post Avatar

Opublikowane 26.07.2019 17:44 przez

redakcja

Wszyscy pamiętamy o czarnych kartach polskiego futbolu, kiedy nie liczyło się to, co pokazujesz na boisku, ale to, ile pieniędzy znajdzie sędzia w przekazanej siatce i czy przypadkiem rywal nie wsadził mu do opony więcej. Korupcja była, jest i będzie rzeczą obrzydliwą, trzeba ją piętnować, trzeba piętnować też wszystkich, którzy mają odmienne zdanie. Natomiast warto zadać pytanie, czy powinniśmy uważać każdy wpływ pieniędzy – z innego źródła niż z własnego klubu – na wynik, jako coś złego? Dlaczego o tym mówimy? Bo wiemy, że przed ostatnią kolejką sezonu 18/19 Miedź Legnica chciała zmotywować pieniędzmi Zagłębie Sosnowiec tak, by sosnowiczanie spięli się przed meczem w Płocku. Chodziło o blisko pół miliona złotych. Jednak właśnie: to jest wiedza wręcz tajemna, gdyż większość zainteresowanych nie chce o tym mówić, traktując tę historię jako temat tabu. Czy słusznie?

Trochę czasu od tamtych dni minęło, więc przypomnijmy, jak dokładnie było. Zdegradowane już Zagłębie jechało do Wisły Płock, potrzebującej punktu do utrzymania. W tym samym czasie Miedź Legnica grała z Wisłą w Krakowie i jeszcze miała nadzieje na pozostanie w lidze, ale już malutkie, bo beznadziejne Zagłębie musiało ograć Nafciarzy, a Miedź musiała jednocześnie pokonać Białą Gwiazdę. Tak naprawdę wszyscy skazywali Zagłębie na natychmiastowe pożarcie w Płocku, a… pamiętamy, że nic takiego się nie stało. Goście bardzo mocno postawili się rywalowi, grali dobrze, z zupełnie inną pasją niż w poprzednich meczach. Mieli swoje sytuacje, na przykład Ryndak trafił w poprzeczkę. Ostatecznie stanęło na 0:0 i Wisła się utrzymała, ale o centymetry na finiszu, ponieważ Miedź wygrała przecież w Krakowie 5:4 i zabrakło jej jednej bramki w Płocku do happy endu.

Dziwne, prawda? Zagłębie, które w czterech poprzednich meczach dostało cztery raz w łeb i przyjęło 14 bramek, nagle doznało olśnienia i postawiło się Wiśle, która wówczas pod wodzą Ojrzyńskiego miała pięć zwycięstw w dziewięciu meczach, w tym jedno w przedostatniej kolejce, na niewygodnym terenie w Zabrzu. Do tego zwróćcie uwagę: w 36. kolejce Zagłębie wystawia dwóch chłopaków z rocznika 2000, Pietrzaka i Janickiego, jednego z 2001, Radkowskiego. W następnym meczu na 13 minut wchodzi Radkowski, po pozostałej dwójce nie ma śladu.

Oczywiście, to wszystko jeszcze żaden dowód, jedni mogli się zbytnio spiąć, drudzy mając już wszystko w dupie, zagrać na luzie, osiągając w ten sposób dobrą formę sportową. My jednak, mając wcześniej odpowiedni cynk, postanowiliśmy sprawdzić, jak było naprawdę.

Na początku odbijaliśmy się od ściany.

– Pierwsze słyszę, nic nie wiem o takim temacie – stwierdził prezes Zagłębia, Marcin Jaroszewski.

– Nic o tym nie wiem – mówił Żarko Udovicić.

W końcu jednak mur zaczął się kruszyć, gdy usłyszeliśmy żywiołową reakcję jednego z piłkarzy Zagłębia:

– Mam się wypowiadać do mediów o takich rzeczach, czyś ty oszalał? Absolutnie nie wejdę w taki temat, nawet anonimowo. Nic nie powiem, w życiu. Jak twierdzisz, że to nie jest korupcja, to spoko, ale nie ciągnij mnie za język.

