Panie Nawałka, proszę oddać klucze od Lewandowskiego
Blogi i felietony

Panie Nawałka, proszę oddać klucze od Lewandowskiego

Którym najlepszym piłkarzem w historii polskiej piłki jest Robert Lewandowski? Drugim? Trzecim? Za Zbigniewem Bońkiem i Kazimierzem Deyną, jeszcze za Włodzimierzem Lubańskim, a może przed wszystkimi? Argumenty się znajdą, ale nawet najwięksi krytycy nie wypchną Roberta – mniej więcej – z pierwszej piątki. Niemniej przez ponad dekadę gry, przez 108 meczów w kadrze, tylko u jednego selekcjonera Lewy grał naprawdę dobrze, tylko u jednego strzelał z regularnością jaką pokazuje w klubie.

Panie trenerze Adamie Nawałka, poprosimy o zwrot kluczy do Roberta Lewandowskiego. Wiem, że to pan te klucze osobiście zamówił u ślusarza, może nawet asystował przy ich tworzeniu, ale są pilnie potrzebne.

Zerknijmy jak Lewy strzelał u poszczególnych selekcjonerów.

LEO BEENHAKKER jedenaście meczów, trzy gole, w tym dwa o punkty. Bramki w starciach o stawkę to oczywiście gole San Marino. Kiedy Robert grał u Leo, Sebastian Szymański, dziś kolega z kadry, wchodził na stojąco pod stół. Czas leci.

STEFAN MAJEWSKI (tak, to zdarzyło się naprawdę, nie śniło nam się, Stefan Majewski prowadził kadrę) dwa mecze, zero goli.

FRANCISZEK SMUDA trzydzieści jeden meczów (sporo, prawda?), dwanaście bramek. Oczywiście tylko jedna o punkty, ale wiadomo, w tym wypadku trudno to uznać za zarzut. Dlatego lepiej wymienić komu strzelał: Singapur x2, Wybrzeże Kości Słoniowej x2, Bułgaria, Australia, Norwegia, Niemcy, Korea Południowa, Białoruś, Andora, Grecja.

WALDEMAR FORNALIK: dwanaście meczów, trzy gole, z czego wszystkie o punkty, ale dwa ulubionemu San Marino i jedna Czarnogórze. Lewy po kadencji Fornalika przekroczył pięćdziesiąt meczów w kadrze, a wciąż tak naprawdę nie pomógł jej w niczym istotnym.

ADAM NAWAŁKA: czterdzieści meczów, trzydzieści siedem bramek, kluczowych goli tyle, że w zasadzie dwa razy zrobiliśmy finały na jego plecach. Nie ma czego dodawać. Robert Lewandowski w biało-czerwonej koszulce reprezentacji Polski strzelał jak Robert Lewandowski, gwiazda światowego formatu, gwiazda piłki klubowej, legenda Bundesligi, nasz najlepszy piłkarz od czasu Zbigniewa Bońka.

JERZY BRZĘCZEK: dziesięć meczów, dwa gole, dwa o punkty, ale z Łotwą i z Izraelem, czyli tam, gdzie i bez jego bramek byśmy sobie poradzili. Powrót do wspominania Krzysztofa Warzychy.

Te statystyki pokazują dwie rzeczy: po pierwsze, że wydobycie z Lewego-kadrowicza gracza pokroju Lewego w klubie nie jest takie banalne. W klubie strzelał praktycznie zawsze, formę udało się przełożyć na reprezentację tylko Nawałce. wiadomo, że Lewy z różnych okresów kariery to inny piłkarz, ale dziś można założyć, że nawet u Leo, gdy dopiero pukał do kadry, był najlepszym polskim napastnikiem.

Po drugie, że dotarcie do Lewego jest absolutnie niezbędne jeśli mamy się liczyć. Taka jest prawda. Może nam się bramki w Bundeslidze opatrzyły, może gra w Bayernie spowszedniała – człowiek się do wszystkiego przyzwyczaja, kiedyś rewelacyjny start Lewandowskiego w tym sezonie byłby sportowym wydarzeniem jesieni, teraz przyjmujemy go wzruszeniem ramion, ot, kolejny dzień w biurze Roberta. Dlatego w zeszłym sezonie Krzysiek Piątek ukradł Lewemu sporo światła, bo to było coś nowego, bo to była obiektywnie lepsza historia na tamten sezon, ale prawda jest taka, że Polska nie ma lepszego piłkarza – są w tej kadrze nieźli goście, są nawet bardzo nieźli, ale Lewy wciąż gra o poziom wyżej niż inni.

Zachodzi też podejrzenie, że takiego formatu zawodnika prędko możemy nie mieć. Dlatego panie Jurku, czas na długie konsultacje z trenerem Nawałką, Robert w przyszłym roku skończy 32 lata. Prowadzi się doskonale, wydłużył o ile się dało swoją szczytową formę, także fizyczną, ale zegar bije – to może być jego ostatni dzwonek. Nie wolno tego zmarnować.

Leszek Milewski

Napisz do autora, że gdyby jego teksty były kadencją selekcjonera, byłyby kadencją Stefana Majewskiego

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (24)