post Avatar

Opublikowane 26.09.2019 15:21 przez

redakcja

Sześćdziesiąt siedem bramek pomogło zrobić awans z okręgówki, w IV lidze forma podtrzymana: jedenaście goli w osiem kolejek. Wiktor Sawicki, dwudziestodziewięcioletni napastnik Darłovii Darłowo, to snajper co się zowie. Dlaczego mimo marzeń o Ekstraklasie i wielkiej determinacji nie przebił się wyżej? Czy wciąż liczy na szansę, czy nie ma złudzeń? Co dał mu futbol, a jakie lekcje dają niższe ligi? Zapraszamy do kolejnego odcinka cyklu PowiatBet ETOTO, w którym przyglądamy się blaskom i cieniom czwartoligowych muraw. 

***

Wiktor, zdradźmy czytelnikom trochę kuchni: ciężko się było z tobą umówić na wywiad.

Sam robiłem takie żarty: dawaj, zadzwonimy do kogoś. Podawaliśmy się za prezesa klubu, który widział czyjś mecz, chciał zaproponować umowę. Z reguły jest tak, że przez pierwszą minutę jest niedowierzanie, a potem sam się nakręcasz, bo chcesz uwierzyć.

Taka szyderka jest potrzebna w szatni, działa rozluźniająco na zespół, przestajecie się spinać, co potem też przekłada się na boisko i zrozumienie na nim. Każdy musi wiedzieć po co się spotykamy i po co wychodzimy na mecz, ale śmiech i żarty są nieodzowne – piłka ma sprawiać przyjemność. Wtedy gra się najlepiej. W każdej szatni, w której byłem, znalazło się ze trzech, czterech „atmosfericiów”, są nieodzowni.

Ile dokładnie bramek strzeliłeś w minionym sezonie?

Okręgówka plus rozgrywki pucharowe – razem sześćdziesiąt siedem.

W każdej lidze ciężko tyle strzelić. Co było twoim sekretem?

Sam się zastanawiam. Wydaje mi się, że jestem w takim wieku, że procentuje doświadczenie ze wszystkich lat spędzonych na boisku. Umiałem znaleźć się tam, gdzie trzeba, żeby pomóc drużynie. Na moje gole pracował cały zespół, akcje bramkowe nie zaczynają się w polu karnym.

Często znajomi pytali: z kim gramy w najbliższą sobotę? Śmiałem się, że nie wiem, bo wiem tylko, co mam zrobić: włożyć kolejne bramki i skasować trzy punkty. Postawiliśmy sobie wszyscy razem jasny cel, wydostać się z okręgówki, każdy mecz był tak samo ważny, na każdego była ta sama motywacja i udało się. Jedyne co mam sobie do zarzucenia, to że w ostatnim meczu, który wygraliśmy 10:1, tylko jedną strzeliłem. Przyznam, że chciałem przekroczyć barierę siedemdziesięciu bramek i pluję sobie w brodę, że się nie udało.

Screen Shot 09-26-19 at 03.00 PM

Źródło: 90minut

Rywale spinali się na ciebie?

Tak, to normalne. Nie mam problemu z twardą grą, to jest futbol nie szachy. Ale co innego twarda gra i próba wytrącenia z równowagi, a co innego chęć zrobienia krzywdy, żebyś już nie zagrał.

Takie akcje się zdarzały?

Niektórzy wchodzą na boisko wyżyć się, wyładować emocje. Jasne, gramy, walczymy, ale podstawą musi być wzajemny szacunek, pewne rozsądne ramy tej walki, tak by nikomu nie groziła utrata zdrowia. Każdy jest człowiekiem, ma swoje życie poza boiskiem, rodzinę, pracę. Tymczasem choćby mecz z Błoniami Barwice… Nogi latające na wysokości kolan.

Ile im strzeliłeś?

Dwie albo trzy, nie pamiętam. W żadnym meczu poza ostatnim nie strzeliłem mniej niż dwóch bramek.

Wiktor, gdzie pracujesz?

Od pięciu lat w branży, w której kierunku kształciłem się na Politechnice, czyli wentylacyjno-klimatycznej. To praca biurowa, więc nawet, gdy miałem kontuzję mięśniową grając na poziomie III ligi, mogłem pracować, ale też nie jest tak, że nie wpłynęło na moją dyspozycję: chodziłem o kulach, ból dokuczał każdego dnia. Niemniej oczywiście – o wiele gorzej byłoby, gdybym miał pracę fizyczną. Al przecież są chłopaki, które właśnie taką pracę mają i też ktoś im w weekend przejedzie po piszczelu.

image2

Podobno jesteś wielkim fanem Roberta Lewandowskiego, podpatrujesz jego grę.

