post Avatar

Opublikowane 19.09.2019 21:22 przez

redakcja

– Wszystkiego najlepszego, panie Grzegorzu! Sto lat, panie Grześku! Pomyślności! – przeszliśmy w towarzystwie Grzegorza Matlaka jakieś 25 metrów, mniej więcej na godzinę przed pierwszym gwizdkiem w meczu Pogoni Szczecin z ŁKS-em. W tym czasie zaczepiło go około piętnastu osób, właściwie wszyscy pamiętali o jego urodzinach, a nieliczni, którzy nie podeszli się przywitać, z daleka kiwali głowami.

Dla najstarszych jest Grześkiem, którego mieli okazję oklaskiwać jeszcze w barwach ekstraklasowej Pogoni Szczecin. Nieco młodsi kojarzą go przede wszystkim z czasów odbudowy klubu od najniższych lig, ci zupełnie najmłodsi – z turniejów, które od lat organizuje dla młodzieży z całego regionu. Lokalny patriota pełną gębą, który z Pogoni Szczecin wymeldował się dopiero, gdy ona sama… zameldowała się w Gutowie Małym. Razem z Dariuszem Adamczukiem dźwignęli Pogoń Szczecin z B-klasy, aż do miejsca, w którym jest dzisiaj.

Po portugalsku? Głównie obrigado, jakieś dzień dobry, tego typu sprawy – uśmiecha się Matlak, gdy pytamy go, co wyniósł z brazylijskiej szatni Pogoni Szczecin Antoniego Ptaka. To był czas, gdy klub zbliżał się nieuchronnie w stronę przepaści – niektórzy, jak choćby część szczecińskich polityków, zauważyli to dopiero w momencie kompromitujących porażek odnoszonych przy udziale dziesiątek brazylijskich piłkarzy, część – jak choćby Grzegorz Matlak – o wiele wcześniej.

Zawsze uważałem, że to zawodnicy, którzy do nas przyjeżdżają powinni nauczyć się polskiego, tak jak i ja musiałem się nauczyć języka gospodarzy, gdy wyjechałem grać do USA. U nas… potoczyło się to wszystko troszkę inaczej. Po tym eksperymencie musieliśmy zaczynać od zera, z nowymi osobami, z zupełnie inną wizją – wspomina Matlak moment, gdy czara goryczy się przelała. Chronologia zdarzeń była taka: najpierw sentymentalny powrót do Szczecina po latach wojaży. Potem debiut w klubie, którego jest wychowankiem – jako 30-letni, doświadczony zawodnik. Świetna gra w II lidze, awans do krajowej elity, niezły początek Ekstraklasy – po sześciu minutach sezonu, w pierwszym meczu z Legią Warszawa, Matlak pokonał z karnego Artura Boruca.

70680814_469858533615688_6487655418955825152_n

Wydawało się, że bajka może potrwać, zwłaszcza, że wszystkie biznesy Antoniego Ptaka rosły z każdym tygodniem. Wówczas jeszcze Pogoń wydawała się zrównoważona – grali już Julcimar czy Batata, ale nadal w szatni istotne role odgrywali ludzie z regionu, Matlak, Moskalewicz czy Bugaj. Wciąż sporo było również Polaków „związanych” w stajni Ptaka – szlak ŁKS-Piotrcovia-Pogoń przebyli choćby Magdoń, Kaźmierczak, Łabędzki czy Grzelak. Z czasem proporcje zaczęły się zmieniać – przyjeżdżały kolejne transporty Brazylijczyków, liczba Polaków topniała.

Zostaliśmy praktycznie we trójkę czy czwórkę, Przemek Kaźmierczak, Kamil Grosicki, Czarek Przewoźniak i ja. Był taki mecz z ŁKS-em Łódź, gdy w pierwszym składzie w ogóle wyszli sami obcokrajowcy. Do tego byliśmy skoszarowani w Gutowie, gdzie najdalszy wyjazd w sezonie wypadał nam co dwa tygodnie, na mecz u siebie – wspomina Matlak swój schyłkowy okres w ekstraklasowej Pogoni Szczecin. – Jako kapitan drużyny, mając jeszcze półtora roku kontraktu, postawiłem sprawę jasno. Albo wracamy do Szczecina, gdzie jest nasze miejsce, albo chcę rozwiązać kontrakt. Nie widziałem sensu w dalszym przebywaniu w tym projekcie, wiedziałem, że to prędzej czy później upadnie. Usiadłem z działaczami do stołu, usłyszałem propozycję, że dostanę mieszkanie w Łodzi, żeby mieć bliżej do Gutowa. Nie mogłem się na to zgodzić. Zresztą, w kibicach też narastała złość, dużo rodziców zabierało dzieciaków z młodzieżowych drużyn Pogoni, bo wiedzieli, że tutaj nie mają szansy przebić się do składu. Było jasne, że wkrótce trzeba będzie zacząć od nowa. 

