Łapiecie selekcjonera za słówka
Weszło

Łapiecie selekcjonera za słówka

– Ja rozumiem, co chciał przekazać po meczu z Austrią. Podkreślił klasę rywala. Słyszałem te słowa i, choć jestem impulsywny, to nie chciałem odpowiadać w emocjach. Żeby grać w Championship, to też trzeba prezentować odpowiedni poziom. Skoro gram w kadrze, to znaczy że wygrywam rywalizację. Na ławce siedzieli m.in. gracze Milanu i Juventusu, więc to oznacza że I liga angielska nie jest taka kiepska – mówi Kamil Grosicki na łamach „Przeglądu Sportowego”. Dziś prasę dominuje oczywiście kadra – rozmowy z Grosickim, Bereszyńskim, Bielikiem, Milikiem, Kasperczakiem… 

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

Rozmowa z Arkiem Milikem, w której opowiada o presji kibiców, o formie i tym, co może dać jeszcze Napoli. Niezła lektura.

Ostatniego gola w oficjalnym meczu dla Napoli strzelił pan 14 kwietnia, dlatego we Włoszech pana nie oszczędzają. Jak radzić sobie z krytyką?

Trzeba rozdzielić dwa światy. Świat Instagrama, Twittera czy stron internetowych i normalne życie. Odkładam telefon i w sekundę ten jeden wymiar zupełnie znika z mojej przestrzeni. Zamykam przed nim drzwi do swojej głowy. To jedyne wyjście, żeby nie zwariować, nie zatruwać sobie myśli i otoczenia. Przede wszystkim patrzę na źródło krytyki. Zależy mi na zdaniu najbliższych. Mogę przejmować się opinią rodziny, trenera czy kibiców spotkanych na ulicy. Na pewno nigdy nie będę brał do siebie krytyki anonima z internetu. Wyłączam się. Ale do takiego zachowania też musiałem dojrzeć.

Mertens powiedział ostatnio, że jego najgorętszym krytykiem jest 75-letnia sąsiadka mieszkająca nad nim. Po słabym meczu ma do niego uwagi, a nawet potrafi spoliczkować.

Tak, słyszałem. Ostatnio zamieniłem dom na mieszkanie, ale u mnie mimo wszystko jest spokojniej. Taki gorący klimat w Neapolu to codzienność. Ludzie żyją tu futbolem. Komentują każdy twój mecz, znają każde zagranie. Potrafi ą skrytykować, ale z reguły są to ciepłe spotkania, dodające otuchy. Wielokrotnie usłyszałem, choćby w trakcie rehabilitacji, że czekają na mój powrót. Życzą zdrowia.

71335924_772807486517616_4273067695844360192_n

Kamil Grosicki broni Jerzego Brzęczka przed ataki mediów – jego zdaniem dziennikarze źle interpretują niektóre wypowiedzi.

Ale po remisie z Austrią selekcjoner stwierdził, że „kończyliśmy mecz z trzema zawodnikami z Championship na boisku, a u rywali grali piłkarze z Bundesligi”. W poniedziałek Jerzy Brzęczek stwierdził, że „dobra forma i skuteczność zawodników w klubach wynika z tego, że dobrze pracowali podczas zgrupowania”.– Łapiecie trenera za słówka – uśmiecha się „Grosik”. – Ja rozumiem, co chciał przekazać po meczu z Austrią. Podkreślił klasę rywala. Słyszałem te słowa i, choć jestem impulsywny, to nie chciałem odpowiadać w emocjach. Żeby grać w Championship, to też trzeba prezentować odpowiedni poziom. Skoro gram w kadrze, to znaczy że wygrywam rywalizację. Na ławce siedzieli m.in. gracze Milanu i Juventusu, więc to oznacza że I liga angielska nie jest taka kiepska. Nie ma co patrzeć, kto gdzie gra. Kadra to inny biegun, tu się gra dla ojczyzny i milionów kibiców. Jest priorytetem. Nie szukajmy problemów, gdzie ich nie ma. 

71591522_2105172643111562_2113731333971771392_n

Niezła rozmowa z Krystianem Bielikiem, gdzie ciekawie opowiada o pewności siebie, nerwach, podejściu do życia. Lubimy wywiady z tym chłopakiem, ma coś do powiedzenia. Poza tym – w Derby przydzielili mu… trenera od biegania.

Na ile pana pewność siebie budowała się w Polsce, a na ile już w Anglii?