Wiadomo, że to piłkarz światowej klasy, a ja gram w czwartej lidze, ale tak, uważam, że jeśli podpatrywać, to najlepszych. Ciekawe jest to, że pod względem parametrów fizycznych – wzrost, waga – jesteśmy bardzo podobni.

I co jako znawca Lewego powiesz o jego warsztacie?

Przede wszystkim gra tyłem do bramki, ustawienie się no i siła. Dzięki temu Robert pozwala zespołowi utrzymać piłkę, daje nowe opcje, możliwość podejścia, odgrywania. Gra na połowie przeciwnika jest płynniejsza.

Masz wrażenie, że Robert zmienił mentalność polskich piłkarzy?

Jesteśmy takim narodem, który nie do końca wierzy w siebie. Myśli się: jestem Polakiem, to może mi się nie należy, może nie dam rady. On pokazał, że my też możemy coś osiągnąć. Dalej to pokazuje. Sam przyznawał jednak, że Niemcy pomogli mu uwierzyć w siebie. Przestał się bać. A także mówił, że jeśli coś ma, to nie dlatego, że to dostał, ale że na to ciężko zapracował. Z tego też płynie mocniejsza psychika. Jest w trójce najlepszych napastników świata, zdecydowanie najlepszym w Bundeslidze – jego kroki były zarazem wielkimi krokami całej polskiej piłki.

Na ciebie mówią Saviola, oczywiście przez pryzmat nazwiska, ale może jego też podpatrywałeś?

Z młodzieńczych lat na pewno, był to jeden z idoli, ale nie podpatrywałem go, jeszcze nie ten czas.

Ty zawsze miałeś smykałkę do bramek?

Właśnie nie. To się zmieniło jak wróciłem do Darłowa, którego jestem wychowankiem. Wcześniej sporo grałem na skrzydle. Do Darłowa szedłem z myślą: okej, wystarczy tej piłki. Byłem po grze w trzecioligowym Bałtyku, uznałem, że trzeba skupić się na pracy. Uznałem, że fajnie będzie jeszcze pomóc swojej Darłovii, ale nie spodziewałem się, że to tak będzie wyglądać. Okazji zawsze miałem sporo, teraz gdzieś pojawił się ten spokój i trafiam.

W tym roku skończysz 29 lat. Późno, żeby jeszcze się przebić gdzieś wyżej. Jak patrzysz z perspektywy na swoją przygodę?

Płynie z niej lekcja: nie ma w piłce nic ważniejszego od podejmowania właściwych wyborów. Problem w tym, że dla każdego ten wybór może być inny, nie ma jednej drogi. Ja starałem się patrzeć zawsze przez ten pryzmat, by iść tam, gdzie będę mógł liczyć na rozwój i regularnego grania, a nie na przykład pieniędzy. Dobre założenia? Pewnie tak. Czy zawsze jednak oceniałem wszystko prawidłowo? Nie wiem.

Prawda jest taka, że dzisiaj najłatwiej przebić się przez akademię uznanego klubu. Ty jednak jesteś wychowankiem Darłovii, nie było wtedy zapytań z mocniejszych ośrodków, jeszcze w juniorskim wieku?

To były takie czasy, że akademie dopiero startowały. Ja też zacząłem grać w klubie dopiero w wieku juniora młodszego, a do Darłovii zabrał mnie mój w-fista. Wcześniej trenowałem siatkówkę, którą uprawiał też mój tata. Mieliśmy nawet sukcesy, mistrzostwo województwa, całkiem to szło.

To dlaczego nie zostałeś w siatkówce?

Bo nie dawała mi takiej satysfakcji jak piłka. Dość szybko przeszedłem z Darłovii do konkurencyjnego Sławna. Było wtedy sporo nieprzychylnych opinii w mieście: a, idzie do Sławna, ważniejsze jest dla niego to czy tamto. Ja po prostu chciałem iść w górę. Ze Sławnem zrobiliśmy trzecią ligę, to był mocny klub, z piłkarzami z przeszłością w Ekstraklasie, pierwszej lidze. Miałem dwadzieścia lat, byłem w III lidze, łapałem sporo minut. Wierzyłem, że rozwinę się i sam trafię do Ekstraklasy.

Jak bardzo mocna była ta wiara?