33-letni Matlak z Pogoni Szczecin… wraca do Szczecina. W sezonie 2006/07 Pogoń złożona głównie z Brazylijczyków widowiskowo kompromituje się na boiskach Ekstraklasy, spadając z dorobkiem 16 punktów zebranych w 30 meczach. Osiem lig niżej występy rozpoczyna z kolei Pogoń Szczecin Nowa. B-klasowy klub założony przez szczecińskie środowisko piłkarskie.

 Darek zjechał wtedy ze Szkocji, dawno się nie widzieliśmy. Spotkaliśmy się w trochę szerszym gronie, Darek, trener Kazimierz Biela, przedstawiciel kibiców i ja. Zdecydowaliśmy wtedy wspólnie, że moglibyśmy zrobić coś dla piłki w Szczecinie – wspomina Matlak. – Zaczęliśmy… Zaczęliśmy odbudowę Pogoni, tak to trzeba nazwać.

***

70741531_502524053922458_5156622814584766464_n

Od poniedziałku do piątku zajmowaliśmy się sprawami organizacyjnymi, a w weekendy graliśmy mecze. Ciężki sezon, ciężki rok, ale daliśmy radę, również dlatego, że Grzesiek był naprawdę dobrym organizatorem – komplementuje swojego kolegę Dariusz Adamczuk, obecnie dyrektor sportowy i prezes akademii w szczecińskim klubie. To właśnie na tych dwóch postaciach oparł się w głównej mierze sukces Pogoni Nowej. 33-letni Matlak, który jeszcze przez półtora roku mógł pobierać kasę z ekstraklasowego klubu i cztery lata starszy Adamczuk, który po kilku latach tułaczki zacumował w rodzinnym porcie. Obaj ze spójną wizją: skoro Pogoń ekstraklasowa nie chce zrobić miejsca dla chłopaków z regionu, my to zróbmy.

Na Ekstraklasę przychodziło po 500 osób, na nasze mecze i po dwa i pół tysiąca. Graliśmy na bocznym boisku, gdzie nawet nie było trybun, ale właśnie dzięki nam wymieniono płytę, z czasem dostawiono również miejsca dla widzów – podkreśla Matlak. Adamczuk dopowiada. – Było sporo trudności do rozwiązania. W Szczecinie nie wszyscy byli przychylni sytuacji, gdy Pogoń Nowa mierzy się z marką Pogoni „piotrkowskiej”. My zaś, poza grą w piłkę, organizowaliśmy funkcjonowanie klubu na każdym poziomie – razem z ludźmi wywodzącymi się ze środowiska kibiców. Począwszy od dbania o boisko numer dwa, przez usytuowanie biura, aż po znalezienie sponsorów. Wspierał nas „Bosman”, czyli browar, który dawał też pieniądze na drużynę z Ekstraklasy. Musieliśmy się nachodzić za nimi, przekonywać i negocjować, ale się udało.

 Kibice za nami jeździli, czasami nawet płynęli. Raz graliśmy po drugiej stronie Zalewu Szczecińskiego i właśnie w ten sposób podróżowaliśmy na mecz – uśmiecha się Matlak. – Bardzo pomógł nam fakt, że całe środowisko szczecińskich kibiców zintegrowało się przy tej inicjatywie, więc w każdej chwili mogliśmy liczyć na ich pomoc – uzupełnia Adamczuk.

Pogoń wstawała ze zgliszczy, a świeżość w działaniu widać było nie tylko na boisku czy trybunach, ale też po dorobku marketingowym.

 W tym okresie zostałem nawet kucharzem. Graliśmy mecz, sędziowie trochę „polowali” na piłkarza z Ekstraklasy, uznając, że dobrze takiego ukarać czerwoną kartką. Dostałem „czerwo” jakoś szybko, no i… trochę mnie poniosło – przyznaje Matlak.

