post Avatar

Opublikowane 04.09.2019 15:34 przez

redakcja

– W lutym-marcu były pierwsze sygnały przy okazji rozstania z trenerem Smółką. Pomiędzy właścicielem a zarządem rozchodziły się drogi co do momentu zakończenia współpracy z trenerem. Ja byłem zwolennikiem dużo wcześniejszego pożegnania z różnych względów, nie tylko sportowych. Dominik miał inny pomysł i skończyło się tak, jak się skończyło. Współpraca wróciła na dobre tory, ale to nie była już ta sama relacja. Coś wisiało w powietrzu – mówi Wojciech Pertkiewicz, który niedawno przestał być prezesem Arki. Jak przyjął tę decyzję? Z czego ona wynikała? Jak podsumowuje swoją kadencję? Zapraszamy.

Jak oglądało się pierwszy mecz Arki nie w roli prezesa?

Inaczej. Zdecydowanie. Był stres, ale trochę inny, bardziej nakierowany na sport, na wynik, żeby to spotkanie skończyło się dobrym rezultatem. Wcześniej to było zawsze połączenie jednego z drugim, świadomość, że to, co się dzieje na boisku, przekłada się na wszystko dookoła.

Kiedy zaczął się pan domyślać, że to koniec?

W lutym-marcu były pierwsze sygnały przy okazji rozstania z trenerem Smółką. Pomiędzy właścicielem a zarządem rozchodziły się drogi co do momentu zakończenia współpracy z trenerem. Ja byłem zwolennikiem dużo wcześniejszego pożegnania z różnych względów, nie tylko sportowych. Dominik miał inny pomysł i skończyło się tak, jak się skończyło. Współpraca wróciła na dobre tory, ale to nie była już ta sama relacja. Coś wisiało w powietrzu.

A kiedy usłyszał pan ostateczną decyzję?

Tydzień temu była rada nadzorcza, a trzy tygodnie przed nią usłyszałem wiadomość. Lekko zawoalowaną, ale już było wiadomo, w którą stronę to idzie. Nie usłyszałem wprost decyzji, tylko zdanie „może pora na zmiany”, więc skoro tak, to trudno było myśleć o innym rozwiązaniu.

Umiarkowanie elegancko.

Nie oceniam tego w ten sposób. Dla mnie jest kluczowe, żeby w klubie dobrze się działo. Wierzę, że ten, który dokonuje zmiany, dokonuje jej po to, by było lepiej. Mam nadzieję, że będzie i za to trzymam kciuki.

Czyli zbierając to wszystko do kupy – nie był pan zaskoczony.

Nie byłem.

A czy pojawił się żal?

Związany z samą decyzją nie, ale ten związany z faktem, że kończy się coś, co było każdym moim dniem przez ponad 9 ostatnich lat. Taki żal się pojawił i jeszcze trwa. To chyba naturalne. A formalnie po prostu wizja tego, jak ma funkcjonować klub, zaczęła się nam rozjeżdżać. Wiadomo, że główny udziałowiec ma karty w ręku. Pomysły na początku mieliśmy zbieżne albo inaczej: Dominik się uczył, jak to wszystko wygląda, teraz rozumiem, że nabrał wiedzy i podjął takie, a nie inne decyzje. Akceptuję to. Dobro klubu jest najważniejsze, a nie dobro jednostki.

pertkiewicz ekstraklasa z plusem

To, w jaką stronę miała iść Arka według pana wizji?

