Reca wreszcie gra. I robi to coraz lepiej
Weszło

Reca wreszcie gra. I robi to coraz lepiej

Arkadiusz Reca dostawał powołania do reprezentacji Polski, choć miały mu się prawo zrobić odciski od siedzenia na ławie i trybunach. To jednak przeszłość, po odciskach ani śladu – Reca zaczął grać i robi to z tygodnia na tydzień coraz lepiej. Teraz bardziej zaskakujący byłby brak powołania niż powołanie.

Cały zeszły sezon Recy to była jedna wielka adaptacja. Przeplatana powołaniami, ale jednak adaptacja – parę miejsc w rankingu UEFA dzieli jednak Ekstraklasę od Serie A. To może być swoją drogą pouczające w kontekście tych ligowców, którzy trafili do Włoch tego lata – przeskoczyć tę, nie ukrywajmy, przepaść poziomu i od razu grać jest więcej niż ciężko, uda się nielicznym.

Reca w całym minionym sezonie zagrał 140 minut. Z tego aż 90 przypadło na mecz eliminacji Ligi Europy z Hapoelem. Na włoskich boiskach Poza tym: 7 minut z Frosinone, 11 z Torino, 27 z Parmą.

Teraz już ma 319 minut, teraz wychodzi w pierwszym składzie. Oczywiście: nic dziwnego. Po to poszedł do SPAL, żeby grać, jakby tu jeszcze siedział na ławie, no to kaplica.

Te 319 minut przełożyło się na cztery wyjściowe składy, pozycja na lewym wahadle:

z Lazio (15 września) 2:1, 62 minuty
z Lecce (25 września) 1:3, 77 minut
z Juventusem (28 września) 0:2, 90 minut
z Parmą (5 października) 1:0, 90 minut

Debiut z Lazio miał, trzeba powiedzieć szczerze, koszmarny. Dwa razy stworzył kolosalne zagrożenie przed własną bramką. Ilsussidiario napisało nawet, że „robił wszystko, by dać Lazio prowadzenie”. Noty miał marne, wahające się od 5 (Eurosport) do 4.5 (wspomniane Ilsussidario). Według niektórych portali był najgorszym piłkarzem tego meczu, a według prawie wszystkich wygrali pomimo Recy, a nie dzięki niemu.

Za Lecce noty były ciut lepsze, ale wciąż, bez rewelacji. Eurosport pisał: „Reca, zarówno w ofensywie jak i defensywie nie jest regularny”. FantaMagazine: „Zaczął dobrze, pierwsza połowa udana, ale za każdym razem, gdy podłączał się do przodu, czegoś brakowało. Wydaje się, że jeszcze nie potrafi się odnaleźć w planach trenera”.

Z Sassuolo usiadł na ławce. Co tam się zdarzyło podczas treningów – nie wiemy, ale czymś widocznie zapracował, bo umówmy się: dla piłkarzy SPAL mecze z Juve to najlepsza nagroda.

Oczywiście mecz był, jaki był: Juventus nieustannie atakuje, SPAL się broni. To, że skończyło się na 0:2, to zasługa doskonale ocenionego golkipera, Berishy, którego noty mimo porażki kręciły się wokół rewelacyjnej ósemki. Niemniej dla Recy był to najbardziej udany mecz, można powiedzieć: mecz wiary. FantaMagazine pisał: „W przeciwieństwie do Sali po drugiej stronie, był niebezpieczny, robił kłopoty Cuadrado, wywalczył rzut wolny w niebezpiecznej pozycji”. Większość dzienników dała Recy notę 6. Calcio Mercato uznało go za jednego z trzech najlepszych graczy SPAL w tym meczu.

Screen Shot 10-08-19 at 10.34 AM 001

Kontakty z piłką Recy za Whoscored w meczu z Juve. Widać, że nie unikał gry w ataku

Sobotni mecz z Parmą tylko udowodnił, że Reca złapał pewność siebie. Od La Gazetta dostał notę 6.5, tylko dwóch zawodników dostało siódemkę. Taką samą note dostał od Eurosportu. FantaMagazine wskazywała, że wspólnie z Kurticiem dawał wiele możliwości w ataku, nieustannie wiążąc obrońców. Po necie hulała też ta akcja:

A tu z kolei widać inne: od 1:38 efektowne zgranie klatą, późniejsza akcja to dobry rajd byłego gracza Wisły Płock. Cały mecz imponował odwagą, grał bez najmniejszych kompleksów. W modelu ocen „WhoScored” był nawet najlepszy na boisku.

Widać ile dało mu Juve, gdzie zmierzył się z najlepszymi i zobaczył, że ten poziom to nie jakiś kosmos. Jeszcze z Lazio nie czuł piłki, nie panował nad pozycją, przydarzały mu się szkolne błędy, a tu nagle nawija efektownie uznanych ligowych grajków, a w defensywie – na co zwracała uwagę włoska prasa – wyglądał o niebo lepiej taktycznie. Być może – pozdrawiamy Piotra Zielińskiego – coś mu w meczu z Bianconeri przeskoczyło w głowie.

