Sędziowie w formie – pięć baboli, Złotek z klasycznym hat-trickiem!
Weszło

Sędziowie w formie – pięć baboli, Złotek z klasycznym hat-trickiem!

Fajne były te ostatnie kolejki, takie bez poważnych błędów. Szkoda, że przyszła kolejka szósta. I – jak to mówił Orest Lenczyk w legendarnych kulisach z walki GKS-u Bełchatów o mistrzostwo – się zesrało. W poprzedni weekend sędziowie popełnili pięć kluczowych błędów, a hat-tricka ustrzelił Mariusz Złotek wraz z kolegami.

Nie chcielibyśmy być w skórze Złotka, gdyby Lech w Bełchatowie przegrał z Rakowem. O Dariuszu Żurawiu słyszeliśmy, że może sprawia wrażenie łagodnego i spokojnego, ale jak się wkurzy, to przeobraża się w Hulka. Zresztą jeden z jego trenerów w Bundeslidze wrzucał do szatni petardy, żeby pobudzić zespół. Do pokoju sędziów mógłby wlecieć granat.

Na szczęście dla Mariusza Złotka – Lech prowadził sobie mimo gry w osłabieniu, bo Raków w tym starciu ewidentnie miał wsparcie od zespołu sędziów. Mieliliśmy już te sytuacje opisane zaraz po meczu, gdy wypunktowaliśmy błędy arbitrów, ale przywołajmy je ponownie.

NIESŁUSZNIE PODYKTOWANY RZUT KARNY PRZY STANIE 0:2

Doprawdy chcielibyśmy wiedzieć, jakim cudem sędzia Złotek uznał, że Satka stojąc plecami do przeciwnika i szykując się do wybicia piłki miałby sfaulować Szczepańskiego. Ale w porządku – takie rzeczy w futbolu się zdarzają, Słowak faktyczne w jakiś tam sposób zaczepia zawodnika Rakowa. Natomiast dzieje się to na skutek tego, że Szczepański montuje mu się w plecy (żadne „bark w bark”) i kopie go w nogę. Pomocnik gospodarzy jest na przegranej pozycji, to Satka wygrał walkę o piłkę. Wybaczcie, ale jeśli będziemy gwizdać takie karne, to zaraz sędziowie zaczną wskazywać na wapno, bo ktoś powiedział w polu karnym „kurwa”. O jedenastce nie ma mowy, faul dla Lecha.

67224307_868507556851134_2763882416425664512_n (2)

BRAK KARNEGO DLA LECHA PRZY STANIE 1:2

Kasperkiewicz w sposób jasny i klarowny wykonuje paradę obronną, przy tym ma ręce ułożone w taki sposób, że te nienaturalnie powiększają obrys ciała. Co więcej miał zrobić obrońca Rakowa, by Złotek wskazał na wapno? Mamy wrażenie, że sędziego przekonałby tylko krzyk winowajcy „panie sędzio, ręka, karny!”. Chociaż i tego nie jesteśmy pewni.

Zresztą Złotek musiał widzieć, że Kasperkiewicz odbił tę piłkę, bo wskazał na rzut rożny. Panowie z wozu nie powiedzieli mu, że z barku stopera gospodarzy nie wyrasta druga głowa? Tak, panowie, ten człowiek na tam rękę! A przypominamy, że ręką w futbolu nie można celowo blokować strzałów.

67224307_868507556851134_2763882416425664512_n

BRAK CZERWONEJ KARTKI DLA KASPERKIEWICZA PRZY STANIE 2:2

Wracamy do „Niewydrukowanej Tabeli” sprzed tygodnia, gdy mieliśmy trzy bardzo podobne do siebie wejścia. Kopacz, Maghoma i Dytiatjew poszli z takimi wślizgami, że tylko cud uratował ich rywali od połamanych nóg. Każdy z tych ataków chcieliśmy w Niewydrukowanej zweryfikować, ale w każdym brakowało nam jednego z warunków do pokazania czerwonej kartki. A to wejście poniżej linii kostki, a to trafienie piszczelem, a to atak wierzchem stopy (a nie korkami).

Tu mamy atak wyprostowaną nogą powyżej linii kostki, a samo wejście jest wykonane z dużym impetem i bez zważania na zdrowie rywala, ponadto atakujący jest wyraźnie spóźniony. Tylko dzięki temu, że Tiba ma szybką nogę, skończyło się delikatnym obtarciem, które pewnie będzie piekło ze dwa dni. Następne takie wejście skończy się gipsem i dziewięcioma miesiącami rehabilitacji. Przepisy i wytyczne w pełni upoważniały (a nawet zmuszały!) sędziego do wykluczenia zawodnika Rakowa. Co gorsze – Złotek ma ten atak jak na tacy, stoi kilka metrów obok, patrzy się na nogi piłkarzy i nadal pokazuje Kasperkiewiczowi tylko żółtą kartkę.

ekstraklasa-2019-07-20-07-07-40

Wyniku tego meczu nie weryfikujemy, bo Lech i tak wygrał, natomiast uzupełniamy rubryki „sędzia pomógł/zaszkodził”.

