Na początek spokojne utrzymanie?
Weszło

Na początek spokojne utrzymanie?

Możemy już na dzień dobry się pokłócić, ale twierdzimy i twierdzić będziemy – przynajmniej przez następne miesiące – że dawno nie było w naszej lidze tak ciekawego beniaminka jak Raków Częstochowa. Nie, nie dlatego, że w trakcie jednej edycji Pucharu Polski jeszcze pierwszoligowcy wyeliminowali i Lecha Poznań, i Legię Warszawa, a z Lechią Gdańsk, późniejszy triumfatorem, stoczyli wyrównany bój. To znaczy… z tego powodu też, to kapitalna historia, ale o Rakowie świadczą nie ostatnie miesiące, a lata, w trakcie których klub spod Jasnej Góry stanął mocno na nogach i zaczął wykonywać ciekawe ruchy. 

Wychodzenie poza schemat nie jest ulubioną czynnością w klubach PKO Bank Polski Ekstraklasy, ale w Częstochowie zdążyli już kilka razy pokazać, że nie dla nich jest trzymanie się sztywnych ram. Wiąże się to w dużej mierze z osobą Michała Świerczewskiego, właściciela klubu. To on znów wprowadził Raków na piłkarskie salony, choć zdawało się, że klub ten usłyszał wyrok skazujący, który zakładał grę na trzecim poziomie rozgrywkowym. Sam mówi, że obiecał to sobie w latach 90., gdy z perspektywy trybun obserwował spadek klubu z Ekstraklasy. Teraz, gdy go na to stać, chce zbudować najsilniejszy Raków w historii.

Oczywiście nie sam i tu znajdziemy doskonały przykład nieszablonowego działania, bo drugą z najważniejszych osób w ekipie beniaminka jest trener Marek Papszun. Facet, który jeszcze nie tak dawno temu uczył w szkole WF-u i historii oraz prowadził kluby z niższych lig na Mazowszu. Dziś jest jednym z najgorętszym nazwisk na rynku trenerskim, przebył tę drogę w tempie TGV. Również ze względu na unikalny, bardzo widowiskowy system gry z trójką obrońców i dwiema dziesiątkami, który doskonale poznała pierwsza liga, a teraz pozna Ekstraklasa. Do dziś nie wiadomo, jak Świerczewski na niego wpadł, choć wiadomo, że urządził mu wieloetapową i oryginalną jak na piłkarskie standardy rekrutację (polecamy wywiad!), ale trafił w dziesiątkę. Sielanki nie było, a raczej brutalne czyszczenie szatni ze zgnilizny i dziadostwa. W dużej mierze dlatego Raków jest właśnie dziś w tym miejscu.

Pomijając szczegóły, brzmi wam to znajomo? Być może i tak, bo Miedź Legnica, która awansowała do ligi rok temu, też nasłuchała się komplementów długo przed pierwszym meczem w elicie. I Miedzi Legnica już w niej nie ma. To jest wyzwanie dla Rakowa – pokazać, że Miedź Miedzią, ale częstochowianie to zupełnie inna, mocniejsza historia.

OCENA ROZDANIA (skala 1-5): 4

Dość wysoko, ale już śpieszymy z argumentacją. Pojawiały się głosy, szczególnie przy okazji pucharowej szarży, że prędzej czy później większe i bogatsze firmy wpadną do Częstochowy tak, jak starsze panie wpadają na promocję pstrąga do Auchan. I wyjadą spod Jasnej Góry razem z zawodnikami, którzy stanowili o sile najlepszej ekipy pierwszej ligi. Tymczasem gdy kilka klubów robiło podchody pod Tomasa Petraska, bramkostrzelnego stopera, już pierwszy poważnie zainteresowany podobno usłyszał, że można zaczynać rozmowy, ale od kwoty miliona euro. Zresztą pewnie wszyscy pamiętają, jak Raków wycenił Marka Papszuna. 

