post Avatar

Opublikowane 09.08.2019 13:01 przez

Michał Kołkowski

94 punkty i 93 zdobyte bramki w poprzednim sezonie Championship pozwoliły drużynie Norwich City na całkiem spektakularny powrót do angielskiej elity. Podczas gdy większość kibiców koncentrowała swoją uwagę na magicznych sztuczkach Marcelo Bielsy w Leeds United, pierwszych trenerskich krokach Franka Lamparda w Derby County czy też na heroicznej walce o awans w wykonaniu Aston Villi, ekipa „Kanarków” ze wschodniej Anglii rozegrała naprawdę popisową partię na zapleczu ekstraklasy. Udało się zapracować na promocję w widowiskowym stylu. Wydaje się, że Norwich to dzisiaj drużyna skonstruowana według określonego planu, gdzie wszystko ma ręce i nogi.

Co oczywiste – ambicje właścicieli i działaczy na samym tylko awansie do Premier League się nie kończą.

Rzecz jasna o wielkich planach najwygodniej i najmilej rozmawia się przed startem ligi. Rzeczywistość najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii bywa jednak często dla beniaminków brutalna – Fulham i Cardiff City w ubiegłym sezonie nie zdołały utrzymać się w elicie i pożegnały się z Premier League równie szybko, jak się z nią wcześniej przywitały. Choć przecież o londyńskiej drużynie mówiono przed startem sezonu w wielu superlatywach. Komplementowano przemyślane transfery, które – jak dziś już wiemy – nie okazały się wcale tak znakomite, jak wyglądało to na pierwszy rzut oka. Również w sezonie 2016/17 z ligi zleciał duet beniaminków. Oczywiście nie jest to ani regułą, ani normą, zdarzają się też przypadki zgoła odmienne – świadczy o tym na przykład kapitalna postawa zespołu Wolverhampton Wanderers w minionych rozgrywkach.

NORWICH WYGRA NA ANFIELD ROAD Z LIVERPOOLEM? KURS 13.50 W ETOTO!

Jednak „Wilki” to dość specyficzny klub, jeżeli chodzi o strukturę właścicielską i finansową, a poza tym – najlepiej będzie przywołać tu po prostu doświadczenia samej drużyny Norwich. Sezon 2003/04 – awans do Premier League. Rok później – 19. miejsce w tabeli, spadek. Sezon 2011/11 – awans do Premier League. Potem dwukrotnie sukces w postaci utrzymania i wreszcie degradacja w sezonie 2013/14. Po roku awans, a następnie… kolejny wylot na zaplecze. „Kanarki” wiedzą zatem doskonale, jak szybko kręci się ta karuzela. Czasem łatwiej nawet rozepchnąć się łokciami w kolejce i zająć w niej miejsce, niż się potem utrzymać na siedzonku, gdy machina nabierze zawrotnego tempa.

Kiedy ostatni raz udało się Norwich zagościć w ekstraklasie na dłużej? Ho, ho i jeszcze trochę temu. Trzeba się cofnąć do lat 1986 – 1995. Przez klub przewinęło się wówczas kilku naprawdę klasowych zawodników, jak choćby Steve Bruce, Chris Sutton, Dave Watson, Chris Woods czy Robert Fleck. To już jednak niemalże piłkarska prehistoria.

Sezon 2015/16

Ostatnim razem gdy drużyna Norwich awansowała do Premier League, były jej do tego potrzebne baraże. 25 maja 2015 roku udało na się na stadionie Wembley pokonać Middlesbrough i tym samym wskoczyć na najwyższe piętro angielskiego futbolu. Trudno jednak na jakiejkolwiek płaszczyźnie porównywać drużynę sprzed czterech lat z tą, która zawojowała promocję w minionym sezonie Championship, osiągając pierwsze miejsce w tabeli, zresztą ze sporym zapasem nad pościgiem.

Zmieniło się w Norwich właściwie wszystko. Prezes, dyrektor sportowy, manager, no i zawodnicy. Klub uległ totalnej przebudowie.

