Od profesora Lewczuka do przysmaku korników. Noty po Rangersach
Weszło

Od profesora Lewczuka do przysmaku korników. Noty po Rangersach

To jeden z tych meczów, gdy dobre zagrania znaczą nieco więcej niż zwykle, bo też skala trudności odbiega od tej codziennej. Widząc swoje noty dla piłkarzy Legii po meczu z Rangersami, w pierwszym odruchu pomyśleliśmy, że chyba je zawyżyliśmy i poniósł nas optymizm. Gdy jednak zaczęliśmy rozkładać wszystko na czynniki pierwsze, wyszło, że w sumie nie za bardzo można coś komuś obniżyć, bo Legia po prostu rozegrała więcej niż dobre spotkanie. Wszyscy zapieprzali za dwóch i mieli na to siły, nagle okazało się, że ci Szkoci nie są tacy straszni, kiedy się z nimi pobiega. Zabrakło jedynie skuteczności i większej determinacji w dążeniu do gola. Tak czy siak, lepszej Legii w tym sezonie jak dotąd nie widzieliśmy. Skala not tradycyjnie w skali 1-10, wyjściowa 5. 

Radosław Majecki (6) – Wygrał pojedynek z Morelosem w 63. minucie, to był jego moment w tym meczu. Oprócz tego miał standardowe interwencje i wykonywał je pewnie.

Paweł Stolarski (7) – Naprawdę dobry mecz. Zaczął jeszcze od nieudanego wyjścia z kontrą, po tej stracie poszła dość groźna akcja gości, ale później wespół z Vesoviciem na bardzo mało pozwalał rywalom po swojej stronie. Świetnie czytał grę, kilka razy wiele zrobiło samo ustawienie. W ofensywie zaskakująco konkretny, to po jego podaniach do dogodnych sytuacji dochodzili Cafu i Vesović. Gdyby koledzy byli skuteczniejsi, Stolarski skończyłby z dwoma asystami, a wtedy to dopiero byłby szał.

Igor Lewczuk (8) – Bez cienia ironii: profesor. Czyścił wszystko, zachowywał wielki spokój nawet będąc pod presją. Kto był przy nim, znikał pod lewczukową czapką i tyle go widzieli. Do tego piłka szukała Lewczuka przy stałych fragmentach gry. Trzykrotnie dochodził do strzałów głową. Dwa razy brakowało trochę precyzji, w trzecim przypadku na drodze stanął jeden z zawodników Rangersów.

Artur Jędrzejczyk (6) – Zdarzały mu się słabsze chwile. W pierwszej połowie wychodząc ze strefy został minięty i faulował na żółtą kartkę. To jemu uciekł Morelos, gdy wyszedł sam na sam. Ogólnie jednak reprezentant trzymał fason, udanych interwencji miał zdecydowanie więcej.

Luis Rocha (6) – Sam początek kiepski, dwa razy zaplątał się w banalnych sytuacjach przy linii bocznej i Legia traciła piłkę. Szybko jednak wrócił do równowagi i już w 10. minucie odbierałby gratulacje za klasową asystę, gdyby tylko Kulenović nie połamał konarów przy próbie oddania strzału. Rocha zachowywał koncentrację w defensywie, a od czasu decydował się na bardzo odważne wypady do przodu i bywało po nich interesująco. Bez wątpienia zaliczył jeden z najlepszych występów w Legii.

Marko Vesović (6) – Cały czas służył pomocą Stolarskiemu w obronie, ciągle biegający i naciskający Szkotów. Szkoda, że nie strzelił jeszcze lepiej w 74. minucie. Czarnogórzec dał kolejny dowód, że w roli skrzydłowego sprawdza się znacznie lepiej.

Andre Martins (6) – Na minus strata na własne życzenie, która zakończyła się faulem na żółtą kartkę. Oprócz tego swoje zrobił, choć czasami grał trochę zbyt pasywnie. Pięknym przerzutem napędził akcję, po której swoją szansę miał Vesović.

Cafu (5) – Przed przerwą oddał mocny strzał, który obronił McGregor. Kilka razy przytomnie asekurował kolegów, ale sam popełniał za dużo błędów mając piłkę przy nodze. Irytował niedbałością i nonszalancją w rozegraniu, wynikało z tego zbyt wiele strat.

Walerian Gwilia (6) – W pierwszej odsłonie trochę zawiódł. Mało było go w grze, a z jego stałych fragmentów nic nie wynikało. Po zmianie stron zdecydowanie się rozkręcił. W rozegraniu pojawiło się więcej jakości, zaś dośrodkowania stały się znacznie groźniejsze. Trzykrotnie po centrach Gruzina do sytuacji dochodził Lewczuk.

Luquinhas (6) – Zastanawialiśmy się nawet nad siódemką, ale to chyba byłoby za dużo, bo jednak Brazylijczykowi zabrakło konkretów. Najczęściej faulowany zawodnik, robił dużo wiatru, raz zmusił McGregora do wielkiego wysiłku, dobrze dograł Gwilii na początku drugiej połowy. Ale były też momenty, gdy czegoś brakowało, na przykład z prostopadłego podania Kulenovicia powinien wyciągnąć więcej.

Sandro Kulenović (3) – Mokry sen wszystkich korników. Fajnie, że czasem wygrał jakąś główkę, ale prawie nie było go w grze, a braki techniczne biły po oczach. Dobre przyjęcie piłki stanowiło wielkie wyzwanie dla Chorwata, kilka akcji przez to Legii uciekło. Kulenović szybko powinien dać prowadzenie, ale skiksował po podaniu Rochy. Jedyny jakościowy przebłysk to wspomniane dogranie do Luquinhasa w 73. minucie. Trudno zrozumieć, dlaczego Vuković uznał, że warto grać bez napastnika.

Domagoj Antolić i Dominik Nagy – bez oceny.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (42)