post Avatar

Opublikowane 22.10.2019 14:38 przez

redakcja

Roi się od Polaków we Włoszech, ale jak pokazał nam początek sezonu Serie A, ich losy są bardzo różne. Najbardziej kłują w oczy odstrzeleni do Serie B Patryk Dziczek i Paweł Jaroszyński. Z kolei Żurkowski, Walukiewicz czy Jagiełło zniknęli nam trochę z radaru. Ten ostatni dostał szansę debiutu z Parmą, wchodząc w niedzielę wieczorem na 20 minut. Jak Filip odnajduje się we Włoszech? Ile energii poświęcił na naukę języka. Jak wygląda jego sytuacja w zespole? Porozmawialiśmy z nim na ten temat. 

Dzień po debiucie makaron smakował lepiej?

Tu codziennie smakuje dobrze. Jest zadowolenie, że udało się zadebiutować, że dostałem szansę pokazania się. Ale też nie ma co popadać w jakiś huraoptymizm, bo zagrałem dopiero 20 minut.

Nie ma co popadać w huraoptymizm, ale trochę na debiut czekałeś.

Jak powiedziałem, cieszę się bardzo. Czekałem na to tak naprawdę od końca sierpnia, kiedy zaczęła się liga. Czekałem, obserwowałem sytuację.

Dlaczego tyle musiałeś wzmacniać swoją cierpliwość?

Uważam, że jedynym powodem, przez który nie grałem, był brak doświadczenia na poziomie zawodników, którzy grają u nas w środku pola – jak Radovanović czy Lasse Schone. To są mega doświadczeni piłkarze i właśnie dlatego dopiero teraz dostałem szansę. Patrząc na treningi i aspekty czysto piłkarskie, już dawno bym zadebiutował. Cierpliwie czekałem, ale nie siedząc na tyłku, tylko pracując. Najpierw w Polsce – po podpisaniu kontraktu z Genoą szykowałem się do tego wyjazdu pół roku. Zdawałem sobie sprawę, że mogę mieć na początku miesiąc, dwa miesiące bez gry. To nie będzie tak, że wyjdę i od razu zacznę grać. Jak zapytasz znajomych czy moją narzeczoną Agnieszkę, nawet ona ci powie, że podchodziłem do tego spokojnie, cierpliwie. Pracowałem, pokazywałem na każdym treningu trenerowi, że warto na mnie stawiać. Ale głód rósł i że teraz przyszedł ten wyczekiwany moment, to smakuje świetnie, jak dobre, włoskie spaghetti. Apetyt tylko rośnie.

Agnieszka jest cały czas z tobą?

Przyjechała na początku sierpnia. Wcześniej wybrałem tylko mieszkanie. Ona ogarnęła dom, zajmuje się nim. Na pewno bez niej bym sobie tutaj nie poradził, bo to, co ona zrobiła w domu i dla mnie, to jest naprawdę coś dużego. Jest tutaj cały czas, teraz pojechała tylko na dwa tygodnie pozałatwiać swoje sprawy do Polski, ale wraca już jutro i będzie ze mną do świąt Bożego Narodzenia.

Powiedziałeś, że bez niej byś sobie nie poradził. A jak radzi sobie ona?

Dobrze, w Lubinie wspólnie chodziliśmy na lekcje włoskiego. Ja byłem bardziej gorliwy w nauce, wiedziałem, że to dla mnie kluczowe do dobrego wejścia w drużynę. Agnieszka uczy się włoskiego, ale zna angielski, więc bez problemu sobie radzi. Mamy już tutaj znajomych, z którymi ja się komunikuję po włosku, Agnieszka też po angielsku, więc nie ma już z tym problemu. Pierwszy miesiąc to wiadomo – nowe otoczenie, nowy kraj, wszystko inne. I jesteśmy w tym „nowym” non stop razem. Jak jakiegoś dnia mieliśmy siebie dość w Lubinie, to ona pojechała do rodziców, ja gdzieś do kolegów. A tutaj jesteśmy ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę. Była to dla nas nowa sytuacja. Na początku się tego bałem, jak to będzie, ale bardzo dobrze się dogadujemy, jesteśmy zżyci, nie nudzi się nam, także jest super.

