post Jan Mazurek

Opublikowane 13.08.2019 18:37 przez

Jan Mazurek

Sevilla przechodzi gruntowną rewolucję. W sezon 2019/20 wchodzi z nowym trenerem, dyrektorem sportowym i tabunem nowych zawodników. I nie jest powiedziane, że odniesie sukces, bowiem dwaj główni architekci nowego andaluzyjskiego projektu w minionym roku przekonali się, że nie są nietykalni, cudowni i bezbłędni, choć nie można powiedzieć też, że upadli i sięgnęli dna, a sami twierdzą, iż doświadczenie własnej porażki ma zbudować podwaliny pod nową erę całego klubu. Czy tak się stanie i duet Monchi-Lopetegui osiągnie w Andaluzji sukces?  

Tego nikt nie wie, ale żeby chociaż trochę zrozumieć istotę tej rewolucji należy poznać krótkie historie porażek dwóch wspomnianych budowniczych.

Porażka pierwszego architekta 

Luty 2019. Mężczyzna w średnim wieku o klasycznie iberyjskiej aparycji przerywa milczenie. Wygląda na zmęczonego i ma ku temu powody. W ostatnie pół roku zszargał swoje nazwisko, które momentalnie przestało konotować emocje pozytywne na rzecz pogardliwych. Pięćdziesięciodwuletni szkoleniowiec na kilka dni przed Mistrzostwami Świata związał się z Realem Madryt, co tak rozwścieczyło władze hiszpańskiej federacji, że te zwolniły go, nie bacząc na wynik kadry La Roja i powierzając reprezentację niedoświadczonemu Fernando Hierro. W konsekwencji Julen Lopetegui, bo to o nim mowa, musiał porzucić marzenie o poprowadzeniu rodzimej kadry na Mundialu na rzecz życiowej szansy w pracy w klubie ze Santiago Bernabeu.  

– Ten moment był dla mnie bardzo trudny. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Przelot samolotem z Rosji do Hiszpanii stanowił najbardziej traumatyczne pięć godzin w moim życiu. Zamknąłem się w sobie, coś więziło wszystkie moje myśli, nie byłem w stanie powiedzieć ani słowa do nikogo. Milczałem i czułem się z tym strasznie. Czułem się winny tego, w jakim stanie się znajdowałem. Ogarnął mnie jakiś niewytłumaczalny letarg – opowiadał sam zainteresowany w rozmowie z Guillemem Balague 

Marazm zagubionego umysłu przełamać mógł tylko w jeden sposób. Musiał pracować. Dużo, bo w Madrycie czekało go skomplikowane zadanie. Przejmował schedę po legendarnym Zinedinie Zidanie, który jednak wiedział, kiedy odejść. Real znajdował się w okresie przebudowy, odszedł Cristiano Ronaldo, a na jego miejsce nie trafił żaden godny następca. W konsekwencji Lopetegui nie dostał żadnych poważniejszych wzmocnień i musiał rzeźbić w tym w drużynie pozbawionej swojej największej gwiazdy.  

Zaczął beznadziejnie, bo od porażki 2:4 w Superpucharze Europy, ale z każdym kolejnym tygodniem wydawało się, że jego pomysł zaczyna funkcjonować. Królewscy grali w barceloński sposób. Dużo krótkich podań, wymienność pozycji w środku pola, wykorzystywanie umiejętności technicznych wykonawców dla kolektywnych celów. Stąd też bezgraniczne zaufanie do Isco, którego problemy zdrowotne na początku jesieni znacznie przyczyniły się do tego, że Lopeteguiemu nie wyszło, bo choć jego Real nie przegrał w pierwszych pięciu meczach La Liga, to w kolejnych pięciu wszystko się odmieniło, dopadła ich niezrozumiała niemoc i nie wygrali ani razu, a całość zwieńczył żenujący spektakl w El Clasico, zakończone wynikiem 5:1 dla Blaugrany. 

Lopetegui wyleciał. I bardzo to przeżył. Zamknął się w sobie. Wyśmiewała go cała Hiszpania, choć on miał swój pomysł na styl zespołu, jasno określił pozycję lidera na boisku, a zdaje się, że zawodnicy, co jest absolutnie kluczowe w pracy w wielkim klubie, też nie narzekali na współpracę z nim. Mimo to nie wyszło.  