CZESTOCHOWA 13.03.2019 MECZ 1/4 FINALU CWIERCFINAL PUCHARU POLSKI SEZON 2018/19: RAKOW CZESTOCHOWA - LEGIA WARSZAWA --- 1/4 FINAL QUARTERFINAL OF POLISH CUP FOOTBALL MATCH: RAKOW CZESTOCHOWA - LEGIA WARSAW TOMAS PETRASEK PIOTR MALINOWSKI FOT. PIOTR KUCZA/ 400mm.pl

Petrasek swój kontrakt przedłużył już wiosną, zresztą razem z Andrzejem Niewulisem, kapitanem ekipy, który też wylądował na listach życzeń kilku ekstraklasowiczów. Łącznie Raków opuściło przed sezonem (lub jeszcze w trakcie poprzedniego) dziewięciu zawodników, ale tylko za jednym w Częstochowie dziś płaczą. Chodzi o Marcina Listkowskiego, którego Papszun wymyślił na nowo – jeśli pamiętacie go jako bezproduktywnego skrzydłowego/napastnika z Pogoni Szczecin, to w pierwszej lidze chłopak stał się naprawdę ciekawym graczem środka pola. Choć sam piłkarz chciał w Częstochowie zostać, jego przyszłość zależała od Pogoni Szczecin, z której był wypożyczony, a tam Kosta Runjaić ma wobec niego, ciągle młodzieżowca, konkretne plany.

Inne odejścia powinny zaboleć mniej lub nie zaboleć w ogóle. Nie znaczy to, że chodziło o pożegnania łatwe. Rafał Figiel był kapitanem drużyny i liderem w szatni. Łukasz Góra jest wychowankiem klubu i grał w nim przez ostatnie siedem sezonów. Mateusz Zachara to kolejny chłopak z Częstochowy i piłkarz, który doświadczeniem bił na głowę resztę drużyny i miał być twarzą tej ekipy. Ale to jest charakterystyczne dla Rakowa – co okienko wymieniane są najsłabsze ogniwa, sentymentów nie ma, a do często trudnych rozmów osobiście zasiada trener. Dla niego budowa drużyny to niekończący się proces.

Częścią tego procesu będzie teraz ośmiu nowych graczy. Tu było pewne zaskoczenie, bo wydawało się, że Raków będzie szukał piłkarzy trochę bliżej. Tymczasem Emir Azemović i Andrija Luković przyszli z Serbii, Rusłan Babenko z Ukrainy, a Francuz Bryan Nouvier z Rumunii. Dodatkowo z Korony przechwycono Felicio Browna Forbesa. Jeśli chodzi o Polaków, mamy tylko Kamila Piątkowskiego z Zagłębia Lubin oraz wypożyczonych Dawida Szymonowicza (z Jagiellonii Białystok) i Michała Skórasia (z Lecha Poznań).

Cóż, pozostaje wierzyć, że Raków dokładnie przyjrzał się nowym. Tak dokładnie jak choćby wspomnianemu Petraskowi, którego drugoligowy wtedy klub kilkukrotnie obserwował na żywo w meczach czeskiej trzeciej ligi. Patrząc na pierwszy skład,  proporcje wciąż są właściwe, a obcokrajowcy należą do najlepszych w drużynie.

NOWY AS W TALII: Andrija Luković

Co to za as, zapytacie, skoro nie możemy być pewni, że zacznie sezon w pierwszym składzie? Ano to poniekąd pokłosie tego, o czym już napomknęliśmy – taktyka, którą stosuje Marek Papszun jest bardzo specyficzna, przez co nowi gracze potrzebują trochę czasu, żeby się jej nauczyć. Sam trener zapewniał wręcz, że są niewielkie szanse, by ktokolwiek znał takie ustawienie i wiążące się z nim zadania ze wcześniejszych klubów. Najbliżej składu jest bodaj Azemović, ale to głównie dlatego, że kontuzjowany Niewulis straci początek sezonu.

Ale Luković ma wszystko, by okazać się pojętnym uczniem i z czasem kosić wysokie oceny. To zawodnik środka pola, ze świetnymi warunkami do gry i naprawdę dobrymi liczbami jak na tę pozycję. W dwóch ostatnich sezonach w lidze serbskiej uzbierał:

2017/18 – 9 goli i 3 asysty
2018/19 – 7 goli i 3 asysty

Ma dopiero 24 lata, więc pewnie domyślacie się, że nie było łatwo namówić go na Częstochowę. A jednak się udało, co w Rakowie uznają za sukces. Nie jest to dla niego pierwszy wyjazd z kraju, bo kilka lat temu terminował w PSV Eindhoven. Nie przebił się ani w Holandii, ani później w Crvenej Zvezdzie, ale zdobył doświadczenie, które powinien w Polsce wykorzystać.

