Vassiljev na podbój multipleksów
Weszło

Vassiljev na podbój multipleksów

Ale by podszedł taki film dokumentalny o Mariuszu Ujku, roboczy tytuł: „TYŁEM DO BRAMKI”. Nie pogardzilibyśmy również wielosezonowym serialem o życiu, czasach i spadkach Adama Mójty. Film o byłym ligowcu faktycznie powstaje, tyle że w Estonii o Konstantinie Vassiljevie.

Uzmysłowiło nam to dwie rzeczy: po pierwsze, jaką postacią jest tam Vassiljev. Owszem, nikt w Ekstraklasie nie kwestionował jego jakości, w szczytowym momencie był jednym z najlepszych piłkarzy ligi, gdyby nie wyhamował na finiszu sezonu w Jadze, kto wie czy białostoczanie nie sięgnęliby po mistrza. Pamiętamy, że estoński selekcjoner powoływał Vassiljeva nawet z okręgówkowych rezerw Piasta Gliwice.

Niemniej aż film?

To jeszcze inny poziom.

Ile u nas powstało filmów dokumentalnych o piłkarzach?

Film oznacza, że Vassiljev w Estonii wykracza daleko poza sam sport, jest kimś więcej. Przypominamy sobie zarazem, jak mówił nam, że chciałby kiedyś zostać prezesem Estońskiego Związku Piłki Nożnej (dodawał, że najchętniej ze Zdzisławem Kręciną, trzeba słono krzyknąć za transfer) i coś nam mówi, że takie produkcje przybliżają dzisiejszego gracza Flory tego celu.

Za co tak Estończycy pokochali Vassiljeva? A choćby za to jak poskładał Holendrów w 2013 roku. Że Levadia z nim w składzie przeszła w 2006 roku Twente i pojechała na Newcastle, nie przynosząc tam wstydu.  Za to, że nie był kolejnym człowiekiem od noszenia pianina, tylko wreszcie kimś, kto na nim grał, nawet jeśli klubowo playmakerem był najdalej w Rosji.

Nie będziemy udawać, że czekamy na polskie napisy, polskiego lektora i premiery w polskich kinach, wszystkich multipleksach od Białegostoku po Gliwice, ale szanujemy i jesteśmy ciekawi jak potoczą się pozapiłkarskie losy Kostii.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (2)