I wreszcie dostaliśmy konkret od Tomasza Nowaka:

– Wiem, że coś było na rzeczy, ale ja w tamtym momencie nie byłem znaczącą postacią w zespole. Doszły do mnie jednak informacje, że te kwoty są śmieszne, patrząc na to, co Miedź mogła zyskać dzięki nam, więc ten temat został ucięty. Chodziło o 10 tysięcy do podziału w przypadku naszego zwycięstwa i 50 tysięcy, jeśli wygralibyśmy i my, i Miedź.

Nowak więc jasno potwierdza: temat był grany, natomiast nie wiemy, czy pomocnik był wówczas na takim marginesie w szatni, że nie usłyszał prawdy, czy może coś źle zrozumiał, ale na pewno nie chodziło o takie kwoty. 10 tysięcy do podziału na drużynę to przecież w skali jednego piłkarza frytki, mniej niż tysiąc złotych. Dlatego kluczowe jest inne źródło, proszące o anonimowość.

– Za wygraną z piłkarze dostaliby po 10 tysięcy na głowę. W przypadku utrzymania Miedzi – po 30 tysięcy złotych na jednego.

To już wszystko się dodaje. Finansowani mieli być ci, którzy w meczu zagrali, tak więc prosta matematyka – czternaście razy trzydzieści daje nam 420 tysięcy złotych. Jeśli doliczyć trenera: 450. Tyle chciała wyłożyć Miedź, by przedłużyć sobie nadzieje na pozostanie w Ekstraklasie. Są to duże środki, ale przypomnijcie sobie o większej kasie z praw telewizyjnych. Gdyby Miedź została w lidze i w kolejnym sezonie zajęła pierwsze bezpieczne miejsce, a więc trzynaste, dostałaby osiem i pół miliona złotych. Prawie pięćset tysięcy nie robiło więc na niej aż takiego wrażenia.

Pytanie, które trzeba zadać, jest jasne. Czy taką desperacką walkę Miedzi o utrzymanie powinno się zrozumieć? Z jednej strony nie mówimy o sytuacji, w której legniczanie nakłaniają swoich przeciwników do porażek, tak chcąc pozostać w lidze. Absolutnie. To byłaby korupcja w czystej postaci, która musiałaby wyrzucić Miedź na margines polskiej piłki albo jeszcze dalej. Z drugiej: Miedź jednak chciała wpłynąć na wynik spotkania, w którym nie brała udziału. Utrudnić życie Wiśle Płock inaczej niż sportowo.

Ten cały fakt był ukrywany przed opinią publiczną. Właściciel Miedzi, Andrzej Dadełło, powiedział tylko, że ustalili z Zagłębiem, iż nie będą tego tematu komentować (jednocześnie tylko wyśmiał kwoty podawane przez Nowaka, puszczając znaczące oczko). Mimo wszystko nie chciał jednak mówić otwarcie. A przecież takie przypadki już się zdarzały.

Wspomniany Nowak przywołuje inną sytuację: – Z tego co pamiętam, w Górniku Łęczna taką premię daliśmy w sezonie 15/16 Bruk-Betowi, który zremisował z Górnikiem Zabrze w ostatniej kolejce. Dzięki temu się utrzymaliśmy. Oddaliśmy wówczas Bruk-Betowi swoją premię meczową, czyli 100 tysięcy złotych. Moim zdaniem nie ma w tym nic złego, a tabu bierze się z czasów korupcji. Tyle że to nie jest korupcja. Każdego człowieka, nie tylko piłkarza, motywują pieniądze i jeśli ktoś z własnej, nieprzymuszonej woli chce przyjąć motywację w takiej postaci, to naprawdę nie mówimy o czymś negatywnym.

Co więcej, to nie tylko polski przypadek, takie historie miały miejsce również choćby w Hiszpanii, w La Liga. Dobrym przykładem jest sezon 06/07. Barcelona goniła wówczas Real Madryt, ale przed ostatnią kolejką nie była już zależna od siebie. Królewscy musieliby stracić punkty z Mallorcą, co wydawało się cholernie trudne, skoro Mallorca była wówczas ledwie średniakiem. No, ale gruchnęła wiadomość, że piłkarze rywala Realu, dostaną milion euro do podziału, jeśli co najmniej zremisują z Królewskimi. Motywacja poniekąd zadziałała, bo do przerwy Mallorca sensacyjnie prowadziła na Bernabeu 1:0. Niestety dla Barcelony, w drugiej połowie temat zamknęli Reyes (dwie bramki) i Diarra (jedna). Natomiast przed samym spotkaniem rzecznik hiszpańskiej federacji mógł tylko rozkładać ręce i mówić: – Wiemy, że taki proceder istnieje, ale tak długo, jak nikt nie postawi zarzutów, nie możemy nic zrobić.