BLOTKA: stadion

Tym razem nie zdecydowaliśmy się wskazać konkretnej pozycji, choć wspomniane zastępstwo dla Niewulisa trochę kusiło. Jesienią był to najlepszy obrońca pierwszej ligi, z powodu problemów Petraska, lider defensywy i zespołu, ale teraz kłopoty dopadły i jego. A Azemović, Szymonowicz czy Piątkowski na razie nie wyglądają na gości, którzy mogą wskoczyć w jego buty i sprawić, że defensywa będzie prezentowała się równie dobrze.

Jednak brak atutu własnego boiska wydaje się sprawą jeszcze poważniejszą. Raków jest bezdomny. To znaczy stadion ma, ale na ten w Częstochowie nie wypada zaprosić ekstraklasowych gości. Jakoś to wyglądało nawet w meczach Pucharu Polski, trzeba było się zmierzyć z kilkoma krzywymi uśmiechami facetów przyzwyczajonych do innych warunków, ale na dłuższą metę skansen przy Limanowskiego był nie do zaakceptowania.

Szkoda, przede wszystkim dlatego, że częstochowianie byli najlepsi w lidze, jeśli popatrzymy na domowe mecze. W Częstochowie przegrali tylko raz, sensacyjnie, w ostatniej kolejce z Wigrami Suwałki. Poza tym – 12 zwycięstw i 4 remisy.

Czy mury stadionu w Sosnowcu Katowicach Bełchatowie okażą się równie gościnne? Śmiemy wątpić. Oby tylko nie okazało się to, jak w przypadku Sandecji grającej w Niecieczy, główną wymówką po nieudanym sezonie. I oby „mecze zawsze wyjazdowe” skończyły się jak najszybciej.

ROZDAJĄCY: Marek Papszun

Jak już pisaliśmy, chyba najbardziej obiecujący trener młodego pokolenia w Polsce. W tym momencie jest najdłużej pracującym szkoleniowcem w Ekstraklasie, w Częstochowie urzęduje już ponad trzy lata i dwa miesiące. I pomyśleć, że przychodząc do Częstochowy był na bezpłatnym urlopie w szkole, w której zarabiał na życie jako nauczyciel. Różne życiowe doświadczenia mogą być atutem Papszuna i nie pozwolą mu odlecieć. Długo wspinał się po trenerskiej drabince, prowadził kluby od okręgówki do I ligi i wreszcie będzie mógł zadebiutować w Ekstraklasie. Na wszystko sobie zapracował.

Pilka nozna. Puchar Polski. Rakow Czestochowa - Legia Warszawa. 13.03.2019

Jego konikiem jest taktyka, to często większy atut częstochowian niż umiejętności poszczególnych piłkarzy. Raków to dziś w zasadzie jedyna w naszym kraju drużyna, która na dłuższą metę z powodzeniem gra w ustawieniu z trójką stoperów i która potrafi z tego uczynić swoją broń. Pytanie tylko, czy po letniej przebudowie i wielu nowych twarzach w składzie nadal będzie wyglądało to tak dobrze. Papszun niedawno w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” nie ukrywał, że nowi zawodnicy mają nadspodziewanie dużo problemów z dostosowaniem się do zadań taktycznych i intensywności gry.

Przy wszystkich zasłużonych pochwałach i ogólnie dobrej otoczce panującej wokół klubu, w Częstochowie muszą się nastawić, że Ekstraklasa to już znacznie poważniejsze wyzwanie niż pojedyncze mecze w Pucharze Polski. W ostatnich latach trenerzy, o których zaczęło być głośno w I lidze (Robert Podoliński, Zbigniew Smółka, Dominik Nowak) mniej lub bardziej boleśnie odbijali się od elity. Papszun prawdopodobnie również będzie musiał przejść przez ten czyściec, będą momenty kryzysowe i dopiero jeśli wyjdzie z nich suchą stopą, dostaniemy odpowiedź, czy nie podzieli losu poprzedników.

rakow karta

DŻOKER: Piotr Malinowski

W Ekstraklasie był jeźdźcem bez głowy. Każdy, kto kilka lat temu oglądał mecze Podbeskidzia, z pewnością to potwierdzi. Niesamowicie szybki skrzydłowy potrafił narobić sporo szumu, ale jak przychodziło co do czego, nie umiał dobrze podać, strzelić czy minąć rywala. Brakowało mu innych atutów, konkrety ofensywne miał mizerne. Wydawało się, że gdy zjechał do drugoligowego Rakowa, na najwyższym szczeblu więcej go już nie zobaczymy. A jednak w wieku 35 lat dostanie jeszcze szansę, żeby zatrzeć niekorzystne wrażenie. 