Bardzo. Pamiętam po meczu z Olimpią Sztum podszedł do mnie menadżer, wziął numer, powiedział, że mam potencjał. Potem zadzwonił i trafiłem do Młodej Ekstraklasy Lechii Gdańsk na testy. Pomyślałem: pojadę, pokażę się, dajcie mi tylko zagrać mecz, sparing, cokolwiek. Już się tam widziałem, wierzyłem, ze marzenia się spełnią. Ale testy trwały trzy dni, a my nie zagraliśmy przez ten czas żadnej gierki. Z perspektywy zastanawiam się – jaki sens miał ten wyjazd. Ale Lechia wtedy testowała chłopaków z III ligi masowo.

Były kolejne szanse?

Później z trzecioligowej Gwardii Koszalin dostałem zaproszenie z Pogoni Szczecin. Jechałem razem z Adamem Frączczakiem i Łukaszem Kosakiewiczem. Zagraliśmy test mecz zimową porą. Później przyszło kolejne zaproszenie, ale akurat… siedziałem w pociągu do Rzeszowa, gdzie jechałem na testy do Resovii. Tłukłem się siedemnaście godzin z Koszalina, zaliczając po drodze przesiadkę za przesiadką. Na miejsce dojechaliśmy z kolegą z Gwardii o 5, kilka godzin snu, obiad, i 16 mecz. Wypadłem dobrze, ale trener powiedział:

Wiesz co, dobrze wyglądasz, umiesz grać w piłkę, ale to jednak bardzo daleko od domu, jakbyś mieszkał gdzieś bliżej i mógł dojeżdżać, czemu nie.

Żałuję tej Pogoni, skoro zaprosili drugi raz, mogłem się spodobać, ale przepadło. Później już takich szans nie było, czas leciał, a dla nikogo nie płynie szybciej, niż dla młodego piłkarza. Jak skończyłem 23 lata, zaproszenia przestały się pojawiać.

To taki wiek, po którym będąc w niższej lidze nie ma się już praktycznie szans na to, by trafić wyżej?

Nie, to przesada. Znam wielu zawodników, którzy wybili się z niższych lig, startując późno – choćby Adam Frączczak czy Rafał Siemaszko, przeciwko któremu grałem gdy występował w Orkanie Rumia. Natomiast nie ukrywajmy, poza dobrą grą, potrzeba też szczęścia, a czasem też znajomości. Nie mówię tego broń Boże w kontekście tych graczy, tylko ogółem. kto grał niżej, ten rozumie temat. Są też regiony, w których łatwiej się wybić, wpaść w oko skautów, niż ziemia koszalińska.

Wiktor, a co dał ci futbol?

Bardzo wiele. Pokazywał mi, że zawsze trzeba dążyć do tego, czego się chce. Nauczył mnie nie odpuszczać, nauczył walczyć o swoje. Nikt przed tobą nie rozwinie czerwonego dywanu, tak na boisku, jak i w życiu.

Ale w futbolu to podejście mimo wszystko nie dało ci tego, na co liczyłeś.

Nie muszę zagrać na najwyższym poziomie, żeby futbol mnie czegoś nauczył.

Kursy na mecz Darłovii w ETOTO: Darłovia Darłowo 1:60 – remis 4.05 – Olimp Gościno 3.75

Ważne jednak chyba, że w pewnym momencie poszedłeś na Politechnikę, masz drugą ścieżkę.

To rodzice chcieli, żebym na nią szedł, ja chciałem całkowicie postawić na sport, a na studia iść na AWF. Tam tez mogłoby wyjść w porządku, ale nie ukrywam: pierwsze pół roku na inżynierii środowiska chodziłem dla rodziców, potem mnie to wciągnęło. Jest to kierunek mocno przyszłościowy w obliczu obostrzeń energii odnawialnych. Cieszę się, że się tym zajmuję i lubię swoją pracę, realizuję się w niej.

Podobno nie chcesz odejść z Darłowa, mimo ciekawych ofert. To również ze względu na pracę?

Poniekąd tak. Oferty były, ale żadna taka, która sprawiałaby, że chciałbym zostawić swoją pracę i zająć się tylko graniem. Czasem odzywa się we mnie głos: a może spróbować jeszcze raz? Może postawić na jedną kartę? Ciężko jest łączyć granie z pracą, pamiętam w III lidze, w Bałtyku, codzienne treningi, a pracę kończyłem o 16. Siedem dni w tygodniu napięty grafik, zacząłem to odczuwać fizycznie, no i brakowało tego czasu spędzonego z rodziną.

