LIVE! 41. PZU Maraton Warszawski, czyli jak biegają Polacy
Inne sporty

LIVE! 41. PZU Maraton Warszawski, czyli jak biegają Polacy

Podobno – choć to zależy, komu wierzycie – nawet Bóg odpoczywał w niedzielę. I my staramy się tego trzymać. Co roku znajduje się jednak kilka tysięcy zapaleńców, którzy mają inne zdanie i w ostatnią niedzielę września biegną w Maratonie Warszawskim. A skoro już to robią, a impreza organizowana jest z naprawdę sporą pompą i rozmachem, to pobiegniemy z nimi. Wirtualnie. Podobno w ten sposób też da się spalić nieco kalorii, więc jeśli akurat nie chce wam się zasuwać ponad 42 kilometrów, możecie spędzić najbliższe trzy godziny z naszą relacją live.

11:56 Relacja dobiegła do mety!

Dobra, słuchajcie. Pierwsze miejsca zajęte, nagrody rozdane, Gapek co prawda jeszcze na trasie, ale poradzi sobie bez naszych opisów, a wystarczą mu trzymane kciuki. Dzięki za to, że z nami byliście, zamykamy tę relację.

11:48

Gdybyście chcieli zobaczyć jak finiszował najszybszy z najszybszych, to ostatnie metry Maratonu Warszawskiego w wykonaniu Dadiego Gemedy znajdziecie w tym miejscu.

11:43

Spojrzeliśmy sobie jeszcze w czas Gapka na 30 kilometrze. Zameldował się tam co prawda już jakiś czas temu, ale musimy przyznać, że biegnie na… dwójkę. A dokładniej rzecz ujmując: 2:22:22. Z takim czasem zameldował się na tamtym punkcie pomiaru. Jeśli dobrze liczymy, oznacza to, że ma sporą szansę na życiówkę. W relacji już tego nie doczekamy, ale z Twittera pewnie wszystkiego się potem dowiecie. A i możliwe, że w radiu co nieco opowie, jak już dojdzie do siebie.

11:39

Na metę wpadają oczywiście kolejni biegacze. Druga wśród kobiet maraton przebiegła Eunice Muchiri, inna Kenijka. Wychodzi na to, że o ile wśród facetów były mistrzostwa Etiopii, tak tutaj Kenijki sobie zorganizowały wewnętrzną rywalizację. Swoją drogą Muchiri poprawiła ponoć życiówkę o dobre siedem minut. Niezłe osiągnięcie.

11:33

I mamy najszybszą kobietę! Rebecca Jepchichir Korir z Kenii zameldowała się na mecie z czasem 2:29:04. To jej życiówka, nowy rekord trasy wśród kobiet i wygrany Fiat! Biegła znakomicie, utrzymywała równe tempo i zasłużyła na to zwycięstwo. Dość napisać, że w klasyfikacji open zameldowała się na 11. miejscu.

Swoją drogą, żeby o tym nie zapomnieć – wcześniej na mecie zameldowali się dwaj Polacy. Dariusz Nożyński z czasem 2:24:52 zajął ósme miejsce, a dwie lokaty niżej dobiegł Maciej Białogoński, który długo biegł z Kenijką.

11:27

Tymczasem dla fanatyków maratonów  mamy jeszcze inną informację: Kenenisa Bekele w Berlinie właśnie ogarnął czas 2:01:41. Zaledwie dwie sekundy wolniej od rekordu świata!

11:23

Wiecie co? Im dłużej o tym myślimy, tym bardziej przekonani jesteśmy, że ci Etiopczycy to nie ludzie, tylko jacyś kosmici. Raz, że wykręcili naprawdę sensowne czasy, ale to, co nas w tym przekonaniu utwierdziło, to fakt, że zmęczenia w ogóle nie było po nich widać. Nie wiemy, jak wyglądalibyśmy po przebiegnięciu tego dystansu (głównie dlatego, że pewnie byśmy go nie przebiegli), ale stawiamy, że prosilibyśmy o podłączenie kroplówki i tlenu.

11:19

Na metę dobiegli kolejni zawodnicy. Najpierw dwóch innych Etiopczyków, którzy urządzili sobie tu wewnętrzne mistrzostwa, a potem – uwaga – Ihor Russ z Ukrainy! Chłopie, nie wiemy, skąd się tam znalazłeś i jakim cudem wbiłeś w to afrykańskie towarzystwo, ale szanujemy cię bardzo. Niby w klasyfikacji generalnej dopiero piąty, ale tytuł najlepszego Europejczyka to już coś!

11:16

Przypominamy, że 18 minut zapasu ma teraz pierwsza z kobiet. Jeśli do mety dobiegnie szybciej, to ona wygra Fiata, który jest główną nagrodą. Jeśli wolniej – zgarnie go najszybszy facet. Nie mamy pojęcia, co się stanie, jeśli to będzie dokładnie 18 minut, ale w sumie chętnie zobaczylibyśmy taką sytuację. Może wtedy jedna osoba koła i silnik, a druga całą resztę?

11:15

A nawet dobiegli do mety! Wygrał Dadi Gemeda z czasem 2:11:39. Gość ma 37 lat, a pobiegł, jakby był młodszy o dobrą dekadę. Tuż za nim na metę wpadł Chalachew Tirunew, który przegrał o 15 sekund. Wychodzi na to, że nasze „jak biegają Polacy” w tytule live’a, musimy zmienić na „jak biegają Etiopczycy”, bo obaj pobiegli znakomicie. Gratulujemy.