W Polsce byłem bardzo pewny siebie, ale to zmalało, kiedy wyjeżdżałem. Nie wiedziałem, co mnie czeka w Londynie, potrzebowałem roku, by przełamać barierę językową. Przez ten czas byłem cichy, spokojny, ale dobrze grałem w zespole do lat 23. Potem trener Wenger zmienił mi pozycję, powiedział, że jego zdaniem większą karierę mogę zrobić na środku obrony. Kiedy się do tej pozycji przyzwyczaiłem, pewność siebie wracała. Bardzo mocny czułem się na wypożyczeniu w Birmingham. Po nim wróciłem do Arsenalu, widziałem po trenerach, że mają mnie za zawodnika, który poradził sobie w Championship, może grać piętro wyżej. Czułem się naprawdę silny, ale przyszły kontuzje. Gdyby nie one, dziś mógłbym być w zupełnie innym miejscu. Po tamtych problemach ze zdrowiem obudowałem mięśniowo nogi, bardzo się wzmocniłem.

I zaczął pan lepiej biegać.

Raczej zacznę. Derby przydzieliło mi ostatnio trenera, który pracuje ze mną nad techniką biegu. Dwa razy w tygodniu ćwiczymy nad tym po pół godziny. Robię długie susy, on ma mnie nauczyć, jak robić mniejsze, ale szybsze kroki, dzięki czemu mam być bardziej dynamiczny.

ekstraklasa-2019-09-27-09-09-38

Slaviša Stojanović, selekcjoner Łotwy, narzeka na to, jaki potencjałem dysponuje w kadrze i że w zasadzie trudno tam kimkolwiek grać.

Przede wszystkim Łotyszom brakuje klasowych piłkarzy. – Osiemdziesiąt procent moich zawodników występuje w tutejszej lidze, a potem mierzymy się z piłkarzami grającymi co tydzień trudne mecze. Chciałbym, aby moi zawodnicy wyjeżdżali za granicę. Na Łotwie jest inne tempo gry. Kolejna kwestia to brak pewności siebie. Gdy przegrywasz w każdym spotkaniu, możesz ją stracić. Pojawia się strach, który prowadzi do błędów. Jak w meczu z Austrią (0:6 – przyp. red.), gdy podarowaliśmy rywalom trzy z czterech pierwszych goli – mówi. Akurat w pierwszym starciu z naszym zespołem jego zespół przegrał tylko 0:2, a do 76. minuty utrzymywał się remis 0:0. – To był nasz najlepszy występ w tych eliminacjach. Oczywiście, że przed meczem bałem się wyjazdu do Polski, takie same obawy mam teraz. Mieliśmy szanse, ale ich nie wykorzystaliśmy. W drugiej połowie Polacy narzucili szybkie tempo. Fizycznie nie byliśmy na to gotowi. Teraz chcemy pokazać lepszą piłkę. Musimy być zdyscyplinowani, zorganizowani i wykorzystać okazje – mówi.

70878538_509062589883497_6071048775269351424_n

Vladislavs Gabovs, był piłkarz m.in. Korony Kielce, opowiada o bolączkach łotewskiej piłki. I stawia tezę, że awans na Euro 2004 uśpił totalnie Łotyszy.

Jest aż tak źle?

Tak. Awans do mistrzostw Europy nas uśpił. Wiele osób pomyślało, że skoro raz się udało, to za chwilę nadejdą kolejne sukcesy. Tak się nie stało, ale zamiast ruszyć, czekaliśmy dalej. I tak jest w sumie do dziś.

Pamiętam jak kilka lat temu opowiadał pan o tym, jak działają łotewskie kluby. Brak bazy, problemy z płynnością finansową…

Jeśli chodzi o wypłacalność, teraz jest dużo lepiej. Owszem, piłkarze na Łotwie nie zarabiają dużo, ale przynajmniej pensje są w większości przypadków wypłacane na czas. Jeśli pojawiają się opóźnienia, to minimalne. Z tym już nie ma takich problemów jak jeszcze kilka lat wstecz, kiedy normą były trzy miesiące zaległości. Infrastruktura też nieco się poprawiła. Problem w tym, że po prostu nie mamy dobrych piłkarzy. Niewielu zawodników grających w kadrze występuje poza Łotwą. A nie ma się co oszukiwać, jeśli ktoś ma być dobry, musi wyjechać.

Kiedyś nawet w polskiej lidze była spora grupa pana rodaków.

Teraz ich nie ma.

Jest szansa, że będzie lepiej?