Wspomniany triumf w play-offach zapewnił „Kanarkom” szkoleniowiec Alex Neil – jeden z najmłodszych managerów w angielskim futbolu. Gdy dostał posadę przy Carrow Road, miał ledwie 33 lata, a zatem był tylko o rok starszy od jednego ze swoich podopiecznych, Wesa Hoolahana. Na Wyspach natychmiast zaczęło się zatem podkręcanie atmosfery wokół Szkota i kreowanie go na trenerski super-talent. Doszło nawet do tego, że dziennikarze Daily Record przeprowadzili zdumiewająco obszerny wywiad z mamą szkoleniowca, która z typowo matczynym wdziękiem udzielała zupełnie kuriozalnych wypowiedzi w stylu: – Wiem, że po awansie do Premier League mój syn będzie miał do wydania ogromne pieniądze na transfery, ale mogę zapewnić, że nauczyłam go, jak się trzeba obchodzić z pieniędzmi. Nie zmarnuje ani centa!

Alex-Neil-579608

Alex Neil.

Czar Neila prysł jednak w ekstraklasie. Norwich zajęło 19 miejsce w lidze i spadło z powrotem do Championship. Kolejny sezon na zapleczu zaczął się dla „Kanarków” kiepsko i manager przypłacił ten kryzys formy posadą. – Kiedy awansowaliśmy do Premier League, nasi najważniejsi zawodnicy mieli po 28 lat. Gdy spadliśmy, dochodzili już do trzydziestki. Musiałem dokonać rewolucji kadrowej w zespole. To robi dużą różnicę, gdy cała rzesza zawodników szczyt możliwości ma już za sobą – opowiadał potem Neil. Co brzmi zresztą dość paradoksalnie – doświadczona, zaprawiona w bojach kadra miała być głównym atutem klubu w kolejnej batalii o promocję do najwyżej ligi. A jednak trener od środka widział to inaczej. – Żałuję, że przedłużyliśmy kontrakty z tymi wszystkimi zawodnikami, zamiast pozwolić im odejść i postawić na nowe twarze. Wiedziałem, że czeka nas przebudowa, ale liczyłem jednocześnie, że doświadczeni zawodnicy będą stanowili cenną opcję w rotacji. Myliłem się.

– Ludzie myślą, że gdy awansujesz do Premier League to na twoje konto spływa 130 milionów funtów i możesz je wydać, jak tylko chcesz. To nie jest takie proste. Norwich to nie jest klub, który ma jednego, bogatego właściciela. Tutaj wszystko toczy się powoli – dodał Szkot.

No właśnie – forsa. Kłopotliwy temat.

W 2009 roku pogrążony w kryzysie klub z hrabstwa Norfolk przejął we władanie znany londyński biznesmen i wyjątkowo sprawny manager, przed laty prezes potężnego przedsiębiorstwa Redrow – Alan Bowkett. Prywatnie – wielki kibic „Kanarków”. Bowkett objął klub w momencie, gdy ten zleciał aż na poziom League One, a zatem do trzeciej ligi angielskiej. Drużyna znalazła się na skraju bankructwa. Po czterech latach rządów nowego prezydenta, klub został całkowicie oddłużony i zaliczył w międzyczasie rajd z trzeciej ligi do ekstraklasy. A to wszystko ku uciesze udziałowców, którzy od kilkudziesięciu lat mają większościowy pakiet akcji Norwich. To znane w Wielkiej Brytanii małżeństwo – popularna telewizyjna kucharka Delia Smith (na fali jej porad kulinarnych w Wielkiej Brytanii gwałtownie wzrosła kiedyś sprzedaż jajek, ten społeczny fenomen doczekał się nawet opracowań naukowych) i pisarz oraz wydawca, Michael Wynn-Jones. Szacuje się, że nobliwa para zainwestowała w klub około dwunastu milionów funtów.

Zwykle Michael i Delia brylują w rankingach… najbiedniejszych właścicieli angielskich klubów. Oboje mają już po 78 lat, lecz całkiem prężnie angażują się w sprawy „Kanarków”. Wynn-Jones cały czas pojawia się na meczach i dopinguje swoją drużynę, zasiadając najczęściej pośród regularnych fanów, a nie w loży honorowej, gdzie czuje się nieswojo. Głośnym echem odbiła się też swego czasu sytuacja, gdy Delia Smith w przerwie jednego z kluczowych spotkań – prawdopodobnie będąc w dobrym chmielu – przejęła mikrofon od stadionowego spikera i zażądała od kibiców głośniejszego dopingu, samemu intonując jakąś przyśpiewkę.

Swoją drogą – fani z Carrow Road zwykli wyśpiewywać „On The Ball, City” – to najstarsza piosenka stadionowa, którą do dzisiaj można jeszcze usłyszeć podczas meczów w topowych ligach Anglii.