– Mieliśmy dobry start, drużyna grała dobrze, ale później przydarzyły się nam trzy bardzo słabe tygodnie. W takich chwilach masz nadzieję, że dostaniesz ten czas, aby znaleźć rozwiązanie. Na przestrzeni sezonu takie sytuacje w końcu się normują. Byliśmy przekonaniu, że to w końcu minie. Ja tego czasu nie dostałem. Myślę, że to jest najlepsze wytłumaczenie na to wszystko, co się wydarzyło – tłumaczył krótko i zwięźle już w 2019 roku. Ale wtedy nikt nie spodziewał się, że szybko dostanie szansę w kolejnym klubie z aspiracjami. Raczej przypuszczano, że będzie musiał zejść z piedestału i może nawet już nigdy nie dostanie poważniejszej szansy. Sam mógł obawiać się, że przegapił swoje pięć minut. Do tego w niezrozumiały, również dla samego siebie, sposób.  

aflo_79488878-835x420

Porażka drugiego architekta

Śmiało mógł tytułować się najkreatywniejszym Demiurgiem piłkarskiego świata. Genialnym. Przewidującym. Planującym. Nieprzepłacającym. Jego pseudonim w całym piłkarskim środowisku kojarzył się z diabelską wręcz przebiegłość i umiejętnością w skutecznym konstruowaniu prawidłowo funkcjonującego zespołu.  

W czasie swojej pierwszej kadencji na stanowisku dyrektora sportowego Sevilli regularnie, okienko po okienku, sprowadzał zawodników pasujących do koncepcji kolejnych zatrudnianych przez siebie trenerów. Tak do Andaluzji trafili m.in. Ivan Rakitić, Dani Alves, Grzegorz Krychowiak, Sergio Ramos czy Jesus Navas. To on, Monchi, odpowiedzialny był za stworzenie sewilskiej maszyny Unaia Emery’ego, która w latach 2014-2016, trzykrotnie zdobywała Ligę Europy. I wtedy wszyscy go chwalili. Rozpisywali się o jego złotych środkach, podziałach, metodach. O najkreatywniejszych metod, dzięki którym sprowadza do swojego zespołu najbardziej pasujące elementy do układanki. Jego pseudonim, bo tak naprawdę nazywa się Ramón Rodríguez Verdejo, kojarzył się ze stemplem najwyższej jakości.  

Trzy lata temu znajdował się na absolutnym szczycie. Dostawał propozycje pracy w klubach w całej Europie. Chcieli go u siebie najwięksi potentaci. Od Barcelony i Arsenalu poczynając. Odmawiał, ale wiedział, że potrzebuje odmiany. W kwietniu 2017 roku tę potrzebę zmiany otoczenia wykorzystała Roma, która ogłosiła jeden z największych transferów gabinetowych dekady. Od tego czasu w ich pionie sportowym miał pracować cudotwórca. 

Po półtora roku już go w Wiecznym Mieście nie było. 

Nikt nie powiedziałby, że totalnie zawiódł, że był fatalny, że przegrał, że jest przereklamowany. Monchiego nie da się zamknąć w płaskich kategoriach. Mimo to analiza jego ruchów na rynku transferowym wypada blado. A jeśli dodamy do tego fakt, że nie udało mu się zbudować zespołu, który nawet w najmniejszym stopniu zagroziłby Juventusowi w hegemonii w Serie A, to okres pracy Hiszpana w AS Roma można uznać za porażkę. 

Za jego kadencji w klubie pojawili się: NZonziPastoreKluivertDefrelKarsdorp, Under, Peres, Pellegrini, Santon, SchickZanioloMarcanoFazio, Olsen.  

Genialnie błyskotliwy dyrektor sportowy może pochwalić się tak naprawdę tylko transferem Nicolo Zaniolo. Poza tym jego działania wypadają do bólu przeciętnie, ale Monchi nie musiał martwić się o swoją pozycję w środowisku. Co więcej, chyba sam już wtedy wiedział, z całym swoim przewidującym umysłem, jaki powinien być jego kolejny krok. 

Architekci łączą siły

19 marzec 2019. Sevilla ogłasza bardzo ważny transfer. Monchi wraca na stanowisko dyrektora sportowego. 

Kibice w euforii. 

Dwa ostatnie sezony w wykonaniu ich zespołu należałoby wpisać w kategorie przeciętności. 2017/18 – siódme miejsce w lidze. 2018/19 – szóste miejsce lidze.  

