Ile znaczy organizacja? Na wykład zaprasza Michniewicz. Również Brzęczka
Blogi i felietony

Ile znaczy organizacja? Na wykład zaprasza Michniewicz. Również Brzęczka

Od kilku dni zastanawiam się nad jedną kwestią. Teoretyczna sytuacja, wręcz zwykła fantazja – PZPN organizuje serię starć pomiędzy pierwszą reprezentacją a młodzieżówką Czesława Michniewicza. Ktoś mógłby powiedzieć, że byłyby to bardziej treningi strzeleckie dla Lewandowskiego niż mecze, ktoś inny mógłby je zapowiadać jako spotkania gołej dupy z batem i trzeba przyznać, że na pierwszy rzut oka byłaby to nawet dość trzeźwa ocena szans obu zespołów. Ale naprawdę udane, pechowo zremisowane starcie młodzieżówki z mocnymi rówieśnikami z Rosji, do którego doszło dzień po męczeniu buły w Rydze przez pierwszą reprezentację, ziarenko niepewności zasiało – może kadrze U21 udałoby się wygrać chociaż jedno z, powiedzmy, dziesięciu takich spotkań? 

To tak naprawdę pytanie o to, jak wiele można osiągnąć dzięki rozpracowaniu rywala oraz za sprawą konsekwentnej realizacji założeń taktycznych i organizacji gry. Z jednej strony Patryk Klimala, z drugiej wspomniany Lewandowski. Tu Patryk Dziczek z Karolem Filą, tam Krychowiak z Góralskim. Mateusz Bogusz i Zieliński. U jednych z ławki Paweł Tomczyk, u drugich Milik. Na papierze pod względem indywidualności ewidentnie mówimy o przepaści, najmniejszej bodajże na prawej obronie, po której biega pukający do drzwi pierwszej kadry Gumny.

Ale plan na poszczególne mecze i umiejętność jego wykonania jest dziś po stronie młodzieży. Zdaje się, że niepotrzebne jest zaproszenie do dyskusji, bo nawet nie ma o czym.

Przecież nie można powiedzieć, że chodzi o to, iż Michniewicz pracuje dłużej od Brzęczka. Po udanym występie na młodzieżowym Euro zespołowi tego pierwszego został przetrącony kręgosłup. W przypadku piłki młodzieżowej to naturalna kolej rzeczy, nie ma się na co obrażać, ale rozmiar zmian można być różny. Tu nastąpiło wielkie przemeblowanie. Po pierwsze – Jerzy Brzęczek upomniał się o Krystiana Bielika, Sebastiana Szymańskiego i Roberta Gumnego (pierwsze zgrupowanie). Po drugie – poza limit wieku wypadli m.in. Dawid Kownacki, Szymon Żurkowski, Mateusz Wieteska, Paweł Bochniewicz, Filip Jagiełło, Konrad Michalak, Karol Świderski, Jakub Piotrowski czy Adam Buksa. Dwucyfrówka, jeśli chodzi o ważnych graczy.

Następcy ciągle się rozwijają, ale – z całym szacunkiem dla nich – to nie jest materiał, który cokolwiek urywa. Sporo drewna do ociosania, na pewno nie jest tak, że Michniewicz rusza w tour po Polsce z uśmiechem na ustach.

Skoro:

– pewne miejsce w pierwszym składzie ma Sobociński, z którym Ekstraklasa nie obchodzi się zbyt łagodnie…
– obok niego gra Walukiewicz, który po transferze do Włoch rozegrał tyle minut w Serie A co my…
– w kadrze jest miejsce na przykład dla Ambrosiewicza, który nie potrafił wywalczyć sobie jedenastki zarówno w Górniku Zabrze, jak i Wiśle Płock…
– powołania i minuty dostają Daniel Ściślak i Jakub Moder, którzy ledwie liznęli Ekstraklasy…

To nie mówimy o kłopocie bogactwa. Ale siłą tego zespołu nie są nazwiska, a właśnie to, że poszczególne tryby doskonale wiedzą, jak muszą działać, by funkcjonowała maszyna. Przyjemnie i z podziwem patrzy się na to, jak ewoluuje ta drużyna. Przyjemnie, bo zgadzają się wyniki, dziś okazaliśmy się mocniejsi od serbskiej młodzieży, która dość regularnie jeździ na duże imprezy i prowadzimy w grupie, której nie byliśmy faworytami. Z podziwem, bo należy sobie uświadomić, że po tej rewolucji w składzie nie było czasu na żadne sparingi, nikt nie zaprosił tych chłopaków na poligon. Nim były od razu mecze eliminacyjne, granie o stawkę, bo – jak przyznał na pomeczowej konferencji selekcjoner – nawet wewnętrzną grę trudno było zorganizować.

A mimo wszystko ci goście już pokazali, że kumają pomysł selekcjonera. A w przypadku pierwszej reprezentacji jeszcze nie zdążyliśmy ustalić, czy selekcjoner w ogóle ten pomysł ma.

MR

KOMENTARZE (18)