Włoskie kluby szukają w Ekstraklasie piłkarzy poukładanych mentalnie
Weszło

Włoskie kluby szukają w Ekstraklasie piłkarzy poukładanych mentalnie

Jak to się stało, że chłopak z północy Italii na włoskim rynku wydaje książki poświęcone polskiemu futbolowi? Dlaczego i jak zakochał się w naszym kraju? Jakich polskich zawodników zobaczyłby chętnie w Serie A i dlaczego Szymon Żurkowski może stać się jedną z gwiazd Fiorentiny? Jak wielkie jest zainteresowanie polską ligą ze strony włoskich klubów? Na jakich graczy zwracają uwagę? Którego włoskiego piłkarza z lat 90. porównałby do Cristiano Ronaldo?

Na ten i na wiele innych tematów porozmawialiśmy Alberto Bertolotto. Tekst publikujemy w ramach Kuźni Weszło. Jeśli również chcesz trafić na nasze łamy, czekamy na równie dobry materiał pod adresem [email protected] 

***

Urodziłeś się w 1984 roku, czyli po największych sukcesach naszego futbolu. Kiedy dorastałeś Polska nie była potęgą, nie zakwalifikowaliśmy się na trzy kolejne mundiale, a jednak coś cię przyciągnęło. Coś co sprawiło, że wybrałeś Polskę, a nie na przykład Jugosławię, która była bliżej. 

Jugosławia rzeczywiście była bliska mojemu sercu. Pochodzę z Pordenone, to niewielkie miasteczko w północnych Włoszech w regionie Friuli, więc Słowenia i Chorwacja, a wcześniej była Jugosławia były niedaleko. Odwiedziłem Bałkany, które we Włoszech cieszyły się sporym zainteresowaniem. Wielu dziennikarzy pisało na tematy związane z tamtejszym futbolem, natomiast ja chciałem robić coś innego. Nikt nawet nie myślał o tym, żeby pisać o polskiej piłce. Uważam, że dziennikarze powinni znaleźć sobie taką niszę, aby zapełniać rubryki tym, o czym nikt nie pisze. Zdecydowałem się na Polskę. Pierwszy raz odwiedziłem wasz kraj w 2012 roku, ponieważ moja ówczesna dziewczyna pochodziła z Łodzi. Następnie zwiedziłem inne miasta: Warszawę, Gdańsk, Poznań i szczególny dla mnie Kraków. Chciałem dowiedzieć się czegoś o historii, o polskich miastach, ale przede wszystkim zobaczyć je na własne oczy.

Co było inspiracją? Zdecydowanie legendarna drużyna z 1974 roku. Będąc dzieckiem wysłuchałem wielu historii o tych mistrzostwach. Dla wielu ludzi to najlepszy turniej w dziejach, nie tylko dla tych, którzy widzieli go na własne oczy, ale także dla młodych kibiców, którzy zgłębiają historię mistrzostw świata. W tym miejscu muszę podziękować jednemu z moich najlepszych przyjaciół, który mieszka w Krakowie – Alessandro. Zresztą dwa dni temu byłem na jego weselu. To dzięki niemu możliwe było napisanie mojej pierwszej książki „A ritmo di Polska” o tej wspaniałej drużynie. Dzięki niemu mogłem porozmawiać z Andrzejem Iwanem, który okazał się bardzo pomocny przy pisaniu drugiej mojej książki – „Il Mundial di Karol”. Andrzej zresztą mówi troszkę po włosku, ale pomoc tłumacza była niezbędna.

Polacy są dla mnie jak bracia. Jesteście bardzo gościnni, pomocni i serdeczni. Tak więc tak rozpoczął się mój związek z Polską.

DxrwzpSUUAAscuo

Jakie mecze miałeś okazję zobaczyć w Polsce?

Mówiąc szczerze, naprawdę niewiele. Niestety pracuję weekendami, więc nie mam wiele czasu. Jeżeli chodzi o mecze z udziałem reprezentacji Polski, to byłem na pierwszym meczu Jerzego Brzęczka w roli selekcjonera, zremisowanym 1:1 przeciwko naszej reprezentacji. W tym sezonie widziałem mecz w Zabrzu pomiędzy Górnikiem a Legią. Dwie bramki zdobył wtedy Carlitos. Staram się oglądać skróty meczów, po każdym weekendzie oglądam bramki Ekstraklasy, ale niestety nie mam tyle czasu, by oglądać każde spotkanie. Jeżeli mam być szczery, z wielką radością przyjechałem do Zabrza. Bardzo lubię historię Górnika, ale podziwiam także długie losy Cracovii. Nie powiem, że jestem kibicem tych klubów, ale bardzo lubię dowiadywać się nowych rzeczy na temat ich historii. Nie mogę jednak nie wspomnieć o tym, że bardzo cenię Marcina Brosza. Uważam, że to fantastyczny trener. Potrafi wycisnąć z piłkarzy naprawdę wiele, dobrze odnajduje się w pracy z młodzieżą. W Górniku potrafił zrobić naprawdę znakomity wynik, nie mając przecież wielkich gwiazd. Myślę, że w przyszłości mógłby zostać selekcjonerem reprezentacji Polski.

