Którzy snajperzy najgorzej wykonują swoją robotę?
Weszło

Którzy snajperzy najgorzej wykonują swoją robotę?

Powiedzieć, że mają cela jak baba z wesela, to i tak powiedzieć za mało. Ekstraklasa ma to do siebie, że ze zdecydowanie większą regularnością niż prawdziwych kozaków – jakby to powiedział Franek Smuda – ze skóry i kości, wysypuje nam badziewiakami, których często trudno upchnąć w jedenastce podsumowującej kolejkę. Na pozycji numer dziewięć w tym sezonie mamy na przykład niezły tłok. O nasze względy walczy kilku takich, którzy nie zapomnieli z przedsezonowych obozów perfum, ładowarki i szczoteczki, ale w hotelowej szafie zostawili skuteczność.

FABIAN SERRARENS – 430 MINUT – 0 BRAMEK – 8 STRZAŁOW – 0 CELNYCH

430 minut. Zero celnych strzałów. Doszło nawet do tego, że nasi kumple z ETOTO wstawili do oferty zakład na to, czy Serrarens zanotuje w spotkaniu z Górnikiem Zabrze pierwsze uderzenie w światło bramki. Nie zanotował, bo Jacek Zieliński wolał wystawić na szpicy Davita Shkirtladze – Gruzina, który jako dziewiątka zagrał 2 na 23 spotkania poprzedniego sezonu. Eksperyment po 31 minutach zarzucił trener Spartaka Trnawa, po 58 – szkoleniowiec FC Riga.

Zaczęliśmy się w pewnym momencie nawet zastanawiać, czy gra Serrarensa, to nie jest jakaś prowokacja. Przecież on nie trafiłby nawet za kratki, gdyby skazano go na dożywocie za zabicie ze szczególnym okrucieństwem szans na gole w meczach z Cracovią i zwłaszcza z Koroną Kielce.

Zrzut ekranu 2019-08-31 o 07.43.55

Zrzut ekranu 2019-08-31 o 07.40.55

Tak, gość naprawdę mimo tak oczywistych szans wciąż pozostaje bez jednego celnego uderzenia na bramkę przeciwnika.

Nie wiemy, czy w Eredivisie najgorszym bramkarzom ligi za wpuszczanie seryjnie goli dają lizaki, czy ki czort, ale jakimś cudem on uzbierał w niej siedem trafień. Mało tego, Fabian Serrarens w 2019 roku w najwyższej klasie rozgrywkowej w Holandii, tej samej, gdzie gra półfinalista Ligi Mistrzów, ustrzelił hat-tricka.

I w sumie ktoś z Arki mógłby powiedzieć: wicie, rozumicie, daliśmy się wystrychnąć na dudka, bo obejrzeliśmy skróty tylko tego jednego meczu. Niestety, my te skróty też widzieliśmy. Ujmijmy to tak – nawet w tak udanym dla Serrarensa meczu były przesłanki, by twierdzić, że ten gość mógłby zmarnować okazję nawet gdyby w jego łóżku czekała półnaga Mila Kunis.

DOMINIK STECZYK – 106 MINUT – 0 BRAMEK – 4 STRZAŁY – 2 CELNE

„Spójrz, gdybyś miał jeden strzał, jedną okazję, by osiągnąć wszystko, czego kiedykolwiek pragnąłeś. Chwyciłbyś ją czy pozwolił, by ci się wymknęła?”

Dominik Steczyk na pytanie postawione przez Eminema na początku piosenki „Lose Yourself” z czystym sercem mógłby odpowiedzieć: to drugie.

Swego czasu Gino Lettieri twierdził, że piłkarze z 7. ligi niemieckiej zagraliby lepiej od jego piłkarzy w Koronie. No więc skoro Dominik Steczyk przychodził z czwartego poziomu w Niemczech, skoro strzelił tam dla rezerw Norymbergi dwucyfrówkę – łojoj, klękajcie narody. I to też nie tak, że nie widzieliśmy jego goli – przecież na młodzieżowym mundialu odpowiadał za 60% naszego dorobku. Co tam, że 100% tego dorobku to mecz z Tahiti, dwóch goli i asysty mu to nie odbiera.