Sezon 2017/18

Norwich nie jest zatem klubem wyjątkowo zamożnym, lecz od jakiegoś czasu nie mogą tam narzekać na finanse, a wokół klubu unosi się sympatyczny, swojski klimat. Co nie oznacza, że „Kanarki” zaraz zaczną szastać forsą na lewo i prawo. Według portalu Transfermarkt, klub przez ostatnie dwa lata wyłożył na wzmocnienia 10 milionów euro. A tyle dzisiaj w Anglii kosztuje przecież przykładowy Krystian Bielik.

Od kwietnia 2017 roku pionem sportowym klubu w dużej mierze zarządza dyrektor Stuart Webber, który wcześniej z wielkimi sukcesami pracował na podobnym stanowisku w Huddersfield Town, ale zebrał również sporo doświadczenia w innych zespołach, między innymi dowodząc segmentem skautingu w Wolverhampton oraz Queens Park Rangers. Udało mu się wypatrzyć na przykład talent Raheema Sterlinga.  Webber zgodził się natychmiast ze spostrzeżeniami zwolnionego Alexa Neila – z miejsca doszedł do wniosku, że klub potrzebuje poważnego wietrzenia kadry, zwłaszcza z zawodników, którzy zarabiali w Norwich krocie, a przestali już – z racji wieku, wypalenia czy kontuzji – prezentować taką samą wartość sportową, jak jeszcze kilka lat wcześniej. Na starcie sezonu 2017/18 z zespołu odeszło dwudziestu zawodników, a trafiło do niego siedemnastu nowych piłkarzy.

Rewolucja przez wielkie „R”.

Large

Stuart Webber.

– Nie było nas stać na kupienie sobie awansu – tłumaczył swoje działania Webber. – Filozofia klubu może się opierać na wydawaniu milionów na transfery w każdym okienku, można też zatrudnić trenera z doświadczeniem w Lidze Mistrzów. Tak zrobiło Wolves. My nie możemy sobie na to pozwolić. W zespole zgromadziła się cała grupa piłkarzy wypalonych, mających za sobą najlepsze lata kariery. Potrzebowaliśmy świeżej krwi i managera, który odważy się postawić na młodzież i pozwoli nam otworzyć się na nowe kierunki transferowe.

Tym managerem został Daniel Farke. Niemiec. Pierwszy nie-Brytyjczyk na stanowisku szkoleniowca Norwich City. To duża rzecz, mówimy ostatecznie o 117-letnim klubie. Farke to w pewnym sensie wyjątkowa postać. Czy ma za sobą wielką karierę piłkarską? Nie, pograł trochę na regionalnym poziomie, przede wszystkim w SV Lippstadt 08. Potem był też szkoleniowcem tego klubu. Zainteresowanie działaczy ze wschodniej Anglii wzbudził natomiast swoim epizodem w roli trenera rezerw Borussii Dortmund. Można tu z łatwością wyłapać konsekwencję w działaniach Webbera, który wcześniej – gdy budował siłę zespołu Huddersfield – usadził tam na stanowisku managerskim Davida Wagnera. Również Niemca, także z przeszłością w BVB.

– Decydując się na przeprowadzkę do Anglii, miałem świadomość, że Norwich to klub z wielkimi tradycjami – opowiadał Farke. – Zasłynął przede wszystkim zwycięstwem nad Bayernem Monachium w Pucharze UEFA. Pamiętamy o tym w Niemczech. Ale powiem szczerze – nie znałem zawodników, którzy aktualnie tam grali. Stoczyłem jednak wiele dyskusji ze Stuartem Webberem i wieloma innymi osobami. Zdałem sobie sprawę, że chcę się zaangażować w ten projekt. Uświadomiono mi, że trafię między ludzi o otwartych umysłach, którzy chcą, żebym zaprowadził w drużynie duże zmiany. Chcieli nowej struktury. To dla mnie wielki zaszczyt, że mogę być jej częścią i wziąć na siebie tę odpowiedzialność. Jestem pierwszym managerem klubu spoza Wysp Brytyjskich, mówię po niemiecku. Oczekiwania wobec mnie są z tego powodu wyższe i absolutnie to rozumiem. Kibice są oddanie klubowi, chcą dla niego jak najlepiej. Chcą grać w Premier League. To najciekawsze wyzwanie zawodowe mojego życia.

