Chelsea zmiażdżona. Koszmarny debiut Lamparda
Anglia

Chelsea zmiażdżona. Koszmarny debiut Lamparda

Nic nie zapowiadało takiego scenariusza, a jednak – Frank Lampard zadebiutował w sposób, jakiego pewnie nie przewidywał nawet w największych koszmarach. Chelsea została rozgromiona przez Manchester United na starcie sezonu Premier League i gołym okiem widać, że nowy manager The Blues ma w tej chwili znacznie więcej zmartwień niż powodów do radości.

Piętnaście lat temu, również w starciu z Manchesterem United, debiutował w roli szkoleniowca Chelsea nie kto inny, tylko Jose Mourinho. Poświęciliśmy dzisiaj duży tekst tamtemu spotkaniu. Mourinho opowiadał po latach, że pokonanie tak groźnego rywala już w pierwszej kolejce było dla jego zespołu niezwykle ważne z punktu widzenia mentalnego, psychologicznego. Potrzebował zwycięstwa, żeby uwiarygodnić się przed zawodnikami. Żeby jego nowi podopieczni uwierzyli, iż metody Portugalczyka są skuteczne, a jego zapowiedź walki o mistrzostwo kraju to nie są tylko słowa rzucane na wiatr. W 2004 roku Chelsea wygrała z „Czerwonymi Diabłami” 1:0, co – jak się potem okazało – było pierwszym z 38 kroków w stronę mistrzostwa Anglii.

Lampard dziś sromotnie poległ. Cokolwiek opowiadał swoim zawodnikom podczas przedsezonowych przygotowań, albo nawet przedmeczowej odprawy – na razie nie zyskało na wiarygodności. 0:4 dla takiego klubu jak Chelsea, nawet będącego w przebudowie, czy – mówiąc ostrzej – w  rozsypce to zawsze jest wynik zwyczajnie zawstydzający.

The Blues nieźle weszli w mecz. Lampard oddelegował na boisko paru ciekawych, utalentowanych chłopaków, których obdarzył wielkim zaufaniem – Tammy Abraham na szpicy, balansujący gdzieś w ofensywie Mason Mount. Do tego dołożył kilka nazwisk wymagających odbudowania – na czele z Kurtem Zoumą i Andreasem Christensenem. Do tego paru starych wyjadaczy, generalnie – naprawdę ciekawa mieszanka. Przed pierwszy kwadrans zdawało się, że gościom żre – absolutnie dominowali na boisku, notując około 80% posiadania piłki i kreując sobie ze dwie, trzy groźne sytuacje do zdobycia gola. Aż tu nagle – bum, gong. Głupia strata w środkowej strefie, jeszcze głupszy faul Zoumy w szesnastce i jedenastka dla gospodarzy, wykorzystana przez Marcusa Rashforda.

Kibice Chelsea mogli pomyśleć – ot, indywidualne błędy. Zdarza się. Niestety – to by było zbyt optymistyczne wyjaśnienie całej sytuacji. Ostatecznie „Czerwone Diabły” zdobyły cztery bramki po szybkich kontratakach, za każdym razem wykorzystując totalną dezorganizację Chelsea w szeregach obronnych. Szybkie przejście z fazy ataku do defensywy w zespole Chelsea po prostu w tej chwili nie istnieje. Jeżeli następuje strata w środkowej strefie – rywale wjeżdżają w defensywę jak rozgrzany nóż w kostkę masła. Korzystał z tego dynamiczny Rashford, korzystał zagrywający cudowne asysty Pogba, skorzystał nawet debiutujący w Premier League Daniel James, który ustalił wynik spotkania na 4:0. Kiedy The Blues tracili gole, Frank Lampard mógł tylko bezradnie patrzeć w stronę murawy i zastanawiać się gorączkowo: „Do cholery, gdzie jest nasza obrona?”.

Ole Gunnar Solskjaer z premedytacją ustawił swoją drużynę pod grę z kontrataku i zebrał obfite plony tej strategii. Skuteczność gospodarzy była wprost zabójcza. 5 strzałów celnych, 4 w sieci. Chelsea? 18 uderzeń w ogóle, 7 w światło bramki, zero na liczniku.

EBtLttZXUAIRMK_

fot. Caley Graphics

Mimo wszystko trudno się w tej chwili grą United specjalnie zachwycać. W środku pola tego zespołu wciąż panuje spory bajzel. Rywale nie zawsze będą notowali tyle nierozważnych strat co Pedro, nie zawsze będą się ustawiać tak fatalnie jak duet Zouma – Christensen. Przyjdą w lidze mecze, gdy trzeba będzie narzucić cofniętemu przeciwnikowi własny styl gry, a w tej chwili trudno orzec, czy Manchester potrafi narzucić swoje warunki ligowemu średniakowi. Dzisiaj wynik był dla ekipy z Old Trafford lepszy niż gra, choć gospodarze odnieśli oczywiście zasłużone zwycięstwo. Ich pomysł na mecz się sprawdził, pomysł Lamparda spalił na panewce.

Ogólnie – trudno było się oprzeć wrażeniu, że spotkały się dwa zespoły, które są po prostu w przebudowie. Mnóstwo debiutantów, nowych rozwiązań taktycznych, właściwie same niewiadome. Wygrała ta drużyna, gdzie kierownik prac remontowych działa po prostu dłużej i zdążył już wylać fundamenty pod swoją konstrukcję.

Manchester United 4:0 Chelsea FC

M. Rashford 18′ 67′, A. Martial 65′, D. James 81′

fot. Newspix.pl

KOMENTARZE (6)