Mniejsza jednak z La Liga, ich cyrk, nie nasze małpy. Trzeba zapytać, co na to PZPN? Okazuje się, że w przypadku mocnych dowodów, klub-motywator nie może spać spokojnie.

Łukasz Wachowski, dyrektor Departamentu Rozgrywek Krajowych PZPN mówi: – W ocenie PZPN takie działania są etycznie i moralnie wątpliwe, toteż z dużą uwagą podchodzimy do wszelkich doniesień tego typu. Kluczowa kwestia to niezbite dowody świadczące, iż faktycznie doszło do takiej sytuacji, które nie pozostawiają cienia wątpliwości. Prowadzenie postępowania jest zastrzeżone do kompetencji Rzecznika Dyscyplinarnego PZPN. Trzeba jasno powiedzieć, iż nie zamierzamy chować głowy w piasek, ale nie możemy bazować na niesprawdzonych informacjach tylko musimy mieć 100% pewności. W przypadku jeśli takie doniesienia by się potwierdziły, należałoby uznać, że doszło do naruszenia norm etycznych, a to może skutkować odpowiedzialnością dyscyplinarną.

Jaką odpowiedzialnością? Wachowski podsyła kluczowe przepisy:

Regulamin Dyscyplinarny PZPN

Art. 110 Inne rażące naruszenie przepisów prawa związkowego lub norm etyczno–moralnych, obowiązujących w piłce nożnej.

§1. Za niewykonanie, niedopełnienie lub niedbałe wykonanie obowiązków określonych w Statucie Polskiego Związku Piłki Nożnej, uchwałach, decyzjach lub wytycznych organów Polskiego Związku Piłki Nożnej, ligi zawodowej lub innych podmiotów, pozostających w strukturach Polskiego Związku Piłki Nożnej, naruszenie norm moralno–etycznych obowiązujących w piłce nożnej a także niewykonanie, niedopełnienie lub niedbałe wykonanie rozstrzygnięć organów administracji publicznej, dotyczących sportu piłki nożnej, wymierza się kary:

1) klubom:

a) karę pieniężną, nie niższą niż 5.000 zł,

b) zawieszenie lub pozbawienie licencji,

c) wykluczenie z PZPN,

2) zawodnikom, trenerom, instruktorom, menedżerom piłkarskim, członkom sztabu medycznego, licencjonowanym organizatorom imprez piłkarskich, sędziom, delegatom i obserwatorom oraz działaczom piłkarskim:

a) karę pieniężną nie niższą niż 1.000 zł,

b) dyskwalifikacji,

c) zawieszenie lub pozbawienie licencji,

d) wykluczenie z PZPN.

Wszystko rozbija się więc o etykę, a naszym zdaniem nikt nie mógłby się na ten temat wypowiedzieć bardziej konkretnie, niż Jacek Kruszewski, prezes Wisły Płock, która mierzyła się z podwójnie zmotowywowanym Zagłębiem. – Dochodziły do nas głosy, że taka sytuacja ma miejsce, ale nie byłem przy ustaleniach Miedzi z Zagłębiem, więc nie mogę się na ten temat wypowiadać. Na pewno Zagłębie zagrało znakomity mecz, najlepszy, jaki graliśmy z nimi w tamtym sezonie. A czy to było spowodowane motywacją Miedzianki? Ciężko mi powiedzieć. Natomiast gdyby Zagłębie tak grało cały sezon, szykowałoby się do drugiej kolejki Ekstraklasy. Co do etyki: nie jest to niezgodne z prawem, nie przeszkadza to chyba duchowi sportu, bo nie jest to motywacja negatywna. Nie zastanawiałem się nad tym, co zrobiłbym na miejscu Miedzi i obym nie musiał się nigdy zastanawiać. Myślę jednak, że w podobnej sytuacji nie chcielibyśmy kogoś wspierać, ponieważ trzeba grać do końca samemu i walczyć na boisku w swoich meczach. Tak uważam. Ja jestem daleki od tego typu zachowań, ponieważ wiem, że w polskiej piłce w przeszłości funkcjonowały różne mechanizmy. Zresztą wiemy o tym wszyscy bardzo dobrze.