Kiedy więc pojawiał się w Piaście, zastanawialiśmy się, ile są te gole warte. Cóż, skoro ląduje w zestawieniu, to pewnie się domyślacie?

Steczyk jest przede wszystkim twarzą tego, co działo się we Wrocławiu. Tak jak o wydarzeniach z Vegas lepiej nie mówić swojej dziewczynie, tak Steczyka chyba lepiej nie zagadywać o jego popisy na Dolnym Śląsku. Jedna okazja, by zamknąć mecz na głowie, jedna na nodze. Dublet w ligowym debiucie był na wyciągnięcie ręki, pojedynczy gol był drastycznym obniżeniem oczekiwań wobec podstawowego snajpera kadry U-20. A skoro tak, to jak nazwać dwa pudła?

Zrzut ekranu 2019-08-31 o 07.37.36

Zrzut ekranu 2019-08-31 o 07.37.55

No przecież w drugiej z sytuacji obrońcy wrocławian zostawili napastnikowi tyle wolnego pola, że mógłby otworzyć tam zacne gospodarstwo agroturystyczne.

Naszego poglądu na Steczyka nie zmienia też sytuacja, w której wraz z Gerardem Badią wyszli w Lubinie 2 na 1 z Damianem Oko. Badia wyczekał swojego obrońcę, zagrał do niepilnowanego kolegi, a ten i tak nie potrafił zmienić sytuacji w gola.

Zrzut ekranu 2019-08-31 o 00.49.17

Czy można się dziwić, że wobec tego Piast sięgnął po nie najwybitniejszego Patryka Tuszyńskiego? Biorąc pod uwagę kontuzję Aquino i wciąż możliwe odejście Parzyszka – no też nie chcielibyśmy, by jedyną opcją na dziewiątce pozostał taki bombardier jak Steczyk.

screencapture-207-154-235-120-przedmeczowka-295-2019-08-30-18_14_51

RAFAŁ KUJAWA – 204 MINUTY – 0 BRAMEK – 8 STRZAŁÓW – 2 CELNE

Serrarens zaliczył hat-trick w lutym, Kujawa – ledwie kilka dni temu. Tylko że w meczu rezerw, gdzie nie tylko trzy razy pakował piłę do siatki, ale ratował też remis trafieniem w ostatnich sekundach spotkania, gdy sędzia nabierał powoli powietrza, by gwizdnąć ostatni raz.

No ale w „jedynce” Kujawa to jest cień Kujawy z poprzedniego sezonu I ligi. Gość między 6. a 25. kolejką pyknął sobie dwucyfrówkę, awans i zapomniał, jak się strzela. Próbuje, próbuje, no jak nie wpada, to nie wpada. Choćby miał piłkę metr od bramki, golkipera rywali za plecami – no nie wpada.

Zrzut ekranu 2019-08-31 o 08.22.02

Najczęściej jednak wygląda to tak, że Kujawa w okolicach pola karnego podpala się i natychmiast gaśnie. A to uwikła się w drybling z powietrzem, przez co wytrącony z równowagi odda niecelny strzał (pierwsza połowa z Lechem), a to zamiast zostać w miejscu nabiega na piłkę i ta przechodzi mu po czubku głowy, zamiast po zetknięciu z czołem zmienić się w pocisk (pierwsza połowa z Piastem).

W efekcie Kujawa jest na czele jednej ligowej klasyfikacji. Niestety – tej pod tytułem „najniższy InStat Index”. Nie ma tam sobie równych, jego średnia nie dobija nawet do dwóch setek (190).