Wydaje mi się, że wybrzmiało to podczas konferencji, na której przedstawiono nowego prezesa. To, co powiedział Dominik Midak odebrałem, że mój kierunek był bardzo asekurancki. Nie ukrywam, że gdy przychodziłem do klubu, to kłódka wisiała na bramie, a na niej napis „upadłość”. Udało się tę kłódkę zdjąć w ostatniej chwili i tę bramę przez ileś lat uchylać, żeby Arka istniała. Ona istnieje, jest w Ekstraklasie, zdobywała medale. Nie ma w tej chwili zadłużenia, wszystkie płatności wychodzą regularnie. To działo się przy ścisłej dyscyplinie budżetowej w klubie, którego budżet wynosi w tym sezonie około 20 milionów złotych. To jest jeden z najniższych wyników w lidze. Dlatego pomyłka, która nie będzie dotkliwa dla bogatszego klubu, w naszych realiach może okazać się kłopotem. Tak więc pomny nie tak dawnej historii klubu, stałem na stanowisku, że do części finansowej musimy dopasować sport. Na konferencji odniosłem wrażenie, że teraz priorytety będą odwrotne, że drużyna i jej potrzeby są numerem jeden, a do tego, tu już sam sobie dopowiadam, będziemy szukać finansowania. Więc albo znalazły się dodatkowe środki, bo zrozumiałem, że klub nie będzie zadłużany, albo znaleziono inny sposób na finansowanie. Jeśli tak: bardzo się cieszę, bo z pewnością poprawi to wartość sportową.

Czuje pan, że dziś to jest ryzyko?

Nie wiem. Znam sytuację finansową klubu na dzień odwołania. Mogło się coś zmienić od tego czasu. Czekam, patrzę, słucham zapewnień, że klub stać na transfery i pozostaje mi wierzyć, że tak jest i idzie to w dobrą stronę. Jeszcze jedna rzecz – mam świadomość, że po tylu latach w pewną rutynę się wpada i być może świeże spojrzenie z boku spowoduje, że pojawią się nowe pomysły zarówno w sferze organizacyjnej, jak i tej pozyskiwania funduszy. Jak przychodziłem do klubu, to zresztą mówiłem wszystkim: kopcie mnie w tyłek, proponujcie, rutyna jest najgorsza, świeże spojrzenie jest wartościowe i jest motorem zmian. Może więc ta zmiana i od tej strony będzie dodatkowym bodźcem dla rozwoju klubu?

Czyli czuł się pan zmęczony?

Nie. Natomiast nie ma co ukrywać: te siedem lat to był jeden wielki węzeł stresu, tutaj był zawsze zły moment, żeby wziąć trzy dni urlopu. Niemniej od adrenaliny można się uzależnić i myślę, że wpadłem w te sidła już na samym początku. Może teraz takie dwa tygodnie spokoju mi się przydadzą, czysto życiowo.

Teraz jest nowe otwarcie, przyszedł też Vejinović. Pan za swojej kadencji próbował z nim rozmawiać?

Rozmawialiśmy w czerwcu. W grze była Cracovia, Zagłębie Lubin, podpytywaliśmy, ale pojawiały się nierealne dla nas kwoty. Z czystym sumieniem mogłem mówić, że nie było nas stać na takiego zawodnika z taką pensją.

Ja się zastanawiałem, czy nie lepiej było ściągać jednego Vejinovicia, niż Busuladzicia, Kopczyńskiego i Budzińskiego.

Ściągnięcie jednego zawodnika nie zawsze musi zadziałać, ryzyko jest duże. Poza tym sam nie zagra, a Azer, Budzik czy Kopa to solidne marki. Trzymam kciuki, żeby Marco, jak i pozostali zawodnicy odpalili i Arka funkcjonowała minimum w środku tabeli przy jednoczesnym bezpieczeństwie finansowym. Zrobić skok na jeden sezon, a potem czyścić szatnię, to byłaby nieodpowiedzialność. Wierzę, że tak nie jest.

A nie ma pan wrażenia, że ten transfer to jest również ruch PR-owski? Na zasadzie: Pertkiewicz nie potrafił załatwić, przyszła dobra zmiana, Vejinović jest w klubie.

Jeżeli byłoby to na zasadzie, że Pertkiewicz nie potrafił załatwić, byłoby to małostkowe. Myślę jednak, że jest to w drugą stronę: pojawił się nowy prezes, jest Dominik Midak, który miał ciężki czas na trybunach, więc ta zmiana jest dobrym momentem, by troszkę na białym koniu wjechać i pokazać dodatkową wartość. To dobry ruch, dobre zagranie PR-owe, grane w odpowiednim momencie, a do tego niosące namacalny bonus, jakim jest kontrakt Vejinovica.

