Hurkacz przegrał wojnę nerwów – ćwiartka w Szanghaju nie dla niego
Inne sporty

Hurkacz przegrał wojnę nerwów – ćwiartka w Szanghaju nie dla niego

Hurkacz i Tsitsipas to niemal rówieśnicy i gracze, o których przyszłość eksperci są bardzo spokojni. To także starzy znajomi, bo w tym sezonie grali już po raz czwarty w cyklu ATP. Dzisiaj, po niesamowicie zaciętym meczu, którego stawką było ponad 180 tysięcy dolarów i ćwierćfinał w Szanghaju, o dwie piłki lepszy okazał się Grek. Szkoda, chociaż cel wyznaczony przez Polaka na ten sezon już jest o włos.

W sierpniu sensacyjnie wygrał turniej ATP w Winston-Salem, zostając pierwszym polskim zwycięzcą imprezy tej rangi od czasów Wojciecha Fibaka. Potem jednak przyszedł zdecydowanie słabszy okres. W wielkoszlemowym US Open, a następnie w Metz i Tokio Hubert Hurkacz odpadał już w pierwszych rundach. Co ciekawe – za każdym razem przegrywając z Francuzami. Kiedy wydawało się, że resztkę sezonu trzeba będzie spisać na straty, on znów pokazał się ze świetnej strony. Dziś walczył o ćwierćfinał w Szanghaju. Żeby było ciekawiej, w drugiej rundzie wyeliminował rywala z… Francji. Z notowanym na 11. miejscu Gaelem Monfilsem wygrał w dwóch setach.

Na drodze do ćwierćfinału stanął mu stary znajomy, Stefanos Tsitsipas. Grek to siódma rakieta świata, powszechnie uważany za jednego z głównych kandydatów do zastąpienia na szczycie światowego tenisa powoli kończącą karierę wielką trójkę (Nadal, Federer, Djoković). Z Hubertem pierwszy raz w dorosłym tenisie grał rok temu, w turnieju NextGen, czyli kończącej sezon imprezie dla ośmiu najlepszych graczy do 21. roku życia. Tam wygrał dość gładko, potem zresztą triumfował w całej imprezie. Po 11 miesiącach Grek jest na najlepszej drodze, żeby zapewnić sobie awans do innej kończącej sezon imprezy – turnieju ATP Finals, w której gra ośmiu najlepszych graczy sezonu. Dziś – niestety – zrobił ku temu duży krok, pokonując Polaka.

Faworytem oczywiście był, bo Huberta wyprzedza w rankingu o 27 miejsc. Ale z drugiej strony – ich ostatni pojedynek w cyklu ATP przegrał (potem wygrał w Pucharze Davisa). To było w Kanadzie, gdzie lepszy okazał się Hurkacz (6:4, 3:6, 6:3). Wcześniej, w Dubaju wygrał po trzech setach, a w Marsylii po dwóch.

Dzisiaj od początku zanosiło się na zacięte, wyrównane spotkanie. I dokładnie tak było. Grek wygrał pierwszą partię 7:5, w drugiej 6:3 lepszy był Polak. W decydującej partii przełamań nie było i o awansie do ćwierćfinału decydował tie-break. Wojnę nerwów nieznacznie lepiej wytrzymał Tsitsipas. HH wprawdzie przy 3-6 obronił dwie piłki meczowe, ale trzeciej już nie zdołał.

W Szanghaju Polak zarobił 92 tysiące dolarów i 90 punktów do rankingu ATP. Mógł wygrać dwa razy więcej i w nagrodę ćwierćfinał z Novakiem Djokoviciem. Zabrakło niewiele. Tak czy inaczej, dzięki tym punktom powinien zanotować kolejny awans i znaleźć się na najlepszym w karierze, 33. miejscu na świecie. Cel na 2019 rok jest już na wyciągnięcie ręki. Hurkacz założył sobie, że chce awansować na tyle wysoko, żeby w styczniowym Australian Open znaleźć się w gronie 32 rozstawionych tenisistów. Został już tylko jeden mały kroczek do wykonania, i to przy założeniu, że nikt nie wypadnie z powodu kontuzji. Do końca sezonu zostały trzy tygodnie rywalizacji.

foto: newspix.pl

KOMENTARZE (1)