Farke i Webber faktycznie kompletnie odmienili strukturę kadrową oraz styl gry Norwich. Postawili na wielu zawodników z Niemiec, zaczęli wprowadzać w zespole ambitne, ofensywne schematy rozegrania piłki. Zainstalowali w składzie młodzież, piłkarzy na dorobku. Na papierze – wartość rynkowa drużyny spadła. W praktyce – jej poziom znacznie wzrósł.

06.01.2018, Carrow Road, Norwich, ENG, FA Cup, Norwich City FC vs FC Chelsea, 3. Runde, im Bild Ivo Pinto of Norwich // Ivo Pinto of Norwich during the FA Cup 3rd round Match between Norwich City FC vs FC Chelsea at the Carrow Road in Norwich, Great Britain on 2018/01/06. EXPA Pictures © 2018, PhotoCredit: EXPA/ Focus Images/ Paul Chesterton *****ATTENTION - for AUT, GER, FRA, ITA, SUI, POL, CRO, SLO only***** PUCHAR ANGLII SEZON 2017/2018 PILKA NOZNA FOT. EXPA/NEWSPIX.PL POLAND ONLY !!! --- Newspix.pl *** Local Caption *** www.newspix.pl mail us: info@newspix.pl call us: 0048 022 23 22 222 --- Polish Picture Agency by Ringier Axel Springer Poland

Ivo Pinto.

Pierwszy sezon zakończył się ledwie czternastym miejscem w tabeli, ale projekt cieszył się pełnym zaufaniem władz klubu. Zwłaszcza, że udało się wylansować i sprzedać do Premier League za niezłą sumkę (ok. 25 milionów euro) błyskotliwego Jamesa Maddisona, który stanowił żywy dowód na to, iż piłkarze pod okiem niemieckiego wizjonera mogą zrobić olbrzymie postępy. Odpalił też talent Josha Murphy’ego. Można to oczywiście określić indywidualnymi przebłyskami, ale dla działaczy był to jednak pewien sygnał, że ich pomysł na piłkę zaczyna przynosić efekty.

W minionych rozgrywkach „Farke-ball” zadziałało już na całego.

Sezon 2018/19

Zaczęło się niemrawo – sześć meczów, tylko jedno zwycięstwo w lidze. Norwich zakręciło się nawet koło strefy spadkowej, podobnie zresztą jak na starcie wcześniejszych rozgrywek. Jednak sezon w Championship jest na tyle długi, że wybacza krótkie kryzysy, jeżeli następują po nich długie okresy wzlotu. I tak było w przypadku „Kanarków”.

Od 7 do 44 kolejki Norwich przegrało ledwie trzy mecze w lidze i w wielkim stylu sięgnęło po awans z pierwszego miejsca w stawce.

– Norwich było dla mnie największym zaskoczeniem sezonu – opowiadał w rozmowie z Weszło analityk piłkarski, Paweł Smoliński, który przygotowuje raporty meczowe dla klubów z zaplecza Premier League. – Odszedł z zespołu Maddison, który przerastał Championship. Myślałem, że to mocniej wpłynie na sytuację zespołu. Postawiono tam mocno na strategiczne budowanie siły klubu. Daniel Farke to faworyt władz klubu i nawet gorsze chwile nie podważyły jego pozycji na stanowisku managera Norwich. Wszystko to bardzo przypomina sytuację Daniela Wagnera w Huddersfield, choć trudno na razie porównywać styl gry obu zespołów. „Kanarki” grały w poprzednim sezonie naprawdę widowiskowy futbol. Koncentracja na utrzymaniu się przy piłce, najkrótsze podania w lidze, szybka wymiana futbolówki. Ich ataki bramkowe były najbardziej złożone i najdłuższe. Brylowali dzięki bramkom strzelanym z gry, a nie po stałych fragmentach. Do tego szalenie skutecznie skrzydła i Teemu Pukki na szpicy, który w tym systemie okazał się bestią. Skrzydłowi bardzo często ścinają akcje do środka, co daje też pole do popisu bocznym obrońcom. Jest tam na pewno bardzo bardzo ciekawych zawodników, którzy mogą w przyszłości trafić do jeszcze mocniejszych klubów. Fenomenalnie rozwija się boczny obrońca, Max Aarons.

– Trener Farke sprowadził do klubu wielu piłkarzy związanych jakoś z niemieckim futbolem. Widać, że wytworzył się tam pewien system skautingu i koneksji, który pozwala wyławiać z niemieckiego rynku bardzo ciekawych zawodników za stosunkowo niskie kwoty – dodał Smoliński.