70381681_728192727627299_1291901204581842944_n

 Gonił sędziego z nieparlamentarnymi pretensjami. Faktycznie, wyleciał z boiska całkowicie niezasłużenie, a zgadzam się też, że nie było nam łatwo. Wszyscy kojarzyli, że w Pogoni grają tacy Matlak z Adamczukiem i trzeba ich trochę potępić, żeby za bardzo nie filozofowali. A że poziom sędziowania nie był najwyższy, to często mieliśmy pretensje o różne sytuacje i frustracja arbitrów tylko rosła z każdą naszą uwagą. Grzesiek się wtedy za bardzo zagotował i trzeba było znaleźć dla niego jakąś pokutę – uśmiecha się Adamczuk.

 Pojechałem na Wydział Dyscypliny, przeprosiłem za swoje zachowanie i dostałem jeden mecz kary. Następny mecz graliśmy u siebie, więc wymyśliliśmy, że skoro i tak nie mogę zagrać, to odpokutuję swoje zachowanie, gotując kibicom barszczyk. Przebrałem się w cały strój kucharski i rozdawałem kibicom zupę w kubeczkach – wspomina jedyny zawodnik Pogoni łączący pracę działacza, piłkarza oraz klubowego kucharza.

***

 Zebraliśmy zawodników z regionu, dla których to było duże wydarzenie zagrać dla tej fanatycznej szczecińskiej publiki. Pracowaliśmy z Darkiem po 15 godzin, prowadziliśmy treningi, graliśmy, spotykaliśmy się z kibicami, z którymi ustalaliśmy plany na to, jak można poukładać przyszły tydzień, skąd można pozyskać pieniądze, co można jeszcze zorganizować. To nie było łatwe, bo przecież rywalizowaliśmy o to wszystko z ekstraklasową Pogonią – tłumaczy Matlak. – Były plotki, że to kiełbasa wyborcza, że chcemy wejść w politykę, inni mieli nam za złe, że rozbijamy klub od środka. Czas pokazał, że my po prostu chcieliśmy zbudować zdrowy klub, co chyba nam się udało. Byli z nami od początku fani, byli legendarni trenerzy młodzieżowi ze środowiska piłkarskiego w Szczecinie, wychowaliśmy paru piłkarzy. Darek dziś jest prezesem świetnie funkcjonującej akademii, do tego dyrektorem sportowym, kibice są z nami, powstaje stadion. 

Plan był prosty i skuteczny: skoro ludzie zajmujący się szkoleniem szczecińskiej młodzieży czuli się rozczarowani polityką Pogoni Antoniego Ptaka, spokojnie mogli się odnaleźć przy projekcie Pogoni Nowej. Skoro kibice byli sfrustrowani kolejnymi porażkami brazylijskich zawodników, na meczach B-klasy dostawali serię zwycięstw z udziałem chłopaków stąd, z trybun, z lokalnych boisk. B-klasę Pogoń wygrała w cuglach i tak naprawdę to wystarczyło, by wygrać też walkę o prym w mieście. Rodzina Ptaków, zniechęcona wynikami sportowymi i brakiem zrozumienia dla ich marzeń o masowym ściąganiu gwiazd z Rio de Janeiro, wycofała się z futbolu. Rozpoczęto walkę, by Pogoń Nowa zajęła miejsce rezerw „starej” w IV lidze.

Publikacja z Głosu Szczecińskiego z sierpnia 2006 roku zakładała, że klub w siedem lat awansuje na poziom centralny, czyli do II ligi. Rzeczywistość? Poziom centralny udało się ugrać w trzy lata, a w sezonie 2012/13 Pogoń była już w Ekstraklasie.

 Mieliśmy trochę szczęścia, bo faktycznie, udało się zyskać miejsce w IV lidze, potem od razu skorzystać na reorganizacji: wygrywając baraż z Zatoką Puck trafiliśmy do II ligi. Ja już wtedy raczej działałem niż grałem, odnowiła mi się kontuzja kręgosłupa. Sporo pomogły nam też inne kluby, które wypożyczały do nas zawodników, do tego nieoceniona pomoc całego środowiska kibiców Pogoni – wspomina Matlak.

