Dybala oddzielił mężczyzn od chłopców
Weszło

Dybala oddzielił mężczyzn od chłopców

Po losowaniu grup Ligi Mistrzów wielu myślało, że w rozdaniu z literką „D” sytuacja jest jasna. Dalej idą Juventus z Atletico, Lokomotiw z Bayerem nie mają prawa zawracać mandoliny. Jedyne, na co dostaną pozwolenie, to walka o trzecie miejsce i do widzenia. Cóż, czy Lokomotiw jest chłopcem do bicia, który grzecznie oddaje punkty faworytom? Nie. Ale czy ekipa ze stolicy Rosji jednak przegrywa starcia z lepszymi i rzeczywiście pozostanie jej co najwyżej zejście do Ligi Europy? Mecz z Juventusem pokazał, że raczej tak.

Ależ Krychowiak i spółka muszą czuć niedosyt. Podeszli przecież do tego meczu w sposób – wydawałoby się – idealny. W tyłach ogarniali profesurę: albo dobrze się ustawiając i gasząc akcje Juventusu w zarodku, albo blokując te próby, które miałyby się prześlizgnąć przez szczelny mur. Rety tam nawet bramkarz chciał wykręcić 120% normy, w jednej sytuacji przytomnie nie pozwolił piłce wyjść na rzut rożny, tylko zadbał o mizerny aut. Ofensywa? Może nie tak wzorowa, ale jednak bardzo dobra. W końcu już pierwsza akcja gości skończyła się bramką, bo Lokomotiw wycisnął tę sytuację jak cytrynę. Poszła długa piłka od Guilherme, Juventus – na czele z Bonuccim – zdurniał, pozwalając na jakieś głupie kozły, pierwszy strzał obronił jeszcze Szczęsny, ale przy dobitce Mirańczuka nie miał szans.

Na marginesie: nie winilibyśmy Kotorowskiego Wojtka za tę bramkę, bo owszem, trochę zbyt długo zbierał się do powtórki, ale przecież najpierw odbił prawdziwą bombę. Błędy były popełniane gdzie indziej.

I tutaj jest kolejny powód do niedosytu dla Lokomotiwu. Rosjanie byliby w stanie wygrać może ze dwa mecze na 10 z Juventusem i to właśnie wtedy, gdy Stara Dama miałaby piach w trybach. I dzisiaj to miało miejsce. Raz, że wspomniany błąd w defensywie, ale dwa – bieda w ataku. Jasne, sporo tutaj zależało od przeciwnika, natomiast i tak czy siak gospodarze długo nie byli sobą. Ich akcje zbyt często były przewidywalne, kompletnie leżała skuteczność, ponieważ jeśli w pewnym momencie na 20 strzałów tylko dwa poleciały w ten nie taki mały prostokąt… Znaczące.

No, ale Liga Mistrzów jednak oddziela chłopców od mężczyzn. Lokomotiw będzie mógł mówić o wspomnianym niedosycie, natomiast na nim jeszcze nikt nie wyszedł z grupy, specjalnej tabelki za to europejskie władze nie przewidują. Gramy na punkty i te zapewnił Dybala. Stwierdził: chłopcy, krok w tył, mężczyźni do przodu. Najpierw walnął tak, że klękajcie narody, rogalik po długim rogu, Guilherme nawet nie drgnął. Często mamy pretensje do bramkarzy, bo skoro wolą popatrzeć, to niech kupią sobie bilet, ale tutaj? Tylko ubrudziłby niepotrzebnie strój. Potem Argentyńczyk dobił uderzenie Sandro i mieliśmy po zawodach.

Słówko o Polakach – Szczęsny był poprawny, co musiał wyjąć, to wyjąć, jak powiedzieliśmy: za bramkę nie ma co go winić. Z kolei Krychowiak był dzisiaj pozbawiony swoich nowych ofensywnych atutów, ale to wynikało z taktyki gości, którzy w pierwszym, drugim i dziesiątym przykazaniu myśleli o defensywie. Tutaj z Polakiem było w porządku, swoje wyblokował, swoje wywalczył, choć i drobne wpadki się zdarzyły, jak kiks na szesnastce, z którego nie skorzystał Pjanić. Krótko mówiąc: nie mieliśmy w tym spotkaniu polskich bohaterów, ale antybohaterów też z pewnością nie.

I tak, trochę nam szkoda Lokomotiwu, ale właśnie: cóż z tego? Oni mają współczucie, Juventus z Atletico po cztery punkty przewagi.

Juventus FC – Lokomotiw Moskwa 2:1 (Dybala 77 ‚ 79′ – Mirańczuk 30’)

Jeżeli chodzi o pozostałe spotkania – bez większych niespodzianek. Club Brugge został przed własna publicznością rozgromiony aż 0:5 przez Paris Saint-Germain, a swoją piętnastą bramkę w Lidze Mistrzów – jako najmłodszy zawodnik w historii – zdobył Kylian Mbappe, autor hat-tricka. Zdemolowana została również Atalanta, którą Manchester City powiózł u siebie 5:1. Pogrom zanotowano także w meczu Tottenhamu, gdzie Spurs wreszcie się opamiętali i rozjechali walcem Crveną zvedę. Też 5:0.

Bułę wymęczyły hiszpańskie potęgi – Real zatriumfował 1:0 nad Galatasaray w Stambule i uspokoił trochę sytuację w grupie, bo ta robiła się już naprawdę gorąca, natomiast Atletico Madryt też 1:0 wygrało u siebie z Bayerem Leverkusen. Warto też odnotować kolejny, tak to chyba trzeba określić, sukces Dinama Zagrzeb. Podopieczni Nenada Bjelicy (Damian Kądzior cały mecz spędził na ławce) wywożą punkt z Charkowa, gdzie zremisowali z Szachtarem Donieck i wciąż mają spore szanse na awans do fazy pucharowej Champions League. Droga do tego jeszcze daleka, ale Dinamo naprawdę fajnie punktuje i daje sobie szansę na sprawienie małej sensacji w grupie C.

Atletico Madryt 1:0 Bayer Leverkusen

Szachtar Donieck 2:2 Dinamo Zagrzeb

Club Brugge 0:5 Paris Saint-Germain

Galatasaray 0:1 Real Madryt

Manchester City 5:1 Atalanta BC

Tottenham 5:0 Crvena zvezda

Fot. Newspix

KOMENTARZE (1)