Atromitos był słaby na wyjeździe? Tak, Broendby też
Blogi i felietony

Atromitos był słaby na wyjeździe? Tak, Broendby też

Tak, Atromitos był beznadziejny. Właściwie wczoraj widziałem najgorszą drużynę, jaka przyjechała na Łazienkowską w tym sezonie, bo i ci Finowie coś pokazali (gdyby nie Kulenović na linii, walnęliby bramkę), i Gibraltarczycy byli dzielni, grając w dziesiątkę, wykręcili z dwie sety. A Grecy… Wyglądali prawie jak na Euro 2004. Tylko że bez stałych fragmentów i szczelnej obrony, czyli byli jak dobry film bez dźwięku i bez obrazu. Natomiast przestrzegam przed optymizmem: Broendby też nie zrobiło sztycha w Gdańsku, a pamiętamy, jak to się skończyło w rewanżu.

Dlatego można mieć pretensje do Legii, bo skoro przyjeżdża do ciebie drużyna, która modli się o bezbramkowy remis, musisz ją walnąć. Po prostu musisz. Skończyć to 3:0, a po spotkaniu podejść do nich i pokazać drogę do kaplicy, stwierdzić, że modlić to się można tam, a nie na naszym boisku. Jeszcze, gdyby ci Grecy błyszczeli w tyłach i grali tak, że mucha nie dałaby rady się prześlizgnąć między jednym stoperem a drugim… Gdzie tam. Dziury mieli jak szwajcarski ser, ludzie, na litość boską, tam grał Goutas. Jak przyjeżdża drużyna z tym ogórkiem, to bijesz i sprawdzasz, czy równo puchnie.

LECH WYGRA ZE ŚLĄSKIEM? ZAGRAJ W ETOTO PO KURSIE 2,05! 

To trzecie 0:0 Legii w ciągu kilku  dni. Najpierw z KuPSem, potem ze Śląskiem, teraz z Atromitosem. Jeszcze rewanż z Finami można podciągnąć – ale tak z wielkiej serdeczności – pod to, że dawał awans. Jednak co z dwoma pozostałymi spotkaniami? Przyjechał przeciętny Śląsk, dupa, nie udało się. Przyjechał Atromitos w kompromitującej dyspozycji, dupa, nie udało się. Fajnie, że Legia potrafi bronić. Tylko po pierwsze – ktoś ją w końcu zaatakuje, jak na przykład Pogoń i wtedy może nie być tak różowo albo na pewno nie będzie. A po drugie – świetnie byłoby, gdyby ta drużyna potrafiła jednak strzelać. Odkąd pamiętam, o to chodzi w futbolu.

16 rzutów rożnych miała Legia. Szesnaście! Ani jeden nie wpadł, ale jakby wpadł, to Vuković chodziłby dumny, twierdząc, że właśnie to trenowali. Ten dokładny schemat. Nie wiem, może rzeczywiście coś Legia trenuje, ale robi to jednak nieudolnie. Był wysoki Kulenović, był bramkostrzelny Jędza, Lewczuk też potrafi się od czasu do czasu znaleźć. Wrzucać mogli Gwilia z podobno cudownie ułożoną nogą, Novikovas, podobno hit transferowy czy Carlitos, podobno wciąż zaangażowany w Legię. Tam właściwie każdy chce wrzucać. Niestety nic z tych stałych fragmentów gry Legia nie ma, bo ani nie są dobrze bite, ani ruch w szesnastce nie jest przemyślany.

Ja nawet nie wiem, czy Kulenović wie, gdzie jest bramka.

PRZYNAJMNIEJ DWA GOLE LECHA ZE ŚLĄSKIEM? KURS 2,05 W ETOTO!

0:0 to słaby wynik, a biorąc pod uwagę okoliczności: bardzo słaby. Atromitos w rewanżu będzie już atakował i Legii na pewno nie czeka spacerek. Potrafię sobie wyobrazić, że goście dostają bramkę na 0:1 i się gubią, ponieważ naprawdę nie wyglądają mi na drużynę, która jest pewna siebie. Nie może być przy takich wynikach. Ponadto trzeba zwrócić uwagę, że Legię czeka cholernie trudna pogoda do grania. Skoro przeszkadzała jej temperatura w Kielcach, to wierzcie mi: w Atenach lepiej nie będzie. Aż sprawdziłem prognozę z ciekawości: 33 stopnie o 18, czyli w momencie startu meczu. Panowie, w Kielcach to wyście mieli basen i drinki z parasolką.

Oczywiście 3:0 z pierwszego meczu można w takich warunkach spokojnie dowieźć. No, ale jak się nie umie strzelać, to o 3:0 można sobie co najwyżej śnić.

etoto

KOMENTARZE (19)