Nie każdy jest Bjelicą. Trudne czasy dla byłych trenerów Lecha
Weszło

Nie każdy jest Bjelicą. Trudne czasy dla byłych trenerów Lecha

22.08.2018. Ivan Djurdjević jest trenerem Lecha Poznań i w uszach ciągle pobrzmiewają mu komplementy i zapewnienia ze strony Piotra Rutkowskiego wypowiedziane na pamiętnej konferencji. Co prawda już zdążył odpaść z pucharów, ale z Genkiem, po przejściu zawsze groźnych Armeńczyków i Białorusinów, więc tragedii nie ma. W Ekstraklasie jego Lech wygrał cztery z pięciu meczów. 

22.08.2019. Ivan Djurdjević jest trenerem pierwszoligowego Chrobrego Głogów, który po pięciu kolejkach zamyka tabelę z zerowym dorobkiem punktowym i bilansem bramkowym 2-14. Coraz głośniej mówi się o jego zwolnieniu. 

Wymowne zestawienie, prawda? Z jednej strony przypomina, że 12 miesięcy w piłce to szmat czasu, przez który wszystko może się zmienić. Z drugiej – pokazuje, że kariera początkującego trenera w Polsce to niekoniecznie usłana różami droga do sławy i wielkich pieniędzy, a raczej tor przeszkód, gdzie trzeba uważać, by nie wpakować się we wnyki.

Gdy Djurdjević zostawał trenerem Lecha Poznań, dyskusja była czymś naturalnym – czy żółtodziób z doświadczeniem w juniorach i rezerwach, który nawet nie zdążył ukończyć kursu UEFA Pro, to najlepsze rozwiązanie na trudne czasy? Czy sam „Djuka” nie skorzystałby bardziej na otrzaskaniu się z seniorską piłką na niższym poziomie, po którym mógłby wrócić do Kolejorza jako trener doświadczony i po prostu lepszy? Odpowiedzi na te palące kwestie dostaliśmy dość szybko, przygoda Serba z pierwszą drużyną Lecha była wielkim, zakończonym juz na początku listopada nieporozumieniem.

Sęk w tym, że początek przygody Djurdjevicia z Chrobrym Głogów pokazuje, że odwrócenie tej kolejności też wcale nie musiało być receptą na sukces. Wygląda to tragicznie:

– 0-5 z Olimpią Grudziądz na dzień dobry,
– 0-1 z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza w pierwszym meczu u siebie,
– 1-2 z Miedzią Legnica,
– 0-1 z Puszczą Niepołomice,
– 1-5 z GKS-em Tychy.

Można mówić o pechu, bo w czasie pracy „Djuki” w Chrobrym były już bramki tracone w ostatnich minutach (z Miedzią i Puszczą), była czerwona kartka w pierwszej połowie (z Bruk-Betem), był zmarnowany karny (na 2-3 z GKS-em), była też poważna kontuzja kluczowego piłkarza (Mateusz Machaj zerwał więzadła krzyżowe), ale też nie potrafimy powiedzieć, że Ivan Djurdjević zrobił wszystko, by temu szczęściu pomóc. Największy zarzut w stosunku do byłego trenera Lecha dotyczy bodaj forsowania za wszelką cenę ustawienia z trójką obrońców, choć niekoniecznie w Głogowie są do tego odpowiedni wykonawcy. A nawet na pewno ich nie ma, kadrowo Chrobremu w tej chwili trochę brakuje nawet do miana średniaka pierwszej ligi.

A Djurdjević próbuje, choć meczą się wszyscy, włącznie – a może przede wszystkim – z kibicami tej drużyny. Brzmi znajomo, prawda?