Jaki był najgorszy moment twojej przygody z piłką?

Pomorze Potęgowo, III liga, odsuwanie od składu i brak płatności. Jeździłem sto kilometrów w jedną stronę na treningi, a nie dostawałem przez kilka miesięcy nic. Potem pożyczałem pieniądze od rodziców. Potem klub zbankrutował, zostałem na lodzie, to są długi są nie do odzyskania.

W Bałtyku zagrałem z rezerwami Lechii, a akurat trwała przerwa reprezentacyjna, więc zeszła cała śmietanka z pierwszego zespołu. Nasz trener mówił:

Chłopaki, przeciwko nam gra 220 tysięcy złotych miesięcznie.

Wyszliśmy i grało nam się dobrze. To są takie mecze, w których myśli się: kurczę, oni nie grają jakiegoś niesamowitego poziomu, to jest osiągalne. A potem zadajesz sobie pytanie: co by było, gdybym mógł skupić się tylko na piłce, mógł bardziej zbudować się fizycznie, miał takie treningi, takie warunki, taką odnowę biologiczną? Wyszedłem w tym meczu sam na sam, szedłem praktycznie od połówki. Wtedy strzelił mi mięsień dwugłowy. Jeszce dziesięć kroków zrobiłem, próbowałem strzelić, ale upadłem – w pierwszej chwili wszyscy w śmiech. Potem mnie znieśli na noszach. Za chwilę Lechia strzeliła, 0:1, po wszystkim. Gdy to teraz wspominam, tym bardziej odzywa się we mnie myśl, że piłkarsko nie jestem nasycony.

Jak ci idzie w tym sezonie?

Na tą chwilę licznik zatrzymał się na jedenastu bramkach.

Screen Shot 09-26-19 at 02.59 PM

Źródło: 90minut

W Darłovii strzeliłeś już grubo ponad sto bramek.

Ponad sto pięćdziesiąt. Fajnie, bo to klub, z którego wyszedłem, miasto rodzinne. Sąsiedzi zagadują rodziców, cieszą się z moich bramek. Na trybuny przychodzą znajomi. Ja po meczu mogę zostać na kawkę u rodziców, pójść na spacer. Darłowo to mała miejscowość, wszyscy się tu znają.

image3

A jak twoja druga połówka reaguje na piłkarską pasję, nie mówi, żebyś był częściej w domu?

Nie, ona jest zapaloną fanką piłki, ogląda wszystkie mecze Barcelony i Manchesteru City. Jak przebąkuję czasem, że może to już czas przybić buty kołkiem do ściany, mówi:

Co ty gadasz, nie ma takiej możliwości.

Lubi oglądać moje mecze, a mnie też uskrzydla, że Kasia jest z boku, ogląda, czuć to wsparcie. Jest i w gorszych, i lepszych momentach, to bardzo ważne.

Rozmawiał Leszek Milewski

Fot. PawełBreszka/nadesłane przez Wiktora Sawickiego

Opublikowane 26.09.2019 15:21 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
28.05.2020

Coraz mniej jest typowych „dziesiątek”. Ta pozycja chyba wymiera

– Większość „dziesiątek” przenosi się do boku, przeważająca liczba zespołów gra z jednym defensywnym pomocnikiem i dwiema „ósemkami”. Wszystko idzie w tym kierunku, że w środku pola grają piłkarze box-to-box. Dużo biegający, podłączający się i z przodu, i z tyłu. A rozegranie przenosi się na boki – mówi w rozmowie z kwartetem „Kanału Sportowego”: Żewłakow, Smokowski, Borek, Stanowski […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Animucki: Teraz wszyscy jesteśmy zdrowi i chcemy, by tak pozostało też na koniec sezonu

Gościem dzisiejszego programu Ekstra Back na Kanale Sportowym był Marcin Animucki, prezes zarządu Ekstraklasy SA. Prowadzący program Mateusz Borek, Tomasz Smokowski, Michał Żewłakow oraz Krzysztof Stanowski przepytali prezesa pod kątem powrotu ligi – zwłaszcza wyników badań, które spływały jeszcze kilkadziesiąt minut temu oraz sprzedaży praw telewizyjnych do Portugalii czy Anglii.  Ostatnie godziny dość nerwowe, ostatnie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Bartoszek: Ci, którzy odeszli z Korony, sami odłożyli rękawicę

