oznacza, że z każdego napastnika, jak z Ondraška i Kolara, zrobi czołowego strzelca ligi, a z każdego obrońcy, jak z Pietrzaka, reprezentanta Polski. Można odnieść wrażenie, że w Wiśle kompletnie przestali się przejmować niepowodzeniami piłkarzy we wcześniejszych klubach, wychodząc z założenia, że trener i tak zamieni ich w złoto.

71335924_772807486517616_4273067695844360192_n

Wiele wskazuje na to, że reprezentacja do EURO 2020 nie będzie przygotowywać się w Arłamowie, a w Opalenicy – 40 kilometrów od Poznania, w hotelu Remes.

Ta najpewniej (umowa nie została jeszcze podpisana) będzie przygotowywać się w Opalenicy w ośrodku Remes Sport & Spa, który przez lata wyrobił sobie markę jednego z najlepszych centrów treningowo-sportowych w Europie Środkowej. Podczas EURO 2012 mieszkała tam reprezentacja Portugalii – ówczesny półfinalista, a obecnie obrońca tytułu. Z bazy korzystały także Niemcy, Włochy, Rosja i Dania, a także nasza młodzieżówka i wiele polskich oraz zagranicznych klubów. Podczas przyszłorocznego turnieju być może zakwateruje się tam Serbia, Ukraina lub Chorwacja. Trudno wymienić poszczególne udogodnienia, ale jest tam wszystko, co potrzeba – od czterogwiazdkowego hotelu, przez odnowę biologiczną, świetną infrastrukturę (osiem pełnowymiarowych boisk, stadion z trybunami na tysiąc osób, sala fitness, siłownia itd.), po rozrywkę w postaci m.in. pola golfowego, kortów tenisowych, strzelnicy, parku linowego czy ścieżek do joggingu. Nie bez znaczenia było znakomite położenie – ośrodek znajduje się w pobliżu autostrady A2, 30 km od lotniska Ławica i 40 km od centrum Poznania.

71591522_2105172643111562_2113731333971771392_n

Rozmowa z Mateuszem Możdżeniem. O zejściu do II ligi, strachu przed przepadnięciem w poważnej piłce, prezes Pajączek i paru innych kwestiach.

Trudno było się przestawić z ekstraklasy na trzeci poziom rozgrywkowy?

Nie. Znacznie gorzej było przy transferze z Lechii do Podbeskidzia. Wtedy bardzo długo się zastanawiałem nad tym, jak to będzie. Że zainteresowanie nie takie, że klub ma zupełnie inne cele itd. Im dłużej o tym myślałem, tym trudniej się grało. Dopiero jak całkowicie się od tego odciąłem, skupiając się na robocie, zacząłem prezentować się lepiej. Nauczony doświadczeniem tutaj myślę tylko o tym, co mam do zrobienia.

Nie wierzę, że da się całkowicie od tego odciąć.

Jak gramy u siebie, jest łatwiej. Atmosfera robi swoje. Gorzej na wyjazdach, ale tam też zawsze trybuny na meczach przeciwko nam się zapełniają. Jeśli chodzi o sprawy czysto piłkarskie, to największa różnica jest w organizacji gry i intensywności. Na boisku jest czasem znacznie więcej miejsca.

ekstraklasa-2019-09-27-09-09-38

„SPORT”

Kontrakt Angulo z Górnikiem wygasa lasem, a rozmowy z nim nie zostały jeszcze podjęte. Już zimą będzie mógł szukać nowego klubu. No chyba, że jednak zostanie.