REMIS NA ANFIELD ROAD MIĘDZY NORWICH A LIVERPOOLEM? KURS 9.00 W ETOTO!

Sam niemiecki manager nie chce być nazywany piłkarskim idealistą. Stosuje takie, a nie inne metody, bo uważa je za najlepsze, a nie najbardziej szlachetne. – Nie przywiązuję się do swojej taktyki. Ważne, żeby zawsze mieć przed meczem przygotowany plan B, plan C, plan D i plan E. Trzeba zawsze mieć konkretnie postawione wytyczne na dany mecz i realizować je według planu. Dlatego nasza formacja jest płynna. Czasem gramy 4-1-4-1, czasami 3-5-2, ale potrafimy też ustawić się w formacji 4-2-3-1. Zawodnicy muszą się dostosowywać. To wymaga od nich sporo wysiłku. I tu pojawia się moja rola – mam im to jak najbardziej ułatwić. Zawsze chcę, żeby moi piłkarze na boisku byli protagonistami. Mamy trzymać piłkę przy nodze. Inne filozofie futbolu też są dobre – na przykład koncentracja na kontratakach, odbiorze piłki. Tak gra Juergen Klopp, tak gra dziś RB Lipski. To atrakcyjny styl. Ale ja jestem bliżej Guardioli, Tuchela i Bayernu Monachium.

PAY-Daniel-Farke-Head-Coach-of-Norwich-City-FC-Football-Norwich-City-FC-Training-Centre-Colney-Norw

Daniel Farke.

– Niektórzy mówią: „Nie kombinuj. Oddaj piłkę rywalowi, potem skontruj. Nie utrudniaj sobie życia”. Ja mam inne spojrzenie na futbol. Wolę skoncentrować się na kontrolowaniu gry, tworzeniu odpowiedniej struktury posiadania i utrzymywania kontroli nad piłką. Co nie oznacza, że nie chcę rozwijać szybkiej gry po odbiorze – dodał Farke. – Ciągle słyszę, że w Anglii gra się inaczej. Zwłaszcza w Championship. To samo gada się w Niemczech. „Nie filozofuj, tu trzeba walczyć, wygrywać główki i grać na wślizgu”. Tak, trzeba. Ale kiedy wszyscy to robią i wszyscy to potrafią, musisz się czymś wyróżnić. Naszą wartość stanowią właśnie te różnice. Gdy cały czas gonisz przeciwnika, padasz z wycieńczenia. Naszą ideą jest zamęczać rywali.

Na poziomie Championship – idea sprawdziła się w stu procentach, o czym najdobitniej świadczą 93 strzelone gole w sezonie. Największym zaskoczeniem była oczywiście eksplozja skuteczności 29-letniego Teemu Pukkiego, który został królem strzelców rozgrywek. Ale nie on jeden odpowiadał za siłę rażenia Norwich.

Trudno jednak udawać, że kadra „Kanarków” robi wrażenie na poziomie Premier League. Nie robi, nawet wliczając przedsezonowe wzmocnienia. Do klubu trafii między innymi Josip Drmić, Ralf Fahrmann i Ibrahim Amadou – ci dwaj ostatni na zasadzie wypożyczenia. Największym wzmocnieniem klubu jest chyba zatem brak istotnych osłabień. Główni bohaterowie poprzedniego sezonu pozostali w hrabstwie Norfolk.

– Pieniądze za awans do Premier League rzeczywiście są duże – przyznał dyrektor Webber. – Ale ludzie nigdy nie biorą pod uwagę tego, że sam awans powoduje poważny wzrost płac w zespole, bo piłkarze dostają automatyczne podwyżki. Na co zasługują. Trzeba im też zapłacić olbrzymi bonus za wywalczenie pierwszego miejsca. Powtarzam – zasłużenie. Do tego dochodzą różne zależności między awansem a kwotami za transfery. Czasami trzeba nawet dopłacić za zawodnika, którego ściągnęło się do klubu pięć lat wcześniej. Te sumy się nawarstwiają. Poza tym – udało nam się wykupić obiekty treningowe, co czyni nasz klub samowystarczalnym. Gdy powinie się nam noga w Premier League, będziemy mieli coś konkretnego, co nam z tej przygody zostanie i czego już nie stracimy. Nagle okazuje się, że znaczna część pieniędzy za awans znika i nawet się tego nie zauważa. Summa summarum wskutek promocji do Premier League będziemy straszliwie stratni w 2019 roku. Dopiero w 2020 sobie to odbijemy, gdy kwoty zaczną do nas realnie spływać.

