post Avatar

Opublikowane 29.08.2019 20:58 przez

Sebastian Warzecha

Dzisiejszy dzień z US Open rozpoczęliśmy od meczu Igi Świątek. Niestety, ostatecznie nie dostaliśmy w nim powodów do radości. Podobnie zakończyło się starcie Magdy Linette z Naomi Osaką, obrończynią nowojorskiego tytułu. Humory poprawił nam jednak ten, który swój mecz skończył jako ostatni. Kamil Majchrzak po raz pierwszy w karierze doszedł do III rundy turnieju wielkoszlemowego.

Choć Iga cały tenisowy dzień rozpoczęła świetnie. W pierwszym secie właściwie nie dała szans rywalce na nic. To ona grała mądrzej, skuteczniej, mocniej, dokładniej… W takiej dyspozycji, jaką prezentowała, byłaby w stanie ograć każdą zawodniczkę na świecie. Serio. To był perfekcyjny, szybko wygrany pierwszy set. A Sevastova to przecież tenisistka ze światowej czołówki, nie pierwsza z brzegu rywalka, której spokojnie można „natłuc” w godzinę i iść pod prysznic.

Oczekiwania po pierwszym secie mieliśmy więc wielkie. Drugi zresztą też zaczął się nieźle. Iga miała swoje szanse, mogła znaleźć się w znakomitej sytuacji i spokojnie zmierzać do zwycięstwa. Nie udało jej się. Liczyliśmy wówczas, że po prostu powie sobie „trudno” i weźmie się do dalszej pracy. Tyle że tak się nie stało. Ba, mało tego – Iga zaczęła wyglądać jak zupełnie inna tenisistka. I już nie było widać w niej zawodniczki zdolnej ograć każdą rywalkę na świecie. Za to taką, która z wieloma mogłaby przegrać – niestety tak.

I to nie tylko kwestia samej gry czy błędów w jej trakcie popełnianych. Gorszy okres na korcie może przydarzyć się każdemu, rozumiemy to. Sęk w tym, że Iga zaczęła nagle mieć niezrozumiałe pretensje do samej siebie. Miotała się, nie mogła odnaleźć właściwego podejścia. Wyglądało to tak, jakby presja związana z możliwym zwycięstwem, kompletnie ją usztywniła. I jakby sama Polka nie do końca chciała to zwycięstwo odnieść. W konsekwencji łatwo, bo aż 1:6, przegrała drugiego seta.

Kiepską grę kontynuowała w trzeciej partii. Szybko straciła serwis, Sevastova wyszła na prowadzenie i wydawało się, że nic już jej nie zatrzyma. Ale wtedy to ona nieco spuściła z tonu, a Iga raz jeszcze się zmobilizowała. Odłamała rywalkę, zrobiło się 3:3. Potem przyszedł długi, kluczowy gem. Rene Lacoste, wielki francuski tenisista, a potem przedsiębiorca, zwykł mawiać, że to właśnie siódmy gem decyduje o ostatecznym zwycięstwie w danym secie. Naukowcy nawet kiedyś tę kwestię badali, stwierdzili, że to tylko przesąd. Tym razem jednak zadziałał. Sevastova bowiem właśnie w siódmym gemie przełamała Igę.

I to ostatecznie podłamało grę Polki. Przy serwisie Łotyszki Iga niemal nie zaistniała, przy swoim miała sporo pecha – raz piłka po tym, jak uderzyła w taśmę, wytoczyła się na aut, a innym razem, ale po uderzenie Sevastovej, wylądowała niedaleko za siatką. Zrobiło się 0:40 i choć Świątek w świetnym stylu wybroniła pierwszą piłkę meczową, to przy drugiej popełniła już błąd. I niestety, ale pozostaje napisać to, co zwykle piszemy w takich przypadkach: oby to była dla Igi cenna lekcja.