A 50-letni specjalista od budowania przywrócił nadzieję na to, że znowu może być dobrze i kolorowo. Do tego od razu zaczął działać. Zapowiedział rewolucję. Chciał budować zespół od nowa. Zaczął od zatrudnienia drugiego architekta. Padło na Julena Lopetegui, który tym samym otrzymał poważną szansę w klubie z aspiracjami. 

Panowie od początku założyli, że nie zamierzają pracować na tym samym materiale ludzkim, jaki zastali w klubie i rozpoczęła się rewolucja pełną gębą. Zaczęli od pozbycia się Quincy’ego Promesa i Luisa Muriela, którzy ewidentnie nie pasowali do nowej koncepcji, nie byli już najmłodsi, a ich gra przynosiła coraz mniej wymiernych efektów. Bardziej bolesne były za to odejścia Sarabii i Ben Yeddera, których współpraca tworzyła główny ofensywny mechanizm ekipy z Andaluzji w poprzednim sezonie. Jako duet aż pięćdziesiąt trzy razy dziurawili siatkę rywali, więc wszyscy mają świadomość, że kluczem do sukcesu nowego projektu będzie właśnie zastąpienie tej dwójki. 

Rewolucja kadrowa

Architekci określili trzy główne cele działania na rynku transferowym:  

  1. Zatrudnienie młodych i nowoczesnych stoperów
  2. Zatrudnienie agresywnych i kreatywnych środkowych pomocników
  3. Zatrudnienie skutecznych snajperów

W konsekwencji do Sevilli sprowadzono jedenastu zawodników za łączną kwotę 124 milionów. Do pierwszej grupy należy zaliczyć Julesa Kounde i Diego Carlosa. Francuz w minionym sezonie rozegrał trzydzieści siedem spotkań w Ligue 1 i choć zdarzały mu się katastrofalne błędy, to należy zrzucić to na karb wieku. Utalentowany stoper ma bowiem raptem dwadzieścia lat, a już w tej chwili śmiało można powiedzieć, że za kilka lat ma szansę zostać czołowym wyrobnikiem na swojej pozycji. Ale mimo że kosztował Monchiego rekordowe 25 milionów, to wcale nie on ma zostać liderem formacji defensywnej na długie lata. Tą rolę pełnić ma Diego Carlos. Niesamowicie utalentowany, nowoczesny środkowy obrońca, którego wielkim atutem jest umiejętność łączenia ofensywnych talentów z pełnym skoncentrowaniem na defensywie.  

Ich wkomponowanie w zespół będzie niezwykle istotne dla skuteczności sytemu Lopeteguiego, który od piłkarzy na tej pozycji wymaga zarówno zdyscyplinowania taktycznego, jak i spore pokładów kreatywności. Stoperzy są u niego pierwszymi rozgrywającymi, przy wznowieniach od bramki muszą głęboko wchodzić w swoje pole karne, pokazywać się golkiperowi do gry, prowokować zespół przeciwny do zbyt wysokiego pressingu i tym samym zostawiać miejsce dla środkowych pomocników. 

A w centralnej części boiska Lopetegui chciał dostać zawodników łączących talenty destrukcyjne z kreacyjnymi. Kogoś, zachowując wszelkie proporcje, między Casemiro a Isco. Otrzymał Fernando z Galatasaray, Joana Jordana z Eibaru, Olivera Torresa z Porto i Nemanję Gudelja z GZ Evergrande. Pierwszy to doświadczony rzemieślnik środka pola, który świetnie radził sobie w Portugalii, gorzej, ale nie tragicznie w Anglii i nieźle w Turcji. Brazylijczyk nie jest wirtuozem, nie czaruje, nie błyszczy, ale też nie można mu odmówić zdolności w konstruowaniu akcji. Nie traci piłek, nie jest chaotyczny, potrafi podać nieszablonowo. I broni, zresztą podobnie jak Jordan, który imponuje wszechstronnością i stanowi bardzo przyzwoity pomost między linią defensywy i ofensywy. To dwójka przewidywana do regularnej gry na pozycjach 6 i 8, ale tylko trochę gorsi od nich są będący ulubieńcem dzisiejszego trenera Sevilli za czasów ich współpracy w Porto, Torres i zdolny technicznie Gudelj.  