Jesteś dziennikarzem, więc w pewnym sensie przemawiasz jako przedstawiciel tej grupy, ale i całego włoskiego środowiska piłkarskiego. Jak polski futbol jest widziany z Włoch?

Muszę przyznać, że we Włoszech zainteresowanie polską piłką jest naprawdę spore. Kluby takie jak Inter, Milan czy Juventus na bieżąco monitorują polski rynek, ale tak naprawdę tyczy się to także pozostałych zespołów z Serie A. Ekstraklasa jest obserwowana przez większość klubów, które wysyłają skautów na mecze. Ma to związek nie tylko z tym, że w polskiej lidze można znaleźć zawodników uzdolnionych technicznie czy piłkarsko, ale przede wszystkim poukładanych mentalnie. Najlepszym przykładem dla mnie jest Szymon Żurkowski. Podziwiam fakt, że rok temu zdecydował się pozostać w Górniku na jeszcze jeden sezon, by pomóc drużynie, która pozwoliła mu się wypromować. Rozpoczął naukę włoskiego i teraz jest naprawdę gotowy na to, by przyjść do Włoch. Bardzo doceniam tego typu myślenie: nauka języka to podstawa. Uważam, że może stać się ważnym piłkarzem, który pomoże Fiorentinie.

To nie był udany sezon dla Fiorentiny, która zajęła dopiero 16. miejsce w ligowej tabeli. Poprzednio tak słabym wynikiem Viola legitymowała się w sezonie 2004/05, kiedy po powrocie do Serie A jako beniaminek również zajęła szesnastą lokatę. Jaką rolę przyjdzie odegrać Żurkowskiemu w zespole Montelli?

Z pewnością przyszły sezon będzie lepszy dla Fiorentiny. Trudno o gorsze rozgrywki, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że kadra „Violi” jest naprawdę dobra. Wszystko zależeć będzie od tego, jak Montella poustawia zespół, jak będzie chciał grać. Jestem jednak przekonany, że to przemyślany transfer. We Florencji doskonale znają atuty Żurkowskiego, wiedząc, że jest bardzo pracowity, silny, potrafi znakomicie uderzyć z dystansu. Ma szansę stać się ważnym zawodnikiem. Nie wiem, jaka będzie przyszłość Federico Chiesy, największej gwiazdy Fiorentiny. Być może zdecydują się go sprzedać, co zresztą może nie okazać się złe dla „Violi”. Każdy zawodnik potrzebuje nowych wyzwań. Fiorentina to klub, który bardziej może potrzebować takich piłkarzy jak Żurkowski. Młodych, głodnych gry, z dużą motywacją na osiągnięcie sukcesu. Jeżeli Szymon będzie grał dobrze, rozwinie swoje umiejętności, przystosuje się do gry w trudnej lidze, jaką jest Serie A, może trafić do lepszego klubu lub nawet lepszej ligi.

Dlaczego w Ekstraklasie występuje tak mało włoskich piłkarzy? W całej historii ligi było ich pięciu, ostatnim Elia Soriano, który ma przecież niemieckie obywatelstwo?

Tak, Soriano urodził się w Niemczech, a jego brat gra w Bolonii (Roberto Soriano – przyp.red). Ale odpowiadając na twoje pytanie, które jest bardzo ciekawe, myślę, że to leży głównie w mentalności. Włosi ogólnie rzadko opuszczają swój kraj, czują się bardziej komfortowo w ojczyźnie. Niekoniecznie są chętni na nowe doświadczenia. Zresztą poruszyłem ten temat ze swoim przyjacielem mieszkającym w Polsce. Zauważyliśmy, że w Ekstraklasie gra na przykład wielu Hiszpanów. Ich cechuje inna mentalność. Angulo, Carlitos i inni przyjeżdżają i z miejsca stają się gwiazdami. Włosi wolą pozostać w Serie B czy Serie C. To niesamowite, bo wielu włoskich piłkarzy pochodzi z mniejszych miast takich jak na przykład moje Pordenone. Zamiast skorzystać z okazji, spróbować zagrać w tak dużym mieście jak Warszawa na pięknym, nowoczesnym stadionie. Oni nie mają takiej świadomości, że Polska się zmieniła, że stała się nowoczesnym, rozwijającym się krajem. Dla niektórych wciąż obraz Polski to początek tego wieku. Moim zdaniem, jeżeli nie potrafisz przebić się w Brescii, to lepszym klubem dla ciebie będzie Wisła Kraków, a nie kolejny klub w Serie B czy w Serie C.

