10 niecodziennych ciekawostek o reprezentacji Austrii
Weszło

10 niecodziennych ciekawostek o reprezentacji Austrii

David Alaba w wolnym czasie rapuje. Valentino Lazaro kumpluje się z Dietrichem Mateschitzem, jednym z najbogatszych gości w Europie. Marko Arnautoviciowi skradziono Bentleya, którego pożyczył od Samuela Eto’o. Od Michaela Gregoritscha próbowano wyłudzić 200 tysięcy euro. Martin Hinteregger wymusił transfer dzięki publicznej popijawie i nie posiada smartfona. Dziesięć anegdot o Austriakach, zapraszamy. 

1. STADION – NA PEWNO NIE TEN W KLAGENFURCIE. 

Rozgrzewkowo – w najbliższym czasu reprezentacja Austrii w Klagenfurcie nie zagra.

2. MUZYK – DAVID ALABA.

Nigeryjskie imię Davida Alaby to Olatokunbo, co w wolnym tłumaczeniu znaczy “Bogactwo i radość przywiezione z odległego kraju”. Pasuje jak ulał, bo jego rodzice to para imigrantów (ojciec z Nigerii, mama z Filipin, poznali się w Austrii), radości David przyniósł wiele, bogactwo jest sprawą oczywistą. Cała rodzina największej gwiazdy reprezentacji odnosi sukcesy na wielu polach. Piłkarz Bayernu, oprócz futbolu, pasjonuje się muzyką. Nagrał i wypuścił w świat swój kawałek rapowy:

Nie jest to może tak efektowny kawałek jak Tymka Puchacza, ale jednak. Inspiracja przyszła od pochodzącego z rodziny królewskiej ojca, który w latach 80. przyjechał do Wiednia na studia, które szybko zeszły na dalszy plan: został DJ’em. George Alaba Początkowo grał po wiedeńskich dyskotekach, z czasem zyskał ogólnonarodową popularność. Z muzyką związana jest też siostra Davida, Rose May, która z popowymi kawałkami próbuje podbijać Stany Zjednoczone. Największy sukces? To jej piosenka “Can You Feel It” robiła za oficjalny hymn podczas Igrzysk Paraolimpijskich w 2017 roku.

3. KUMPEL MATESCHITZA – VALENTINO LAZARO. 

Valentino Lazaro na każdym kroku opowiada, że jego idolem jest Ronaldinho. I tak samo jak brazylijska gwiazda, drugi najdroższy piłkarz w historii austriackiej piłki kocha żyć.

Latem Lazaro przeszedł za 22 miliony euro do Interu Mediolan, więc piłkarsko układa mu się bardzo dobrze. Nie jest to jednak piłkarz, który zjednuje sobie sympatię od pierwszego wejrzenia. Jego Instagram puchnie od przepychu, drogich marek, drogich aut. W zasadzie może on robić za poradnik “jak w kilku krokach doprowadzić kibica do furii”.

Dyżurny przykład? Lazaro przegrywa mecz, po czym chwali się, że udaje się na krótki urlop prywatnym odrzutowcem.


Wyświetl ten post na Instagramie.

home for the holidays 🎅🏼

Post udostępniony przez Valentino Lazaro (@lazarovalentino)

Fajne ciuchy, wypasione fury, częste zmiany fryzur – wszystko to można znaleźć na Instagramie Lazaro. Jak sam mówi, jest luzakiem, po matce z Grecji, szaleńcem, po ojcu z Angoli i jednocześnie wzorem pracusia, jako że urodził się w Austrii.

Jest też jeden pozytywny przykład jego internetowej działalności, mianowicie – miłość do Dragon Ball. Zdarzało mu się grać nawet w butach, które nawiązywały do kultowego anime:

Sympatię zjednuje sobie Lazaro głównie na boisku. Uważany jest za drugi największy talent w austriackiej piłce po Davidzie Alabie. Zadebiutował w wieku 16 lat, 7 miesięcy i 10 dni. W wieku 19 lat mógł pochwalić się już setką występów w austriackiej lidze, w wieku 21 lat – transferem do Bundesligi (Hertha Berlin), gdzie z miejsca stał się podstawowym zawodnikiem zespołu. Puentą transfer w wieku 23 lat do Interu Mediolan.