– Teraz będziemy mieli jeden z najniższych budżetów w ostatnich latach – dodał Webber. – Oczywiście moglibyśmy uzyskać kredyty, mamy odpowiednie gwarancje. Banki chętnie by nas namawiały, żeby wydać całą tę fortunę w jednym okienku transferowym. Ale wybieramy inną drogę. Można zaryzykować, to też jest metoda. Jeśli wygrasz – zostajesz w Premier League. Ale jeśli spadniesz, pozostaje ci sprzedawać, sprzedawać, sprzedawać i sprzedawać. Z niektórych umów trudno się uwolnić. Na mojej zmianie to się nie stanie. Wiem, ile nas kosztowało doprowadzenie klubu do stanu, w którym jest on dzisiaj. Nie chcę przechodzić tego ponownie.

Sezon 2019/20

Czego się zatem spodziewać po tak oszczędnie budowanym klubie, który opiera się w dużej mierze na piłkarzach anonimowych dla europejskiego kibica, który dziś z zainteresowaniem rzuci okiem na starcie Liverpoolu z Norwich, inaugurujące sezon w Premier League?

Pierwsze miejsce w Championship nie może być tutaj mylące – nie mamy do czynienia z drugim Wolverhampton. Dla Norwich sukcesem będzie utrzymanie w angielskiej ekstraklasie. Norwich w zeszłym sezonie przebiło swój współczynnik xG o przeszło 20 punktów – to oznacza, że zawodnicy „Kanarków” strzelili znacznie więcej bramek, niż w teorii powinni, patrząc na to, jakie sytuacje do zdobycia gola sobie wykreowali. Oczywiście to tylko zabawa cyferkami, ale jednak dość wymowna – w Premier League o tego rodzaju ewenement będzie przecież o stokroć trudniej. Z drugiej strony – działacze Norwich do awansu podeszli – być może dzięki instrukcjom właścicielki klubu – niczym wytrawni smakosze. Nie rzucili się na perspektywę gry w Premier League jak nieokrzesane głodomory. Spokojnie, nożem i widelcem konsumują swój sukces. Może zatem skończy się to szybkim powrotem na zaplecze, ale na pewno bez kłopotów z finansową niestrawnością.

fot. Newspix.pl

***

etoto

INAUGURACJA PREMIER LEAGUE JUŻ DZISIAJ! W ETOTO MOŻECIE ZAGRAĆ MIĘDZY INNYMI:

NA POWYŻEJ 2.5 GOLA W MECZU LIVERPOOL – NORWICH. KURS: 1.42!

NA GOLA SADIO MANE (1.80) LUB TEEMU PUKKIEGO 5.00!

ALBO NA CO NAJMNIEJ DWA TRAFIENIA MO SALAHA (3.60)!

Opublikowane 09.08.2019 13:01 przez

Michał Kołkowski

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Bukmacherka
11.07.2020

„Pewniaczki” La Ligi bez ryzyka! „Lucky Loser” i zwrot do 25 PLN w Totolotku!

La Liga powoli zmierza ku końcowi, ale to nie znaczy, że nie możemy na niej zarobić! Przed nami ostatnie kolejki ligi hiszpańskiej, a na najbliższą – 36 – serię gier legalny bukmacher Totolotek przygotował kolejną odsłonę promocji „Lucky Loser”. Przypomnijmy, że dzięki niej możemy zagrać mecze La Ligi bez ryzyka i zgarnąć bonus za przegraną […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Nowy trener, stare problemy GKS-u Jastrzębie. „Walka o spadek” trwa w najlepsze

Trzy drużyny z 38 punktami na koncie. Trzy z 39 oczkami. Kolejne dwie – 40 punktów. Tak na dziś prezentuje się dół tabeli pierwszej ligi. Jasne, trochę się to jeszcze pozmienia, bo przed nami jeszcze kilka spotkań 31. kolejki rozgrywek. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś w „walkę o spadek” zamieszane jest tyle drużyn, […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

LIVE: Legia mistrzem już dziś?