70625143_510384519759474_5959842489903874048_n

***

Dziś Grzegorz Matlak ma nowe zadanie – wraca do Pogoni Szczecin, by zajmować się powstającym centrum treningowym, które ma stanowić kolejny ważny etap rozbudowy klubowej akademii. W Szczecinie pamiętają zdolności organizacyjne jednej z twarzy Pogoni Nowej, poza tym Matlak ma spore doświadczenie wyniesione ze wspomnianych turniejów młodzieżowych – Mini Mundiale dla dzieciaków z regionu odbywały się już dziesięć razy, a rozmach przy organizacji (w losowaniu grup brał udział Kamil Grosicki!) sprawiał, że cały czas cieszyły się ogromną popularnością.

Wraz ze stadionem ma powstać baza piłkarska dla grup młodzieżowych i pierwszego zespołu na obrzeżach Szczecina, gdzie będą mogły się odbywać półkolonie, zgrupowania czy wyjazdy meczowe. Na razie przyuczam się do zawodu, uczę się jak dbać o murawy ekstraklasowe, uczę się jak organizować i zarządzać takim obiektem. Bardzo podoba mi się ta praca, zawsze mnie ciągnęło do tej organizacyjnej części futbolu – przyznaje Matlak. – Nagrałem się w piłkę, najeździłem się, życie trenera to nie jest bajka. Wolę osiąść na miejscu i pracować dla klubu.

 Trochę tylko żal, że nie będzie mi dane zagrać na tym powstającym stadionie, to jest przecież spełnienie marzeń wszystkich ludzi ze Szczecina – mówi Matlak, spoglądając na rozkopane trybuny przy Twardowskiego. – Mam nadzieję, że drużyna się do tego dostosuje, będzie grała na poziomie europejskich pucharów, a może też kiedyś w końcu uda się chociaż raz zostać mistrzem Polski.

Obrana droga przynosi efekty – nie chodzi tylko o rosnące trybuny, o pozycję lidera Ekstraklasy, o regularną walkę w górnej połowie Ekstraklasy, ale i o solidne fundamenty – Piotrowskich, Walukiewiczów i Kozłowskich, których to właśnie Pogoń wprowadza do wielkiej piłki.

– Fajnie było przyłożyć do tego swoją cegiełkę.

JAN MAZUREK I JAKUB OLKIEWICZ
Fot. Archiwum prywatne Grzegorza Matlaka

Opublikowane 19.09.2019 21:22 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
03.08.2020

Stal w trzeciej lidze, sprawa Skry w prokuraturze

Jak wiemy, Stal Stalowa Wola bardzo pragnęła pozostać w drugiej lidze, mimo tego, że spadła do trzeciej. Ale sami rozumiecie, jakie mamy czasy – dość pokręcone i różne regulaminowe cuda już widzieliśmy, więc swoich sił spróbowała również Stal, która zaapelował do PZPN-u o poszerzenie drugiej ligi do dwudziestu zespołów (teraz jest ich dziewiętnaście przez awanse […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Biznes po płocku. Nie ma ani 20 tysięcy złotych, ani drużyny

Jak wiadomo, Wisła Płock nie pojechała na zgrupowanie, ponieważ u jednego z zawodników wykryto koronawirusa. To zdarzenie zapoczątkowało medialną ofensywę nowego prezesa płocczan, Tomasza Marca – i nie do końca wiadomo, czy on się chwali, czy żali. Na początek zacytujmy fragment wywiadu z „Przeglądu Sportowego”: – Wybraliśmy więc droższe testy wymazowe głównie dlatego, żeby mieć […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Marzec: Po rozstaniu ze Stalą Mielec mam bliznę. Ale ona się zagoi

– Przychodząc do Stali mieliśmy jasno określony cel i udało się go zrealizować. Później była euforia, radość. Nie rozmawialiśmy wcześniej o klauzuli zakładającej przedłużenie umowy w przypadku awansu, bo na etapie, gdy trafiałem do Mielca, była fajna atmosfera i zaufałem ludziom. Uznałem, że nie ma o czym rozmawiać, że to normalne w takich relacjach – […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Kowalewski oddaje się do dyspozycji Rady Nadzorczej, ale jest ładnie ubrany