Dziś to piłkarz mądrzejszy na boisku. Nie przez przypadek właściwie jako jedyny uchował się z grona zawodników, których Papszun zastał w Częstochowie przejmując stery. Liczbowo nadal nie imponuje (w ostatnim sezonie I ligi tylko jeden gol), ale trener mu ufa, do jego systemu pasuje. Czy trzecie podejście do Ekstraklasy – na początku kariery był jeszcze Górnik Zabrze – okaże się udane? Zszokowani nie będziemy.

ŚWIEŻAK: Miłosz Szczepański 

Kandydat na ekstraklasowe odkrycie nie tylko w samym Rakowie. W Legii się nie przebił, grał co najwyżej w rezerwach, ale w Częstochowie po początkowych trudnościach stał się ważną postacią. Już w poprzednim sezonie odgrywał bardzo istotną rolę. Jako jedna z „dziesiątek” pokazał, że wiele widzi i ma dobry strzał z dystansu. Udowodnił to zwłaszcza w Pucharze Polski z Lechem Poznań. To po jego pięknym golu Raków wyeliminował „Kolejorza”. A w I lidze Szczepański zapakował piłkę do siatki siedmiokrotnie.

Pilka nozna. Fortuna I liga. Chrobry Glogow - Rakow Czestochowa. 18.08.2018

Poza nim z młodzieżowców największe szanse na grę ma chyba wypożyczony z Lecha Poznań Michał  Skóraś. Z niezłej strony pokazał się on podczas mundialu U-20. Z Tahiti po wejściu z ławki powinien zanotować asystę (Adrian Benedyczak trafił w słupek), a z Włochami dał bardzo dobrą zmianę i zdecydowanie ożywił poczynania Polaków. Podobno spore możliwości ma też pozyskany z Zagłębia Lubin obrońca Kamil Piątkowski (rocznik 2000).

W kadrze znajdują się jeszcze obrońca Oskar Krzyżak (2002), pomocnik Jakub Apolinarski (1999) i napastnik Franciszek Wróblewski (2000). Z tego grona najprędzej pewnie zobaczymy Wróblewskiego, który pod koniec ubiegłego sezonu rozegrał kilka meczów w I lidze i nawet strzelił debiutanckiego gola z Sandecją.

POTENCJALNY SKŁAD

Wobec kontuzji Niewulisa na razie trójkę stoperów uzupełniać będzie Azemović. Pozostałe pozycje prawdopodobnie obsadzą ci, którzy awans wywalczyli. Nowi będą potrzebowali jeszcze nieco czasu, żeby spełnić wszystkie wymagania Papszuna. 

67020237_2060030080971500_5663064609142079488_n

OKIEM SZATNI: Tomas Petrasek

Obecne przygotowania – bardziej siatkonoga z trenerem Urbanem czy maraton z niedźwiedziem na plecach z trenerem Czerczesowem?

U nas była taktyka, taktyka, taktyka. Trudno mi to więc do czegoś z tych dwóch rzeczy porównać. Dla mnie nie jest to nic nowego, pracuję z trenerem Papszunem już trzy lata. 

Który z piłkarzy z twojej drużyny robi największe wrażenie podczas tej przerwy?

Wiem, że chcielibyście konkretnego nazwiska, ale nie chcę, by na kogoś nasi rywale dodatkowo się mobilizowali. Trudne pytanie, na które wolałbym nie odpowiadać. Ale na pewno kilku takich piłkarzy jest. Powiem tak: któryś z nowych zawodników na pewno bardzo się kibicom spodoba i będzie popularny w Ustaw Ligę. 

Czego wam brakuje, by w tym sezonie zostać mistrzem Polski?

Kolejne trudne pytanie (śmiech). Swojego podejścia nie zmieniamy, będzie takie samo jak w I lidze. Chcieliśmy awansować, ale skupialiśmy się tylko na najbliższym meczu. Teraz naszym zadaniem jest utrzymanie się w pierwszym sezonie i też będziemy szli od meczu do meczu. To odpowiednia droga do sukcesu. 

Dlaczego nie obawiacie się spadku?

Mamy dużą wiarę w swoje umiejętności i w sztab szkoleniowy, dlatego nie obawiamy się spadku. 