Jak się mają transferowe sprawy Angulo? – Nic się nie dzieje. Nikt z władz klubu ze mną nie rozmawia, więc nic nie mogę powiedzieć na temat swojej przyszłości w Górniku – mówi pytany przez nas piłkarz i dodaje: – Rozmawialiśmy o wszystkim dwa miesiące temu. Działacze wiedzą, że mam czy miałem oferty z innych klubów. Tak było latem i zimą. Wiedzą też, że jestem przygotowany na to, że zostając w Górniku stracę sporo finansowo. Chcę zostać w Zabrzu, działacze mają tego świadomość, ale też – jak mówię – wiedzą, że jest zainteresowanie ze strony innych. Teoretycznie Angulo umowę z nowym pracodawcą może podpisać już za dwa miesiące, w zimowym okienku transferowym. Jego kontrakt z Górnikiem kończy się przecież w czerwcu przyszłego roku.

screencapture-207-154-235-120-mecz-465-2019-10-26-20_13_14

I króciutka rozmowa z Arturem Płatkiem, który przy pierwszym pytaniu ochrzanił dziennikarza, że za często pyta o kontrakt Hiszpana.

Czyli dalej może grać w Górniku?

– Proszę pana, ja nie wezmę na siebie tego, żeby 36-latek zarabiał jedną trzecią tego, co reszta zespołu. Problemem jest dzisiaj fakt, że Igor nie strzela systematycznie, a zamiast grać to rozmawia o kontrakcie.

screencapture-207-154-235-120-przedmeczowka-462-2019-10-26-10_55_41

Rozmowa z Mirosławem Smyłą – o pracy w Koronie, niuansach zawodu trenera i nadziejach na utrzymanie.

Czasem mówi się, że paradoksalnie im wyżej, tym trenerom bywa łatwiej, bo na niższych szczeblach muszą robić wszystko, a w ekstraklasie obowiązki rozkładają się na większą liczbę ludzi.

– Chyba rozumiem, dlaczego w Anglii to stanowisko określa się jako menedżer, a nie trener. Wiele jest rzeczy niewidocznych dla szerszej publiczności, ale widocznych w środku. To zarządzanie zasobami ludzkimi. Więcej jest członków sztabu, bo i więcej pracy do wykonania – bardziej uszczegółowionej. Więcej jest rąk do pracy, ale i odpowiedzialność za tę wykonaną pracę – też większa. W ekstraklasie jest też zupełnie inna medialność niż choćby szczebel niżej. Te wszystkie konferencje, wywiady, spotkania, wystąpienia… Trzeba mieć nad tym pieczę, umieć operować na tym obszarze. Tej wiedzy się nie nabędzie na kursach.

Trzeba się mocniej gryźć w język?

– Na pewno jest się osobą bardziej publiczną, analizowaną na wszelkiego rodzaju sposoby. Trzeba się trzymać jednej zasady – nie trzeba się gryźć w język, jeśli jest się sobą. I w tych bardzo trudnych momentach, których dotąd w Kielcach miałem w nadmiarze, i w tych łatwiejszych, których było znacznie mniej. Należy ważyć słowa, nawet mowę ciała, bo przecież jest się filmowanym, ale nie wychodząc przy tym poza ramy swojego charakteru.

screencapture-207-154-235-120-mecz-459-2019-10-25-23_00_52

Choć mają jedną z najlepszych defensyw w I lidze, to ostatnio popełniali bardzo proste błędy – Podbeskidzie próbuje zalepić dziury w obronie.

Mimo iż Podbeskidzie Bielsko-Biała pokonało w ostatnim meczu Sandecję, to nie wszyscy gracze „górali” byli do końca zadowoleni ze swojego występu. Konkretnie mowa o Kornelu Osyrze, który po wszystkim przyznał, że popełnił błąd w sytuacji, po której zespół z Nowego Sącza objął prowadzenie. – Zawaliłem trochę. Mogłem biec do końca za Korzymem. Bo tak naprawdę zespół, który nie stworzył sobie żadnej sytuacji strzelił nam bramkę. Z przebiegu meczu szkoda, że właśnie w taki sposób straciliśmy gola. To my pierwsi chcieliśmy trafić do siatki. Wiemy bowiem, że kiedy pierwszy strzelasz, to gra się łatwiej. Dominowaliśmy na boisku od pierwszych minut i tym bardziej szkoda, bo grając przeciwko zespołom, które stoją głęboko w defensywie, nie można pozwolić sobie na utratę tak prostych bramek – podkreślił środkowy obrońca bielskiego zespołu.

ekstraklasa-2019-10-25-09-10-14

„SUPER EXPRESS”

 W West Hamie tęsknią za Łukaszem Fabiańskim. Polak leczy uraz, a wyniki Młotów poszybowały na łeb, na szyję.