Sprawa jest więc tak dwojaka, jak tylko może być. Z jednej strony Miedź (ale też inne kluby, które działały w ten sposób) nie łamie prawa i nie naraża się na zaproszenie do prokuratury. Z drugiej – etycznie jest to wszystko wątpliwe, skoro nie udało się legniczanom wyprzedzić Wisły Płock na boisku, a chcieli to zrobić przy pomocy innego klubu, który – gdyby nie pieniądze – miałby to wszystko w czterech literach.

Nic tu nie jest czarno-białe. Poruszamy się w odcieniach szarości.

Możemy sobie przecież wyobrazić sytuację, w której klub pewny utrzymania mierzy się z zespołem walczącym o byt. Ten nie może go kusić pieniędzmi, ale drugi, również walczący o życie, już tak. Jednak, załóżmy, nie chciałby tego robić. Wówczas ta drużyna utrzymana, mogłaby teoretycznie sugerować, że bez dodatkowej motywacji nie będzie zapieprzać na boisku. Jasne, wchodzimy w pewne sci-fi, ale skoro poruszamy się w szarej strefie, nie można takiego scenariusza odrzucić.

W idealnym świecie wyglądałoby to następująco. Albo godzimy się na ten proceder i mówimy o tym otwarcie, albo nie godzimy się i zamykamy temat. Tyle że idealny świat nie istnieje. Ponieważ wiemy, że tu chodzi również o tak prozaiczne kwestie jak podatki. Wyobrażacie sobie, że Zagłębie Sosnowiec walczy o zwycięstwo dla Miedzi na zasadach umowy o dzieło? No właśnie.

Powtórzmy: Miedź nie złamała prawa, ale balansowała na granicy etyki. Może warto by się zastanowić, czy przypadkiem nasze przepisy nie są trochę archaiczne? W innym wypadku ewentualna walka z takimi praktykami byłaby cholernie trudna, ale wiemy też, że pieniądz przekazywany pod stołem zawsze śmierdzi.

Pytanie, czy godzimy się na ten nieprzyjemny zapach, czy nie?

PAWEŁ PACZUL

Fot. 400mm.pl

Opublikowane 26.07.2019 17:44 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
12.07.2020

Legia najbardziej utytułowanym klubem w historii ligi

Nie dojdziesz z kibicem Legii do porozumienia – czy ma czternaście mistrzostw czy piętnaście. Ale po przyklepanym wczoraj tytule tak naprawdę nie ma to aż tak wielkiego znaczenia z punktu widzenia historii Ekstraklasy. Legia Warszawa, bez względu na interpretację sezonu 1992/93, została oficjalnie najbardziej utytułowanym klubem w historii ligi. Zerknijmy na czołówkę klasyfikacji medalowej (za […]
12.07.2020
Live
12.07.2020

LIVE: Śląsku, czy powalczysz jeszcze o podium?

Przed nami ostatni niedzielny maraton w tym sezonie! Za tydzień czeka nas już Multiliga i szalenie emocjonująca końcówka (oczywiście żartujemy), a więc celebrujmy ten moment. Na start Śląsk Wrocław – Pogoń Szczecin. Jakie to będzie meczycho!!! Potem Piast z Jagą. Już nie możemy się doczekać!!! O 17:30 Lech z Legią. Zacieramy ręce!!! A na deser […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Dla Piasta znów brawa, ale raczej nie za skuteczność transferową

Cokolwiek się stanie na mecie sezonu, Piastowi Gliwice znów należą się brawa. Po sensacyjnym mistrzostwie wielu zakładało, że nastąpi szybki powrót do miejsca w szeregu, tymczasem podopieczni Waldemara Fornalika najdłużej starali się deptać Legii po piętach i od pewnego momentu byli jedynym zespołem, który ewentualnie mógłby jej pomieszać szyki. Nie udało się, ale sezon prawdopodobnie […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Lech Poznań jako klub zasłużył na joby. Drużyna Lecha jeszcze nie

