Zaraz usłyszę, że ktoś ma ambicje pucharowe. Po co wy się tam pchacie?
Blogi i felietony

Zaraz usłyszę, że ktoś ma ambicje pucharowe. Po co wy się tam pchacie?

Dzisiaj startują zawody poniekąd sportowe, ale tylko poniekąd, czyli nasza liga. Już słyszałem, że wiele klubów ma ambicje pucharowe, a pewnie, gdy któryś zespół nieoczekiwanie zaskoczy i wygra trzy-cztery mecze na początku, to zacznie przebąkiwać, że chętnie by w tych pucharach wystąpił i będzie o to mocno walczył. Mam do tych wszystkich drużyn z takimi ambicjami jedno krótkie pytanie: po co?

No po prostu, po co wam wszystkim te europejskie puchary? Nigdy tego nie zrozumiem, a śpiewka co roku jest ta sama. Najpierw zaczyna się od ambicji, potem jest oklep w Europie, potem jest gadanie, że przez oklep ktoś miał utrudniony początek w lidze i dlatego sezon jest, jaki jest. No, ale już w następnym rok znów są ambicje, znów – jeśli się uda dostać – mamy oklep i tak dalej, i tak dalej. Nie lepiej sobie żyć w środku tabeli i nie zawracać gitary? Korona Kielce to idealny ligowiec. Raczej nie wspomina o jakichś głupich awansach, naściąga dziwnych piłkarzy, zacznie nieźle, ale potem odpuści, nie pcha się tam, gdzie by jej ostatecznie nie chcieli. Brawo, kielczanie.

Dobra, trochę ironizuję, ale po prostu doprowadza mnie do szału fakt, że dla polskich zespołów samo wystawienie głowy poza nasze bagienko jest jedynym celem w życiu. Wówczas, nawet w pierwszych rundach, jakieś pieniądze od UEFY wpadną i jest całkiem fajnie. A czy słyszeliście, by któryś z zespołów – poza Legią – mówił: naszym celem na najbliższy czas jest dojście do pucharów i tam osiągnięcie fazy grupowej? Nie mogliście słyszeć. Zawsze się mówi, że fajnie byłoby pobyć w Europie długo, dojść jak najdalej. Gdzie najdalej, do finału? Czcze gadanie.

W pucharach wiecznie grają zespoły, które na te puchary nie mają żadnego planu. Kurczę, znaleźliśmy się w tej Europie, to wypadałoby coś pokazać. Tylko jak? Nie mamy pomysłów.

Wszyscy nam odjeżdżają, a Słowacy to już w ogóle odjechali, jeszcze wcześniej wdeptując nas w ziemię. Poległ Górnik z Trenczynem, Legia z Trnawą, teraz Cracovia z Dunajską Stredą. Tak sobie spojrzałem na wyniki innych słowackich drużyn i Slovan odpadł z Czarnogórą, Ruzomberok z Bułgarią (0:4 w dwumeczu), Trnawa wyrzuciła piątą drużynę z Bośni dopiero po rzutach karnych. Czyli oni nie są tacy mocni, tylko my jesteśmy skrajnie słabi.

No, ale jak patrzyłem na skład Dunajskiej Stredy, to policzyłem czterech piłkarzy, którzy u nas mogliby robić przynajmniej wiekiem za młodzieżowców. Oczywiście nie spełnialiby innych warunków, ale można pokombinować, wypożyczyć chłopaka z Wolverhampton, dać mu szansę ogrania, a potem oddać. U nas nie – nie da się. Najlepiej zastanawiać się ile kasy przyjdzie z praw telewizyjnych. Ile, a nie „jak je wydać.” Ewentualnie można z kimś słabym odpaść, potem go rozkupić na chybił-trafił i zastanawiać się, dlaczego nie wypaliło.

Niestety nasza liga nie idzie w żadną stronę. Ani do przodu, ani do tyłu. Po prostu stoi sobie w miejscu, podczas gdy inni gonią. Ja sobie wyobrażałem, że Legia, grając z dziesięcioma Gibraltarczykami, będzie ich klepać bez opamiętania, a tam nie, goście mogli strzelić jedną czy dwie bramki. Skoro my stoimy, a oni się rozwijają, co będzie za parę lat?

Strach się bać. I miejcie to w pamięci, oglądając ligę. Jak ktoś ładnie poda, ładnie kopnie, to nie dlatego, że jest taki dobry, tylko dlatego, bo ma w tym bagnie więcej komfortu niż przyzwoitość pozwala.

KOMENTARZE (34)