Gdybyśmy mieli jednak podsumować jednym słowem jej występy wielkoszlemowe w tym sezonie, byłoby to zapewne „brawo”. Bo nie oczekiwaliśmy, że w Australian Open dojdzie do drugiej rundy (przypomnijmy, że wtedy przedzierała się przez kwalifikacje), nie spodziewaliśmy się też czwartej rundy na kortach Rolanda Garrosa, a porażka w US Open nastąpiła z bardzo dobrą rywalką. Rozczarował może jedynie Wimbledon, ale w tym wieku można sobie pozwolić na wpadki.

*****

Choć Magda Linette na kort wyszła jako ostatnia z Polaków, to swój mecz skończyła szybciej niż Kamil Majchrzak. Tempo trwania spotkania dyktowała jednak nie Polka, a jej rywalka. Trudno było jednak oczekiwać czegoś innego, skoro po drugiej stronie siatki stała Naomi Osaka, obrończyni tytułu i zawodniczka rozstawiona w US Open z jedynką. Pamiętaliśmy jednak, jak znakomicie Polka radziła sobie na Roland Garros w meczu z Simoną Halep. Dokładaliśmy do tego fakt, że jest aktualnie w dobrej formie. I wierzyliśmy, że może sobie z Japonką poradzić.

Stało się, niestety, inaczej. Choć trudno Magdzie cokolwiek zarzucić. Może jedynie to, że nie utrzymała przewagi, którą wypracowała sobie na początku drugiego seta. Prowadziła już 3:0, miała break pointy na wygranie czwartego gema z rzędu. Nie wykorzystała ich, a potem oddała kolejne cztery małe partie. Swoją bezsilność ostatecznie przełamała, nie zdołała jednak odebrać rywalce serwisu. Więc przegrała seta i mecz.

Jasne, po wygranym niedawno turnieju WTA pewnie moglibyśmy oczekiwać więcej. Ale pamiętajmy, że Magda po pierwsze miała pełne prawo czuć zmęczenie (to jej dziesiąty mecz w ciągu dwóch tygodni), a po drugie grała ze znakomitą rywalką. I choć mecz trwał krótko, a wynik na to nie wskazuje, to zaprezentowała się z całkiem niezłej strony. Pamiętajmy też, że – wobec straconych punktów rankingowych Igi Świątek – za niedługo Magda zostanie ponownie najwyżej notowaną Polką w rankingu WTA. I istnieje spore prawdopodobieństwo, że będzie to – po raz pierwszy w jej karierze – miejsce w najlepszej „50”.

*****

Drugą pięciosetówkę z rzędu na US Open rozegrał za to ten zawodnik, który… odpadł w kwalifikacjach. Kamil Majchrzak do turnieju wszedł jako lucky loser i w pełni tę szansę wykorzystuje. W pierwszej rundzie pokonał Nicolasa Jarry’ego po świetnym, emocjonującym meczu. W drugiej zmierzył się z doświadczonym Pablo Cuevasem.

I zaczęło się źle. Bo Kamil – podobnie zresztą jak w poprzednim meczu – prawie całego seta grał naprawdę nieźle. Wszystko zmieniło się jednak w tie-breaku. Tam popełnił kilka naprawdę prostych błędów, które ostatecznie odebrały mu szanse na wygranie partii. Tę na swoje konto zapisał Cuevas. Wiedzieliśmy jednak, że kto jak kto, ale Kamil Majchrzak się nie podda.

No i faktycznie, nie zrobił tego. W drugim secie udało mu się wykorzystać (wreszcie, bo nie były to jego pierwsze w tym meczu) szanse na przełamanie rywala. Choć breaka musiał zyskiwać dwukrotnie – za pierwszym razem serwis po chwili stracił. W trzecim secie coś się jednak zacięło, a z Kamilem stało się coś podobnego, jak z Igą Świątek pomiędzy pierwszą a drugą partią jej meczu. Grał dużo słabiej, popełniał proste błędy. Trzeba jednak przyznać, że Cuevas miał w tym dużą zasługę. Bardzo dobrze odgrywał bowiem serwis Polaka, nie dając mu żadnych „darmowych” punktów. A potem wygrywał dłuższe wymiany.

