Glik: Mocno irytowało mnie to, że każdy grał pod siebie
Weszło

Glik: Mocno irytowało mnie to, że każdy grał pod siebie

Rozmówki w strefie mieszanej to zazwyczaj klepanie banałów i strata czasu, szczególnie wtedy, gdy piłkarze pudrują rzeczywistość i gryzą się w język, ale zdarzają się wyjątki. Taki był przypadek Kamila Glika po meczu z Łotwą, dlatego spisaliśmy słowa reprezentacyjnego obrońcy. Zapraszamy. 

Myślisz, że to zwycięstwo uspokoi trochę nastroje wśród kibiców?

Nie wiem, wy to oceńcie. To robota dziennikarzy. Staramy się grać w każdym meczu jak najlepiej, wygrywać, a ocenianie zostawiamy wam i trenerom.

Kiedy po kilkunastu minutach prowadziliście 2:0, spodziewałeś się, że ten wynik będzie bardziej okazały?

No i był, bo strzeliliśmy jeszcze gola. A tak serio, mieliśmy jeszcze może dwie-trzy okazje, ale trochę przysnęliśmy. Zagraliśmy bardzo dobre 20 minut, później zaczęliśmy grać piętkami. Każdy grał pod siebie, a nie o to w piłce chodzi. Patrzyłem na to z tyłu, gdzie dużo widać i mocno mnie to irytowało, że każdy grał pod siebie.

Zbyt wiele osób miało coś do udowodnienia?

Nie wiem. Bardzo mi się to nie podobało i głośno to powiedziałem w szatni po meczu. W ostatnich tygodniach byliśmy mocno krytykowani za naszą grę. W piłce nie chodzi o to, aby grać pod siebie, piętkami i na siłę zdobywać bramki. Trzeba wyjść, szanować przeciwnika, ale strzelać kolejne gole. Graliśmy tak, jak nie powinniśmy.

Jak koledzy zareagowali na twoje słowa?

Nie wiem. Powiedziałem swoje przemyślenia. Myślę, że po tylu latach gry w reprezentacji mogę sobie na to pozwolić. Do każdego meczu podchodzę z wielką pokorą i piłka tego uczy. Nam długimi fragmentami tej pokory zabrakło.

Zlekceważyliście Łotwę?

Nie. Pierwsze 20 minut było bardzo dobre – graliśmy szybko piłką. Później – tak jak powiedziałem – każdy grał swoją grę, mniej było podań i wymienności pozycji, czym narażaliśmy się na kontry. Pamiętam doskonale spotkanie z Kazachstanem i sytuacja była podobna. Wygrywaliśmy 2:0, później zaczęliśmy się bawić, straciliśmy dwie bramki i zremisowaliśmy. Pamiętałem o tym meczu i chciałem zrobić wszystko, aby ta sytuacja się nie powtórzyła.

Szósty mecz w tych eliminacjach na zero z tyłu, więc chyba jako obrońca możesz jednak delikatnie się uśmiechnąć po tym spotkaniu?

Wszystkie mecze – oprócz tego ze Słowenią – gramy na zero z tyłu. To cieszy, co potwierdzi każdy obrońca na świecie.

Co jest do poprawy przed spotkaniem z Macedonią Północną?

Na gorąco trudno o tym mówić. Tak jak powiedziałem wcześniej – były rzeczy, które musimy wyeliminować. Niektóre sprawy bardzo mocno mnie zagrzały, ale nie chcę palnąć czegoś mocniejszego. Jak będzie trzeba, to powiem to chłopakom dzisiaj w nocy albo jutro rano. Na pewno nie zrobię tego teraz, tylko w obecności drużyny.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (13)