Chrobry Głogów to o tyle fajne miejsce dla trenerów, że tam rzeczywiście daje się szkoleniowcom popracować. Poprzednik Djurdjevicia, Grzegorz Niciński, dostał od władz klubu dwa pełne sezony na zaprezentowanie swojego pomysłu, choć nie brakowało okresów, w których wyniki były sporo poniżej oczekiwań i ambicji (seria dwunastu meczów bez zwycięstwa między połową kwietnia a sierpniem 2018 czy siedem porażek z rzędu w końcówce roku i na początku nowego). Wątku Ireneuszu Mamrota, który pracował tam wcześniej, nawet nie ma sensu rozwijać – obecny trener Jagi spędził w Chrobrym prawie siedem lat.

Można nawet powiedzieć, że utrata tam pracy w takim tempie to niemałe osiągnięcie. A o tym się mówi – niebagatelne znaczenie  będzie miał mecz ze Stomilem w najbliższej kolejce. Stomilem, który wygrał trzy ostatnie spotkania.

***

I tylko marnym pocieszeniem dla Djurdjevicia może być fakt, że równie źle wiedzie się innemu trenerowi z przeszłością w Lechu. Mariusz Rumak to aktualnie sąsiad „Djuki” w ligowej tabeli.

Zrzut ekranu 2019-08-22 o 16.27.14

Jego Odrze Opole udało się wydrzeć punkt na inaugurację faworyzowanej Miedzi Legnica, jego Odra przynajmniej stara się solidnie bronić, ale na cierpliwość władz klubu to się nie przekłada. Ma to oczywiście związek z tym, że już poprzedni sezon w wykonaniu Rumaka i jego ekipy był sporym rozczarowaniem – gdy po cichu liczono, że opolanie mogą włączyć się w walkę o Ekstraklasę (jeszcze jako beniaminek potrafili zajmować drugie miejsce po jesieni), oni skończyli na 12. miejscu w tabeli, mając 29 punktów straty do ŁKS-u i tylko trzy oczka przewagi nad Bytovią, która zleciała do drugiej ligi.

Wydaje nam się nawet, że gdyby nie wysoki i długi (dokładnie trzyletni) kontrakt, Rumaka w Opolu już by nie było. Na razie klub postanowił sięgnąć po nieco zakurzoną sztukę stawiania ultimatum i na oficjalnym koncie klubu na Twitterze (!) zakomunikował:

„Zarząd Klubu Odra Opole podjął decyzję, że w przypadku braku zwycięstwa w najbliższym meczu z Radomiakiem oraz niezdobycia 4 punktów w kolejnych dwóch meczach, kontrakt z trenerem zostanie rozwiązany.

Dobrze, że są hasztagi! Czyli w sobotę Rumak musi wygrać z Radomiakiem, a później wygrać jeszcze dwa kolejne mecze (z Jastrzębiem i Wartą) lub przynajmniej raz wygrać i raz zremisować. Niby można by nawet docenić to, że władze jasno wyrażają niezadowolenie i oczekują poprawy, zamiast walić te głodne kawałki o pełnym wsparciu, którymi potem można się tylko podetrzeć, gdyby nie fakt, że to wszystko wygląda tak niepoważnie. I forma komunikatu, i jego treść – delikatnie rzecz ujmując – pozostawiają wiele do życzenia, ale już abstrahując od tych najpoważniejszych zarzutów, wyobraźcie sobie, że Odra wygrywa dwa z tych meczów pewnie po 3-0, a trzeci przegrywa pechowo, jedną bramką straconą w ostatniej minucie.

I co wtedy zrobią w Opolu? No, wyjdą na idiotów – niezależnie od tego, jak z tej sytuacji spróbują wybrnąć. Ech, szkoda strzępić ryja. Za chwilę na Weszło wjedzie rozmowa z Karolem Wójcikiem, tam poznacie więcej szczegółów.

***

A wracając jeszcze do samych byłych trenerów Lecha – jeśli ktoś miał nadzieję, że do Kolejorza wrócą, to raczej nie w najbliższej przyszłości. Ze dwa dni temu pisaliśmy o tym, że Djurdjević chociaż ponownie spotka się z Lechem w Pucharze Polski za miesiąc, ale i to stało się mocno wątpliwe.

Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (12)