Jako dziennikarze bardzo często pojęcia „klub” i „drużyna” stosujemy zamiennie. Ale między tymi słowami jest istotna różnica. Na przykładzie Lecha Poznań widać to wyraźnie. Lech – jako klub – zasłużył na to, by przez ostatnie lata stać się obiektem drwin. Ale Lech Poznań – jako obecna drużyna – póki co nie nagrzeszył tak, by wrzucać […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Wszystko, co powinieneś wiedzieć przed GKS Katowice – Widzew Łódź

Widzew Łódź i GKS Katowice między siebie mogą podzielić dwadzieścia dwa medale mistrzostw Polski. Dzisiaj jednak zmierzą się w II lidze, przy Bukowej grając kluczowe spotkanie w kontekście awansu na zaplecze Ekstraklasy. Przed tym starciem rozmawiamy z ekspertami, a przy tym kibicami tych klubów. Dlaczego kibice GKS-u z natury są czarnowidzami? Dlaczego sytuacja trenera Góraka […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

Śląsk walczy o przedłużenie emocji – dla siebie i dla nas

Lech Poznań był rzecz jasna największym przegranym swojego półfinału Pucharu Polski z Lechią Gdańsk. Zaraz potem jednak na tę listę trzeba wpisać… Śląsk Wrocław. Finał Cracovia – Lechia sprawia, że niemal na pewno czwarte miejsce w Ekstraklasie nie da przepustek do eliminacji Ligi Europy, a to najbardziej uderza właśnie w drużynę Vitezslava Lavicki. Jeżeli myśli […]
12.07.2020
Weszło
12.07.2020

UFC 251. W półśredniej bez zmian – Usman zdominował ulicznika

Jorge Masvidal chciał oszukać wszelkie możliwe systemy przygotowywania się do starcia w MMA. Do zestawienia walki wieczoru wskoczył tydzień przed terminem. Musiał błyskawicznie przygotować wagę, zejść o 20 funtów w ciągu sześciu dni. Czekał go lot ze Stanów Zjednoczonych do Abu Dhabi, seria testów na koronawirusa, błyskawiczna seria treningów na otrzaskanie się ze stylem walki […]
12.07.2020
Inne sporty
12.07.2020

Co za gala! KSW pokazało, jak powinno wyglądać MMA

Reborn. Odrodzone. Pod takim hasłem organizowana była dzisiejsza – już 53 – gala KSW. Po przerwie spowodowanej pandemią MMA w najlepszym europejskim wydaniu wróciło. I to jak! Jeszcze dziś w nocy odbędzie się mocno obsadzona gala UFC, ale największa na świecie federacja może mieć spory problem w przebiciu poziomu, jaki zaprezentowano nam dziś w Polsce. […]
12.07.2020
Włochy
12.07.2020

Juventus wymęczył punkcik i wskoczył na autostradę do mistrzostwa

Atalanta ponownie zachwycała, Atalanta prowadziła, Atalanta dominowała. Wszystko wskazywało na to, że rewelacyjna ekipa z Lombardii zatriumfuje dziś na wyjeździe z Juventusem i na finiszu sezonu włączy się jeszcze do walki o mistrzowski tytuł we Włoszech. Goście mieli wszelkie argumenty, by pokonać ospałą, grającą bez polotu „Starą Damę”. Ale kończą z zaledwie jednym punktem i […]
12.07.2020
Weszło
11.07.2020

Czas się zMYĆ z Ekstraklasy

Znacie nasze zdanie na temat Wojciecha Mycia, bo wyrażaliśmy je niejednokrotnie – dostał szansę na poziomie Ekstraklasy bardzo szybko, w zasadzie pomijając szczebel pierwszej ligi. Dlaczego? Chcemy sądzić, że jedynym powodem było to, że PZPN cierpi na deficyt nowych sędziów i nieco na wyrost chciał pokazać Polsce świeżą twarz. Zalety Wojciecha Mycia zamknęlibyśmy w jednym […]
11.07.2020
Hiszpania
11.07.2020

