Piątek z golem, Stępiński z czerwoną, Milan z trzema punktami
Włochy

Piątek z golem, Stępiński z czerwoną, Milan z trzema punktami

AC Milan ten sezon zaczął słabo. Porażka z Udinese i jednobramkowe zwycięstwo z beniaminkiem o dziwo nie zaspokoiło kibiców z San Siro. Pewnie byłoby inaczej, gdyby w tych dwóch spotkaniach podopieczni Marco Giampaolo prezentowaliby jakikolwiek styl. A tu figa z makiem, pół ekipy bez formy, druga część mocno przeciętna. A w trzeciej kolejce mieli mierzyć się z Hellasem. Zespołem, który co prawda jeszcze kilka miesięcy temu wybiegał na boisko Serie B, ale wrócił w niezłym stylu. Najpierw urwał punkty rewelacyjnej Bolognii Sinisy Mihajlovicia, następnie ograł Lecce. Milan wygrał na Bentegodi dzięki rzutowi karnemu, perfekcyjnie wykonanemu przez Krzysztofa Piątka. Drugi polski napastnik, Mariusz Stępiński, wyleciał z boiska w 21. minucie.

Wkładanie widelca do oczu. Przypalanie żelazkiem palców u rąk. Pojedynek z tygrysem. Na pierwszy rzut oka trzy, skrajnie różne od siebie czynności. My jednak widzimy wspólny mianownik – są zdecydowanie przyjemniejsze od oglądania meczów Milanu. Problem tkwi w bramkach. Nie strzelają goli, sami też sobie nie dają strzelić. Jedna z bardziej nijakich drużyn nie tylko w Serie A, a już w całej Europie. Gdyby nie obecność Krzysztofa Piątka, już dawno wyłożylibyśmy pewną część ciała na te „widowiska”. Włodarze zespołu ze stolicy Lombardii musieli dojść do tego samego wniosku, w końcówce okienka podebrali Ante Rebicia z Eintrachtu.

Włoskie media pisały o pojedynku polskich bomberów. Krzysztof Piątek miał wrócić do podstawowej jedenastki Rossonerich, a Mariusz Stępiński debiutować w Hellasie. I obie te rzeczy doszły do skutku, z tym że ten drugi na boisku spędził… 21 minut. Z całym szacunkiem, Mariusz, ale czy ty zwariowałeś? Fakt faktem – ex-Widzewiak wyszedł na to spotkanie niesamowicie naładowany. Od pierwszych minut był jednym z jaśniejszych punktów beniaminka, chciał się ładnie przywitać z Bentegodi. Wszystko szło fajnie, nawet oddał jakiś strzał, aż koło 20. minuty prawie urwał łeb Mateo Musacchio. Wkręty Mariusza chciały bliżej poznać twarz Argentyńczyka i w zasadzie trudno dziwić się decyzji sędziego Gianluci Manganiello, który szybko zamienił żółty kartonik na czerwony i wyrzucił Polaka z boiska.

Wówczas Hellas, co zrozumiałe, skończył z brykaniem, zaprosił gości do tańca. A że Milan to bardziej taki pierdołowaty Piotruś co przez całą dyskotekę stoi w rogu sali niż król parkietów, to popatrzył na zegar i powiedział pod nosem: „Eee, po co się spieszyć”. I nic kreatywnego w pierwszej odsłonie nie wymyślił. Co innego werończycy, którzy w 28. minucie za sprawą Verre mieli doskonałą sytuację. Valerio odebrał znakomite diagonalne podanie od swojego obrońcy, przyjął w powietrzu i chciał zaskoczyć Donnarummę. Piłka przeleciała nad poprzeczką.

Giampaolo zrobił konkretną suszarkę w przerwie. Musiał, bo jego zespół przeszedł olbrzymią metamorfozę. Do bazy zjechał Paqueta, za niego wszedł Rebić. Chorwat już chwilę po zmianie powinien strzelić na 1:0. Suso zagrał idealnie, a Ante… Jesteśmy jeszcze na etapie rozszyfrowania jego myśli. Nie wiadomo, czy chciał przyjmować, czy uderzać, ale wyszło całkiem śmiesznie. 60 sekund później Calabria przyfasolił w słupek i potem na moment opuściliśmy pole karne Hellasu. Absurdalna akcja. Miguel Veloso tak wypuścił sobie piłkę, że ta zmierzała za linię końcową boiska, ale odbiła się od chorągiewki, trafiła pod nogi Lazovicia. Serb lewą nogą dośrodkował wprost do Verre i Włoch znów zrobił błąd. Uderzył w słupek.

Po tej całej nudnej pierwszej połowie, serii błędów, słupków i absurdalnych zdarzeń w drugiej, w końcu trafił się pozytywny akcent. Calhanoglu załadował zza pola karnego, futbolówka trafiła w rękę Rrahmaniego i Manganiello, oczywiście po konsultacji z VAR, wskazał na wapno. A jak karne w Milanie, to wiadomo, że Piątek. Krzysiek pewnie podszedł do jedenastki, przylutował przy słupku i pistolety poszły w ruch. Czekaliśmy na to trafienie cholernie długo i mało brakowało, żeby Polak skompletował dublet. Dobiegł do piłki wyplutej przez Silvestriego, na wślizgu wpakował ją do siatki. Zdaniem sędziego przekroczył przepisy – chodziło o to, że zagrał piłkę kontrolowaną przez bramkarza. W końcówce czerwoną kartkę otrzymał Calabria.

Psim swędem, natomiast Milan zgarnia trzy punkty w Weronie. Bentegodi było dzisiaj wypełnione, nad Adygą stworzył się całkiem spory kocioł. Do gry gości nadal mamy ogromne wątpliwości, to wszystko wygląda bardzo źle. Za tydzień czekają ich derby z być może najsilniejszym Interem od czasów Jose Mourinho. Nie życzymy źle Rossonerim, ale póki co zapowiada się pogrom. A Hellasowi należą się brawa, zostawili na boisku kawał serducha i jeszcze trochę. Ivan Jurić odrobił lekcje, co nie zdarza mu się tak często.

Hellas Verona – AC Milan 0:1 (0:0)

68′ Krzysztof Piątek

*

Reszta wyników z niedzieli w Serie A:

Genoa – Atalanta 1:2

SPAL – Lazio 2:1

Parma – Cagliari 1:3

Brescia – Bologna 3:4

AS Roma – Sassuolo 4:2

fot. NewsPix.pl

KOMENTARZE (15)