Każde z nich przyćmiewać będzie Ever Banega, weteran hiszpańskich boisk i mózg zespołu z Sevilli, na którego barkach leżeć będzie powodzenie boiskowej rewolucji, a także skutecznie obsługiwanie nowych skrzydłowych i napastników. Do tej pierwszej kategorii zalicza się niegdyś zapowiadający się na dryblera pierwszej klasy, Lucas Ocampos, którego zdolność do regularnego punktowania w klasyfikacjach kanadyjskich ma przynosić Sevilli regularne korzyści. Takie same liczbowe nadzieje Monchi wiąże z zatrudnieniem Munasa Dabbura (ubiegłoroczne trzydzieści siedem trafień w barwach Red Bull Salzburg) i Luuka de Jonga (ubiegłoroczne trzydzieści dwa trafienia w barwach PSV Eindhoven). Obaj już nie są młodzi, wchodzą w swój primie i szansa w lidze hiszpańskiej stanowi dla nich bardzo istotny punkt w karierach. 

Monchi

Plany dwóch podrażnionych architektów

W Sevilli rodzi się coś nowego. Monchi początkowo oczekiwał, że jego nowy zespół będzie grał w wyjściowym systemie 1-4-3-3, ale im bliżej było do początku sezonu, tym częściej Julen Lopetegui testował ustawienia z czterema obrońcami, pięcioma pomocnikami i jednym napastnikiem. Bo chciał dominować. Przytłaczać rywala już w środku pola. Przetrzymywać piłkę. Przyspieszać grę. Atakować totalnie. Szkoła Cryuffa, na którym Hiszpan się wzoruje. Implementacja tego stylu wychodziła w Porto, wychodziła w reprezentacji La Roja, nie wyszła w Realu, ale to szkoleniowego architekta andaluzyjskiego projektu nie zaraża. Sevilla będzie grała według jego myśli. Właśnie po to, żeby tak było, otrzymał od drugiego architekta wszystkich zawodników, których chciał.  

– Ten projekt zapowiada się fascynująco. Dostałem wsparcie, jasną wizję klubu i zamierzam zrealizować wszystkie swoje nowe pomysły – zadeklarował nieco enigmatycznie nowy szkoleniowiec. 

I tak być może. Sevilla ma wrócić do pierwszej czwórki najlepszych zespołów w lidze, a wobec przetasowań w Atletico i Realu, może nawet liczyć na niespodziankę i coś więcej. Ale to sfera marzeń, bo w tej chwili mamy do czynienia tylko z rewolucją dwóch podrażnionych porażkami przeszłości architektów.

fot. newspix.pl

Opublikowane 13.08.2019 18:37 przez

Jan Mazurek

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
22.09.2020

Michniewicz na tle poprzedników, czyli czy CV prawdę ci powie?

Kultowy niedźwiedź z wieloletnim doświadczeniem w rosyjskich klubach. Albańczyk, który w Belgii przewrócił się na piłkach. Mentor, który wychował tłumy młodych. Romantyczny twórca nowych definicji piłkarskich, który nie nadawał się na trenera. Jego efemeryczny następca. Awanturujący się wagabunda o wdzięcznym pseudonimie Ryszard Lwie Serce. Pan od zapieprzania. Oto poprzednicy Czesława Michniewicza na ławce trenerskiej Legii […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Kenny Saief, czyli nadzieja Lechii na choćby przyzwoity sezon

Lechia Gdańsk w ostatnich latach – delikatnie mówiąc – nie słynęła z obsady pozycji numer dziesięć. Cholera, być może trzeba się cofnąć aż do czasów Razacka Traore, by znaleźć naprawdę konkretnego piłkarza, a i on wędrował przecież na boisku w różne rejony, od skrzydła po napad. W każdym razie w kolejnych latach nikt lepszy się […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Legia z prezentem, a później pokrzywdzona. Wilusz zasłużył na wykluczenie

Czy Legia została skrzywdzona? A może tym razem zyskała na błędach sędziów? Czy Maciej Wilusz powinien pić meliskę przed meczami? No i co z tymi przeklętymi zagraniami ręką w polu karnym? Kolejny weekend znów przyniósł nam kilka weryfikacji w Niewydrukowanej Tabeli. Choć tak po prawdzie, to nie była łatwa kolejka do sędziowania. Zaczynamy od meczu […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Przeklęte Wyspy Owcze i technologiczny skok. Sukcesy i porażki Michniewicza w kadrze U-21

