LIVE: Świetny mecz w Łodzi!
Live

LIVE: Świetny mecz w Łodzi!

Po czwartkowym eurowpierdolu podchodziliśmy do tej kolejki Ekstraklasy jak do niespodziewanej wizyty w skarbówce. Na szczęście okazało się, że chodzi o nadpłatę podatku, a pani urzędniczka nawet kilka razy się uśmiechnęła i poczęstowała jeszcze kawą z ciastkiem. Piątek z ligą wcale nas nie zmęczył, oba mecze oglądało się przyjemnie. 

I w związku z tym takie same nadzieje mamy również dziś. Będziemy mieli świadomość, że nie oglądamy w pełni poważnego futbolu, trzeba podchodzić do tematu z przymrużeniem oka, ale chcemy po prostu miło spędzić czas, nie zastanawiając się co 15 minut, dlaczego jeszcze nie wyłączyliśmy telewizora i nie poszliśmy po browarka. Szanse na to wydają się całkiem spore, bo Raków debiutancką tremę chyba ma już za sobą i zapewne postawi się Cracovii, a para ŁKS – Lech to wręcz może być mecz kolejki. Przy okazji będziemy zerkać na I ligę i nieliczne wciąż kopanie zagraniczne. Bądźcie z nami!

21:54 KONIEC

Lech po raz pierwszy w tym roku wygrywa w lidze na wyjeździe i ma już siedem punktów. ŁKS zostaje z czterema, ale pozostawił po sobie naprawdę dobre wrażenie, może nawet najlepsze ze wszystkich trzech dotychczasowych spotkań. Nie zmarnowaliśmy czasu, fajnie było, ma ta nasza liga swój pieprzony urok, gdy jedni i drudzy chcą grać w piłkę.

To tyle z naszej strony, pijcie umiarkowanie, do jutra.

21:50

Tomczyk zepsuł teraz niesamowity wysiłek Tiby, który w pełnym biegu pokonał pół boiska, wyprzedził Grzesika i dograł do rezerwowego napastnika Lecha, ale to przyjęcie, a raczej jego brak… No, trochę mówi o jego technice.

21:45

Robimy screena i sprawdzimy.

21:43

Lech już tylko się broni, a ŁKS niezmiennie próbuje. Guima super piętą do Grzesika, ale ten wycofał do Ramireza na prawą nogę, co w jego przypadku robi dużą różnicę. Po chwili gola kolejki chciał strzelić Pirulo i wcale nie tak dużo mu zabrakło, żeby pocelować w okienko.

21:29

Ciśnie ŁKS! Kujawa jakimś cudem został zablokowany przez Rogne, gdy głową po rzucie wolnym zgrał mu Sobociński. Po chwili piłkę w polu karnym zebrał Ramirez, ale jego strzał złapał Van der Hart. Tempo meczu nie spada, to najlepsza wiadomość.

21:21

Cały czas mamy ciekawy mecz. Próbują jedni, próbują drudzy. Jan Sobociński po raz drugi odbił strzał Jevticia i prawdopodobnie znów uratował swój zespół od straty gola. Kapitan Lecha przed uderzeniem znakomicie obrócił się z piłką przy przyjęciu. Jevtić grający na luzie, bez blokad w głowie to jest naprawdę coś w tej lidze. Szkoda, że oglądamy to tak nieregularnie.

21:07

Kazimierz Moskal w przerwie dokonał dwóch zmian: za Kalinkowskiego wszedł Guima, a za Klimczaka Grzesik. I to właśnie Grzesik byłby obciążony golem na 1:3. Źle wycofał do kolegi, ale skórę uratował mu wychodzący Kołba, który obronił strzał Gytkjaera.

20:49 PRZERWA

Amaral powinien strzelić drugiego gola, a Tiba mieć drugą asystę, ale tym razem świetnie spisał się Kołba. Ostatni kwadrans pierwszej połowy naprawdę dobry z obu stron. ŁKS miał swoje sytuacje – Ramirez w jednej akcji nawinął Muhara i Rogne, a potem podał do wbiegającego Pirulo, który jednak naciskany przez Puchacza kopnął w boczną siatkę. Wcześniej Ramirez zaskoczył in minus, fatalnie zepsuł kontrę. Lech też ciągle się odgryza, była przebojowa akcja Jevticia, którego strzał ofiarnie zablokował Sobociński.

Chciałoby się jakoś obrazić na naszą ligę po pucharowych upokorzeniach, ale na razie nie ma jak. W tej kolejce nie było jeszcze meczu, który źle by się oglądało.

20:35 Już 1-2, co tu się dzieje?!

Natychmiastowa odpowiedź Lecha! Strzał Jóźwiaka został zblokowany, ale piłka poleciała prosto pod nogi ustawionego przed polem karnym Jevticia, który od razu uderzył i wpadło idealnie przy słupku. Gol podobny do tego, którego wczoraj w Lubinie strzelił Jesus Imaz, ale jeszcze ładniejszy.