Barcelona wygrała w najgorszym możliwym stylu

O ile ostatnie mecze Barcelony najczęściej nie porywały, o tyle mecz z Valladolid chwilami nas żenował. „Blaugrana” sprawdzała dziś, jak wielką padakę może zagrać i mimo to wygrać. Poprzeczkę w tej kwestii zawiesiła bardzo wysoko, trudno będzie to pobić.  Naprawdę, chwilami oczy nam krwawiły. Nie wiemy, czy chodziło o zmęczenie (gospodarze mieli dzień odpoczynku więcej), […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

7 zwycięstw, które zadecydowały o mistrzostwie Legii

Teoretycznie w rozgrywkach ligowych nie ma meczów mniej ważnych i ważniejszych. Punkty to punkty, zawsze ważą tyle samo. Zdarzają się jednak na całym dystansie zmagań o mistrzowski tytuł takie spotkania, które w końcowym rozrachunku można wskazać jako kluczowe dla losów sezonu. Ze względu na ich kontekst, wyjątkowe okoliczności. Legia Warszawa w tym sezonie również zanotowała […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Snajperzy, Vuković, Karbownik… Najważniejsze filary mistrzowskiej Legii

Może i w ostatnich tygodniach kwestia tytułu dla Legii trochę się przeciągała. Może i koronację trzeba było odkładać w czasie. Ale faktem jest, że ten dzień prędzej czy później musiał nadejść, bo w takich okolicznościach ciężko było spodziewać się innego rozwiązania. Warszawski klub wraca na tron i jest to efekt stabilnego, w miarę równego sezonu. […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

POZAMIATANE. Legia wraca na tron!

Od przynajmniej kilkunastu dni mistrzostwo Polski dla Legii Warszawa było formalnością. No ale prawda jest taka, że formalności trzeba jeszcze dopełnić, a drużyna Aleksandara Vukovicia w ostatnich meczach nie przekonywała nikogo, tracąc przy okazji szansę na dublet. I tak jak naprawdę nie zakładaliśmy, że lider Ekstraklasy może się jeszcze wykopyrtnąć, tak po dzisiejszym spotkaniu z Cracovią […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Radosna twórczość spadkowiczów, „out of context” miał co robić

Delikatnie mówiąc, mecz dwóch drużyn, które już przywitały się z I ligą, na starcie nas nie elektryzował, ale koniec końców dobrze się podczas starcia Arki z ŁKS-em bawiliśmy. Najczęściej jednak nie wynikało to z elementów jakościowych, tylko komediowych. Jedni i drudzy potwierdzili, że nie przez przypadek żegnają się z Ekstraklasą. To, co goście zaprezentowali do […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Wyższy poziom sabotażu w ŁKS-ie – Rozwandowicz pomaga rywalom bronić wyniku

To, co dzisiaj w Gdyni odstawili piłkarze ŁKS-u, było komediodramatem. I – jak w każdym klasowym filmie – możemy nawet wyróżnić w nim najjaśniejszą postać. Maksymilian Rozwandowicz przejdzie do historii jako autor jednego z bardziej absurdalnych zagrań w Ekstraklasie – wybicia piłki z linii bramkowej… rywala. Piłkarz łódzkiego klubu popisał się akcją, która nadaje się […]
11.07.2020
Bukmacherka
11.07.2020

„Pewniaczki” La Ligi bez ryzyka! „Lucky Loser” i zwrot do 25 PLN w Totolotku!

La Liga powoli zmierza ku końcowi, ale to nie znaczy, że nie możemy na niej zarobić! Przed nami ostatnie kolejki ligi hiszpańskiej, a na najbliższą – 36 – serię gier legalny bukmacher Totolotek przygotował kolejną odsłonę promocji „Lucky Loser”. Przypomnijmy, że dzięki niej możemy zagrać mecze La Ligi bez ryzyka i zgarnąć bonus za przegraną […]
11.07.2020
Weszło
11.07.2020

Nowy trener, stare problemy GKS-u Jastrzębie. „Walka o spadek” trwa w najlepsze

Trzy drużyny z 38 punktami na koncie. Trzy z 39 oczkami. Kolejne dwie – 40 punktów. Tak na dziś prezentuje się dół tabeli pierwszej ligi. Jasne, trochę się to jeszcze pozmienia, bo przed nami jeszcze kilka spotkań 31. kolejki rozgrywek. Nie zmienia to jednak faktu, że dziś w „walkę o spadek” zamieszane jest tyle drużyn, […]
11.07.2020