KRZYSZTOF DRZAZGA – 231 MINUT – 0 BRAMEK – 5 STRZAŁÓW – 3 CELNE

Drzazgę od takiego Serrarensa (gdybyśmy klasyfikowali naszych pięciu wspaniałych, Holender nie mógłby mieć sobie równych, dostępuje więc zaszczytu bycia papierkiem lakmusowym) odróżniają dwie kwestie. Po pierwsze – w poprzednim sezonie udowodnił, że strzelać potrafi. Po drugie – jego uderzenia nie wyglądają tak, jakby jedna jego noga była z drzewa sandałowego, a druga z olchy.

Jak się jednak domyślacie, gdyby z tymi uderzeniami Drzazgi wszystko było okej, nigdy by tutaj nie zagościł. Problem w tym, że dochodził on chyba do najlepszych sytuacji – dwa razy nie nadążyli za nim obrońcy i został sam na sam z Martinem Chudym, raz piłka spadła pod jego nogi w zamieszaniu pod polem karnym Śląska tak, że stanął oko w oko z Matusem Putnockym… Rzecz w tym, że albo się wygonił do boku, przez co trafił w słupek, albo nie wymierzył dobrze siły lobu nad wychodzącym piłkołapem (mecz z Górnikiem), albo załadował prosto w golkipera (spotkanie ze Śląskiem).

Zrzut ekranu 2019-08-31 o 07.48.33

Zrzut ekranu 2019-08-31 o 07.53.12

Zrzut ekranu 2019-08-31 o 07.55.02

Trzy te sytuacje łączy jedno – miały miejsce przy stanie 0:0. A to jeszcze dodaje wagi faktowi, że Drzazga nie został drzazgą swoich rywali wiadomo gdzie.

SEBASTIAN MUSIOLIK – 274 MINUTY – 0 BRAMEK – 4 STRZAŁY – 1 CELNY

Najlepszą recenzją dotychczasowych popisów Musiolika jest podpisanie przez Raków umowy z Aleksandyrem Kolewem. Pomyślcie sobie, jak byście się czuli, gdybyście wasz pracodawca uznał: nie no, nie mogę zostać z takim napastnikiem, potrzebuję gościa, który wypełnia swoje obowiązki tak jak Kolew.

ekstraklasa-2019-08-31-06-08-57

No ale rzuciliśmy okiem w tabelki InStata i co? I okazuje się, że nie ma w lidze napastnika, który zmarnowałby więcej sytuacji określanych jako „okazje” (czyli nie uderzenia z dystansu, a czyste szanse do zdobycia bramki) niż Musiolik. Napastnik Rakowa miał pięć takich szans. Najbardziej pamiętną – w wygranym i tak spotkaniu z Lechią, gdy po przebitce znalazł się oko w oko z Kuciakiem. I jeśli się tej sytuacji dobrze przyjrzeć, to interwencja zawodnika Lechii w ostatniej chwili… zadziałała na korzyść napastnika Rakowa. Gdyby nie to, przestrzeliłby może nawet w okolice chorągiewki, a tak piłka zmieniła tor lotu w taki sposób, że ostatecznie spudłował nieznacznie.

Zrzut ekranu 2019-08-31 o 01.09.24

Ale, jak wiadomo, nie o to chodzi w zawodzie napastnika, by pudłować nieznacznie, a by nie mylić się w ogóle. Ostatni raz w przypadku Musiolika miało to niestety miejsce w pierwszej połowie maja. Od tamtej pory nauczyciele wystawili oceny, uczniowie zaczęli wakacje, pojechali do babci na wieś, zdążyli się oswoić z myślą, że laba dobiega końca… A Musiolik w tym czasie nie trafił do siatki choćby raz.

fot. 400mm.pl

Bonus 200% od pierwszego depozytu, aż do 200 złotych. Jeśli wpłacisz 50 złotych, dostaniesz dodatkową stówkę i na grę będziesz miał 150 złociszy. Jeśli wpłacisz stówkę, otrzymasz 200 złotych i grać będziesz mógł za 300!

etoto

KOMENTARZE (3)