Niewiele klubów stwarza młodym chłopkom odpowiednie warunki. Może trzy czy cztery stać na to, by dobrze przygotować juniorów. Mam nadzieję, że to się zmieni, bo inaczej będziemy mieli coraz większe problemy.

screencapture-207-154-235-120-przedmeczowka-183-2019-07-29-10_42_02

Jacek Zieliński losy swojego zwolnienia śledził w mediach, a Arka znów zwalnia trenera tuż przed debrami. Teraz nawet nie ma zastępcy, bo Wojciech Stawowy się rozmyślił.

W tym czasie trener Zieliński o wszystkim dowiadywał się… z mediów. Szkoleniowiec już wcześniej był niezadowolony z niektórych rzeczy dziejących się w Arce. Wczoraj pojawił się w pracy o ósmej rano i widział się ze Stańczukiem, który opisał mu sytuację w klubie. Zieliński po tej rozmowie spotkał się z piłkarzami i wyjaśnił im, co się dzieje. Minęły ponad trzy godziny i władze Arki ofi cjalnie poinformowały o pożegnaniu z dotychczasowym trenerem. W tym czasie Zieliński i Midak spotkali się w Gdyni. Panowie doszli do wspólnego wniosku, że najlepiej dla obu stron będzie zakończyć współpracę. Podjęto decyzję, na którą zanosiło się od dłuższego czasu. „Dziękujemy za wkład pracy i życzymy powodzenia w dalszej pracy szkoleniowej” – tymi słowami kończy się oświadczenie klubu. Kibice Arki przeżywają swoiste deja vu, bo w kwietniu 2017 roku, też przed meczem z Lechią, zwolniono Grzegorza Nicińskiego, którego zastąpił Leszek Ojrzyński. Ubiegły sezon? W kwietniu tego roku, godzinę przed derbami, Midak poinformował na Twitterze, że niezależenie od wyniku spotkania będzie to ostatni mecz Smółki.

Bez tytułu

„SPORT”

Cytaty z konferencji prasowej Jerzego Brzęczka. M.in. o tym, czy wylądował na dywaniku u prezesa Bońka i czy zmieniłby coś w swoich ostatnich mało udanych wypowiedziach.

– Odkąd tylko zostałem selekcjonerem, takich „dywaników” miałem już około 50. Bardzo często rozmawiamy z prezesem, wymieniamy się spostrzeżeniami na temat piłki, potencjału, możliwości. To rzecz normalna. Oczywiste, że wszyscy byliśmy niezadowoleni, szczególnie z tego jak wypadliśmy w pierwszej połowie meczu z Austrią. Zapewniam jednak, że nie musiałem gasić żadnych pożarów. Czasem ktoś powie coś w emocjach, ale wiem, jak ta drużyna zachowuje się na co dzień. Zawodnicy mają świadomość, że nie do końca wykorzystujemy nasze możliwości. Widzę, jak prezentujemy się na treningach. To największe wyzwanie, by przełożyć je na mecze o punkty. Wtedy będziemy kreować więcej sytuacji, strzelać więcej goli. Reprezentacja zawsze będzie wzbudzać emocje. Skoro przyszedł gorszy okres, to jest to powód do szukania sensacji.

71335924_772807486517616_4273067695844360192_n

Rozmowa z Henrykiem Kasperczakiem. O Brzęczku, stanie kadry, przepisu o młodzieżowcu i o tym, co pan Henryk porabia.

Po ostatnich spotkaniach olbrzymia fala krytyki dotknęła selekcjonera Jerzego Brzęczka. Słusznie?

– Można powiedzieć, że ta krytyka jest, od chwili gdy został nominowany trenerem reprezentacji. Wybór został jednak dokonany na czas eliminacji Euro i należy zaczekać do końca, i dopiero wtedy rozliczać za wszystko. W tych wrześniowych meczach zespół wypadł słabo, jak na swoje możliwości. Wierzę jednak, że dwa kolejne zwycięstwa znacznie poprawią atmosferę wokół reprezentacji, bo przecież z Izraelem w czerwcu zagrali jedno ze swoich najlepszych spotkań w ostatnim czasie. Jak teraz będzie dobra gra oraz zwycięstwa, to pozytywna atmosfera wokół kadry wróci. Jak nie, to znowu wróci krytyka. Trzeba jednak powiedzieć, że inni też, jak choćby Niemcy, mają swoje problemy. Z ostatecznymi ocenami trzeba się wstrzymać i zaczekać do końca eliminacji.

71591522_2105172643111562_2113731333971771392_n

Z tematów ligowych – przeraźliwa nuda. Rozmowa z Piotrem Parzyszkiem, którą da się łyknąć w minutę. Tekst o tym, że Szymon Matuszek zagrał w wyjściowym składzie dopiero po raz drugi.