20:33 1-1!

Van der Hart tym razem źle wybił piłkę, przejął ją Pirulo. Zagrał na obieg do wbiegającego Wolskiego, ten wycofał do Ramireza, a Hiszpan po przyjęciu sieknął nie do obrony. Dostaliśmy przykład, że mocne opieranie się na grze nogami holenderskiego bramkarza ma też swoje wady.

20:27

I akurat jak to napisaliśmy, do głosu wrócił Lecha. Szczególnie podoba się wszędobylski Tiba, teraz jego strzał z daleka zmusił Kołbę do większego wysiłku.

20:21

20 minut za nami. ŁKS po początkowym szoku wyraźnie się otrząsnął i łapie rytm. Dwie próby Ramireza i jedna Kujawy były niecelne, celowniki jeszcze nie te, ale beniaminek zepchnął Lecha do skomasowanej obrony. Robi się ciekawie.

20:11

Jeżeli nie satysfakcjonuje was tylko oglądanie meczu i czytanie o nim, to możecie w razie czego jeszcze o nim posłuchać. Na pewno nie będziecie rozczarowani.

20:06 0-1!

Drugiego ostrzeżenia dla ŁKS-u nie było! Błąd Sobocińskiego, wysoko ustawiona obrona gospodarzy nie zdążyła się zreflektować, a Tiba idealnym podaniem stworzył Amaralowi sytuację sam na sam. Portugalczyk miał dużo czasu, żeby popatrzyć, przymierzyć i Kołba błyskawicznie wyciągał piłkę z siatki.

ŁKS po raz pierwszy po awansie będzie musiał zmierzyć się z odrabianiem strat.

20:03

Minęło 50 sekund w Łodzi i już rozpędzony Puchacz dostał na lewym skrzydle dobrą piłkę od Crnomarkovicia, minął obrońcę i strzelił – co prawda tylko w boczną siatkę, ale od razu było groźnie. Obyśmy nie mówili potem, że to najciekawsza rzecz z pierwszej połowy.

19:55

Składy oczywiście też podamy, a więc:

ŁKS: Kołba – Bogusz, Rozwandowicz, Sobociński, Klimczak – Kalinkowski, Piątek, Wolski – Ramirez, Kujawa, Pirulo.

Lech: Van der Hart – Gumny, Rogne, Crnomarković, Puchacz – Amaral, Muhar, Tiba, Jevtić, Jóźwiak – Gytkjaer

19:51

A tutaj o dwóch kreatorach gry, po których dziś wiele się spodziewamy, czyli Danim Ramirezie i Darko Jevticiu.

Nie za wcześnie na te pochwały? No kurczę, raczej nie za wcześnie. Zanim Ramirez oczarował swoją techniką ekspertów i kibiców w meczach z Lechią i Cracovią, potwierdzał klasę przez okrągłe 12 miesięcy – w I lidze i w okresie przygotowawczym.

A Jevtić? Zastanawiamy się, czy aby kluczowym momentem tego sezonu dla nie był czasem ani żaden ze sparingów, ani żaden z meczów dla tego sezonu, ale demokratyczne wybory wewnątrz drużyny na kapitana zespołu. Być może to tylko nasze dopisywanie tezy pod fakty, natomiast coś nam podpowiada, że taki gest ze strony kolegów z drużyny jest pewnym wotum zaufania, który buduje pewność siebie Szwajcara.

Bo to taki gość, który musi poczuć zaufanie. Sam zresztą to przyznaje. Jeśli nie ma w głowie tysiąca myśli, jeśli skupia się na graniu w piłkę i nie boi się, że w okolicach 60. minuty sędzia podniesie tablicę z jego numerem, to jest jednym z najlepszych piłkarzy tej ligi. I – stuk, puk, odpukać – póki co wygląda naprawdę dobrze. Symptomy dobrej formy zdradzał już w sparingach – to był ten wyluzowany Darko, który może i czasami snuje się po boisku, ale cały czas jest pod grą. Tu perfekcyjne skleił piłkę przy trudnym podaniu, tam obsłużył kolegę fantastycznym dograniem. W skrócie – czuł przestrzeń, piłkę i kolegów. Z poznańskiego obozu docierało sporo głosów, że i na treningach Jevtić nie ma sobie równych – Kto sprawia największe wrażenie na zajęciach? Darko, zdecydowanie. Duża jakość – mówił u nas Miłosz Mleczko.

I początek sezonu ma naprawdę przyzwoity. W dwóch meczach strzelił gola i zaliczył dwie asysty, natomiast same cyfry nie oddają tego, jak kozackie był to podania.

Całość TUTAJ

19:48

Ok, jeżeli chcecie, żeby czas wam szybciej zleciał do meczu ŁKS – Lech, jest trochę do poczytania.