Tylko że mam wątpliwość co do budowy tej kadry, bo Arka ma teraz pięciu porządnych środkowych pomocników, a na bokach są dziury.

Jeśli chodzi o skrzydła, to zakładaliśmy, że jedno będzie obsadzone młodzieżowcem. Antonikiem, Młyńskim, Łosiem czy Stępniem. Na drugim skrzydle planowany był Jankowski, który zeszły sezon miał dobry i choć są obawy, czy to nie była jego życiówka, to musieliśmy być konsekwentni i zrobić go jedynką. Do tego ściągnęliśmy Samanesa, którego jeszcze nie widzieliśmy na boisku, ale witaliśmy go z nadziejami. Pozostawał też Nabil Aankour. I faktem jest, że mocno zabudowaliśmy środek. Tylko że Michał Kopczyński nie przychodził do nas jedynie jako defensywny pomocnik, ale i alternatywa na środek obrony, a do tego nabawił się kontuzji już pierwszego dnia w klubie. Wiedzieliśmy natomiast, że nie wszystkie pozycje jesteśmy w stanie obsadzić zawodnikami o apanażach, których wysokość byłby dla nas mocno ponad średnią. Kłania się dyscyplina budżetowa. Zbozień i Marciniak na bokach obrony mają konkurentów w postaci Olczyka i Wawszczyka. Może na dziś nie pocą się w nocy, czy będą grali, czy nie, ale był już moment, kiedy dostali malutkiego gonga od trenera, gdy zagrali Olczyk oraz Helstrup. Teraz Damian z Adamem wrócili, popracowali, to są ekstraklasowi rzemieślnicy. Ludzie, którzy trzymają poziom.

Janusz Kupcewicz zarzucał Arce, że potrafiła oddać takiego piłkarza jak Klimczak.

Ma rację, ale trudno zatrzymać zawodnika, który jest w kluczowym rozwojowo wieku, a trener go nie widzi jako piłkarza. Zbigniew Smółka nie widział Klimczaka w żaden sposób, szybko go sklasyfikował jako piłkarza drugo-trzecioligowego. Mimo próśb, nacisków, bo też miłośnikiem Klimczaka jest Michał Globisz, zagrał on tylko epizod z Piastem i tyle, poszedł w odstawkę. Powstało pytanie, czy „niszczymy” chłopakowi karierę, trzymając go na długim kontrakcie z brakiem gry, czy oddajemy go w świat. Odezwał się ŁKS i się dogadaliśmy. Dziś Klimczak byłby pewnie przydatny w Arce, ale w tamtym momencie i tamtych realiach nie powąchałby boiska.

WARSZAWA 07.07.2017 MECZ SUPERPUCHAR POLSKI 2017 --- POLISH SUPERCUP 2015 FOOTBALL MATCH IN WARSAW: LEGIA WARSZAWA - ARKA GDYNIA 1:1 k. 3:4 WOJCIECH PERTKIEWICZ FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Mam wrażenie, że zatrudnienie Zbigniewa Smółki to był początek pana końca i początek gorszej Arki.

Myślę, że tak.

Zatrudnienie Smółki to był pomysł właściciela?

Propozycja, by porozmawiać z nim, wyszła chyba od Dominika i przed podpisaniem kontraktu spotkaliśmy się z trenerem kilkukrotnie. Powiem tak: dobrze to w tych rozmowach wyglądało. Później czyny i słowa nieco się rozjechały na kilku poziomach.

Pan miał swój pomysł na innego trenera po Ojrzyńskim?

Były inne opcje, jedna zagraniczna, spotykaliśmy się wspólnie z Dominikiem Midakiem i Piotrkiem Włodarczykiem z kandydatami i wspólnie podjęliśmy decyzję, że to, co trener Smółka nam rozrysowuje, to się trzyma kupy i fajnie wygląda. Kiwaliśmy do siebie głowami, że jest dobrze, ale okazało się, że się pomyliliśmy.

Czym Midak argumentował tak długie pozostanie Smółki na stanowisku?