Czesław Michniewicz jest już jedną nogą poza reprezentacją Polski do lat 21. Odejdzie z niej raczej prędzej niż później. Ale co po sobie zostawi? Jaki bilans po trzech latach sprawowania stanowiska przez Michniewicza, mają biało-czerwoni? Co mu się udało, a co zawalił lub najzwyczajniej w świecie mógł zrobić trochę lepiej? Nie ma wątpliwości, że bilans […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Jeden klub, jeden trener. Klich i Kapustka od Tarnovii do kadry | KOPALNIE TALENTÓW

Ich pierwszy trener mówi o przypadku, twierdząc, że Mateusz Klich i Bartosz Kapustka poradziliby sobie gdziekolwiek by nie zaczynali, a on akurat miał szczęście, że na nich trafił. Większe zasługi niż sobie przypisuje rodzicom swoich najbardziej znanych byłych podopiecznych. Chyba jednak prowadzący ich za młodu Krzysztof Świerzb jakąś cegiełkę do tego dołożył, skoro nawet teraz […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Chodyna na radarze, Makowski cofa się w rozwoju

Za nami cztery kolejki nowego sezonu Ekstraklasy. Gdy patrzymy na ten okres przez pryzmat młodzieżowców, trochę brakuje nam odkryć. Jasne, poprzedni rok pokazał, że warto w tej kwestii trochę poczekać, bo choćby Michał Karbownik, Bartosz Białek czy Jakub Moder wypłynęli na szerokie wody dopiero z czasem, ale byli też tacy, którzy zaskoczyli od pierwszej kolejki […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Spokojnie, zaraz się rozkręci. Boruc jak film o facecie w łódce?

Powrót Artura Boruca do Legii Warszawa to bez dwóch zdań największe wydarzenie trwającego jeszcze okienka. Celowo nie użyliśmy w tym kontekście słowa „transfer”, bo ten ruch wykracza poza same kwestie sportowe, ale jedno trzeba wyraźnie zaznaczyć – to właśnie one wciąż powinny być na pierwszym planie. A na starcie tego sezonu nie ma co kryć […]
22.09.2020
Włochy
22.09.2020

Sfałszowany egzamin z włoskiego, czyli w co pogrywa Luis Suarez?

„Spoczywa na tobie wielka odpowiedzialność. Jeśli go oblejesz i gość nie dostanie obywatelstwa, to dopiero się zacznie. Rozpoczną atak terrorystyczny” – mówi na nagraniu rozmówca Stefanii Spiny. Czy to fragment filmu akcji? Nie. To konspiracyjna konwersacja uniwersytecka w sprawie językowego egzaminu Luisa Suareza, koniecznego do uzyskania włoskiego paszportu. Egzaminu, który Urugwajczyk podobno zdał z łatwością. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Czereszewski: Holendrzy w Stomilu? Dzięki mnie klub zarobi na nich niemałe pieniądze

Temat Stomilu, dziwnych transferów do klubu i zmian, które w ciągu ostatnich dni zaszły w Olsztynie, nie schodzi z ust kibiców. Wczoraj przyjrzeliśmy się jednej stronie sprawy, o której rozmawialiśmy także w I-ligowej części „Weszłopolskich”. Dziś oddajemy głos drugiej ze stron, a konkretniej Sylwestrowi Czereszewskiemu, który nie stroni od mocnych słów. Doniesienia portalu stomil.olsztyn.pl nazywa […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Gdy rozum śpi, a Lewandowski zagrywa krzyżakiem, budzą się demony

Środkowy pomocnik przejmuje piłkę na środku boiska, zagrywa ją na prawo do skrzydłowego, ale nie zatrzymuje się, tylko biegnie na pełnej w pole karne. I słusznie, bo zaraz dostaje podanie zwrotne od kolegi, wystarczy dołożyć nogę i po wszystkim. Tak też się dzieje – pewny strzał i bramkarz nie ma szans. Ale co to? Kibice […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Ring cię zweryfikuje. Nie masz za kim się schować”