Kamilowi pomógł uraz Urugwajczyka. W czasie czwartego seta Cuevas poprosił o przerwę medyczną, ale widać było, że ta nie do końca zadziałała. Problem dotyczył nogi, Pablo nie był w stanie odpowiednio ruszać się do piłki. Majchrzak to widział i zagrywał mu tak, by to wykorzystać. Może nie brzmi to zbyt ładnie, ale tak się właśnie na tym poziomie robi – trzeba umieć skorzystać ze słabości rywala. Skróty w wykonaniu Kamila były więc na porządku dziennym. I one, wraz z dobrą grą z głębi kortu, dały mu czwartego seta.

W piątym Cuevas już nie istniał i w sumie dziwiliśmy się (ale i szanowaliśmy podejście), że nie skreczował. Śmiało mógł to zrobić, nie byłoby zbyt wielkiej różnicy. Majchrzak łatwo wygrał i ostatecznie – choć w turnieju teoretycznie już go nie było – awansował jako jedyny reprezentant Polski w singlu do III rundy US Open. Tam zmierzy się z Grigorem Dimitrowem. Bułgar nie jest ostatnio w formie, ale o sukces Kamilowi będzie bardzo trudno. Nie tylko ze względu na to, z kim ma zagrać. Przypomnijmy, że z powodu wczorajszego deszczu, ten mecz odbędzie się już jutro. Majchrzak jest po pięciosetówce (drugiej z rzędu), a Dimitrow… mecz drugiej rundy wygrał walkowerem i na kort w ogóle nie musiał wychodzić.

Trzymamy jednak kciuki za Kamila. Bo fajnie byłoby, gdyby ta jego przygoda jeszcze trochę potrwała.

Wyniki:

Iga Świątek 6:3, 1:6, 3:6 Anastasija Sevastova

Magda Linette 2:6, 4:6 Naomi Osaka

Kamil Majchrzak 6:7 (3:7), 6:4, 2:6, 6:4, 6:1 Pablo Cuevas

Fot. Newspix

Opublikowane 29.08.2019 20:58 przez

Sebastian Warzecha

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Włochy
05.07.2020

Rzym stracił tożsamość, teraz traci nadzieję. Co czeka amerykańską AS Romę?

Osiem porażek w 2020 roku – a w zasadzie dziewięć, bo remis w derbach to jak porażka – to bilans AS Romy, która przeżywa największy kryzys od lat. Zamiast powrotu na szczyt, Giallorossi muszą się martwić, czy nie wypadną nawet z Ligi Europy. Kibice nie krytykują już pod nosem. Rzymskie uliczki huczą od obelg kierowanych głównie pod […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Na papierze lepszy Piast. Ale z papieru Lavicka robi samolociki

Śląsk rozegra dziś bardzo ważny w kontekście walki o wicemistrzostwo Polski mecz z Piastem. Wiemy, że drużyna z Wrocławia ciągle kręciła się w tym sezonie po górnej połówce tabeli, ale musimy przyznać, że dość długo nie spodziewaliśmy się, że dalej będzie w grze o taki wynik. Dlaczego? Główny powód jest taki, że gdy patrzymy na […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Benedikt Zech – jeden z największych wiosennych zjazdów w Ekstraklasie

Nie napiszemy, że to największy wiosenny spadek formy piłkarza w Ekstraklasie, bo kilku mocnych konkurentów by się znalazło. Na przykład dołujący Jesus Imaz w Jagiellonii. Na pewno jednak Benedikt Zech z Pogoni Szczecin to jeden z tych, którzy w tym roku najbardziej obniżyli loty w porównaniu do rundy jesiennej. Austriak z czołowego stopera stał się […]
05.07.2020
Anglia
05.07.2020

Bruno Fernandes – klucz Manchesteru United do bram Ligi Mistrzów

2 listopada 2019 roku Manchester United przegrał wyjazdowe spotkanie z Bournemouth i osunął się na dziesiąte miejsce w tabeli Premier League. Sporo się wówczas mówiło o konieczności wymiany trenera na Old Trafford, a szanse „Czerwonych Diabłów” na zajęcie w tabeli miejsca gwarantującego udział w Lidze Mistrzów wyglądały naprawdę marnie. Ale sytuacja się zmieniła. Wczoraj podopieczni […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Czy właśnie poznaliśmy mistrza Włoch?