Słyszeliśmy o dziennikarzach śledczych, słyszeliśmy o dziennikarzach modowych, ale nie słyszeliśmy jeszcze o dziennikarzach śledczo-modowych. Dziwne to by było, gdyby Bob Woodward i Carl Bernstein z jednej strony ujawniali niecne działania Nixona, a z drugiej dyskutowali, czy czarny to nowy różowy, czy jednak różowy to nowy czarny. Ale jednak jest taka profesja! Do takich wniosków […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mioduski: „Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Daliśmy z siebie maksimum”

– Artur Boruc rozumiał nasze ograniczenia. Od początku było wiadomo, na co możemy sobie pozwolić, a na co nie. Ale zdawaliśmy sobie sprawę, że nie przyjdzie u nas grać za nic, za frytki, za grosze – że musi zarabiać przyzwoite pieniądze. Daliśmy z siebie maksimum, a Boruc też podszedł do tego tematu bardzo racjonalnie. Z […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Pątnicze drogi nowicjuszy do Ekstraklasy. Który beniaminek jest najmocniejszy?

Podbeskidzie Bielsko-Biała, Stal Mielec, Warta Poznań. Co łączy te kluby? Ano chyba to, że wszyscy beniaminkowie przyszłego sezonu Ekstraklasy ciągną za sobą historie przypominające pięty gorliwego pątnika. Już nawet mniejsza o czas oczekiwania na powrót do elity, bo choć Stal i Warta czekały ćwierć wieku i mogą tą pokaźną liczbą grać, to Podbeskidzie wróciło na […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gorgon w Pogoni, czyli czas na stabilizację w ofensywie

Pogoń Szczecin obiecała, że utrata sponsora strategicznego nie wpłynie na negocjacje transferowe i słowa dotrzymała. Bo tak należy rozumieć sięgnięcie po Alexandra Gorgonia, kapitana HNK Rijeki. Nie gościa z rezerw, nie takiego po przejściach, nie byłego reprezentanta i nadziei kraju XYZ. W Ekstraklasie ląduje człowiek, który przez ostatnie lata zgarniał trofea i był kluczowym zawodnikiem […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Gole Klimali i Niezgody, asysta Jagiełło. Jak grali stranieri?

Doszliśmy do tego momentu sezonu, w którym po szalonym maratonie zostało tylko konfetti na finiszu i parę butelek do posprzątania. Większość lig zakończyła już granie, choć… Może lepiej powiedzieć – zawiesiła? W końcu za moment wszyscy wrócą na boiska i rozpoczną nowy sezon. W każdym razie grania jest niewiele, co nie znaczy, że nasi stranieri wleźli […]
03.08.2020
Weszło
03.08.2020

Mecz z Lechem nie jest dla mnie priorytetem. Póki co cieszymy się z awansu

– Spotkanie z Lechem nie jest dla mnie priorytetem, ale wiem, że będzie ono już w czwartej kolejce. Życie natomiast pokaże, co się wydarzy za tydzień albo dwa. Na razie cieszymy się z tego, co jest i już niedługo wracamy do pracy, aby godnie reprezentować Wartę w ekstraklasie. Zobaczymy, jakie będą ruchy transferowe. Myślę, że […]
03.08.2020
Weszło
02.08.2020

Odcinek specjalny quizu – Cezary Stefańczyk kontra rekord Damiana Smyka!

Czy rekordowy wynik Damiana Smyka zostanie pobity? Z tym pamiętnym występem zmierzy się dziś Cezary Stefańczyk, który polską ligę zna na wylot. Jak doświadczony ligowiec wypadnie w naszym quizie? Oglądajcie specjalny odcinek, w którym obok byłego obrońcy Wisły Płock zobaczymy Jakuba Białka, Kubę Olkiewicza i Jana Mazurka. Prowadzenie – niezawodny Paweł Paczul. Startujemy o 20!
02.08.2020
Inne sporty
02.08.2020

F1. Pięćdziesiąt okrążeń nudy, dwa okrążenia szaleństwa

Jeśli wyłączyliście Grand Prix Wielkiej Brytanii na kilka okrążeń przed końcem – nie będziemy zdziwieni. Właściwie wszystko zdawało się wówczas rozstrzygnięte. Niemal przez cały wyścig pierwsza czwórka jechała po swoje. Działo się co najwyżej za ich plecami. Jeśli jednak wytrwaliście do końca – otrzymaliście nagrodę. Bo ostatnich kilka okrążeń to była istna jazda bez trzymanki. […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Komu z I ligi dać szansę w Ekstraklasie? 7 nazwisk do notesów skautów