Utrzymanie Korony Kielce? Cóż, widzieliśmy kilka łatwiejszych zadań do wykonania. Maciej Bartoszek zapewne też, a jednak jeszcze przed pandemią podjął się tej wyjątkowo trudnej misji. Po przymusowej przerwie w rozgrywkach wygląda ona na… jeszcze trudniejszą. Stan kadrowy Korony jest taki, że na stoperze testowany jest Michal Papadopoulos. Co słychać w Kielcach? Jaki jest plan na […]
28.05.2020
Inne sporty
28.05.2020

Ostatni trening za nami. Od jutra w ORLEN Stay&Play ruszają finały

Emocje rosły z każdym kolejnym treningiem. Drużyny analizowały grę potencjalnych rywali, próbując doszukać się słabości. W ruch poszły komputery, programy nagrywające i własne oczy. Jutro okaże się, kto najlepiej odrobił pracę domową – rozpocznie się faza grupowa turnieju ORLEN Stay&Play w Rocket League. Dziś jednak mieliśmy okazję obejrzeć jeszcze jeden, ostatni trening. Tym razem swoich […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Oficjalnie: Włosi też wracają do gry. Najpierw puchar, potem Serie A

Piękny to jest dzień dla kibiców futbolu, mimo że zbyt wielu hitów dzisiaj nie zobaczą. Piękny dlatego, że spływają do nas same dobre informacje. Najpierw oficjalne daty powrotu na boiska ustalili Anglicy. Teraz dokładamy do tego potwierdzenie od włoskiego rządu, który pozwolił na powrót Serie A, Serie B oraz Pucharu Włoch. Po dzisiejszej konferencji ministra […]
28.05.2020

Live od 21:00 – Ekstra Back – Borek, Stanowski, Smokowski, Żewłakow

Może uznacie nas za wariatów, dziwaków, popaprańców, ale my naprawdę czekaliśmy na powrót PKO Bank Polski Ekstraklasy. I nareszcie, w końcu, doczekaliśmy się – w piątek wraca polska liga. Dlatego też dzisiaj wieczorem czas na specjalny program na Kanale Sportowym w całości poświęcony Ekstraklasie – Ekstra Back. Nazwa mówi sama za siebie, nic dodawać nie […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miasto kupuje akcje Ruchu. W czym rzecz?

„Niebiescy”, przez przedwczesne zakończenie sezonu, na stulecie klubu utknęli w III lidze. Dzisiaj przyszły dla Ruchu  ciut lepsze wiadomości, bowiem poprzez wykup akcji Urząd Miasta przekazał klubowi zauważalną kwotę. Na czym faktycznie polega ten manewr? Z jakimi wiąże się konsekwencjami? Wiadomo jak drzewiej bywało w Ruchu, ile było znaków zapytania wokół zarządzania finansami tego klubu. […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Miłość do Wisły Kraków mam w genach

Popołudnie przed meczem Wisły z Panathinaikosem. Węgrzcanka Węgrzce Wielkie. Mały podkrakowski klubik, w którym swoje pierwsze kroki stawiał Kazimierz Kmiecik. Artur Kawula, syn innej legendy Wisły, Władysława, zabiera na trening swoją córkę. Karolina staje między słupki, jej koledzy uderzają rzuty karne. Piłka trafia w rękę. Okropny ból. Dochodzi do złamania. Trzeba jechać do szpitala, ale… […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Wygląda, że to koniec czekania. Premier League ma wrócić 17 czerwca!

Powrót Bundesligi był dla wielu strasznie radosną informacją, powrót Ekstraklasy, to dla nas, nie ukrywajmy, dziwaków, kapitalna wiadomość, ale restart Premier League to już news globalny. Najbardziej popularna liga, z pewnością najbogatsza, czy najlepsza, kwestia sporna, na pewno w TOP2. Dlatego wiadomość, którą podało dzisiaj BBC, jest tak elektryzująca. Jej Wysokość ma wrócić do grania […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

1/4 pojemności stadionu obejrzy mecz na Węgrzech

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że w czasach koronawirusa sytuacje toczą się dynamicznie. Jeszcze chwilę temu pisaliśmy o tym, że Polska wpuszczając kibiców na stadiony może być pionierem, a tu cyk – trybuny powoli zaczynają zapełniać Czesi, głośno mówi się o tym w Szwajcarii (o komplecie), do tysiąca widzów wpuszczą w najbliższej kolejce Serbowie, inną […]
28.05.2020
Blogi i felietony
28.05.2020

Jak co czwartek… LESZEK MILEWSKI

Futbol. Co jest jego podstawą? Fundamentem? Zasadą, bez której piłka nożna nie byłaby już piłką nożną? Oczywiście liczba dostępnych zmian. Przejdziemy z trzech na pięć i pozamiatane. Można się przerzucić na krykiet. Wszyscy podskórnie czujemy, że pięć dostępnych zmian to większy gwałt na piłce nożnej niż jakby wprowadzić możliwość gry ręką na całym boisku. Gorzej […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mundial 2022: Wielkie pieniądze i wielka polityka, czyli po co Katarowi te mistrzostwa?