Mało kto wie, ale Lazaro dużo wcześniej mógł trafić do innego mediolańskiego klubu, AC Milan. Transfer 15-latka, jeszcze wtedy bez występu w pierwszej drużynie Salzburga, zablokował sam Dietrich Mateschitz, właściciel całego koncernu Red Bulla.

Fragment wywiadu dla 11Freunde:

– Miałem wtedy juniorski kontrakt w Salzburgu, więc mój transfer musiałby być zaakceptowany przez władze klubu. Wtedy Dietrich Mateschitz osobiście…

Jak bardzo był pan zaskoczony, że Mateschitz osobiście przyszedł do pana negocjować?

Proszę sobie to samemu wyobrazić. Masz 15 lat, pochodzisz znikąd i siada obok ciebie ktoś, kto zbudował tak wielki koncern i ma nieograniczone możliwości, mówiąc: “Widzimy, że masz potencjał i chcemy cię wspierać”. Będę mu za to już na zawsze wdzięczny. I bardzo się cieszę, że znam taką osobę, mogę go traktować wręcz jako swojego przyjaciela. I to po dziś dzień.

Jako przyjaciela?

To nie tak, że ciągle spotykamy się by coś zjeść albo codziennie do siebie dzwonimy. Ale nawet teraz wymieliliśmy ze sobą kilka SMS-ów. Przy transferze do Herthy życzył mi wszystkiego dobrego. Podziękował mi za wszystko, za co jestem bardzo wdzięczny. Mateschitz to nie jest facet, który pcha się na piedestał. Twardo stąpa po ziemi i jest bardzo uczciwy.

Już wtedy wszyscy znali skalę talentu Lazaro, skoro przekonywać go do pozostania w klubie, jeszcze przed oficjalnym debiutem, musiała przekonywać go jedna z najbogatszych osób na kontynencie.

4. BAD BOY – MARKO ARNAUTOVIĆ.

Największym bad boyem w drużynie naszych rywali jest Marko Arnautović. Wprawdzie z wiekiem zdążył spokornieć, no i w piłkę nie gra najgorzej, ale lista jego odpałów jest naprawdę imponująca. Nie bez powodu Mario Balotelli, który zna się z Arnautoviciem z czasów Interu Mediolan cieszył się, gdy Austriak trafiał do Premier League. Zapewniał wtedy dziennikarzy, że wreszcie ktoś przebije jego wszystkie ekscesy.

Była kontuzja kolana, której nabawił się podczas zabawy z psem. Było obrażanie policjanta słowami “Mam tyle kasy, że mógłbym ciebie i całe twoje życie”. Były głośne wypowiedzi pokroju “Ideał kobiety? Tatuaże i sztuczne cycki”. Bójka na treningu? Oczywiście. Konflikty? Regularnie.

W poprzednich klubach rzadko mają o nim dobre zdanie, ale najgorsze chyba w Interze Mediolan. I nawet nie dlatego, że jako młody zawodnik okazał się niewypałem. Swój dorobek zamknął na 55 minutach, a bardziej niż z boiska zapamiętano go z ulic i… komisariatów.

Arnautović był świeżo po odebraniu prawka. Myślał o zakupieniu nowego auta, gdy Samuel Eto’o zaproponował mu, że pożyczy mu na jakiś czas swojego Bentleya. Austriak bujał się nim po mieście aż do momentu, gdy Bentley nagle zniknął. Zaparkował go pod galerią handlową, wrócił po jakimś czasie, ale auta nie było.

– Wydzwaniałem do Samuela codziennie. Powtarzał, że to nie przeze mnie, ale ja ciągle go przepraszałem – opowiadał w mediach. 

Auto znalazło się dopiero wtedy, gdy Arnautović odszedł do Werderu Brema. Piłkarz komentuje: – Taki stres, że nie byłem nawet w stanie trenować. Auto zostało zwrócone, ale do dziś nie wiem, jakim cudem.

