Super-snajper Krychowiak zawstydza pozostałych kadrowiczów
Weszło

Super-snajper Krychowiak zawstydza pozostałych kadrowiczów

Grzegorz Krychowiak gościem tylko do noszenia fortepianu? Typową szóstką, co to potrafi jedynie kogoś kopnąć w kostkę, powalić, odebrać piłkę i oddać ją czym prędzej? Kto w ten sposób postrzega pomocnika Lokomotiwu Moskwa, niech natychmiast posypie głowę popiołem. Krychowiak w jedenastym oficjalnym meczu sezonu 2019/20 zdobył swojego piątego gola i wygląda na to, że niespodziewanie właśnie on może tej jesieni ekscytować polskich kibiców swoimi strzeleckimi wyczynami, tak jak rok temu robił to Krzysztof Piątek. Osiągnięcia pomocnika zawstydzają wielu innych kadrowiczów Brzęczka.

Wczoraj Krychowiak ukąsił w Lidze Mistrzów przeciwko Bayerowi Leverkusen, a jego ekipa odniosła bardzo cenne, wyjazdowe zwycięstwo 2:1. Polak ustrzelił bramkę bardzo podobną do tej, jaką ostatnio zanotował w starciu ligowym w rosyjskiej ekstraklasie. Doskonały timing, wyjście za plecy obrońcy, szokujące przyspieszenie i perfekcyjny strzał, nie do obrony dla bramkarza. Gdyby ktoś pierwszy raz widział „Krychę” w akcji, z całą pewnością wziąłby go za rasowego napastnika.

Cztery gole Krychowiaka w lidze to już jest wyrównanie jego najlepszego wyniku w karierze. Dwa razy zdarzało się pomocnikowi osiągnąć taki dorobek, jeszcze za czasów gry w barwach Stade Reims. Ale sezon dopiero się rozpędza, więc naprawdę trudno zakładać, że Polak ograniczy się do czterech trafień.

Gol „Krychy” z ostatniego meczu ligowego.

Sytuacja jest o tyle niezwykła, że Krychowiak w tym momencie wyrasta na czołowego strzelca, jeżeli wziąć pod uwagę tylko zawodników powoływanych do kadry przez Jerzego Brzęczka. Z dyskusji oczywiście trzeba natychmiast wyłączyć Roberta Lewandowskiego, który w barwach Bayernu łupie brameczki aż miło popatrzeć – wczoraj dołożył kolejne trafienie, tym razem w starciu z Crveną zvezdą Belgrad. Ale poza kapitanem kadry? Mało kto może się z „Krychą” równać. Jan Bednarek, Kamil Glik, Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk, Thiago Cionek, Arkadiusz Reca, Maciej Rybus, Bartosz Bereszyński, Robert Gumny, Tomasz Kędziora, Jacek Góralski, Piotr Zieliński, Karol Linetty, Sebastian Szymański, Jakub Błaszczykowski, Dawid Kownacki i Arkadiusz Milik nie strzelili na razie ani jednego gola w sezonie 2019/20.

Mateusz Klich ma na koncie jedno trafienie dla Leeds United, podobnie Damian Kądzior dla Dinama Zagrzeb i Krzysztof Piątek dla AC Milanu. Lepiej, ale wciąż nie tak okazale jak u Krychowiaka, wyglądają natomiast liczby Kamila Grosickiego – trzy bramki w siedmiu meczach Championship w barwach Hull City. No i tyle. Poza wymienionymi jest już w puli nazwisk tylko Robert Lewandowski i jego osiem goli w sześciu meczach.

Krychowiak zawstydza pozostałych kadrowiczów. Pal już licho obrońców, ale reszta towarzystwa mogłaby wziąć z przebojowości „Krychy” przykład.

Gol Krychowiaka z Krasnodarem.

Poza tym – z tej statystycznej ciekawostki płyną też wnioski czysto merytoryczne. Wbrew obiegowej opinii na temat reprezentanta Polski, w Moskwie wcale nie ceni się go wyłącznie za grę w odbiorze i szeroko rozumiane obowiązki w destrukcji. Waleczność Krychowiaka jest doceniana, jasne, ale nie tylko ona. Wystarczy rzucić okiem na niektóre „heatmapy” z jego występów. W Lokomotiwie polski zawodnik wcale nie schodzi po piłkę głęboko, często – a może nawet: zazwyczaj – nie gra w ogóle jako defensywny pomocnik. Raczej wciela się w rolę ósemki, która sporo energii wkłada w grę obronną, ale często angażuje się również w ataki, podłącza do akcji albo sama je inicjuje.

Widać to zarówno w statystykach, jak i gołym okiem, że Krychowiak cieszy się w Moskwie dużym zaufaniem trenera i partnerów. Często bardzo odważnie atakuje wolne strefy, szybkimi wypadami przesuwa akcję zespołu gwałtownie do przodu. W kadrze takiego Grzegorza oglądamy bardzo rzadko, żeby nie powiedzieć – właściwie nigdy.

Być może Jerzy Brzęczek również to dostrzega i dlatego zaczął wprowadzać do zespołu Krystiana Bielika. To młodszy z reprezentantów Polski mógłby w duecie z Krychowiakiem pełnić docelowo rolę zawodnika skoncentrowanego raczej na defensywie, co pozwoliłoby byłemu piłkarzowi PSG rozwinąć nieco skrzydła w ataku. Ale w starciu z Austrią ten eksperyment nie do końca wypalił, bo w gruncie rzeczy obaj – i Krychowiak, i Bielik – zagrali jak typowe, defensywnie usposobione szóstki w starym stylu, skupione na zabetonowaniu środkowej strefy boiska.

Przydałoby się w tym wszystkim więcej odwagi. Bo jednak trochę głupio to wygląda, że Krychowiak w paru ligowych i pucharowych meczach sezonu 2019/20 strzelił więcej goli, niż w całej swojej dotychczasowej przygodzie z reprezentacją Polski.

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (5)