Podobno Milan od dawna nie siada przy jednym stole z tymi, którzy rozdają karty w świecie calcio. Podobno, jednak dziś było inaczej. Dziś każdy, kto tak sądził, dostał od Rossonerich pstryczka w nos. Bo całkiem możliwe, że to właśnie Milan wygrywając na Stadio Olimpico z Lazio jako pierwszy zespół w tym sezonie Serie A, rozstrzygnął losy mistrzowskiego […]
05.07.2020
Weszło
05.07.2020

Festiwal błędów w wykonaniu Lechii. Gra o puchary będzie ciekawsza

Wiele kart w lidze do rozdania już nie ma, ale walka o puchary – i owszem, ten serial może potrwać do końca. Po części dlatego, że kluczowy w tej układance jest Puchar Polski. Po części dlatego, że o czwarte miejsce, które może być premiowane grą w Europie, walczy wciąż całkiem spora stawka. Wygrana w Gdańsku […]
05.07.2020
Niemcy
04.07.2020

Klasa Lewego, klasa Bayernu. Bayer dodatkiem do finału Pucharu Niemiec

To miał być przyjemny wieczór i dla Bayernu, i dla Roberta Lewandowskiego. Tak też się stało, wszystko poszło zgodnie z planem. Monachijczycy pewnie pokonali Bayer Leverkusen w finale Pucharu Niemiec. W swojej historii sięgnęli po to trofeum po raz dwudziesty. „Lewy” przyczynił się do tego dwoma golami, dzięki czemu pobił życiowy rekord strzelecki w jednym […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Takich skrzydłowych lubimy. Czas zacmokać nad Kamińskim

Trzy gole, jedna asysta i jedno kluczowe podanie – może nie jest to oszołamiający dorobek dla skrzydłowego. Ale jeśli skrzydłowym jest osiemnastolatek, który tak naprawdę regularnie zaczął grać dopiero od wiosny, a jeszcze przez początek rundy grał na boku obrony – wówczas wygląda to już przyzwoicie. Na Jakuba Kamińskiego po prostu aż miło popatrzeć. To […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Warta wysycha, dziś pomogli jej w tym sędziowie

Warta Poznań, choćby chciała, z barażów o Ekstraklasę się nie wypisze. Ma za dużą przewagę, poza pierwszą szóstkę już nie wypadnie. Drużyna z Wielkopolski jednak konsekwentnie oddala się od bezpośredniego awansu. Na domiar złego, dziś została ofiarą chwilowego zaćmienia sędziów, których błędy niestety stają się normą w I lidze po koronawirusowej przerwie. Doliczony czas pierwszej […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Prawa obrona, czyli dziura w legijnej konstrukcji

Legii nie udało się dzisiaj przyklepać mistrzostwa, ale chyba nikt nie ma większych wątpliwości, że tak się stanie. Wojskowi musieliby przegrać wszystko do końca, reszta wygrywać, no, bez szans. Dlatego już teraz trzeba myśleć o eliminacjach do Ligi Mistrzów. I wydaje się nam, że dostrzegamy w tej konstrukcji sporą lukę: mianowicie chodzi nam o prawą […]
04.07.2020
Włochy
04.07.2020

Juventus wygrywa derby. Ronaldo przełamuje się z wolnego

Tyle prób, tyle niepowodzeń, tyle okrzyków frustracji, że kibice Juventusu już chyba przestali wierzyć, że kiedyś to będzie miało swój kres. Odkąd Cristiano Ronaldo przyszedł do Turynu, w Padzie przepłynęły już hektolitry wody, a genialny Portugalczyk wciąż pozostawał bez bramki z rzutu wolnego, choć przecież swojego czasu był uznawany za jednego z najwybitniejszych egzekutorów tego […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Koronacja przełożona. Lech oddaje głos do Gliwic