Krzysiek Piątek w „Weszło butami” powiedział, że największy pantoflarz w Zagłębiu to… sam wiesz..

(śmiech) Jak się poznawałem z Agnieszką, to Krzychu był jeszcze w Zagłębiu. A wiesz, jak to na początku – chciałem się pokazać z jak najlepszej strony. Jesteśmy ze sobą pięć lat i to już są normalne relacje, świetnie się dogadujemy. Jest już moją narzeczoną, planujemy ślub w niedalekiej przyszłości, także wszystko po kolei, powolutku.

Tęsknicie za Polską czy jednak trafiliście do innego, trochę lepszego świata?

Bardzo dobrze nam się żyje. Ale przez pierwsze dwa miesiące brakowało mi Polski, rozmów ze znajomymi, klimatu z Lubina.

Konrad Forenc mi mówił, że dzwonisz do niego – jak nie każdego dnia, to w każdym tygodniu.

Właściwie ze wszystkimi mam dobry kontakt. Praktycznie codziennie rozmawiam z Dominikiem Jończym, Damianem Oko, Arturem Siemaszko, Adrianem Błądem. Z „Forim” właśnie, z Kubickim. Dzisiaj rozmawiałem z Filipem Starzyńskim. Zawsze mnie denerwowało, gdy ktoś wyjeżdżał z Zagłębia i się odcinał, nie utrzymywał kontaktu. Staram się być takim, który je utrzymuje. Brakuje mi rozmów ze znajomymi ze starej szatni, więc staram się być na bieżąco w takich relacjach.

A z Polakami grającymi we Włoszech masz jakiś kontakt?

Nie za bardzo. To znaczy z Karolem Linettym albo Beresiem mógłbym mieć dobry kontakt, jesteśmy Polakami i widzieliśmy się, kiedy podpisywałem kontrakt, ale dziwnie byłoby napisać coś typu: „hej, wyjdziemy gdzieś?”, bo tak naprawdę rozmawiałem z nimi raz w życiu. Co innego, kiedy się poznasz w szatni. Wyjdziesz gdzieś raz, drugi. To jest naturalne nawiązywanie kontaktu. Gdybym miał to kogoś teraz napisać, to byłoby trochę sztuczne, nie byłoby to w moim stylu. Ale po meczu rozmawiałem z Krzyśkiem Piątkiem. Na Cagliari rozmawiałem z Walukiewiczem. Jak gra jakiś Polak, zawsze staram się podejść i pogadać.

A jak z gadaniem z miejscowymi?

Intensywnie uczyłem się przez cztery miesiące włoskiego, ale kiedy przyjechałem do Ligurii, tak naprawdę rozumiałem tylko pojedyncze słowa. Myślałem, że będę rozumiał dużo więcej. Nie potrafiłem złapać kontekstu zdania. Miałem szczęście, że Paweł Jaroszyński był tu na początku i dużo mi pomagał, tłumaczył. Jak mieliśmy pierwszy obóz, miałem jeszcze po dwóch treningach lekcje włoskiego. Zmęczony, ale wiedziałem, że muszę to ogarnąć, bo bez języka sobie tutaj nie poradzę. A teraz mamy końcówkę października, normalnie chodzę z chłopakami na kolację. Rozmawiamy po włosku, rozumiem odprawy trenera Andreazzoliego. Już nie potrzebuję tłumaczenia na angielski.

Z Polakami po włosku się rozmawia łatwiej niż z Włochami?

Miałem jedną nauczycielkę języka włoskiego, uczyłem się powoli. Ale tak, mamy tutaj chłopaków z Ameryki Południowej, z Afryki i z nimi się inaczej rozmawia po włosku, po angielsku. Nie mają takiego akcentu. Jeżdżę z nimi na treningi, oni jeżdżą ze mną. Normalnie z nimi rozmawiam – tak jak teraz z tobą. Natomiast Włochów z ich akcentem, kiedy szybko mówią, nie zawsze łatwo zrozumieć.