To trzeba jego zapytać. Wówczas mieliśmy moment szorstkiej relacji, kiedy ja mocno naciskałem na zmiany, widząc już kłopoty nie tylko sportowe. Ważne, że do zmiany w końcu doszło.

To nie było tak życiowo, dziwne i niekomfortowe, przyjmować polecenia od osoby dużo młodszej?

Trzeba oddzielić posiadanie udziałów w spółce od zarządzania spółką. Od zarządzania jest zarząd, tym zarządem byłem ja. Jeżeli chodzi o kierunki polityki klubu, to dla mnie jest oczywiste, że właściciel może je wytaczać i właściwie na samym początku współpracy ustaliliśmy obszary, w których decyzje konsultujemy. Tak więc pracowaliśmy z grubsza w sposób, który wcześniej sobie ustaliliśmy i raczej nie o poleceniach bym tu mówił, a byciu konsekwentnym co do dyskutowania i podejmowania decyzji w kluczowych aspektach funkcjonowania klubu.

No tak, nie było poleceń, ale pan mówił, że Smółka jest do zwolnienia, właściciel był innego zdania. Można było się wściec.

Ta wściekłość się niestety pojawiała. To był moment frustracji. Decyzja o zwolnieniu została podjęta dużo, dużo później niż moim zdaniem powinna być podjęta. Jednak ostatecznie wykaraskaliśmy się z tej sytuacji.

Z czego pan jest najbardziej dumny po tych siedmiu latach? Pewnie z trofeów?

Tak, chociaż one się pojawiły przy okazji katorżniczej pracy, jaką było wyciąganie klubu z zadłużenia. Mieliśmy komornika na koncie, więc nie mając pieniędzy, trzeba było spłacać ze 100 wierzycieli w tym ZUS i urząd skarbowy. To się udało dzięki współpracy wielu osób, które mi zaufały, za co jestem im wdzięczny. Klub był bankrutem, udało się jednak stworzyć plan, w który uwierzono. Spłacaliśmy zaległości konsekwentnie, terminowo, dzięki czemu wzrastała nasza wiarygodność. Kiedy weszliśmy do Ekstraklasy, po pierwszym sezonie można było powiedzieć, że jesteśmy bez jakiegokolwiek zadłużenia. Tu był największy stres. Trzeba pamiętać, że jedno idzie z drugim – słabsze wyniki sportowe obniżają wartość, zaufanie i możliwość generowania przychodu na życie i spłaty, więc musieliśmy balansować między spłacaniem zaległości a uzyskiwaniem akceptowalnego wyniku sportowego. Do Ekstraklasy awansowaliśmy z budżetem około pięciu i pół miliona złotych, z czego blisko milion był jeszcze na spłaty zadłużenia. Nie jestem pewien, ale chyba jesteśmy jedynym klubem w Polsce, który wyszedł z takich opresji cało i do tego z awansem sportowym. Udało nam się przetrwać, a do tego doszły puchary. Na wspomnienie meczu z Lechem łza się kręci w oku. Jestem więc dumny z uratowania klubu, z tego, że przyszło mi współpracować z ludźmi, których zaufanie i pomoc były nieocenione. Tego nie widać w annałach, ale wiem, jaka to była praca i jak fantastyczni ludzie.

A największe błędy i największe żale?

Zapewne sporo takich błędów można by wyliczyć, ale to zostawię innym. Tak na szybko to żałuję kilku decyzji personalnych, ale nie ma co do tego wracać i odkopywać,

Leszek Ojrzyński.

Wydaje mi się, że mam z nim dobrą relację. Z perspektywy czasu łatwo to odejście oceniać, biorąc pod uwagę, że z trenerem Smółką nam nie wyszło. Cholera wie, jednak co by było, gdyby było. Nie da rady przeżyć czegoś dwa razy i sprawdzić, który wariant byłby trafniejszy. Życzę trenerowi wszystkiego dobrego, cierpliwości i wytrwałości w walce.

Arka nie dojeżdżała czasem organizacyjnie, jak w przypadku, gdy zabrakło obiadu dla dwóch piłkarzy.