– Im szybciej Fabiański wróci do gry, tym lepiej. To żaden przypadek, że od kiedy doznał kontuzji, wyniki West Hamu są dużo gorsze – mówi Kevin Nolan, były kapitan Młotów (141 występów w tym zespole). Takie same opinie można poczytać na internetowych forach kibiców klubu, którzy zakochali się w Polaku po transferze ze Swansea do West Hamu, wybrali go nawet piłkarzem sezonu 2018/2019. Obecny sezon WHU rozpoczął co prawda od klęski z Manchesterem City (0:5), ale w kolejnych pięciu spotkaniach stracił zaledwie dwa gole, awansując na znakomite pite miejsce. Głównie dzięki Polakowi, który spisywał się fenomenalnie.

screencapture-207-154-235-120-przedmeczowka-462-2019-10-26-10_55_41

Wiedzieliśmy, że Superak sobie tego tematu nie odpuści – Lewandowski spodziewa się dziecka, a ze świata płyną gratulację dla niego i Anny.

Mała Klara (2,5 r.) będzie miała rodzeństwo. Państwo Lewandowscy dotąd ukrywali wiadomość o powiększeniu rodziny. Wczoraj podzielili się swoją radością. W 69. min meczu Ligi Mistrzów z Olympiakosem Pireus „Lewy” przyłożył nogę do podania Kingsleya Comana i posłał piłkę do siatki. A zaraz potem schował ją pod koszulką i włożył prawy kciuk do ust. Po jego geście do wymownej fotografii zapozowała Anna Lewandowska (31 l.), której na trybunach towarzyszyła Monika Pyrek (39 l.). Była wicemistrzyni świata w skoku o tyczce pierwsza pospieszyła z gratulacjami. Wkrótce do nich przyłączyły się na Instagramie żony innych reprezentantów: Dominika Grosicka, Marta Glik, Marina Łuczenko-Szczęsna.

screencapture-207-154-235-120-mecz-465-2019-10-26-20_13_14

„GAZETA WYBORCZA”

W wydaniu głównym nic o piłce, za to w dodatku poznańskim o epidemii goryczy, która toczy kibiców Lecha Poznań.

Problem w tym, że Lech Poznań ma plany sięgające ileś lat w przód. Chce szkolić, rozbudowywać akademię, tworzyć centrum naukowo-badawcze, właśnie związał się z austriacką firmą Skills.lab i zbuduje nowoczesne symulatory, których używa tylko kilka klubów w Europie i na świecie. W normalnych warunkach byłoby to wręcz imponujące, bowiem żaden klub polski nie ma podobnych pomysłów i żaden nawet nie zbliża się pod względem podobnego nowatorstwa do poziomu Kolejorza. Wyobrażam sobie, jak podobne plany odbierane byłyby chociażby w latach 2008–2011, gdy Lech pod tym samym właścicielem wygrywał, dostarczał radości i wspomnień na lata, napawał dumą. Owszem, jak się okazało – na fi nansowy wyrost, ale robił to. Dzisiaj ma rogi jak cała liga – jest bezbarwny, nijaki, bez stylu, próbuje rzeźbić coś w spróchniałym drewnie, jakim jest polska piłka ligowa. Kolejorz budzi dzisiaj potężną niechęć wielu tych, do których kieruje swoją ofertę. To jest tornado rozgoryczenia, przekazywanego z usta do ust i wykrzyczanego drogą kropelkową.

screencapture-207-154-235-120-mecz-465-2019-10-26-20_13_14

KOMENTARZE (0)