Włochów da się lubić?

Tu wszyscy są otwarci. W porównaniu z Lubinem jest różnica. Małe miasto, wszyscy się znają. Tutaj wychodzisz na miasto i jesteś anonimowy. Możesz pójść na kolację z dziewczyną, nikt do ciebie nie podchodzi, nie prosi o autograf. Jak idę do sklepu i czegoś potrzebuję, to zawsze z uśmiechem pomagają. To mi się podoba. Ale nie chcę narzekać na Polskę, bo nasz kraj i Lubin też mi się podobają. Tu i tu jest po prostu inna kultura.

Wiosną w Lubinie uczyłeś się mocno włoskiego, poza słownictwem i gramatyką oglądałeś filmy, seriale po włosku?

Z seriali próbowałem oglądać „Gomorrę”, ale Paweł Bochniewicz powiedział mi na kadrze, żebym tego nie oglądał, bo to język neapolitański, który nigdy nie będzie mi potrzebny, więc przestałem. Teraz zacząłem oglądać „Suburrę” po włosku.

W Zagłębiu byłeś jednym z tych, którzy nie tykali piwa. Jak już, to jedno. Włosi słyną z podeścia, że lampka wina do obiadu to nie grzech i nawet sportowcy nie muszą się z tym kryć.

W ogóle nie widziałem, by ktoś tu pił piwo. Może ewentualnie jak byliśmy na obozie, to jedno piwo ktoś wypił, rządzi wino. Goran Pandew zorganizował niedawno kolację urodzinową i piliśmy tylko wino. Ale wiesz – wypijesz lampkę, dwie, trzy i coś zjesz. Tę lampkę pijesz sobie przez pół godziny, siedzisz sobie, gadasz, sączysz. To nie jest tak jak u nas, że pijesz jedno piwo w dziesięć minut, zaraz drugie. Tutaj jest inaczej, spokojniej. Nie spotykasz się na wino, tylko pogadać, a lampka wina to dodatek. W Polsce idziesz na kolację z drużyną na trzy-cztery godziny, rozmawiasz o wszystkim, zasiedzisz się. Tutaj kolacja drużynowa to półtorej godziny, zjedliśmy, napiliśmy się i rozeszliśmy. Jest inny klimat.

Jesteś wychowankiem Zagłębia, w „jedynce” byłeś od 16. roku życia, więc teraz dopiero drugi raz w życiu poznajesz nową szatnię.

Przez pierwszy miesiąc byłem cicho, słuchałem i musiałem się oswoić z językiem. Miałem najlepszy kontakt z chłopakami z Ameryki Połudnowej: z Antonio Sanabrią, Cristianem Romero, który teraz podpisał kontrakt z Juventusem. Dziś coraz więcej rozmawiam z Włochami. Szatnia jest inna. W Zagłębiu przychodziliśmy godzinę przed treningiem – pogadać, pograć w siatkonogę, robiliśmy siłownię. Tu przyjeżdżamy godzinę przed zajęciami, masz śniadanko, schodzisz sobie 10 minut przed ćwiczeniami, wcześniej oglądasz telewizję i wiesz wszystko, co mówią o piłce. Schodzisz po treningu, dwadzieścia minut, pół godziny, już nikogo nie ma. Niektórzy zrobią jeszcze coś dla siebie, no i tyle. W Lubinie potrafiliśmy dwie i pół godziny po treningu zostać, grać w siatkonogę, rozmawiać w szatni.

Mateusz Borek mówi, że Polak za granicą mógłby sobie poradzić w meczu, ale do meczu w sobotę musi dojść walką w poniedziałek, wtorek, środę, czwartek, piątek. Poradziłeś sobie z intensywnością treningu?