Dziś Legia Warszawa może zostać mistrzem Polski. Potrzebuje punktu z Cracovią na Łazienkowskiej. Oczywiście Pasy nie chcą być tym, na kim Legia zdobędzie tytuł, w dodatku nie da się zauważyć, że Cracovia wyszła ostatnio w trawiącego ją długo marazmu, czego dowodem pucharowe 3:0 z legionistami. Błyskawicznie pojawia się dla Legii szansa do rewanżu – motywacji […]
11.07.2020
WeszłoTV
11.07.2020

STAN FUTBOLU. Rokuszewski, Białek, Wąsowski, Adamczewski

Zapraszamy na kolejny Stan Futbolu. Tym razem gośćmi Adama Kotleszki będą: Maciej Rokuszewski, Jakub Białek, Maciej Wąsowski i Michał Adamczewski. Pogram możecie śledzić w Weszło TV (poniżej), a także w TVP Sport oraz w Weszło FM. Sporo tematów ekstraklasowych na tapecie, ale i na zagraniczne wątki starczy dziś czasu. 
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Ileż można oszukiwać przeznaczenie?

Kapitalny pomysł na thriller „Oszukać przeznaczenie” przyniósł taki sukces sprzedażowy, że nakręcono aż pięć części, a nie wykluczamy, że to jeszcze nie koniec. Polskim odpowiednikiem tego filmu były od lat losy Korony Kielce – klubu skazywanego co kilkanaście miesięcy na murowany spadek do I ligi, a następnie ratującego się, często w cudowny sposób. Dziś już […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Mistrzostwo Legii to formalność, ale co dalej?

Legia Warszawa na 99,9 procent zostanie mistrzem Polski, mimo że dopadła ją poważna zadyszka. Kto chce wierzyć, że „Wojskowi” są w stanie przegrać wszystkie trzy mecze do końca sezonu, a Lech Poznań lub Piast Gliwice wszystkie wygrać, niech wierzy. My nie wierzymy, to nierealny scenariusz. Rzecz w tym, że to, kto sięgnie po tytuł w […]
11.07.2020
Anglia
11.07.2020

Newcastle United 1995/96, czyli porażka powracająca w koszmarach

10 lutego 1996 roku Newcastle United pokonało na wyjeździe Middlesbrough, umacniając się tym samym na pozycji lidera Premier League. Podopieczni Kevina Keegana wypracowali sobie bezpieczną przewagę nad ścigającym ich Manchesterem United i wciąż niewiele wskazywało na to, by wiosną „Czerwone Diabły” miały strącić „Sroki” z najwyższego stopnia podium. Newcastle grało efektownie, punktowało świetnie. Kadra zespołu […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

„Lechowi jako drużynie brakuje doświadczenia, bo rzadko wygrywa ważne mecze”

Sobotnia prasa to rozmowa z Mariuszem Rumakiem o Lechu Poznań i Jakubie Moderze, sylwetka nowego piłkarza Piasta Gliwice, pogawędka z Markiem Koniarkiem przed GKS Katowice – Widzew Łódź i kilka ciekawych tekstów z lig zagranicznych.  PRZEGLĄD SPORTOWY Pucharowa porażka z Cracovią odebrała Legii Warszawa spokój. Teraz gra idzie nie tylko o przypieczętowanie mistrzostwa. Sobotnia konfrontacja […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Arce i ŁKS-owi został już tylko mecz o honor

Co prawda pandemia sprawiła, że międzynarodowej imprezy w to lato nie zobaczymy, ale spotkanie Arki z ŁKS-em pozwoli nam poczuć się, jak za starych – niekoniecznie dobrych – lat. Wtedy, gdy na mundiale czy Euro jeździliśmy w wiadomym celu. Mecz otwarcia, mecz o wszystko, mecz o honor. Gdynianie i łodzianie dwa pierwsze mają już za […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Krok nadal niespieszny, ale mistrzostwo coraz bliżej!

Niezależnie od tego, jak zakończy się trwający sezon La Liga – dzisiejszy mecz z Deportivo Alaves będzie jeszcze przywoływany przez ekspertów zajmujących się ligą hiszpańską. Katalończycy będą rozpamiętywać, co by się stało, gdyby Joselu był odrobinę dokładniejszy, gdyby Varane miał odrobinę słabszą koordynację. Kastylia będzie z kolei wskazywać – tutaj Real pokazał, że da się […]
11.07.2020
Weszło
10.07.2020

