Na taki Real warto czekać!
Hiszpania

Na taki Real warto czekać!

Nie były to łatwe tygodnie dla Realu Madryt. Mimo kolejnych wtop ligowych w wykonaniu największych rywali, „Królewscy” nie potrafili ustabilizować formy i jak znajdowali się za plecami Barcelony, tak na pozycji wicelidera pozostają do teraz. Co gorsza, mimo przyzwoitego punktowania, kibice mieli sporo zastrzeżeń do samej jakości gry. Jak nie nerwówka na własne życzenie (Granada!), to po prostu rozczarowujący wynik (porażka na Majorce). W Lidze Mistrzów? Remis z Club Brugge chwały nie przynosi. Stołeczni fani długo czekali na widowiskowy, efektowny i skuteczny Real. W ostatnich trzech meczach dostali taki już dwukrotnie.

Najpierw 5:0 z Leganes w LaLiga, dziś 6:0 z Galatasaray w Lidze Mistrzów, pomiędzy jeszcze nudnawy remis z Betisem. Czy to już TEN Real Madryt? Czy to już ten moment, gdy Królewscy wreszcie zaczynają przypominać dominatora z czasów trzech kolejnych zwycięstw w Lidze Mistrzów?

Na razie zostawmy wielkie słowa, pamiętajmy: to tylko Galatasaray, w dodatku u siebie. To drużyna, gdzie nadal grę robi 32-latek z różowymi włosami. Która w momencie, gdy już Real nie chce strzelać kolejnych goli, strzela sobie je sama – bo tak trzeba nazwać podanie do Rodrygo przy golu Benzemy. Wady tureckiego zespołu moglibyśmy zresztą wymieniać długo – niewymuszone błędy przy rozegraniu, gubienie się już przy średnim pressingu, brak cierpliwości, który skutkował niebezpiecznymi stratami w środku pola. Ale czy to oznacza, że trzeba koniecznie deprecjonować Real?

Tak, w teorii można byłoby napisać: jak traktować poważnie klub, który nie odrobił pracy domowej i kompletnie zlekceważył ofensywne zacięcie Marcelo? Na co oni liczyli? Że Brazylijczyk w tym wieku już nie będzie gonił? Że nagle przestał czarować lewą nogą? Nie minęło osiem minut, a obrońca rzucił dwie asysty do Rodrygo. Trzeba tu zresztą dodać, że chłopak swoje zrobił – 18-latek przy pierwszej bramce ładnie położył sobie obrońcę i dokładnie uderzył lewą nogą, przy drugiej nabiegł idealnie w tempo. Potem pojawiła się największa kontrowersja w meczu.

W 12. minucie Real Madryt otrzymał rzut karny, zresztą ewidentny, faul na linii pola karnego był widoczny nawet z najdalszych rzędów na najwyższej z trybun Bernabeu. Kontrowersyjny jest wykonawca. Rodrygo miał już wtedy dwa gole, goście chwiali się na deskach, aż prosiło się o oddanie piłki młodzianowi, by skompletował hat-tricka. Zamiast tego jednak do futbolówki podszedł Ramos i w swoim stylu, podcinką, strzelił na 3:0.

Po czasie przyznajemy rację – znając talent do trwonienia korzystnego wyniku w wykonaniu Królewskich 2019/20, lepiej nie kusić losu. Zwłaszcza, że jak się potem okazało, chłopak i tak dopiął swego. Czego nie zrobił Ramos – zrobił Benzema, dokładnym odegraniem w doliczonym czasie gry, pozwalając młodemu na ustrzelenie trójki. Swoją drogą, w międzyczasie Rodrygo dołożył jeszcze asystę przy golu Francuza, czym dobitnie udowodnił, że obecnie Vinicius Junior musi się dobrze zaznajomić z kształtem siedzisk na ławce rezerwowych madryckiego stadionu.

To o tyle imponujące, że przecież Rodrygo nie był ani drugim, ani nawet czwartym wyborem do gry, a jeszcze pod koniec września strzelił gola dla Castilli w Segunda Division B. Dziś wykorzystał swoją szansę w pełni, a w nagrodę może zabrać piłkę do domu.

Kto jeszcze zasłużył na pochwałę? Kurczę, kto nie zasłużył. Wyjątkowo pracowity był dziś Benzema, przyzwoicie prezentował się Hazard, dopóki przebywał na murawie, czarował też Marcelo. Ten ostatni to zresztą jedyna łyżka dziegciu w tej całej beczułce miodu. Zszedł z boiska jeszcze przed przerwą i pozostaje mieć nadzieję, że nie nabawił się żadnego poważniejszego urazu. W takim meczu, w którym zresztą już w pierwszych 10 minutach udowodnił, jak wiele znaczy dla Realu – byłoby naprawdę szkoda się rozłożyć.

Czy warto już bukować bilety na majowy finał i tatuować podobiznę Zidane’a? Nie, na to jest zdecydowanie za wcześnie. Ale ten bilans goli, 12:0 w ostatnich 4 meczach, to coś, czego nie da się zlekceważyć, nawet jeśli wliczamy w to rozczarowujące 0:0 z Betisem. Real już nie tylko punktuje, ale jeszcze gra dobrze. I ma w składzie 18-letniego kozaka. Kto wie, czy to ostatnie nie jest ważniejsze niż jakieś 5 goli z Leganes czy 6 z Galatasaray.

Real Madryt – Galatasaray 6:0 (4:0)

Rodrygo 4′, 7′, 90+2′, Ramos 14′, Benzema 45′, 81′

PSG – Club Brugge 1:0 (1:0) 

Icardi 22′

Leverkusen – Atletico Madryt 2:1 (1:0)

Thomas (s.) 41′, Volland 55′ – Morata 90+4′

Dinamo Zagrzeb – Szachtar Donieck 3:3 (1:1)

Petković 25′, Ivanusec 83′, Ademi 89′ – Alan Patrick 13′, Moraes 90+3, Tete 90+8

Na boisku w doliczonym czasie gry, przy 3:1, pojawił się Kądzior jako zmiana taktyczna…

Crvena Zvezda – Tottenham 0:4 (0:1)

Lo Celso 34′, Son 57′, 61′, Eriksen 85′

Atalanta – Manchester City 1:1 (0:1)

Pasalić 49′ – Sterling 7′

Fot.FotoPyK

KOMENTARZE (2)