Mieliśmy ciężkie przygotowania w Zagłębiu z trenerem Stokowcem. Tak samo wspominam obozy z trenerem Van Daelem czy Lewandowskim. Ale to, co tutaj trenujemy – ja przez pierwszy miesiąc chodziłem spać o 21:00, bo nie mogłem wytrzymać takiego codziennego wysiłku. Codziennie biegaliśmy, gierki po czterdzieści minut na każdym treningu. I tak cały czas. Dzień w dzień biegamy i gierki. I nie ma narzekania, że znowu to samo. Tu każdy wychodzi i walczy o swoje. Sam wiesz, jak jest. Jak w Polsce jest bieganie czy długa gierka, to zaraz narzekanie. Ja gram szybko piłką, rozwijają mnie te treningi. Gierka na jeden, dwa kontakty. Nie możesz dryblować, zastanawiać się, tylko musisz szybko podejmować decyzje. To jest cięższe niż przyjęcie, poprawianie sobie piłki, drybling.

To było też widać w debiucie z Parmą. Szukałeś pierwszego zagrania do przodu, potem wziąłeś rzut wolny, który był minutę po twoim wejściu. Kiedy piłkarze Parmy zapędzili cię do linii, ty zagraniem fałszem między nimi otworzyłeś drogę koledze. Widać było, że myślisz o grze do przodu, dynamice, cofanie piłki nie wchodziło w grę. Zebrałeś dobre recenzje za te 20 minut.

Debiut mógł być wcześniej. Czułem, że mogę wejść z Milanem przed przerwą reprezentacyjną. Ale tak się potoczyło, że nasz kapitan doznał kontuzji, potem była czerwona kartka, czyli już dwie wymuszone zmiany. Ale przed Parmą mówiłem sobie: stać cię na grę tutaj i albo wejdziesz i im pokażesz, że możesz się liczyć w tym zespole albo zagrasz na alibi i więcej nie wejdziesz. Uważam, że wykorzystałem te dwadzieścia minut.

Czekasz na jakiegoś rywala?

Nie, bardziej czekam na grę. Możliwe, że za tydzień znowu będę miał okazję się pokazać. A za dwa tygodnie gramy z Juventusem.

Kusi, żeby zagrać przeciwko Cristiano Ronaldo, nie oszukujmy się.

Gramy w Turynie, więc nie tylko Cristiano Ronaldo, chodzi ogólnie o Juventus. To będzie dla mnie wielkie wydarzenie, jeśli ja tam zagram.

Zmieniłeś Lasse Schone pół roku po tym, jak on grał w półfinale Ligi Mistrzów. To jest najlepszy piłkarz, którego możesz podpatrywać?

Pod względem piłkarskim, technicznym uważam, że on jest najlepszy. Jest mały, zwinny, ma szybką nogę. Jak ma piłkę przy nodze, no nie ma szans, by mu ją odebrać.

Często słyszysz hasło „Pio! Pio! Pio!”?

Nie, nic z tych rzeczy. Raz na mieście widziałem, jak ktoś sprzedawał koszulkę Krzyśka, ale nie słyszałem jeszcze, by ktoś mnie do niego porównywał. Inna pozycja, robi wielką karierę. Tutaj mnie nawet ludzie jeszcze nie rozpoznają. Może jedna, dwie osoby podejdą, zrobią zdjęcie, ale tak to nie. Spokojne życie. Można się skupić na pracy, na treningu, żeby się dobrze pokazać, pracować nad sobą.

Masz już jakąś knajpę, do której wpadasz na pizzę, makaron czy preferujesz jedzenie w domu?

Pizzę jadłem tylko raz, odkąd tu przyjechałem. Nie mam tutaj ochoty na takie jedzenie. Tu jest tyle restauracji, w każdej jest przepyszna kuchnia. Zamawiam mięso, steki, wieprzowinę, takie rzeczy. Jeśli chodzi o makaron, jem w klubie, bo w domu Agnieszka robi mi najczęściej sałatki.

Czyli węglowodanów mało.

Wieczorem mało, tylko w klubie. Tutaj mamy ważenie co trzy-cztery dni.

Ile masz?

Jak przyjechałem, miałem 75,8 kg, teraz mam 75,76. Zawsze w granicach 75,5-76 kg.

Mówiliśmy wcześniej, jak świetnym piłkarzem jest Lasse Schone. A Pandew? On też robi wrażenie, czy już więcej znaczy w szatni niż na boisku?