Około 3 mln zagranicznych turystów odwiedziło Rosję podczas piłkarskich mistrzostw świata w 2018 roku. Gdyby podobnie liczna grupa zdecydowała się wykorzystać mundial w 2022 jako okazję do wizyty w Katarze, oznaczałoby to, że przyjezdnych byłoby tam więcej niż mieszkańców kraju. Robi się jeszcze ciekawiej, gdy wziąć pod uwagę, że wśród zamieszkujących Katar 2,7 mln osób, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Mini-zgrupowania, masażyści i… piwo, czyli plan Chojniczanki na utrzymanie

Sześć punktów straty do bezpiecznego miejsca, siedem wyjazdowych meczów z rzędu. Tak, pozycja Chojniczanki przed restartem sezonu jest wyjątkowo trudna. Ale dla chojnickich fanów mamy też dobre informacje, które na antenie Weszło.FM przekazał wiceprezes Jarosław Klauzo. – Piwo po wygranym meczu? Nie rozmawialiśmy o tym, ale profesjonalizm to nie znaczy zamordyzm. Trener Smółka, trener przygotowania fizycznego […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Lech znów będzie miał problem z murawą. „Koronawirus zatrzymał budżety”

Jak bumerang wraca temat problemu murawy na stadionie Lecha Poznań. Architektura stadionu jest beznadziejna i właściwie niemożliwe jest na nim utrzymanie dobrej murawy bez doświetlania trawy lampami. A w obliczu kryzysu spowodowanego koronawirusem Kolejorz pieniędzy na takie zużycie prądu nie miał. Dlatego już dziś możemy się spodziewać, że boisko będzie w strzępach. – Przez te […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

W futsalu też zamieszanie: zmiana decyzji ws. awansów, środowisko podzielone

Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w niższych ligach. Nie udało się bez kontrowersji przedwcześnie zakończyć sezonu w lidze kobiet. Dlaczego więc futsal miałby być gorszy? Tu także powstało duże zamieszanie, konkretnie dotyczące awansów z I ligi do ekstraklasy. W centrum wszystkiego znajduje się prezes spółki zarządzającej najwyższym szczeblem, który jednocześnie jest trenerem […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Cracovia z Legią, Lech z Lechią. Znamy pary półfinałowe Totolotek Pucharu Polski

Cracovia zagra z Legią Warszawa przy Kałuży, Lech przy Bułgarskiej podejmie Lechię. Tak wyglądają półfinały Totolotek Pucharu Polski. Długo trwała faza ćwierćfinałowa, bo przedzielona koronawirusem, w trakcie którego rozważano, czy w ogóle ta edycja zostanie rozstrzygnięta – cieszymy się, że będzie, bo zapowiadają się znakomite mecze. Co tu kryć, przy takim zestawie półfinalistów, jak by […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Odmrażania futbolu ciąg dalszy. W sobotę rusza liga ukraińska

Kolejne rozgrywki oficjalnie wracają do gry. Jak poinformowała tamtejsza federacja, w sobotę – po raz pierwszy od połowy marca – na boiska wybiegną piłkarze ukraińskiej ekstraklasy. Jest już zgoda rządu, na którą niecierpliwie wyczekiwano. Trzeba swoją drogą przyznać, że Ukraińcy, podobnie zresztą jak my, ruszają z przytupem, ponieważ już w niedziele odbędzie się największy szlagier, […]
28.05.2020
Weszło
28.05.2020

Będą puchary – nie będzie cięcia. Przy Kałuży grają o pełne pensje

Wszyscy, poza Januszem Golem, zawodnicy Cracovii zgodzili się na 50-procentowe obniżki płac przy okazji koronawirusa. Ale, co zdradził wczoraj w „Kanale Sportowym” Michał Probierz, to nie oznacza, że połowa zapisanych w kontraktach pieniędzy przepadnie. Zarząd „Pasów” uzgodnił bowiem, że w razie awansu do pucharów, będą one wypłacone w formie premii. – Cały zarząd, włącznie z prezesem, […]
28.05.2020