Które miejsce na koniec sezonu sprawi, że z zadowoleniem i poczuciem satysfakcji odkapslujesz piwo, by uczcić sukces?

Podium! Trzeba mierzyć wysoko. 

OKIEM EKSPERTA: Jacek Magiera

Co panu się podczas tej przerwy najbardziej w klubie podobało?

Najbardziej podoba mi się, że Raków zmienia ligę. To numer jeden. Numer dwa – entuzjazm Darii Wollenberg w mediach społecznościowych, która mocno angażuje się w pracę i robi to bardzo dobrze. No i trzecią rzecz, którą muszę pochwalić za ostatnie dni to nowe koszulki. Są typowo „rakowskie”, z barwami klubu. Z przyjemnością będzie się je oglądało na boiskach Ekstraklasy. 

Co się panu podczas tej przerwy najbardziej w klubie nie podobało?

Chyba nie będę jedyny mówiąc, że brak stadionu. Wszystko przez opieszałość i pasywność władz miasta, które przez ostatnich 5-8 lat nie zrobiły nic, żeby Częstochowa miała swój stadion piłkarski na poziomie Ekstraklasy. Wszystkie duże miasta w tym czasie działały, Raków takiego wsparcia nie miał. A to w kontekście budowania drużyny, formy i twierdzy częstochowskiej jest bardzo ważne. 

Który transfer najbardziej się panu podoba?

Nie znam w ogóle nowych obcokrajowców, nie chcę się na ich temat wypowiadać. Znam jednego zawodnika, który trafił do Rakowa – Michała Skórasia. Chciałbym, aby on był tym transferem robiącym różnicę, aby grał odważnie. Miał udane MŚ U-20 jeśli chodzi o indywidualną grę. Jest przebojowy w grze 1 na 1 w ataku. Dużo i mądrze biega, rozumie grę, ma otwarty umysł. Michał, życzę ci, żebyś się sprawdził. Tylko pamiętaj o odwadze, nie może ci jej zabraknąć w żadnym meczu w żadnym elemencie. 

Dlaczego Raków nie spadnie?

Bo ma bardzo dobry sztab szkoleniowy. Marek Papszun wraz ze swoimi współpracownikami znając ten zespół, budując ten zespół i mając wsparcie ze strony właściciela klubu, znajdą sposób na uniknięcie spadku. To będzie bardzo trudne zadanie. Wydaje mi się, że to optymalny cel dla klubu z racji tego, że grać będzie w Bełchatowie. 

Dlaczego Raków nie zostanie mistrzem Polski?

Mega sukcesem będzie to jeśli Raków znajdzie się w górnej części tabeli. Na dziś jest to mało realne. Otwarcie trzeba przyznać, że niemożliwe jest zdobycie mistrzostwa Polski, gry gra się wszystkie mecze na wyjeździe, bez optymalnego wsparcia ze strony kibiców. Co innego, gdy pojedzie za tobą kilkuset fanów, a co innego, gdy ma się za sobą całe miasto i na każdym kroku widać, że klub rywalizuje w Ekstraklasie. W ten sposób buduje się jego markę. Szanse na tytuł wynoszą 0,000001 procent. 

OKIEM ANKIETOWANYCH

Kto strzeli więcej bramek?

Tomas Petrasek
Sebastian Musiolik

GDYBY ROZDANIE BYŁO GIFEM

W TYM SEZONIE WIESZCZYMY IM…

Spokojne utrzymanie, wszystko ponad będzie sukcesem. Raków nie idzie drogą Zagłębia Sosnowiec, w którym dopiero po fatalnej rundzie jesiennej zrozumiano, że nie wszyscy sprawdzający się w I lidze nadają się też na Ekstraklasę. W klubie zdecydowano się na kilka nowych rozdań, w transferach przeważają obcokrajowcy. Wszyscy z potencjałem, ludzie siedzący głębiej w skautingu mają wobec nich dobre przeczucia, ale raczej nikt z tego grona nie wypali od razu. A dodając jeszcze fakt grania w Bełchatowie, łatwo nie będzie. Mimo to mamy nadzieję, że drużyna Papszuna przełamie pewne schematy i wniesie powiew świeżości na dłużej niż Miedź, której prawdziwego entuzjazmu w gruncie rzeczy wystarczyło tylko na kilka tygodni.

Fot. FotoPyk

KOMENTARZE (9)