5. TRUDNE SPRAWY – MICHAEL GREGORITSCH.

Najgłupsza sytuacja, w jaką wpakował się reprezentant Austrii? Tu bez wątpienia wygrywa Michael Gregoritsch. Reprezentant Austrii był jeszcze u progu kariery, świeżo po transferze do HSV w wieku 21 lat. Samotny chłopak chciał kogoś poznać w nowym mieście, więc zdobył numer do jakiejś dziewczyny i zaczął wymieniać wiadomości. Zechciał przenieść znajomość do świata rzeczywistego, umówił się na spotkanie, na które przyszedł… mąż kobiety.

No nie jest to wymarzona randka, przyznacie. Ale na wymianie gróźb i wyzwisk się nie skończyło. Krewki mąż kobiety zorientował się, że ma do czynienia z piłkarzem, osobą z zasady zamożną, więc zebrał swoich kolegów i pojechał do Gregoritscha wymusić 200 tysięcy euro. Przestraszony piłkarz zachował zimną głowę i dla złagodzenia sytuacji wręczył czekającej na niego kolumnie karków cztery tysiące euro. A później poszedł do sądu, by walczyć o odzyskanie swojej kasy.

WIEDEN 21.03.2019 MECZ ELIMINACJE DO MISTRZOSTW EUROPY 2020 GRUPA G: AUSTRIA - POLSKA --- QUALIFICATION FOR UEFA EURO 2020 MATCH GROUP G IN VIENNA: AUSTRIA - POLAND MARTIN HINTEREGGER KAMIL GROSICKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

6. NAJBARDZIEJ KREATYWNY – MARTIN HINTEREGGER.

Żyjemy w erze, w której piłkarze nadzwyczaj chętnie wymuszają na swoich klubach transfer. Dochodzi do tego, że olewanie treningów i eksponowanie swojego niezadowolenia w mediach może okazać się niewystarczające. Czasami trzeba odwalić coś naprawdę grubego.

Kreatywnością posłużył się Martin Hinteregger, którego Augsburg wypożyczył do Eintrachtu Frankfurt na pół roku. Austriak miał z tego okresu wyłącznie dobre wspomnienia – trafił do lepszego klubu, dotarł do półfinału Ligi Europy, na co w Augsburgu nie miałby szans, a i w Eintrachcie byli zadowoleni z usług proponowanych przez stopera i chcieli związać się z nim na dłużej. Kwota, jaką zaproponowali, to 12 milionów euro. Oczekiwania Augsburga? 15 milionów.

Co robi Hinteregger? Obmyśla całą strategię, wprowadza ją w życie krok po kroku. Pierwszy – wypowiedź, w której jasno deklaruje, że widzi się tylko w Eintrachcie. Drugi – przyjazd na trening Augsburga w sprzęcie Eintrachtu, co oczywiście rejestrują fotoreporterzy. Trzeci, kluczowy – upija się aż do spodu w centrum Augsburga i pozwala prowadzić się przez miasto swojemu kumplowi. Jest prawie wleczone, incydent rejestruje oczywiście kamera jednego z życzliwych kibiców, piłkarz opuszcza także następnego dnia trening.

Trzeba było wcielić w życie kilka pomocniczych szpilek: zrobienie tatuażu w okresie, gdy klub tego zabrania (ze względu na ryzyko infekcji), sabotowanie gry w sparingu, ironiczne wypowiedzi pokroju “mamy najlepszy zespół trenerski”.

Efekt? Augsburg nie wytrzymuje przeciągania liny, puszcza swojego piłkarza za 12 baniek.

7. NAJWIĘKSZY OLDSCHOOLOWIEC – MARTIN HINTEREGGER.

Hinteregger to w ogóle oryginał pierwszej wody. Twierdzi, że najlepiej odnalazłby się w latach 80. W rozmowie z austriackim “Kurierem” z września 2018 roku opowiadał, że… żyje bez smartfona. Zamiast wypasionego telefonu z mnóstwem bajerów, posiada starą Nokię. Nie ma złych doświadczeń z social media (nawet pomogły mu w transferze!), po prostu uważa, że to zbędne rozpraszacze. Odrzucenie ich ze swojego życia, oznacza dla niego nic więcej jak dużą oszczędność czasu.

– Na moim telefonie można robić dokładnie trzy rzeczy: dzwonić, wysyłać SMS-y i grać w węża. W wężu jestem już na poziomie Ligi Mistrzów!

