Dlaczego Lechia może być w formie, a Legia nie?
Blogi i felietony

Dlaczego Lechia może być w formie, a Legia nie?

Miałem obawy co do meczu Lechii z Broendby, bo choć Piotr Stokowiec nie jest trenerem z pierwszej łapanki, ma łeb na karku i krótko mówiąc: ogarnia, co nie jest oczywistością w polskiej piłce, rywal zapowiadał się na mocno niewdzięcznego. Ekstraklasowe kluby nie lubią i nie potrafią grać ze Skandynawami. To znaczy – nie tylko z nimi, niedługo i Watykan będzie trudnym terenem („było mało miejsca na rozwinięcie skrzydeł”, „obawialiśmy się wsparcia z góry”), ale Szwedzi i Duńczycy nie leżą nam tym bardziej. Stokowiec przecież też odpadał raz z Duńczykami, mimo że wcześniej przeszedł Partizan. No, ale Lechia mnie zaskoczyła i to bardzo pozytywnie, jednocześnie potwierdzając, że jest w dobrej formie na początku sezonu.

Tak naprawdę z każdego meczu gdańszczan w tym sezonie można wyciągnąć coś dobrego. Pojechali na Piasta i łatwo zdobyli Superpuchar, rozstrzygając mecz na początku drugiej połowy. Ktoś może powiedzieć: halo, halo, tam Fornalik wystawił kilku rezerwowych. No i co z tego? Wciąż trzeba było pojechać i wygrać. Ja już znam te głupie wymówki polskich klubów, że to początek sezonu, dopiero budujemy formę i co wy od nas chcecie. Wy też znacie te wymówki, jeśli śledzicie wypowiedzi płynące z Legii. No, a Lechia po prostu pojechała i zrobiła swoje.

Potem był mecz z ŁKS-em, w którym trzeba było pokazać i charakter, i przygotowanie taktyczne, po tym, jak zgłupiał Udovicić. Cóż, Lechia znów to wszystko pokazała, wywiozła skromny punkcik, ale coś mi mówi, że z tym punktem w Łodzi będzie miało problem więcej drużyn i to takich grających 11 na 11.

A Broendby? Sami widzieliście. Gdyby większą skuteczność pokazali Sobiech i Paixao, mogłoby się skończyć co najmniej 3:1. Boki obrony Lechia ma najlepsze w Polsce. Skrzydła też ma Lechia najlepsze w Polsce. Natomiast coś czuję, że brakuje im klasycznej szpicy, która będzie te wszystkie okazje kończyć, bo owszem, Sobiech z Paixao czasem coś strzelą, ale mając takie wsparcie, trzeba wymagać 20+ goli. Tak sobie pomyślałem: gdyby w Gdańsku zechciano zaryzykować i wyłożyć nieco większą kasę za takiego Cabrerę… To by była paka na mistrzostwo Polski, oczywiście zakładając, że ktoś zaraz nie zwinie Haraslina, Mladenovicia czy Filę.

Cóż, Lechia pokazuje, że dobre wejście w sezon to nie jest czarna magia i można coś zbudować na start sezonu, a nie pieprzyć o gotowości kiedyś tam, za tydzień, za dwa. Oczywiście łatwiej to zrobić z trenerem, ponieważ chyba nie muszę nikogo przekonywać, że Lechia takiego ma, a Legia nie. To znaczy: liczebność przy ławce rezerwowych się zgadza. Natomiast jakość już niekoniecznie.

*

Ale, tak na marginesie, mam w sobie coś z Vukovicia. Też nie byłem gotowy na pierwszą kolejkę Ustaw Ligę i zaczynam zabawę dopiero od drugiej. Ja mam jednak ten handicap, że powstanie specjalna klasyfikacja od drugiej serii gier, a Vukoviciowi już nikt tej porażki nie wymaże (swoją drogą wygrać dwa mecze na osiem, szacunek). W każdym razie moja banda prezentuje się tak:

imaz

Sporo piłkarzy z Jagi i z Pogoni, chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego, ale jak ktoś się obudził wczoraj, to proszę bardzo. Po pierwsze oba zespoły są w gazie, po drugie grają z Rakowem i Arką, więc nie zakładam ciężarów, tylko jakieś sympatyczne zwycięstwa po 2:0. Całą obronę zestawiłem z Lechii, gdyż gdańszczanie będą tracić mało goli, a moja trójka jeszcze potrafi coś dołożyć z przodu. Do tego Felix z Piasta, ponieważ na początku sezonu jako jeden z nielicznych w Gliwicach wygląda na takiego, co dalej potrafi grać w piłkę. I Tomczyk, ponieważ nie ma co się wygłupiać z Amaralem na szpicy, a Tomczyk ma jakąś czutkę do strzelania bramek.

Kod mojej ligi prywatnej to 453706500. Zwycięzca dostanie talon. Jeszcze nie wiem na co.

KOMENTARZE (21)