Nie zmieniamy też wyniku starcia Górnika Zabrze z Koroną Kielce, bo zabrzanie wygrali pewnie 3:0, ale jedną bramkę musimy im odjąć. Chodzi o trafienie Jesusa Jimeneza na 2:0. Hiszpan był na spalonym w momencie podania z głębi pola. Powtarzamy to po raz setny, jesteśmy jak ten Janusz Korwin-Mikke, który każde wystąpienie w europarlamencie kończył wstawką o tym, że Unia Europejska musi zostać zniszczona, ale trudno – ponawiamy apel do władz ligi, by do wozów VAR zaaplikować technologię nakładania linii spalonego w czasie rzeczywistym. Jeśli nie taka, jak jest w Lidze+Extra, gdzie tworzą wirtualne modele piłkarzy, to chociaż taką, jak na poniższej stop-klatce. W Premier League wjechali od razu z liniami pomagającymi stwierdzić, czy pacha (!) zawodnika nie jest na spalonym (anulowany gol Gabriela Jesusa w pierwszej kolejce), to my nie damy rady?

Bez tytułu

W ogóle w tym meczu wszystkie trzy gole padły po kontrowersyjnych sytuacjach, bo niektórzy uważali, że Angulo przy karnym odstawił padolino. Natomiast powtórki wykazały, że w kluczowym momencie walki o piłkę zostaje pociągnięty za rękę (koszulkę?) przez obrońcę. Wygrał pozycję, szykował się do oddania strzału i został sfaulowany.

67224307_868507556851134_2763882416425664512_n (2)

Jeśli chodzi o gola na 1:0, to pozwólcie, że ujmiemy problem szerzej, bo w tej kolejce padła podobna bramka. A kibice – co zrozumiałe – mają mętlik w głowie przez nowe przepisy i wytyczne. Chodzi o tę zmianę, która mówi wprost – IFAB nie chce goli strzelanych ręką i nie chce też takich asyst. Problem w tym, że wiele osób pojmuje tę zmianę w ten sposób, że jeśli gdzieś w akcji bramkowej ktoś zagrał ręką – nawet przypadkowo – to trafienie nie może zostać uznane. Ale wyjaśnijmy to możliwe jak najprościej:

– KAŻDA ręka, po której bezpośrednio pada gol, jest odgwizdywana – czyli wepchnięcie piłki do siatki ręką, asysta ręką – to wszystko kończy się rzutem wolnym, nawet jeśli zagranie jest totalnie przypadkowe

– NIE KAŻDA ręka, która kończy się golem, podchodzi pod powyższą zasadę i pokażemy to na przykładach

Akcja bramkowa dla Wisły Kraków w Białymstoku zaczęła się po przebitce Niepsuja przy linii bocznej, ten zagrał do środka pola i dopiero później do siatki trafił Brożek. Zagranie piłki ręką nie prowadzi zatem do bezpośredniego strzelenia gola, natomiast interesuje nas fakt, czy Niepsuj zagrał piłkę celowo. A na powtórkach widać, że nie, bo to klasyczna przebitka, zagranie z bliskiej odległości, brak ruchu ręki do piłki, naturalnie ułożone ramiona.

screencapture-207-154-235-120-przedmeczowka-156-2019-07-21-10_13_58

Identyczna sytuacja miała miejsce w omawianym już meczu Górnika z Zagłębiem. Tam akcję bramkową na 1:0 rozpoczął Wolsztyński, który też w takiej przebijance wygrał pozycję, zagrał na skrzydło, ze skrzydła poszło dośrodkowanie i padła bramka. Ponownie – korzyść osiągnięta przez Wolsztyńskiego nie prowadzi bezpośrednio do gola (akcja trwa jeszcze kilka, kilkanaście sekund po tym starciu), więc patrzymy, czy zawodnik Górnika zagrał ręką w premedytacją. I co? I widzimy, że nie. Casus Niepsuja.

screencapture-207-154-235-120-przedmeczowka-183-2019-07-29-10_42_02

I na koniec – wielki powrót Pawła Gila do sędziowania. Po przeoczonym zdeptaniu Kante przez Musondę dostał krótki urlop od biegania z gwizdkiem po boiskach Ekstraklasy, ale wrócił z przytupem. I podyktował karnego dla Cracovii po jasnym padolino ze strony Jablonskiego.

ekstraklasa-2019-07-20-07-07-40

Widzieliśmy już w tym sezonie kilka takich sytuacji, gdzie zawodnik traci równowagę i desperacko zostawia nogi z tyłu. Byle tylko ktoś go kopnął. Sek w tym, że obrońca Cracovii nie zostaje kopnięty przez żadnego z zawodników Arki. Piękna jaskółka, 8/10 w skali Radovicia. Szkoda tylko, że Gil dał się nabrać i że w wozie akurat VAR-owcy ucięli sobie drzemkę.

69545721_421128321854503_2485611330699001856_n

KOMENTARZE (6)