– Używam telefonu tylko wtedy, gdy chcę do kogoś zadzwonić, a to nie zdarza się podczas dnia tak często. Zyskuję czas na inne rzeczy. A jeśli nie mam nic do roboty, po prostu nie robię nic.

– Rozkoszuję się nudą.

W dzisiejszej piłce wymiana informacji odbywa się przez WhatsApp, ale Hineregger nie jest z tego powodu wykluczony. W Augsburgu godziny zbiórek i treningu przekazywał mu Kevin Danso, kolega z zespołu, a w reprezentacji Austrii wiadomości dostarcza kierownik zespołu.

8. NAJWIĘKSZY SPRYCIARZ – MARCEL SABITZER. 

Michel Sabitzer imponuje ostatnio formą. Piłkarz, który nie wykręca z reguły zbyt dużych liczb, ma już w tym sezonie na koncie cztery bramki i cztery asysty. Obecnie to jeden z najbardziej cenionych piłkarzy reprezentacji Austrii, ale był moment, gdy… naprawdę mocno podpadł kibicom. Zwłaszcza tym z Rapidu Wiedeń, w którym grał.

Już za czasów Rapidu właśnie Sabitzer jawił się jako piłkarz z potencjałem na coś więcej. Wiedeńska drużyna zapłaciła za 19-letniego piłkarza 350 tysięcy euro, by go wypromować i sprzedać na zachód za dużą kwotę. Bojąc się konkurencji na lokalnym podwórku, umieściła w kontrakcie zawodnika niecodzienny zapis, wedle którego z automatu odrzucane były wszystkie oferty austriackich klubów.

Ale nie po to Red Bull Salzburg ma swoją siostrę w Lipsku, by nie skorzystać z jej pomocy. Przepis został ominięty w bardzo sprawny sposób – piłkarza za dwa miliony euro pozyskał RB Lipsk i od razu wypożyczył do austriackiego potentata. Sabitzer musiał się na słuchać o sobie epitetów typu “Judasz” czy “zdrajca”, ale na źle mu to nie wyszło – w jednym sezonie wykręcił w klubie z Salzburga zawrotne statystyki: 27 bramek i 21 asyst. Od razu trafił do klubu z Lipska, o którego sile stanowi do dziś.

WIEDEN 21.03.2019 MECZ ELIMINACJE DO MISTRZOSTW EUROPY 2020 GRUPA G: AUSTRIA - POLSKA --- QUALIFICATION FOR UEFA EURO 2020 MATCH GROUP G IN VIENNA: AUSTRIA - POLAND TOMASZ KEDZIORA MARCEL SABITZER FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

9. FARBOWANY LIS – ANDREAS ULMER. 

Bohaterem zbyt luźnych związków pomiędzy Lipskiem i Salzburgiem był także Andreas Ulmer. Austriacki obrońca, choć nigdy nie trafił do klubu ze wschodu Niemiec, ma na swoim koncie występ w jego barwach w oficjalnym meczu. Jak?

A no tak, że producent sprzętu przez przypadek wysłał do Salzburga koszulkę RB Lipsk z nazwiskiem Ulmera. Druga runda eliminacji do Ligi Mistrzów, Salzburg mierzy się FK Lipawa. W pierwszej połowie okrutnie leje, więc w przerwie trzeba się przebrać. No i z pośpiechu Ulmer nie zauważa, że coś nie gra, podobnie zresztą jak sędzia. Zapytany po spotkaniu o wpadkę, żartuje tylko: – Ale nazwisko się zgadzało, prawda?

10. NIECODZIENNY KIBIC – PREZYDENT KRAJU. 

Jeśli do Warszawy na mecz wybierze się jeden z największych kibiców reprezentacji Austrii, prezydent Alexander van der Bellen, prawdopodobnie zrobi to… pociągiem. Prezydent kraju nie jest fanem jazdy w obstawie BOR-u, odcięty od prawdziwego świata. Na szczyt klimatyczny w Katowicach przybył pociągiem właśnie. Na mecze rozgrywane na stadionie Ernsta Happela jeździ metrem. Wprawdzie kolejne prośby o zdjęcie mogą irytować, ale przynajmniej zaoszczędza czas na stanie w korkach.

Fot. FotoPyK

KOMENTARZE (1)