Tutaj sylwetka obrońcy Maksymiliana Rozwandowicza, który strzelał już dla ŁKS-u w III lidze, II lidze i I lidze, a ostatnio trafił w Ekstraklasie.

III liga, ŁKS Łódź – ŁKS Łomża 1:0

– Ważna bramka, przedłużająca nadzieję na awans i zostawiająca nas w korzystnym położeniu – wspomina Rozwandowicz w rozmowie z Weszło. To była przedostatnia kolejka, ŁKS uczestniczył w wyniszczającym wyścigu z Drwęcą Nowe Miasto Lubawskie. Choć w obu bezpośrednich meczach łodzianie dominowali nad rywalem, to w tabeli wciąż tracili do przeciwnika jeden punkt. Warunki były proste: wygrać u siebie z ŁKS-em, wygrać na wyjeździe z Ursusem, liczyć, że Drwęca przynajmniej zremisuje w jednym ze swoich pozostałych spotkań.

Pierwszy był właśnie mecz ŁKS-ów. Druga połowa, wciąż bezbramkowy remis. Rzut karny. Etatowy wykonawca, Jewhen Radionow, leży poza boiskiem, do piłki musi podejść ktoś inny.

– Musiał opuścić boisko po faulu, nie mógł wejść, dopóki rzut karny nie zostanie wykonany. Ja nie byłem wytypowany, ale widziałem, że nikt się nie garnie do tego żeby strzelać. Pomyślałem, że trzeba to po prostu wziąć na siebie. Podszedłem, uderzyłem i tak już zostało – wspomina Rozwandowicz. – Strzelaliśmy do pomyłki, bez jasnej hierarchii. U mnie udało się pozostać bez tej pomyłki naprawdę długo. 

Pierwszy warunek sportowego awansu został spełniony, drugi – remis zespołu z Nowego Miasta Lubawskiego – również. Drwęca w ostatniej kolejce grała w Tomaszowie Mazowieckim, mecz ŁKS-u w Warszawie został opóźniony. Ełkaesiacy ostatnie kilkanaście minut grali z wiedzą, że lider się pogubił, że wystarczy ograć Ursus i awans stanie się faktem. Sęk w tym, że w tym momencie Ursus prowadził 2:1, a łodzianie od dłuższego czasu bili głową w mur. Ostatecznie przegrali jednym golem, Maks zagrał 48 minut, ale to co najgorsze, czekało na niego i resztę drużyny pod trybuną na ŁKS-ie.

–  Największa nasza plama w całym okresie odbudowy. Wszyscy wtedy popełniliśmy sporo błędów, nawet w trakcie przygotowań do tego meczu i naprawdę, duże szczęście, że finalnie i tak udało się awansować. Wyciągnęliśmy z tego konkretnego spotkania, ale i z tego co działo się po nim naprawdę sporo wniosków. Po powrocie do Łodzi czekali na nas kibice i wiedzieliśmy, że nie będzie to tak miłe powitanie jak po derbach, gdy byliśmy witani niemal tak, jakby awans już był w naszych rękach – opowiada Rozwandowicz, dla którego był to pierwszy sezon w ŁKS-ie. – Staliśmy z Michałem Kołbą w pierwszym rzędzie, przed kibicami, którzy mieli do nas pretensje za całą ligę, bo to przecież nie tylko jeden mecz. Ostra reprymenda słowna, no i ten najmocniejszy moment. Kibice się rozstąpili i naprzeciw nas pojawił się niepełnosprawny chłopak. Opowiadał, że jeździł za nami na wszystkie wyjazdy, dopingował we wszystkich meczach u siebie i że prosi tylko o to, żebyśmy mu wytłumaczyli dlaczego nie udało się awansować. No i zapadła cisza.

 

19:29 Koniec, Raków - Cracovia 1-3

Z powodu kontuzji Siplaka doliczono aż dziewięć minut, ale niczego już one nie zmieniły. Raków został wypunktowany przez Cracovię i przegrał 1:3. „U siebie” jest jeszcze bez punktów. W końcówce beniaminek ciągle próbował, był mocny strzał Sapały odbity przez Peskovicia, była niecelna główka Petraska z bliska i kilka pomniejszych sytuacji, ale wszystko na nic.

Z punktu widzenia postronnego obserwatora, przyjemny mecz. O to nam chodziło. Teraz liczymy na co najmniej równie dobre kopanie w Łodzi.

19:04

Raków generalnie nie gra tragicznie, długimi fragmentami przeważa i prowadzi grę, jakieś zagrożenie stwarza. Mamy jednak klasyczny przykład płacenia frycowego i wypunktowania przez przeciwnika. Teraz beniaminek atakował i atakował, a potem w jednej akcji Azemović został ośmieszony w starciu fizycznym przez Piszczka i gdyby nie zdecydowane wyjście Gliwy, byłoby już 1:4.


Fot. newspix.pl

KOMENTARZE (11)