Gryf wykluczony z Pucharu Polski. A dlaczego Arka za Narodowy już nie?
Blogi i felietony

Gryf wykluczony z Pucharu Polski. A dlaczego Arka za Narodowy już nie?

Wyobrażam sobie, że rządzący Gryfem Wejherowo czekali na karę od PZPN-u z pełnymi majtkami. Ile nam dadzą? 200 tysięcy kary i wylot z Pucharu Polski na jakiś czas? A może po prostu jeszcze większą finansówkę, która zmusi nas do zamknięcia biznesu? Czekali, czekali, zobaczyli wyrok i… pewnie się ucieszyli. Moim zdaniem Gryf poczuł takie smyrnięcie, że pozostało mu wzruszyć ramionami i żyć dalej.

Polećmy po kolei.

Wykluczenie z Pucharu Polski na kolejny sezon. No, jest to niebywały dramat dla Gryfa, który już zastanawiał się, czy zmierzy się w europejskich pucharach z kimś z Danii, czy z kimś z Hiszpanii. Dajcie spokój, PZPN zabrał Gryfowi tak naprawdę tylko jeden mecz, na którym nie zawsze da się zarobić tyle co na Lechii, bo może przyjechać Korona, rywal mniej angażujący, a i tak lepszy. Płakać po Pucharze w Wejherowie nie będą.

Jeden mecz bez publiczności w drugiej lidze. Biorąc pod uwagę, że na te spotkania domowe Gryfa chodzi po 500 osób, nie ma większej różnicy, czy będą kibice, czy nie. Dwie ławki rezerwowych, sztab, medycy, prezesi i już jest z pięćdziesięciu chłopa. Oczywiście, nie będzie wpływu z biletów, ale też nie mówimy o takiej sytuacji, jak Legia grała z Realem na pustym obiekcie. Po prostu trudno, stało się.

Zakaz wyjazdów zorganizowanych grup na mecze w gościach. Nie chce mi się komentować.

Uwierzcie mi – nie będą te kary bolały Gryfa. Klub poczuje uszczypnięcie i koniec. Finansówka pieprznęłaby konkretnie, bo tam piłkarze chodzą do pracy i w sumie zarabiają mniej, co jeden Robak, więc tak naprawdę w Gryfie mogą świętować.

I wiecie co? Nie mam z tym problemu. Absolutnie żadnego. Jeśli chcemy zmieniać polską piłkę, to róbmy to od najwyższych szczebli, zamiast czepiać się klubów, które ledwo zipią. A ja, jeśli mam do kogoś pretensje, to do PZPN-u za brak konsekwencji. Finał Pucharu Polski. Jakiś debil z rakietnicą ładuje strzał w kopułę Narodowego. Powiedzcie mi: czym to się różniło? Owszem, tu rakieta poleciała w piłkarza, tam w kopułę, ale przecież równie dobrze mogła polecieć w kogoś na trybunach, czy w zawodnika. Będziemy ostrzy tylko wówczas, gdy jeden z drugim debilem będzie miał lepsze oko (albo gorsze, zależy jak spojrzeć)?

Arka dostała wówczas 200 tysięcy kary finansowej i nie została wykluczona z Pucharu Polski. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta. Bo Arka to większy klub, który dwa razy z rzędu dochodził do finału, więc taki cios mógłby odczuć. Gryf nie. Gryf ma w dupie, czy zagra za rok, czy nie. A najłatwiej się ciśnie tych, którzy są mali. PZPN działa jak UEFA. Jak duży coś przeskrobie to oj tam, oj tam, jak mały, to trzeba pokazać pazury. To chyba nie tak powinno wyglądać.

Poza tym odpowiedzcie mi na jedno pytanie. Który obiekt łatwiej zabezpieczyć? Narodowy czy ruderę w Wejherowie? To mi się po prostu nie dodaje, że rakietnica na Narodowym nie skutkuje wykluczeniem z rozgrywek, a rakietnica w Wejherowie już tak. Tylko dlatego, bo poleciała w groźniejszym kierunku.

Możemy sobie gadać: niech pomoże państwo, niech wyłapuje tych imbecyli. Oczywiście, że powinno to robić. Ale niech związek zacznie od siebie i niech nie zamiata mniej wygodnych kwestii pod dywan. Jeśli będzie uczciwy, jeśli będzie karał stosownie, a i wówczas państwo nie kiwnie palcem: okej. Zrobiliśmy to, co mogliśmy, żyjemy w państwie z dykty, nie chcecie nam pomóc, to poczekamy aż ktoś umrze. Jestem zdania, że jeśli wówczas Arka byłaby wykluczona, do podobnego cyrku w środę mogłoby nie dojść. No, ale Arka to Arka i szkoda wyrzucać, a Gryf… Wypieprzamy, nikt nie zwróci uwagi.

Panowie, unikanie odpowiedzialności ma to do siebie, że ona potem wraca ze zdwojoną mocą.

KOMENTARZE (17)