W pierwszej lidze znamy już wszystkie rozstrzygnięcia, więc zabieramy się za kolejne podsumowania. Wybraliśmy już najlepszych piłkarzy zaplecza po restarcie, a teraz czas na zawodników, którym można dać szansę w Ekstraklasie. Od razu zaznaczymy – odrzuciliśmy tych, którzy do niej awansowali oraz młodzieżowców, którym poświęcimy osobny tekst. Grono zostało dość mocno okrojone, ale… daliśmy radę […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Casus Davida Kopacza. Niemiecka szkoła nie szkoli nam gwiazd

David Kopacz to typ zawodnika, który rozbudzał nadzieje. Trenował z Mario Goetze, Pierre-Emerickiem Aubameyangiem, Gonzalo Castro, Mario Gomezem, Marco Reusem, Erikiem Thommym i jeszcze paroma innymi uznanymi nazwiskami, które błyszczą lub błyszczały w Bundeslidze. Rósł z Jadonem Sancho, dzisiaj wartym pewnie ponad sto milionów. Co więcej, w juniorach Borussii Dortmund miewał mecze, w których grał […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Abramowicz: Karny z Wartą? Jak się walczy w powietrzu, to nieuniknione, że ręce lądują na rywalu

Dawid Abramowicz kontrowersyjny rzut karny w meczu Warty Poznań z Radomiakiem widział z bliska. Nawet z bardzo bliska, bo to on go sprokurował. Jak sytuacja wyglądała z jego perspektywy? Czy ma pretensje do Łukasza Spławskiego, albo sędziego Bartosza Frankowskiego? Co sądzi o finałowym spotkaniu? Jak zareagował, gdy zobaczył kibiców z Radomia pod stadionem w Grodzisku? […]
02.08.2020
Blogi i felietony
02.08.2020

Patryk, pośmialiśmy się, fajnie było, ale pora pograć w piłkę

Już nie będzie Patryka Lipskiego w następnym sezonie w Lechii. Jest na testach medycznych w Piaście. Świetne liczby w lidze: zero goli, jedna asysta (w ostatniej kolejce), zero kluczowych podań. Fenomen sportowy. Powtarzalność sukcesów przez miesiące. Coś niewiarygodnego! Co tydzień siadaliśmy, jak do telenoweli, żeby właśnie oglądać te popisy. Fenomen socjologiczny! Ileż rzeczy można było […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Przeżyjmy to jeszcze raz. Najlepsze momenty Artura Boruca

Artur Boruc jest legionistą. To na meczu Pogoń Siedlce – Legia w 1988 zaczął łapać legijnego bakcyla. To tutaj dostał szansę i ją wykorzystał. O Legii nigdy jednak nie zapomniał, odwiedzając jej trybuny, potrafiąc przyjechać do Płocka by poprowadzić doping z klatki gości. ALE choć z tymi legijnymi legendami bywa, że mają pod górkę wszędzie […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Glik, Piszczek, Teodorczyk. Na jakie wielkie powroty liczymy w przyszłości?

Artur Boruc w Legii. Waldemar Sobota w Śląsku. Wcześniej Błaszczykowski w Wiśle Kraków. Młodzi masowo wyjeżdżają, ale starsi wracają. Może to nie jest jeszcze trend, ale na pewno fajna sprawa, która ubarwia polskie rozgrywki. Z tej okazji postanowiliśmy się zabawić i wybraliśmy grupę polskich piłkarzy, którzy mogliby – w bliższym lub dalszym wymiarze czasowym – […]
02.08.2020
Weszło
02.08.2020

Kwarantanna nie przyniosła refleksji. IV-ligowi kibice obrzucili autokar butelkami

Kibice czwartoligowej Legii Chełmża czekali na mecz swojej drużyny aż osiem miesięcy. Z tego zniecierpliwienia tak ich roznosiło, że na inauguracji nowego sezonu IV ligi.. obrzucili butelkami autobus z piłkarzami Cuiavii Inowrocław. – 300 meczów obejrzałem z Cuiavią, zdarzały się wyzwiska czy wulgarne gesty, ale żeby autobus obrzucać butelkami? – mówi Kamil Walczak, sekretarz klubu. […]
02.08.2020