Pandew też robi wrażenie na treningu. Według mnie to jest taka dziesiąteczka lub podwieszony napastnik. Idealnie, żeby był typowy napastnik i pod nim Goran, który potrafi zagrać fałszem, kiwnąć, znaleźć miejsce. Super zawodnik. Na murawie widać, że grał wysoko, wygrał Ligę Mistrzów.

W końcu grał u Mourinho.

A poza tym jest normalną osobą. Mógłby patrzeć na mnie z góry, a zawsze podejdzie, zagada, przybije piątkę, pochwali. Przedwczoraj czekałem na chłopaków, bo jechałem z nimi do klubu. On jedzie, zobaczył mnie i pyta – na kogo czekam, że może mnie zabrać. Mega zawodnik i osoba.

Czesław Michniewicz napisał na Twitterze: „nareszcie debiut Filipa Jagiełły”. Ty mógłbyś już nie obchodzić trenera, bo nie ten wiek i nie ta kadra, ale macie jeszcze jakiś kontakt? Przekazuje ci wskazówki?

Tak, mamy kontakt. Napisałem do trenera po wygranych meczach eliminacyjnych. Życzę mu wszystkiego dobrego. Mam nadzieję, że z tą kadrą zrobi co najmniej taki wynik, jaki my zrobiliśmy w tym roku. Albo jeszcze lepszy, bo uważam, że trener jest bardzo dobrym szkoleniowcem. Wczoraj mu podziękowałem. Życzę mu wszystkiego dobrego i mam nadzieję, że on mi też. Praca to praca, a człowiekiem zawsze trzeba być, bo gdybyś łączył piłkę i życie prywatne, to byś zwariował. Mamy dobre relacje. Zresztą przed Genoą to z nim zagrałem pierwszy raz na włoskich boiskach.

Rozmawiał Samuel Szczygielski

Fot. newspix.pl

Opublikowane 22.10.2019 14:38 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
06.06.2020

Szymon Sićko – następca Karola Bieleckiego w kadrze na lata?

W dniu, w którym reprezentacyjną karierę zakończył Karol Bielecki, powstało pytanie: kiedy w kadrze pojawi się jego następca? Ktoś, kto będzie dysponował piekielnie mocnym rzutem, a co za tym idzie zdobywał z lewego rozegrania dużo bramek. Przez długie miesiące wydawało się, że o takim gościu w najbliższej przyszłości możemy tylko pomarzyć. I wtedy światu objawił […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Słonikom przestało sprzyjać szczęście. Podbeskidzie wygrywa czwarty raz z rzędu

Oko za oko, ząb za ząb. Taką zasadę przyjęli dziś piłkarze Podbeskidzia i Bruk-Bet Termaliki, którzy wysmażyli nam western w samo południe. Western, bo strzelania nie brakowało, mimo że ostatecznie w Bielsku padła tylko jedna bramka. Strzelili ją gospodarze, którym chyba tylko katastrofa mogłaby odebrać awans do Ekstraklasy. W czterech wiosennych meczach „Górale” zdobyli 12 […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

LIVE: Klasyczna mijanka w Białymstoku

Jeszcze parę kolejek temu Wisła Płock żyła niedalekimi wspomnieniami o fotelu lidera oraz kapitalnej jesieni, która przyniosła nadspodziewanie wysokie loty w lidze. Jagiellonia mniej więcej w tym samym czasie zerkała nerwowo za plecy, bo coraz mocniej zbliżała się do niej cała strefa spadkowa. Dziś obie ekipy zaliczają klasyczną mijankę – Jaga po trzech zwycięstwach z […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jak Bruno Labbadia naprawił Herthę

Na przełomie 2019 i 2020 roku berlińska Hertha bez wątpienia aspirowała do miana jednej z najbardziej rozczarowujących drużyn Europy. Szczytem wszystkiego było starcie z FC Koeln. Goście z Kolonii przyjechali na Stadion Olimpijski w Berlinie jak po swoje i zmiażdżyli gospodarzy 5:0. Powiedzieć, że ten rezultat – z przeciętnym w sumie oponentem – dość mocno […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Łukasz Zwoliński – ile znaczy zmiana otoczenia

