Plan B? W Piaście nie mieli nawet planu A
Weszło

Plan B? W Piaście nie mieli nawet planu A

– Mam wrażenie, że w Gliwicach nie było nawet planu A. Do rywalizacji o puchary przystąpił zespół słabszy niż ten, który wygrał ligę. Dlaczego mamy zakładać, że wyniki będą lepsze? – pyta retorycznie w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Jacek Bednarz.

RZECZPOSPOLITA

Liverpool i Manchester City jak ZSRR i USA w czasie zimnej wojny.

W piłkarskim układzie City to ZSRR, bo zdobywają wszystko jak leci i wciąż wyprzedzają Liverpool o krok – o punkt (jak w zeszłym sezonie), o gola, którego nie uznał elektroniczny sędzia (goal line technology), czy o jeden lepiej wykonany rzut karny. To jednak Liverpool z Juergenem Kloppem w roli Neila Armstronga wylądował na Księżycu, czyli wygrał Ligę Mistrzów.

W tym sezonie wydaje się, że Klopp z Guardiolą chętnie zamieniliby się trofeami. Liverpool nie był mistrzem Anglii w epoce Premier League – ostatni tytuł zdobył w 1990 roku. Dość powiedzieć, że w 29-osobowej kadrze The Reds na ten sezon tylko pięciu zawodników było na świecie, gdy Liverpool po raz ostatni był mistrzem kraju, a Klopp bezskutecznie próbował się przebić do składu Rot-Weiss Frankfurt na piątym poziomie niemieckiej piłki.

A skoro o kosmicznych metaforach – Neymar w drodze na księżyc.

Niedawno Brazylijczyk zapowiedział, że już nigdy nie założy koszulki PSG. Klub wziął sobie jego słowa do serca. Neymar nie zagrał w meczu o Superpuchar Francji (2:1 z Rennes), nie znalazł się też w kadrze na pierwsze ligowe spotkanie z Nimes (zaczęło się po zamknięciu tego wydania gazety). Marzy mu się powrót do Barcelony. Z nieskrywanym sentymentem wspomina wygraną 6:1 z PSG w Lidze Mistrzów.

– Nigdy wcześniej nie widziałem kibiców na Camp Nou w takim stanie. Nie sądzę, bym jeszcze kiedyś mógł przeżyć coś podobnego. Czułem się, jakbym znalazł się na Księżycu – przyznał w wywiadzie dla platformy DAZN.

Dyrektor sportowy PSG Brazylijczyk Leonardo twierdzi, że rozmowy w sprawie transferu są za- awansowane, ale porozumienia wciąż nie osiągnięto.

Zrzut ekranu 2019-08-12 o 07.37.48

GAZETA WYBORCZA

Rafał Stec w felietonie o swoim meczowym detoksie. Nie oglądał, ale czytał o piłce podczas urlopu, oto jego wnioski.

Smakowało mi podczas detoksu wszystko, czułem się jak tamten mistrz zen, który zamówił hot doga, prosząc o jednego ze wszystkim. Ma swój urok, że polskie drużyny nie wygrały tego lata ani razu na wyjeździe, choć losowanie rozpieszczało ich wyprawami do Gibraltaru, Łotwy czy Finlandii. Że gdyby zawęzić rywalizację do krajów dawnego bloku socjalistycznego („Puchar RWPG”, jak to romantycznie brzmi!), kandydowalibyśmy prawdopodobnie do mocnego przedostatniego miejsca (lepiej wypadają ostatnio nawet rozmaici Armeńczycy czy Gruzini). Że zmordowani wygrywaniem z Polakami przeciwnicy w następnej rundzie zgodnie zbierają ło- mot od kolejnych rywali – znaczy za batalie z nadwiślańskimi potentatami słono się płaci. Wszystkie odbierane sygnały sugerowały, że się w swojej najgorszości nadal doskonalimy, niezmordowanie polerując ją na połysk.

Zrzut ekranu 2019-08-12 o 07.42.09

SUPER EXPRESS

Kuba Błaszczykowski wrócił w ten weekend do gry po kontuzji. Niestety, daleko było temu powrotowi do wymarzonego. Wisła przegrała 0:1 w Szczecinie.

Losów meczu nie był w stanie odwrócić Jakub Błaszczykowski (34 l.), który w 71. min pojawił się na boisku po czteroipółmiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją stopy.