W ostatnich dniach ludzie związani z Lechem Poznań często wracali do poprzednich spotkań z Legią Warszawa. Narracja była prosta – może i oba przegraliśmy, ale zarówno w październiku, jak i w maju, gorsi od rywala nie byliśmy. Jeśli była to zorganizowana akcja, mająca na celu zbudowanie pewności siebie przed trzecim starciem z liderem Ekstraklasy, trzeba […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Raków tym razem nie dojechał na pierwszą połowę

Jeśli oglądaliście poprzednie mecze Zagłębia i Rakowa w grupie spadkowej, to doskonale wiecie, że chwytając za piloty nie musicie obawiać się o plażowanie. Szczególnie może podobać się Raków i to on był faworytem. Raz, że grał u siebie, dwa – w Zagłębiu brakowało Białka, Żivca i Drazicia (uraz wykluczył go z końcówki sezonu, wrócił  się […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Stal Mielec – Robin Hood I ligi. Ogrywa czołówkę, traci z dołem tabeli

Jak powinien grać lider tabeli w meczach z ekipami, które walczą o utrzymanie? Pewnie, konkretnie, efektownie. I właśnie takich przymiotników nie użyjemy, żeby opisać postawę Stali Mielec, która znów potknęła się w spotkaniu, w którym była zdecydowanym faworytem. Punkt z Mielca wywozi dziś Odra Opole, choć – szczerze mówiąc – drużyna Dietmara Brehmera może być […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Status quo zachowane, Miedź remisuje z Tyskimi

Bardzo fajnie ogląda się w ostatnich tygodniach I ligę, serio. Nie ma w tym krzty ironii, nawet jeśli momentami brakuje defensywnego ogarnięcia czy technicznej dokładności – atrakcyjność zupełnie to rekompensuje. Dzisiaj w Legnicy znów za nami bardzo przyjemne 90 minut: cztery gole, sporo okazji, wymiana ciosów i wynik, który nie daje nam żadnych odpowiedzi przed […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

LIVE: Lechia może zaatakować podium, ale woli spacerować

W Warszawie pewnie czuć już przyjemne podniecenie przed wieczorem. Legia nawet w przypadku remisu przyklepie dziś mistrzostwo Polski. Ale zanim przeniesiemy się do Poznania, to najpierw przystaweczka – starcie Rakowa z Zagłębiem, czyli największych przegranych (?) rundy zasadniczej. A po klasku w Poznaniu jeszcze przeniesiemy się do Gdańska, żeby zerknąć na to, czy Lechia z […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Drugi spadek z rzędu? Zagłębie Sosnowiec pomyliło kierunki

Trzy mecze bez zwycięstwa, trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Zagłębie Sosnowiec zmieniało trenera i skrycie marzyło o wskoczeniu do grupy, która powalczy o awans w barażach. Marzenia zweryfikowało jednak życie, bo nawet mimo płaskiej tabeli, sosnowiczanom bliżej dziś do gry o utrzymanie niż o promocję. Co dzieje się w Sosnowcu i czy faktycznie kibice […]
04.07.2020
Weszło
04.07.2020

Lech Poznań, czyli tęsknota za byciem Miauczyńskimi

Czy komuś się to podoba, czy nie – czas duopolu legijno-lechowego był najciekawszym okresem w Ekstraklasie ostatniego dziesięciolecia. Nie tylko na boisku, ale i poza nim. Podbieranie sobie piłkarzy, wyścigi na szpileczki, Leśnodorski wytykający palcami błędy Lecha, Klimczak śmiejący się z podklejaniem gumą stołu przez Leśnodorskiego. Ale duopolu już nie ma. Jest monopol. I nawet […]
04.07.2020