O opinie na temat Arka Recy poprosiliśmy Mateusza Święcickiego, komentatora Eleven: – Rozmawiałem z Arkiem tuż po tym, gdy przeprowadził się do Włoch. Mariusz Stępiński zakochał się w tym kraju od razu, Krzysiek Piątek mówił, że nie ma wielkiej różnicy pomiędzy intensywnością treningów. Arek nie poczuł tak od razu Włoch, do aspektów motorycznych zajęć też musiał się przyzwyczaić. Teraz widać, że ta adaptacja jest już za nim. W meczu z Lazio jeszcze poszło mu koszmarnie, nawet nie wiedział jak ma biegać, był jednym z najgorszych na boisku. Juventus akurat trudno nazwać za mecz w Italii za miarodajny, taki, który najlepiej cię ocenia, bo Cionek przykładowo przeciwko Juventusowi w poprzednich sezonach grał świetnie, ale to nie była żadna odpowiedź na temat jego formy czy potencjału. Ale mecz z Parmą – najlepszy odkąd Arek trafił do Włoch. Włosi pisali o nim, że jest coraz lepszy pod kątem fizycznym, że ma świetne warunki i liczą, że podtrzyma formę. Generalnie jak na niego spojrzeć, to moim zdaniem ma idealne predyspozycje do gry w Serie A, wszystkie cechy potrzebne w tej lidze komuś chcącemu grać na wahadle. Myślę, że będzie grał regularnie w następnych meczach. SPAL to zespół deprecjonowany, tymczasem są cholernie niewygodni dla każdego przeciwnika – jakbym miał ich porównać do polskiego zespołu, wskazałbym Koronę Kielce czasów Leszka Ojrzyńskiego. To dobre miejsce dla Arka w tym momencie. Trener Brzęczek ma na lewą stronę Maćka Rybusa, czyli piłkarza na poziomie Ligi Mistrzów, to jest jednak tylko SPAL, ale na pewno dzisiaj nie możemy mówić, że nie ma argumentów stojących za Recą, bo te są.

Michał Borkowski, ekspert magazynu „Curva Nord” w Weszlo.fm: – W Atalancie szansy nie dostał, co aż tak nie dziwiło biorąc pod uwagę poziom piłkarzy którzy grali na jego pozycji i to, że La Dea do ostatniej minuty sezonu walczyła o historyczny awans do Ligi Mistrzów. Wtedy często wyśmiewano Brzęczka uproszczonym porównaniem, że bierze z Serie A lewego obrońcę który nie gra (Reca), a ignoruje tego, który w miarę regularnie na lewej obronie występuje (Jaroszyński). Tylko prawda jest taka, że Jaroszyński by w Atalancie też nie grał, a Reca w Chievo by grał. Kwestia poziomu klubu, jakości rywali do składu. Natomiast jasne było, że Arkadiusz Reca nie jest jakimś paralitykiem, którego Atalanta wzięła nie wiadomo po co i zastanawia się tylko nad tym, jak się go pozbyć. Zimą były o niego zapytania, bardzo chciało go wypożyczyć Frosinone, ale ich propozycje odrzucano, co potwierdzało, że nadal w Bergamo coś w nim widzą. Zwłaszcza, że w tym czasie Atalanta bez żalu odstrzeliła Aliego Adnana.

Jak oceniasz jego występy w SPAL?

Powoli, powoli pokazuje, że Serie A to nie jest dla niego zbyt głęboka woda i spokojnie jest w stanie utrzymać się we Włoszech na powierzchni. Może jeszcze nie śmiga delfinkiem, ale już momentami przechodzi do pływania kraulem. Na pewno pomogło mu to, że w obliczu kontuzji Faresa jest tak naprawdę jedynym nominalnym piłkarzem na tej pozycji w SPAL – poza nim grali tam głównie środkowy obrońca Igor oraz Federico Di Francesco, któremu zdecydowanie bliżej do bycia bocznym napastnikiem niż obrońcą. Fakt faktem, że start miał beznadziejny, w meczu z Lazio spalił się zupełnie, popełnił kilka głupich błędów, natomiast im dalej w las, tym lepiej, Z Lecce już grał plus minus na poziomie całej drużyny, natomiast z Juventusem oraz przede wszystkim z Parmą był już jednym z najlepszych piłkarzy w swoim zespole, z Parmą być może nawet najlepszym – lepiej wyglądał Gabriel Strefezza, ale wyleciał z czerwoną kartką. Trzy rzeczy, które od razu rzucały się w oczy podczas tych ostatnich dwóch spotkań – doskonałe warunki motoryczne, duża boiskowa bezczelność – wchodzenie w dryblingi, szukanie nieoczywistych podań, brak gry na alibi – i duże zaufanie ze strony drużyny. Reca był ciągle podłączony do gry – ostatnio 69 kontaktów z piłką, najwięcej w SPAL, pozostali w okolicy 40-50 – koledzy go szukali, wiedzieli że może stworzyć przewagę, wykreować sytuację bramkową. W meczu z Parmą przejął piłkę w okolicy linii środkowej, minął dwóch rywali, urwał się trzeciemu, po czym sprytnie wystawił piłkę koledze na wrzutkę.

Podobno ma też tajną broń – wyrzuty z autów.

Mocne, płaskie, na dużą odległość – jeden z wyrzutów przeleciał zza połowy boiska aż pod pole karne Parmy. Nie jest to może najważniejsza umiejętność u lewego obrońcy, za to na pewno ciekawy atut, który może się przydać.W kontekście kadry można wskazać jeden mały szkopuł – pozycję. To nie jest lewa obrona, tylko lewe wahadło w 3-5-2. Inne zadania, inaczej nałożony nacisk na równowagę w ofensywie i defensywie. Reca w SPAL de facto bardziej przypomina lewego skrzydłowego w 4-4-2 niż lewego obrońcę, zdecydowanie bardziej skupia się na atakowaniu, choć w fazie defensywnej nadąża i wraca na czas, nie zostawia dziur po swojej stronie.

Bywały momenty, gdy powołania Recy były po prostu nieracjonalne – to nie jest ten moment. Teraz mamy prawo czuć ciekawość.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (6)