Pogoń walczyła w tym meczu do upadłego. Tuż przed przerwą Iker Guarrotxena zderzył się głową z Rafałem Janickim i padł na ziemię. Kiedy trener Runjaic szykował zmianę, Bask poderwał się z murawy, podbiegł do linii bocznej i… zakazał zmiany. Runjaic uległ sugestiom Hiszpana, który jednak zbyt długo nie pograł. Po jednej z kolejnych akcji obsunął się na ziemię, a chwilę później był w karetce i pojechał do szpitala. Spędził tam noc i przeszedł zabieg nastawienia łuku kości jarzmowej.

Zrzut ekranu 2019-08-12 o 07.52.21

PRZEGLĄD SPORTOWY

Zrzut ekranu 2019-08-12 o 07.54.25

Antoni Bugajski porównuje Łukasza Brozia do… Liliana Thurama.

Przesadzone porównania niekiedy trywializują fakty, które chcemy docenić, ale tu analogia jest zbyt nachalna, by ją przemilczeć. Prawy obrońca strzelający dwa gole przy Bułgarskiej był jak występujący na tej samej pozycji Liliam Thuram w półfinale mistrzostw świata z Chorwacją 21 lat temu na Stade de France. Facet dla Trojkolorowych zagrał 142 mecze, a strzelił tylko dwa gole. Właśnie wtedy Francja wygrała 2:1 i awansowała do finału. Ale żeby nie było tak światowo, spuśćmy trochę powietrza i sięgnijmy do przykładu polskiego, pozostając jednak w tym samym 1998 roku. W meczu towarzyskim Polska – Rosja (3:1) na Stadionie Śląskim w roli łowcy goli wystąpił również nacierający z prawej obrony Tomasz Hajto. Dwa gole w jednym meczu. Hit. Coś takiego zdarzyło mu się tylko raz w życiu.

Teraz takim samym szczęściarzem jest Broź, choć i od niego nie wy- maga się strzelania goli.

Ivan Obradović w rezerwach wchodzi w rytm meczowy. Debiut w pierwszym składzie coraz bliżej.

Na mecz z Bronią zostali wysłani także: Radosław Cierzniak, Michał Karbownik, Inaki Astiz, Dominik Nagy, Tomasz Jodłowiec, Cafu, Maciej Rosołek i Jarosław Niezgoda. Bardzo mocno wzmocniona drużyna Piotra Kobiereckiego pokonała ekipę z Radomia 2:0, a jedną z bramek zdobył napastnik, który wciąż czeka na więcej szans od Vukovicia, czyli Niezgoda. – Obradović to zawodnik bardzo dobry technicznie, ma dużą kontrolę nad piłką. Druga drużyna stwarza mu możliwość wejścia w rytm meczowy – mówi Kobierecki, w którego zespole serbski obrońca rozegrał dwa całe spotkania. Czy to wystarczy, by zadebiutował w pierwszej drużynie? – Piłkarsko na pewno jest na to gotowy, a fizycznie każdy dzień działa na jego korzyść.

Zrzut ekranu 2019-08-12 o 07.54.53

Jacek Bednarz piłkę zna od wielu stron – był piłkarzem (m.in. Ruch, Legia, Pogoń), rzecznikiem prasowym (Legia), dyrektorem sportowym (Legia, Wisła Kraków, Piast), prezesem (Wisła Kraków), a także członkiem zarządu Ekstraklasa SA. Obecnie wypadł z głównego nurtu, działa jako pośrednik transakcyjny. Opowiada o futbolu ze swojej perspektywy, między innymi o pracy dla prezesa, który nieustannie opowiadał komunałami o wymarzonej Lidze Mistrzów i awansie do tychże rozgrywek. Nazywa go człowiekiem bez żadnej wizji. Łatwo się domyślić, o kogo chodzi.

Załóżmy, że jestem milionerem. Mam 200 milionów złotych i zastanawiam się, czy zainwestować w polski klub. Namawiałby mnie pan?
– Zapytałbym, czy pan traktuje te 200 milionów jako inwestycję. Co one mają panu dać jako właścicielowi (…). Pracowałem w klubie, w którym właściciel nie miał żadnej wizji. Rozmowa o niej była bardzo trudna.

Myślał z dnia na dzień?
– Miał jedno marzenie.

Związane z Ligą Mistrzów?
– Tak.