Stadion Pogoni Szczecin. Do bramki trafia wychowanek. Piłkarz, który – jak trafnie stwierdził kiedyś „Przegląd Sportowy” – ma wszystko, by stać się wymarzonym idolem trybun. – Gola strzelił Łukasz!!! – krzyczy spiker. (cisza) – Łukasz!!! – ponawia okrzyk, mimo że nie doczekał się odpowiedzi. (cisza) – Łukasz!!! Po trzecim razie już przyszła reakcja trybun. Nie […]
06.06.2020
WeszłoTV
06.06.2020

STAN FUTBOLU. Kusiński, Janiak, Kowalczyk, Rokuszewski, Stanowski

Jest sobota, jest godzina 11:30, a zatem zapraszamy na kolejny odcinek Stanu Futbolu. Tym razem w programie pojawi się jego tytułowy gospodarz, czyli Krzysztof Stanowski. Jego gośćmi będą: Wojciech Kowalczyk, Mateusz Rokuszewski, Michał Kusiński (były skaut Rakowa Częstochowa, dziś manager) i Mateusz Janiak (Przegląd Sportowy). Sporo ekstraklasowych i pierwszoligowych tematów do omówienia, więc będzie ciekawie! […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Dlaczego Pogoń Szczecin tak mocno spuściła z tonu?

Pogoń Szczecin od kilku lat ugruntowuje swoją pozycję w Ekstraklasie jako klub z górnej połowy tabeli. Nadal jednak nie potrafi wykonać kolejnego kroku do przodu, który oznaczałby awans do europejskich pucharów. Wydawało się, że w tym sezonie musi się wreszcie udać. Drużyna znalazła się jednak w tak głębokim dołku, że na tę chwilę zagrożona staje […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Piszczek czy Piątek? Kto będzie lepszy w polskim starciu w Bundeslidze?

Łukasz Piszczek kontra Krzysztof Piątek. To starcie dnia za naszą zachodnią granicą. Doświadczony defensor niedawno z powodzeniem zatrzymał Roberta Lewandowskiego. Czy ta sztuka uda mu się z Piątkiem, który przechodzi strzeleckie odrodzenie? Sprawdźcie nasze typy na mecz Borussii z Herthą Berlin u legalnego bukmachera BETFAN! Borussia Dortmund – Hertha Berlin Ostatnie mecze bezpośrednie: WWRRW Poprzednie […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Czy Zagłębie znów ogra Lecha? „Miedziowi” walczą o grupę mistrzowska

W sobotnie popołudnie w Ekstraklasie czeka nas mecz, na myśl o którym Alan Czerwiński ma spory ból głowy. Jego przyszła drużyna – Lech Poznań, przyjeżdża do obecnej – Zagłębia Lubin. Ale nie tylko o Czerwińskim warto dziś wspomnieć. „Miedziowi” muszą dziś wygrać, żeby zachować szanse na awans do grupy mistrzowskiej. Lech, żeby nie stracić dystansu […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Pogoń w kryzysie. Ile winy ponosi Kosta Runjaić?

Pogoń Szczecin długo szukała swojego wymarzonego trenera, ale jakoś nie potrafiła być stała w uczuciach. Do pojawienia się Kosty Runjaicia tylko Dariusz Wdowczyk umiał przebić barierę 500 dni na stołku, w innych przypadkach zawsze było coś nie tak. W Michniewiczu nie pasował styl, Skorża rozczarował totalnie, Moskal odszedł z powodów osobistych. Niby wszyscy wiedzieli, że […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Bartosz Białek, czyli napastnik wielowymiarowy

Sześć goli, dwie asysty, dwa kluczowe podania w jedenastu meczach. Nie mówimy o napastniku sprowadzonym za pół bańki euro, któremu trzeba co miesiąc przelewać 30 tysięcy w europejskiej walucie. Mówimy o 18-letnim absolwencie akademii. Bartosz Białek przywitał się z ligą takimi liczbami, że aż skłonił nas do refleksji. Po pierwsze – z czego to wynika, […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

