Jak zamknąć krytykom gęby? Na wykład zaprasza Neymar
Weszło

Jak zamknąć krytykom gęby? Na wykład zaprasza Neymar

Piłkarz, nawet jeśli jest oczytanym gościem, mistrzem retoryki, królem wszelakich debat, zamknąć gęby krytykom może tylko na boisku. Nie ma znaczenia, ile się naprodukuje w wywiadach czy mediach społecznościowych, zawsze znajdzie się ananas z lepszą ripostą, który zbierze więcej lajków. A na murawę już taki gość nie wyjdzie, więc jeśli zawodnik wykręci coś niebywałego, będzie mógł tylko nadstawić ucha w poszukiwaniu ciszy. I piszemy ten wstęp po to, by jednoznacznie stwierdzić: Neymar wyjaśnił wczoraj sporo osób.

92. minuta meczu PSG – Strasbourg. Paryżanom nie idzie, męczą bułę z krajowym słabeuszem, jest ledwie 0:0, a przecież stracić punkty z takim rywalem na własnym boisku… No, to się godzi. Jednak wtedy pojawił się Neymar i zrobił… Zrobił to. Po prostu zobaczcie. Od szóstej minuty.

Gdyby to był zwykły piłkarz w zwykłym meczu, po prostu zdjęlibyśmy czapki z głów, ale jednak nie zatrzymywalibyśmy się przy takim wyczynie dłużej. Ot, cudowny strzał, brawo, ale co na obiad? No, ale w tej sytuacji warto poświęcić parę zdań, bo niewątpliwie Neymar nie jest zwykłym piłkarzem, a jego sytuacja w klubie też nie należy do normalnych. Fani PSG nie przepadają za Brazylijczykiem i trudno się dziwić, skoro ten bardzo mocno chciał odejść. Kibice wyrażają więc swoją niechęć w naturalny dla siebie sposób. Buczeniem i gwizdaniem.

Dlatego więc mówiliśmy o zamknięciu gęb. Neymar zbierał cięgi, ale na końcu to on – przynajmniej w tym spotkaniu – wyszedł na swoje. Dał Paryżanom zwycięstwo. Zmusił część kibiców do braw. Nie ma lepszej odpowiedzi na całe zamieszanie.

Choć oczywiście gdzieś w mix-zonie Brazylijczyk został o to zapytany i dalej jest ciekawie. – To nie pierwszy raz, gdy wszyscy na mnie buczeli. To smutne, ale od teraz wiem, że każdy mecz będę grał na wyjeździe. Nie mam nic przeciwko kibicom ani PSG jako klubowi, natomiast każdy wie, że chciałem odejść. Dzisiaj jestem jednak zawodnikiem PSG i na boisku będę dawał z siebie wszystko.

Pewnie: Neymar sam sobie napytał biedy. Już samo odejście z Barcelony mogło być niepotrzebne, Brazylijczyk wygrał finansowo, ale przegrał sportowo i wizerunkowo. Jego kariera trochę stanęła w miejscu, zbyt dużo było aferek, nieścisłości, plotek, zbyt mało miejsca na futbol. Jednak to wciąż kapitalny piłkarz z wielkimi możliwościami, a takimi bramkami tylko to potwierdza i coś nam mówi, że dalej będzie potwierdzał.

Niech zamyka mordy, niech robi takie cuda. Futbol potrzebuje Neymara na boisku, brukowce znajdą sobie inny obiekt westchnień.

Fot. Newspix

KOMENTARZE (14)