Nie no, to są bzdury, błędy dnia codziennego. Do nas też przyjeżdżają kluby i mógłbym historie opowiadać, z jakimi kłopotami do nas przychodzą, prosząc o pomoc. Organizacyjnie klub rozwijał się co roku. Pieniądze musieliśmy wydawać racjonalnie, długofalowo, a nie jednym strzałem. Można wziąć na wywiad zawodników, którzy są od lat, na przykład Marcusa Da Silvę. Niech opowie, jak klub wyglądał siedem lat temu i gdzie jest teraz. Oczywiście świat idzie do przodu i pracować trzeba cały czas, szczególnie, że są obszary, gdzie jest naprawdę sporo do zrobienia. A błędy, potknięcia się zdarzają. Ciekawe, że w wielu klubach w Polsce słychać, że „w Arce to mają poukładane, nie to co u nas” i odwrotnie, nie raz słyszę u nas, że w klubie X jest wszystko, jak powinno być, a nie to, co u nas. Trawa zazwyczaj jest bardziej zielona za płotem, ale to naturalne, bo swój trawnik mamy pod lupą, a ten za płotem tylko w szerokim kadrze.

A co dalej będzie z panem?

Na razie robię sobie dwa tygodnie oddechu. Wysyłam dzieci do szkoły, ja idę na rower, na plażę, pogram w tenisa. Za dwa tygodnie wracam. Jak będzie kłopot, wrzucę na Twittera „Szukam pracy, poważne oferty na priv!”. Żartuję – na razie chcę wyczyścić głowę i o tym, co dalej nie myśleć. Doktor od lat powtarzał „mniej stresu”, ale takie rady są tak samo skuteczne, jak domowa recepta na kaszel „przestań kaszleć do cholery!”. Jednak w nowej rzeczywistości spróbuję na kilka tygodni podjąć wyzwanie doktora. Do zobaczenia na meczu z Piastem!

Rozmawiał PAWEŁ PACZUL

Fot. FotoPyk/400mm.pl

Opublikowane 04.09.2019 15:34 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Bukmacherka
26.05.2020

Wraca Totolotek Puchar Polski! Czy Legia znów postrzela w Legnicy?

Tak, to już dziś! Rozgrywki w Polsce zakończyły się meczami Totolotek Pucharu Polski, a teraz w nich właśnie wracamy do gry. Nie będziemy się czarować – czekaliśmy na ten moment o wiele bardziej niż na powrót Bundesligi. Także dlatego, że typowaniu naszej kopanej zawsze towarzyszą trochę większe emocje. Na co postawić w starciu Miedzi z […]
26.05.2020
Weszło
26.05.2020

Dominik Nowak: Czujemy społeczną presję, żeby mecz z Legią był świetnym widowiskiem

Doczekaliśmy się! Po ponad dwóch miesiącach piłkarska Polska wraca do życia ćwierćfinałem Pucharu Polski, w którym Miedź Legnica zagra z Legią Warszawa. Z tej okazji porozmawialiśmy z trenerem pierwszoligowca Dominikiem Nowakiem. Jakie są największe nadzieje i obawy? Czy w drużynie czują dodatkową presję jako inaugurujący powrót piłki w naszym kraju? Czy grał już o stawkę […]
26.05.2020
Weszło
26.05.2020

Prapremiera Ekstraklasy. Wreszcie wracamy do gry!

– 24 futbolówki zostaną ustawione przed pierwszym gwizdkiem wzdłuż boiska, po sześć wzdłuż linii bocznych i końcowych, odpowiednio po trzy na każdą połowę i stronę. Sędzia techniczny będzie mógł też wyznaczyć po jednej osobie z każdego zespołu do ponownego ustawienia piłki w wyznaczonych miejscach. Nie będzie noszowych, ich funkcję przy poważnych urazach przejmie skład karetki […]
26.05.2020
Weszło
25.05.2020

Wyścig o powrót kibiców trwa. Pribram wpuści część karnetowiczów

Gdy to się wszystko zaczęło, mówimy o tej cholernej pandemii, na temat wielu rzeczy można było spekulować. Pesymiści wieszczyli koniec piłki na cały rok, optymiści (a bardziej – realiści) tak sceptycznych poglądów nie przedstawiali, natomiast obie te grupy spotykały się często w jednej opinii: kibice na stadiony długo nie wrócą. Wygląda jednak na to, że […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Co z karnetami, jeśli mecze odbędą się bez publiczności? Piast i Jaga wyznaczają kierunek

