Nie pomogła życiówka Lewego. Kovac odchodzi z Bayernu
Niemcy

Nie pomogła życiówka Lewego. Kovac odchodzi z Bayernu

Los jest figlarzem. Niko Kovac wszedł do Bayernu z drzwiami, ogrywając 5:0 swój poprzedni klub, Eintracht Frankfurt. Teraz wychodzi po tym, jak piątkę od Eintrachtu przyjął.

Nie pomogło dziewięć punktów po trzech kolejkach Ligi Mistrzów, nie pomogło 7:2 z Tottenhamem na White Hart Lane, nie pomogły kolejne rekordy bite przez Roberta Lewandowskiego ani to, że Polak dokonał czynu bezprecedensowego – strzelał gole w każdej z dziesięciu pierwszych kolejek Bundesligi.

Jeszcze kilka godzin temu Bild informował, że Kovac ma dostać kolejną szansę, że nie zostanie pozbawiony stołka przed starciami z Olympiakosem Pireus i Borussią. Najlepiej zorientowany jednak w realiach Bayernu Christian Falk, szef piłki nożnej w Sport Bild, kilka minut przed 21:00 wrzucił twitta o odejściu Kovaca. Kilka chwil później potwierdził te doniesienia Bayern. Okazuje się, że tak jak klub chciał jeszcze pozostać przy Chorwacie, tak on sam po starciu z Eintrachtem złożył rezygnację.

Ale to nie tak, że Kovac odchodzi nagle, ta wiadomość nie spadła jak grom z jasnego nieba. Na to się po prostu od jakiegoś czasu zanosiło, potrzebny był mocny impuls. Od objęcia Bayernu przez jego byłego piłkarza minęło niemal półtora roku. Czy można było stwierdzić, że po tym czasie Bawarczycy mają swój niepowtarzalny styl? Że wiemy, jaką piłkę chce grać Kovac, jaki jest jego pomysł? Że choć w ułamku procenta jego drużyna jest tak wyrazista, jak ta, za którą najbardziej w Monachium się tęskni? Ta Pepa Guardioli? Otóż nie.

Kovac w 65 meczach jako trener Bayernu wypracował średnią punktową najniższą od tej, jaką miał w latach 2009-2011 Louis van Gaal, a słabszą i od Juppa Heynckesa przy obu jego podejściach, i od Guardioli, i od Carlo Ancelottiego. Był on próbą postawienia na wybijającego się szkoleniowca, robiącego furorę w lidze z zespołem o zdecydowanie niższym budżecie, ale niemającego doświadczenia w prowadzeniu piłkarzy największego formatu. No i to wyszło dość szybko. Były tarcia, nie wszystkim podobały się wprowadzone przez Kovaca zasady. Kryzys zażegnano, ale wiadomym było, że Chorwat nie będzie mieć lekko.

Do tego doszła potężna przebudowa – bloku obronnego, skrzydeł. Kovac bez wielkiego doświadczenia trafił na piekielnie trudny okres w dziejach Bayernu, bo trzeba było na nowo zbudować jego tożsamość. Jemu się nie udało.

Kto będzie następny? Tymczasowo – jego asystent Hans-Dieter Flick. W dalszej perspektywie? Tu robi się ciekawie, bo najczęściej wymieniane nazwiska to: Mourinho, ten Hag i Tuchel.

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (12)