Pan Piłkarz Igor Angulo załatwił Raków

Czy można czasem było mieć jakieś „ale” do Igora Angulo? Oczywiście. Ale nie można mu odmówić: to w polskich warunkach Pan Piłkarz, który ma rzadką umiejętność: potrafi uprawiać dyscyplinę zwaną piłkę nożną. Hiszpan właśnie zanotował trzeci kolejny sezon ESA, w którym strzelił ponad piętnaście bramek. Dzisiaj miał bezpośredni udział przy CZTERECH golach Górnika Zabrze. MIŁE […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Warta znów z nadziejami na bezpośredni awans. Bohaterem odkurzony Spławski

Piątek na zapleczu Ekstraklasy sprawił, że I liga znów będzie ciekawa. Albo inaczej – będzie jeszcze ciekawsza. Warta wykorzystała porażkę Stali i zbliżyła się do wicelidera na dwa punkty. Z kolei Zagłębie Sosnowiec po raz pierwszy od sierpnia znalazło się w strefie spadkowej. Dziś nieoczywistym bohaterem przełamania warciarzy był napastnik, który w pewnym momencie był […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Panu Sirkowi to już chyba podziękujemy

Pamiętacie, jak Cezary Kulesza nie chciał za wszelką cenę przyznać, że wtopił sporo siana na sprowadzeniu Ognjena Mudrinskiego, więc wymyślił sobie śmiałą teorię, iż w ten sposób wypromował Patryka Klimalę? Prezes Jagiellonii w wywiadzie wił się jak piskorz, w końcu palnął coś bez większego ładu, ale na potrzeby tego tekstu uznajmy może, że coś w […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Sandecja odbija się od dna i… idzie po baraże!

Uwielbiamy w tym sezonie relacje z meczów I ligi. Każda porażka właściwie dowolnej drużyny spoza podium to „niebezpieczne zbliżenie się do strefy spadkowej”, każde zwycięstwo – nawiązanie walki o baraże. Nie inaczej jest w przypadku Sandecji, która po dzisiejszym zwycięstwie Odry Opole nad Wigrami Suwałki znalazła się w czerwonej części tabeli. Sęk w tym, że […]
10.07.2020
Inne sporty
10.07.2020

Powrót Kubicy i podładowany kalendarz F1

Nowe wyścigi w kalendarzu, niepewność co do jutrzejszych kwalifikacji, zaskakujące wyniki treningów, a przede wszystkim widok Roberta Kubicy w bolidzie Alfy Romeo Racing Orlen. Najwięcej emocji dostarczają nam zazwyczaj niedzielne zmagania, ale i dzisiaj w świecie Formuły 1 nudno nie było, a wręcz przeciwnie. Podsumowujemy dla was ostatnie wydarzenia wokół najlepszej serii wyścigowej świata. Już […]
10.07.2020
Weszło
10.07.2020

Dlaczego teza o tym, że ktoś nie chce awansować do Ekstraklasy, jest bzdurą?

Wśród osób węszących teorie spiskowe często na finiszu sezonu w I lidze pojawia się teza, że „klub X przegrywa, bo nie chce awansować do Ekstraklasy”. Poszukiwacze drugiego dna twierdzą, że danego zespołu nie stać na wejście do polskiej elity, dlatego manewrując wynikami starają się wypisać z walki o awans. Tym razem podobne hasła padają pod […]
10.07.2020
Blogi i felietony
10.07.2020

Lech dostarcza piłkarzy do reprezentacji i trofea innym klubom

Mówi się o Lechu, że jest dostarczycielem piłkarzy do lepszych europejskich lig, bo rzeczywiście sporo zarabia z transferów. Mówi się też, że dostarcza zawodników do reprezentacji Polski, bo rzeczywiście w ostatnich latach sporo wychowanków zadebiutowało w kadrze. Natomiast rzadko się mówi o tym, co najważniejsze. Lech jest też dostarczycielem pucharów dla innych drużyn. Od czasu […]
10.07.2020
Kanał Sportowy
10.07.2020

STANOWISKO #16 – KTO ZNISZCZYŁ KORONĘ KIELCE?

W swoim najnowszym „Stanowisku” Krzysztof Stanowski bierze na tapet działalność Krzysztofa Zająca. Człowieka, który rozmontował Koronę Kielce i – co gorsza – nie ma zamiaru kończyć swojej destrukcyjnej działalności. „Tam nie ma nic. Tam jest gruzowisko, tam jest ściernisko. Żal mi kibiców Korony. Panie Krzysztofie Zającu – jedyne, co pan ma w miarę fajne to […]
10.07.2020