Każda sekunda, każda minuta, każda godzina, każdy dzień zbliżają nas do powrotu PKO Bank Polski Ekstraklasy. Niby można się śmiać, że najbardziej cieszą się masochiści, ale nie będziemy tacy okrutni, nie teraz, nie w takich czasach. Zbyt jesteśmy wyposzczeni brakiem krajowej piłki. Inna sprawa, że nie wiemy, jak się będzie ten nasz rodzimy futbol odbierać […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Ranking TOP 100 – cała setka w jednym miejscu!

Wiedzieliśmy, że kiedyś przyjdzie nam odpowiedzieć na te trudne pytania. Górnik Zabrze lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, czy jednak Wielki Widzew Smolarka i Bońka? Legia Warszawa Kazimierza Deyny czy jednak ekipa, która w latach dziewięćdziesiątych osiągała na europejskiej arenie wyniki, których długo nikt już raczej w Polsce nie przebije? Szombierki Bytom, sensacyjny mistrz z 1980 roku, […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Chrzanowski: Pordenone mnie zaskoczyło, ale bardzo chciałem wrócić do Włoch

Adam Chrzanowski ma dopiero 21 lat, a już szykuje się do drugiego zagranicznego wyjazdu w karierze. Mimo że w Ekstraklasie nie ma pokaźnego dorobku, uwagę na niego zwróciło walczące o Serie A Pordenone. Obrońca zapracował sobie na to grą w młodzieżówce Fiorentiny. W rozmowie z nami Chrzanowski wspomina pobyt we Florencji i to, czego się […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

50 odcieni tęsknoty za Ekstraklasą. Czego nam najbardziej brakowało?

Cieszymy się, że możemy to napisać: to już ten tydzień, żaden następny, nie musimy już odliczać, patrzyć tępo w kalendarze i pocieszać się Bundesligą. Nasza ułomna, ale jednak piłka, wraca. Jutro rozsiądziemy się wygodnie w fotelach i obejrzymy starcie Miedzi z Legią. Pierwsze od ponad dwóch miesięcy. Jakkolwiek zagrają – będzie pięknie. W każdym razie […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Romanczuk: Dwa miesiące temu miałbym wątpliwości, teraz głód jest taki, że grałbym i na piachu

– Dwa miesiące temu pewnie powiedziałbym, że trochę się boję grać, jeśli ktoś nie ma negatywnego wyniku testu.. Teraz jestem jednak już tak głodny piłki, że mogę grać na piachu, w lesie, z testami czy bez – mówi w rozmowie z Weszło FM Taras Romanczuk z Jagiellonii Białystok. O pandemicznych warunkach, powrocie do ligi, transferze […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Wirus uzdrowił Kotwicę? Zmierzch finansowego eldorado w Kołobrzegu

Koronawirus zatrzymał nie tylko futbol, ale i gospodarkę, co niesie za sobą wiele zmian w polskiej piłce. O tym, jak ma się sytuacja finansowa naszych klubów pisaliśmy w ostatnich tygodniach wielokrotnie. Rozmawialiśmy z zespołami od Ekstraklasy po ligi okręgowe i temat ograniczonych możliwości finansowych powracał jak bumerang. W niektórych przypadkach oznaczało to, że biedni będą […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Dzisiaj łatwo cieszyć się z Piątka siedzącego na ławce, ale zalecałbym cierpliwość

Lubimy historie o wzlotach, ale jeszcze bardziej lubimy historie o upadkach. Przyjemnie ogląda się uroczystość odsłonięcia pomnika, ale dużo efektowniej wygląda jego burzenie. Dlatego nie dziwi mnie to, że wokół Krzysztofa Piątka narasta atmosfera, którą można skwitować jednym „to gwiazdka jednego sezonu, już się skończył”. Bo przecież oglądanie z ławki Ibrahimovicia zamienił na oglądanie z […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Kolejny pozytywny sygnał: piłka z kibicami w Szwajcarii od lipca?