– Moja walka? Jakbyś Rocky’ego oglądał. Cały mój plan szybko poszedł w pieruny. Myślałem, żeby dużo tańczyć, atakować seriami i odskakiwać, tak miałem zaplanowane treningi. Ale walczyliśmy na najmniejszym możliwym wymiarze ringu, więc nie było za bardzo gdzie uciekać. Trener powiedział mi więc „Kamil, musisz się bić”. A że lubię się bić, to się biliśmy. […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

Pół roku transmisji sportowych za darmo – promocja specjalna PKO Banku Polskiego

Nasi partnerzy z PKO Banku Polskiego mają do zaproponowania kapitalną promocję dla wszystkich ekstraklasowych świrów. I nie tylko! Do zgarnięcia półroczny darmowy dostęp do transmisji sportowych lub filmów na platformie CANAL+ telewizja przez internet. Na czym polega cała akcja? Już tłumaczymy. Najpierw trzeba założyć PKO Konto za Zero z Oficjalną Kartą Ekstraklasy. Jedną z tych, […]
22.09.2020
KTS
22.09.2020

Podryw na zerwane więzadło i kolejny rekord! KS Bednarska 1:15 KTS Weszło

Idziemy jak burza. W rywalizacji z ostatnią w tabeli Bednarską wydatnie poprawiliśmy bilans strzelecki. Drużyna nie zawiodła i zaaplikowała rywalom aż 15 bramek. Łapcie obszerne kulisy ostatniego spotkania KTS-u Weszło.  fot. FotoPyk
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

PRASA. Strejlau: Legia robi błąd. To Jacek Zieliński powinien zostać jej trenerem

Temat dnia w prasie jest oczywisty – Czesław Michniewicz w Legii Warszawa. W „Przeglądzie Sportowym” o nowym szkoleniowcu wypowiadają się eksperci. Mocną tezę wysunął Andrzej Strejlau. – Zastanawia mnie, kto zdecydował o zwolnieniu trenera Vukovicia. Strategię klubu wyznacza prezes, wiceprezes albo dyrektor sportowy. Któryś z nich popełnił błąd, decyzja o zwolnieniu była tego dowodem. Uważam, […]
22.09.2020
Weszło
22.09.2020

„Bielsa uczy: największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich”

– Bielsa wychodzi z założenia, że największe błędy popełnia się w chwilach triumfu albo tuż po nich. Wtedy najłatwiej jest coś zepsuć. Trudniej wtedy spostrzec, że zespół potrzebuje zmian, żeby się rozwijać. Bo przecież jest wciąż wynik. A pewna formuła może się właśnie kończyć i trzeba nie lada geniuszu, by dostrzec ten moment nim będzie […]
22.09.2020
Anglia
21.09.2020

Wilki się nie położyły, ale na Citizens to i tak za mało

Nadspodziewanie dobrze zaprezentował się zespół Wolverhamptonu na tle Manchesteru City. A może raczej wypadałoby napisać – zaskakująco niewielki był opór Citizens przed powstrzymywaniem ataków Wolves. Oczywiście, Manchester City przeważał przez większą część spotkania. Oczywiście, utrzymał również korzystny wynik do 90. minuty. Ale chyba nikt nie przypuszczał po bramce Fodena na 2:0, że gospodarze zdołają jeszcze […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

Jagiellonia ściągnęła Piasta na dno

Piast miał się podbudować meczem z Jagiellonią przed starciem z FC Kopenhaga, tymczasem tylko się dobił. Za nami już cztery ligowe kolejki, a gliwicki zespół ciągle czeka na premierowego gola. Na dodatek nie pomógł dziś Frantisek Plach i w efekcie „Jaga” przełamała passę czterech kolejnych porażek z podopiecznymi Waldemara Fornalika. To nie tak, że Piast […]
21.09.2020
Weszło
21.09.2020

WESZŁOPOLSCY: MICHNIEWICZ W LEGII WARSZAWA, WIELKI MECZ GÓRNIKA

Powiedzieć, że to gorący dzień w Ekstraklasie, to nic nie powiedzieć. I trzeba przyznać, że termin naszego programu zgrał się idealnie: ledwo Legia ogłosiła Czesława Michniewicza, a wjeżdżają Weszłopolscy w składzie Mateusz Rokuszewski, Jakub Białek, Paweł Paczul, Adam Sławiński, Szymon Janczyk, Samuel Szczygielski. Jaka będzie ta Legia? Co dalej z Vukoviciem? Kto w szatni Legii […]
21.09.2020