11:12

Dwaj Etiopczycy przebiegli właśnie przez punkt 40 kilometra.

11:10

A Artur Kozłowski, nasz faworyt do zajęcia wysokiej lokaty, mocno zwolnił. Najprawdopodobniej chce po prostu dotrzeć do mety, a że nie ma szans ogarnąć minimum olimpijskiego, to robi to rekreacyjnie. O ile tak się da.

11:09

Swoją drogą jeśli chcecie relację z pierwszej ręki, to przypominamy, że na Weszło.fm co jakiś czas odzywa się Mietek, który jedzie sobie autem przed liderami. Jakby mu ten samochód zabrać, to pewnie taki cwany by nie był, ale skoro już się tam znalazł, to pewnie pięknie skomentuje dla was sam finisz.

11:04

Najlepszym biegaczom został jeszcze mniej więcej kwadrans do mety, ale spokojnie – live’a skończymy później. Poczekamy na najlepsze zawodniczki, krótko to wszystko podsumujemy. Mniej więcej do 12:00 śmiało możecie z nami zostać.

10:59

Co do biegaczy z przodu – są to Dadi Gemeda i Chalachew Tiruneh. Obaj z Etiopii. Jakąś minutę za nimi biegnie z kolei Endale Belachew, też z tego kraju. Robią się nam z tego mistrzostwa Etiopii, ale co poradzić – tamtejsi biegacze są po prostu jednymi z najlepszych na świecie. Najlepszy Polak na 30 kilometrze – którym zgodnie z przewidywaniami jest Artur Kozłowski – zajmował dziesiąte miejsce. Balonik pęka.

U pań za to przewodzi Rebecca Korir z Kenii. Ta sama, która na początku się wyrwała, a potem… spadła o kilka lokat. Widać biegnie interwałami, zobaczymy, czy na metę też wpadnie pierwsza.

10:55

Przy okazji Maratonu Warszawskiego organizowany jest też Bieg na Piątkę. Czyli taki dystans, który pewnie bylibyśmy w stanie przebiec. Nie robiliśmy tego jednak, więc zwycięzcami zostali inni. Wśród mężczyzn Aleksander Dragan z czasem 14:38, a wśród kobiet Ewa Jagielska, która pięć kilometrów przebiegła w czasie 16:42.

A na trasie Maratonu z przodu zostało już tylko dwóch biegaczy i to pewnie spośród nich wyłoni się zwycięzca, bo do mety już naprawdę niedaleko. Czujecie te emocje? Aż mamy ochotę tam wyjść i krzyczeć im, żeby trzymali tempo.

10:39

Okej, jajeczniczka zrobiona, zajadamy sobie, a na trasie najlepsi faceci dobiegli już do 30. kilometra. Trzymają tempo, a nawet lekko przyśpieszają, więc kroi się naprawdę fajny czas i rywalizacja o główną nagrodę. Ot, żeby nie wracać piechotą, jak już się pobiegło po zwycięstwo. Zamiast tego można wsiąść sobie w samochód i pojechać. Nawet do Afryki, bo że zwycięzca będzie z niej, to już pewniaczek.

10:25

Dobra, jako że na trasie Maratonu Warszawskiego są punkty żywieniowe, to i my z takiego skorzystamy. Jakbyśmy się nie odzywali, to pochłonęło na robienie jajecznicy czy czegoś podobnego. Ale spokojnie, wrócić wrócimy na pewno.

I żeby nie było: panie na półmetku z czasem 1:13:38. Wciąż bieg na rekord. I nie tylko, bo główna nagroda – całkiem fajny Fiat – jest jedna, ale może ją zdobyć też najlepsza maratonka. Po prostu na mecie używa się skomplikowanej matematyki i od jej czasu odejmuje 18 minut. Jeśli okaże się wtedy, że jest on lepszy od czasu najlepszego biegacza, to ona go zgarnia.

No i dodajmy, bo wiemy, że na to czekacie: Gapek zameldował się jakiś czas temu na 15 kilometrze. Wciąż na (zaledwie) piątym miejscu w klasyfikacji dziennikarzy. Mamy nadzieję, że Mietek na Weszło.fm odpowiednio skomentuje tę postawę.

10:13

Od razu dodajmy: panie jeszcze nie na półmetku, ale na ten moment biegną na rekord maratonu, który wynosi 2:29:32. Zasuwają więc mniej więcej tak szybko, jak Struś Pędziwiatr. Nie wiemy tylko, kto jest Wilusiem Kojotem. Jak tylko do tego dojdziemy, damy wam znać.

10:10

Mamy półmetek! Tempo cały czas bardzo dobre, biegniemy mniej więcej na 2:11:00, czyli zawodnicy mieszczą się w minimum na igrzyska w Tokio. Strata Artura Kozłowskiego jednak się zwiększa i coraz trudniej uwierzyć, że mógłby dziś wygrać. Pocieszyć się będzie mógł w taki sam sposób, w jaki pocieszał innych na Facebooku – po biegu wreszcie będzie mógł zjeść wszystko, na co tylko przyjdzie mu ochota. Sami postawilibyśmy na kebaba na cienkim z ostrym sosem. Klasycznie.



Fot. 
Newspix 

KOMENTARZE (0)