Od kiedy Zbigniew Boniek rzucił pomysł grania Ekstraklasy z 999 kibicami, z jeszcze większą uwagą śledzimy, jakie koncepcje powrotu widzów na trybuny obierają inne kraje. Nie oszukujmy się – piłka sama w sobie ma swoją niezaprzeczalną wartość, ale mecze bez kibiców ogląda się… No, sami wiecie – cisza, te wszystkie górnolotne hasła polskiej myśli trenerskiej […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

Stokowiec: „Najbardziej się boję o fizyczność zawodników”

– Ja się najbardziej boję o fizyczność. Piłka nożna to jednak bieganie. Co innego przez siedem tygodni biegać po prostej, gdzie w futbolu jest zmienność, złożoność tego ruchu. Skok, zwrot, start. Zupełnie inna historia. Dzisiejszy monitoring daje nam dobry obraz tego wszystkiego. Dawniej, jeszcze za moich czasów – a nie jestem jeszcze aż tak wiekowy […]
25.05.2020
Weszło
25.05.2020

„Zieliński to najlepszy rozgrywający w Europie. Milik? Ważniejsze pozostanie Mertensa”

W poniedziałkowej prasie m.in. Robert Lewandowski zbliżający się do rekordu, rozmowa z Ivicą Vrdoljakiem o Legii i rynku transferowym, Łukasz Załuska wspomina czasy w Warszawie, Bożydar Iwanow o powrocie I ligi w kontekście transmisji w Polsacie Sport i Diego Maradona junior oceniający Polaków z Napoli.  PRZEGLĄD SPORTOWY Robert Lewandowski jest coraz bliżej wyrównania własnego rekordu […]
25.05.2020
Bukmacherka
25.05.2020

Oskubaliśmy bukmacherów w niedzielę – kolejne trafione typy!

Niedziele mogą być przyjemne. Zwłaszcza jeśli obstawiacie spotkania ligi niemieckiej razem z naszymi typerami z działu bukmacherskiego. We wczorajszych meczach udało nam się przedłużyć dobrą passę i zakończyć weekend na dużym plusie. Takie weekendy to my lubimy! W sobotę trafiliśmy cztery typy, z których każdy kręcił się – lub przekraczał – wokół kursu 2.00. A […]
25.05.2020
Weszło Extra
25.05.2020

Wrogów nie przekonam, a przyjaciół przekonywać nie muszę

Czy jest arogantem? Skąd decyzja o rozpoczęciu pisania książki i czy będzie to literatura piękna? Dlaczego od decyzji o odebraniu kapitańskiej opaski Januszowi Golowi trudniejsze dla niego były zwolnienia pracowników w Cracovii? Czego spodziewać się po zbliżającym się oknie transferowym? Czy zmienił pogląd na toporny styl Cracovii? Jak wygląda jego plan na budowanie silnej drużyny […]
25.05.2020
Inne sporty
24.05.2020

The Last Dance rozpęta lawinę sportowych dokumentów?

Serial o losach mistrzowskich Chicago Bulls oraz ich niezapomnianego lidera zrobił furorę na całym świecie. Obudził też tematy do dyskusji: czy Michael Jordan był tyranem i złym kolegą z drużyny? A może po prostu wyjątkowo mocno zależało mu na wygrywaniu? ESPN, odpowiedzialne za stworzenie koszykarskiego dokumentu, wyczuło pismo nosem i już planuje kolejną (i na […]
24.05.2020
Niemcy
24.05.2020

Warto było czekać do końca!

Nieprawdopodobnie wolno rozkręcał się ten mecz, tak naprawdę gdyby ktoś włączył telewizor mniej więcej po godzinie gry, poza bramką Fortuny wiele by nie stracił. Ale gdy już się rozhuśtali… Obroniony rzut karny. Chwilę później gol na 2:0. Rosnąca desperacja gospodarzy, którzy próbowali nawet uderzeń nożycami i przewrotkami. Aż w końcu piorunująca końcówka, w której w […]
24.05.2020