Chyba wiem, o kogo chodzi.
– Głównie słyszało się komunały. Zanim pan podjąłby decyzję, zapytałbym, w jakim czasie chce pan awansować do fazy grupowej i który klub miałby być beneficjentem. W zależności od tego, co by pan odpowiedział, szukali- byśmy rozwiązania. Ligi Mistrzów nie można sobie kupić, nie zagwarantuje tego z automatu 200 milionów złotych. Natomiast przy dobrze zainwestowanych pieniądzach można stworzyć coś, co te marzenia urealni.

Bednarz ocenia też przygotowanie Piasta do gry w pucharach od strony zarządzania klubem.

– W Gliwicach zaraz po zakończeniu sezonu trzeba było założyć, że na część piłkarzy będą napierały informacje o zainteresowaniu z wielu kierunków. Bo zaskoczyli wszystkich.

Co w takiej sytuacji robić?
– Puchary wydawały się realne wcześniej niż w maju i już wtedy warto zabezpieczyć się na wypadek odejścia najlepszych piłkarzy. Sprowadzić takich, dzięki którym drużyna nie będzie słabsza. A najlepiej, gdyby była silniejsza. Bo nadchodzące wyzwania są dużo trudniejsze niż wcześniejsze.

Mieć plan B.
– Mam wrażenie, że w Gliwicach nie było nawet planu A. To, co później się stało, jest robieniem czegoś po zaobserwowaniu objawów. Wtedy było już za późno. Ostatecznie do rywalizacji o puchary przystąpił zespół słabszy niż ten, który wygrał ligę. Dlaczego mamy zakładać, że wyniki będą lepsze? Patrzymy na Piasta, jak na mistrza Polski, oczekujemy czegoś więcej niż w poprzednim sezonie i jesteśmy rozczarowani. Słusznie.

Zrzut ekranu 2019-08-12 o 07.55.00

Doskonały start Manchesteru United w rozgrywkach Premier League. Czerwone Diabły rozjechały Chelsea, a wzmocnienia okazały się faktycznie transferami podnoszącymi jakość drużyny.

Solskjaer działa jednak przemyślanie, dlatego okres transferowy w jego przypadku przebiegał bardzo spokojnie. Były legendarny napastnik MU, jak przyznał, od lutego wiedział, że Harry Maguire będzie jego celem numer jeden i dopiął swego, czyniąc zawodnika najdroższym obrońcą świata. Do defensywy dokupił jeszcze Aarona Wan-Bissakę. Do ofensywy nie sprowadził jednak nikogo, mimo że stracił Romelu Lukaku. Ale Solskjaer nie miał zamiaru płakać po Belgu, czuł, że ma wystarczająco dobrych zawodników, by zastąpić tego gracza. Przede wszystkim jest nim Rashford, ale również Anthony Martial (obaj cieszyli się w niedzielę po golach). Czerwone Diabły dokonały w przerwie letniej trzech transferów i wszystkie trzy – patrząc tylko na ten pierwszy mecz – są jak na razie sukcesem. Maguire był niezwykle pewny w defensywie, a poza tym od jego przechwytu zaczęła się akcja, po której trafił Martial. Wan-Bissaka był najczęściej nie do przejścia dla piłkarzy Chelsea. Nawet rezerwowy James, sprowadzony ze Swansea, zdobył bramkę w oficjalnym debiucie.

Zrzut ekranu 2019-08-12 o 07.55.06

W „Piłką pod W(o)łos” Piotr Wołosik między innymi rozjeżdża Ivana Djurdjevicia, którego Chrobremu Głogów kompletnie nie idzie w I lidze.

Z pierwszoligowego szczytu zjeżdżamy na dno. Tam kotwicę zarzucił trener Ivan Djurdjević i jego Chrobry Głogów. OK, Lech Poznań z którego piorunem go wylano, mógł i okazał się zbyt dużym rozmiarem kapelusza. Ale że szkoleniowy talent Ivana, zupełnie niegroźnego dla rywali, objawi się jednym golem Chrobrego, ośmioma straconymi i zerem punktów… Jeśli szybko nie nastąpi poprawa, to kolejnym etapem weryfikacji szkoleniowych umiejętności Serba będzie telefon z propozycją od Zjednoczonych Trzemeszno lub Wełny Skoki, klubików z bliskiej jego sercu i miejscu zamieszkania Wielkopolski.

Zrzut ekranu 2019-08-12 o 07.55.24

fot. FotoPyK

KOMENTARZE (0)