Marek Jóźwiak: „Czasem mam ochotę wywalić gościa w powietrze”

Z Markiem Jóźwiakiem, dyrektorem sportowym Wisły Płock, rozmawiamy o dwóch tygodniach na OIOM-ie, gdzie pierwszy raz zobaczył śmierć. O Robercie Lewandowskim w czasach Legii Warszawa. Występach w LZS-ie Siemiątkowo, boiskowej rywalizacji PGR-ów i nostalgii do niższych lig. Pięciu tonach mocznika, które wylano na boisko Legii przed meczem z Panathinaikosem, a od czego wyzdychały wszystkie szczury […]
06.06.2020
Bukmacherka
06.06.2020

Warta wykorzysta potknięcie Stali? Obstaw 1. ligę w Totolotku!

Warta Poznań staje przed wielką szansą. Jeśli Poznaniacy wygrają dziś z Olimpią Grudziądz, ich przewaga nad trzecią w tabeli Stalą Mielec wzrośnie do czterech punktów. Natomiast grudziądzanie chcieliby skorzystać z okazji na przeskoczenie Miedzi Legnica i ponowne zawitanie w czołowej szóstce. Obydwie drużyny miały już przetarcie w boju, które lepiej wspominają gospodarze. Kto będzie lepszym […]
06.06.2020
Niemcy
06.06.2020

Powiedz Mario Götze, co poszło źle? Złoty chłopiec opuszcza Dortmund

25 maja 2013 roku Bayern Monachium w finale Ligi Mistrzów pokonał 2:1 Borussię Dortmund, dodając tym samym dość przykrą puentę do bardzo pięknej opowieści, jaką w latach 2010 – 2013 napisali podopieczni Juergena Kloppa. Zarówno na krajowym, jak i europejskim podwórku. Charyzmatyczny szkoleniowiec BVB pozostał wprawdzie na Signal Iduna Park jeszcze przez dwa sezony, pierwszy […]
06.06.2020
Weszło
06.06.2020

PRASA. „Teraz jest dobry moment na wybicie się. Ekstraklasę ogląda wielu ludzi”

W sobotniej prasie nietypowy wywiad z Rafałem Boguskim, rozmowy z Jesusem Imazem i Domagojem Antoliciem, sylwetka Jadona Sancho, tekst o kolejnych problemach w Barcelonie i o zawodnikach, którzy mają imiona od wielkich piłkarzy.  PRZEGLĄD SPORTOWY Nietypowy wywiad z pomocnikiem Wisły Kraków, Rafałem Boguskim. Pytania zadawali mu byli i obecni koledzy z Wisły Kraków oraz trenerzy. […]
06.06.2020
Weszło
05.06.2020

Stokowiec Time. Na meczach Lechii nie sposób się nudzić

82. minuta derbów Trójmiasta – Arka po karnym Vejinovicia wychodzi na 3:2. A jednak kończy się na 4:3 dla Lechii. 79. minuta meczu z Górnikiem – zabrzanie prowadzą 2:0. A jednak kończy się na 2:2. Można mówić wiele o defensywie gdańszczan. W trzech ostatnich meczach Lechia straciła dziewięć bramek i to mimo Kuciaka w bramce. […]
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Hejt Park z Panasem!

Trwa Hejt Park z Januszem Panasewiczem – legendą polskiej muzyki i wielkim fanem piłki. Odpalajcie!
05.06.2020
Weszło
05.06.2020

Karol Fila na wakacjach 

Z wywiadów polskich ligowców w ostatnim czasie można było wyczytać stęsknienie za ligą. A skoro tęsknią – znaczy, że będą zasuwać jak nigdy. Karol Fila zmęczył się jednak już w drugim meczu po odmrożeniu. W spotkaniu Górnik – Lechia zaprezentował klasyczne trałkowanie. Zastanawialiście się, jakim cudem Erik Jirka miał przy pierwszej bramce tak dużo wolnej […]
05.06.2020