Z I ligi – Jastrzębie Zdrój chce dofinansować miejscowe kluby, ale trudno powiedzieć, czy po ostatnich wydarzeniach kasa trafi do sekcji piłkarskiej…

Urząd Miasta nie podał kwoty, jaka zostanie przeznaczona na ten cel, ale nam udało się ustalić, że jest to 900 tysięcy złotych. Jedną trzecią z tej puli (300 tysięcy) miał otrzymać GKS 1962 Jastrzębie, ale po „numerze” jaki klubowi wywinął jego wiceprezes, druga transza dla piłkarzy stanęła pod dużym znakiem zapytania. Naprawdę nie zazdroszczę członkom komisji, bo cokolwiek zdecydują, będzie źle. Jeżeli przyznają GKS-owi 1962 dofinansowanie, oburzeni będą inni beneficjenci oraz mieszkańcy miasta, których sport średnio „grzeje” lub wcale. Natomiast jeżeli pozbawią futbolistów dodatkowych pieniędzy, przysłowiowej suchej nitki nie zostawią na nich piłkarscy kibice.

ekstraklasa-2019-09-27-09-09-38

„SUPER EXPRESS”

Bartosz Bereszyński twierdzi, że jeśli już uda się awansować na Euro, to w sumie tam już będzie można powalczyć nawet o najwyższe cele.

Bereszyński uważa, że reprezentację Polski stać na dużo więcej niż prezentuje obecnie. – Potencjał w tej drużynie jest taki, że jeżeli awansujemy na mistrzostwa, to naprawdę będziemy mogli powalczyć o najwyższe cele – twierdzi. – Naprawdę niewiele trzeba, żeby ta drużyna zaczęła funkcjonować, tak jak powinna. Brakuje czasem mądrej decyzji, dobrego podania… Musimy dążyć do tego, abyśmy to my napędzali siebie, a nie przeciwników kontrami. Bo wtedy to rywal czuje się pewniej na boisku. A tak być nie powinno – dodaje „Bereś”.

71591522_2105172643111562_2113731333971771392_n

W podobne tony uderza Kamil Grosicki, który mówi, że tę kadrę po prostu stać na dużo, dużo lepszą grę.

– Wiemy bardzo dobrze, że możemy grać dużo lepiej – komentuje Kamil Grosicki, którego szybkość i błyskotliwość bardzo się przydadzą, gdy w Rydze trzeba będzie sforsować łotewską defensywę. – Ostatni miesiąc był słaby w naszym wykonaniu, ale w poprzednich latach było podobnie. To właśnie we wrześniu zremisowaliśmy z Kazachstanem i przegraliśmy z Danią. Potem szło już dobrze i wierzę, że teraz będzie tak samo – dodaje „Grosik”, który wylicza, jakie błędy popełnili kadrowicze w ubiegłym miesiącu: – Stwarzamy za mało sytuacji, brakuje nam cierpliwości i czasem podejmujemy złe decyzje na boisku. Brakowało też szczęścia. Tak jak w życiu, jak ci nie idzie, to czego byś nie zrobił, piłka i tak nie chce wpaść do siatki.

71335924_772807486517616_4273067695844360192_n

„GAZETA WYBORCZA”

Krychowiak na dopalaczach, czyli o świetnej formie pomocnika reprezentacji. Oceniają go najwyżej, popularnością bije go tylko Dziuba.

Pierwszy sezon miał zaskakująco dobry. Rozegrał 27 spotkań, do dwóch goli dorzucił dwie asysty, cztery razy wybierano go do jedenastki kolejki. Klub dopłacił za transfer defi nitywny 12 mln euro, co stanowiło dla niego spory wydatek. Kiedy prezes Lokomotiwu oznajmił, że Krychowiak jest najlepszym defensywnym pomocnikiem w lidze, nie potraktowano go poważnie. Jednak w kolejnym sezonie Polak rozbłysnął na jedną z najjaśniejszych gwiazd. Wśród obcokrajowców nie ma konkurencji, popularnością przewyższa go tylko rosyjski napastnik Artiom Dziuba. A przecież minionego lata w lidze wylądowali Brazylijczyk Malcom wzięty z Barcelony za 40 mln euro czy André Schürrle, skrzydłowy niemieckich mistrzów świata z 2014 r. Władze rozgrywek wybrały Krychowiaka na najlepszego zawodnika września, a kibice Lokomitiwu – sierpnia i września. W rankingu portalu Championat.com polski pomocnik zajmuje piąte miejsce, a w Sport- -Expressie, największej rosyjskiej gazecie sportowej, jest liderem.

71335924_772807486517616_4273067695844360192_n

KOMENTARZE (4)