Jednym z przykładów piłkarzy, którzy nie poradzili sobie w Ekstraklasie jest Pasquato. Zawodnik wychowany przecież w Turynie.

To problem włoskiej piłki. Wielu piłkarzy w bardzo młodym wieku podpisuje bardzo wysokie kontrakty. Stają się milionerami i ich motywacja do gry momentalnie spada, nie są głodni gry. Nie wiem, dlaczego Pasquato nie poradził sobie w Legii, być może miał problemy osobiste, nie potrafił zrozumieć gry, tego nie sprawdzimy. Natomiast wielu młodych piłkarzy Juventusu jest notorycznie wypożyczanych do innych klubów. Jeden przypadek poznałem bliżej. Trzy lata temu do mojego Pordenone trafił  Stefano Beltrame. Miał wtedy 20 lat i przez pół roku wypożyczenia rozegrał w Serie C zaledwie sześć spotkań. Wydawało się, że rozwinie się zdecydowanie lepiej, wcześniej był gwiazdą Primavery, czyli drużyny do lat 21. Niestety tak się nie stało, obecnie gra w Holandii w drugiej lidze.

Przejdźmy na trybuny. Oglądałeś wiele spotkań we Włoszech, byłeś też już na meczach rozgrywanych w Polsce. Jak porównałbyś polskich i włoskich kibiców?

Myślę, że ważną różnicą przemawiającą na korzyść Polski są stadiony. Nie mamy tak pięknych obiektów jak wy. Dodatkowo poziom niektórych meczów Serie A jest naprawdę słaby. Prosty przykład. W maju tego roku Inter grał z Chievo na San Siro. Chievo, które było już zdegradowane do Serie B, przyjechało do Mediolanu, by się bronić. To niepojęte. Zamiast zaryzykować, zagrać bardziej odważnie, pokazać się publiczności na pożegnanie z ligą, grali defensywnie. Wyglądali jak grupa ludzi, która przyjechała do Mediolanu z celem by nie przegrać 0:5 (mecz zakończył się wygraną Interu 2:0 – przyp.red). Piłka nożna to zabawa, ma dawać radość – to moja opinia. Kto jest najlepszy na świecie? Ci, którzy grają ofensywnie, przywołując chociażby Liverpool Jurgena Kloppa. To oczywiście inna półka, ale ich mecze mogą się podobać. Spójrzmy nawet na włoskie zespoły. Inter w meczach z Eintrachtem wyglądał naprawdę słabo. Kibice we Włoszech nie chcą wybrać się na stadion, by zobaczyć nudny mecz i wydawać swoich pieniędzy na bilet. Dlaczego mam iść na Stadio Renato dall’Ara, by zobaczyć Bolonię, skoro mogę ten mecz zobaczyć w telewizji? To jest właśnie taka mentalność. Stadiony nie przyciągają kibiców. Nawet Napoli – jedna z czołowych ekip – ma przestarzały stadion.

To niepojęte, przecież Włosi to piłkarski naród. Nawet kiedy przyjedziesz do waszego kraju, to na ulicach możesz zobaczyć ludzi dyskutujących o piłce. Sam będąc w Italii spotkałem się z sytuacją, że w kawiarni dwie starsze panie gorączkowały się nad nowym  numerem La Gazzetty dello Sport.

Tak, bo dla nas generalnie piłka jest częścią życia. Mamy trzy sportowe gazety, ludzie rozmawiają o futbolu na ulicach. W Neapolu są nawet rozgłośnie radiowe, które 24h na dobę nadają audycje poświęcone klubom. Mój znajomy dziennikarz zawsze ze śmiechem mówi, że wygraliśmy tylko cztery tytuły mistrza świata…

My nie wygraliśmy żadnego.

Tak, ale to u nas piłką egzaltuje się całe społeczeństwo. Udine, które leży niedaleko mojej rodzinnej miejscowości, jest dobrym przykładem. Nie jest dużym miastem, a w każdej jego części ludzie dyskutują o piłce. Kobiety wiedzą o wynikach poszczególnych meczów, potrafią wymienić kilku zawodników z klubu. Klubu, który nie należy przecież do ligowego topu. To kwestia dumy. Moje Pordenone jest trochę innym przykładem – sportem numer jeden jest tam akurat koszykówka.

Właśnie – duma. Oriana Fallaci w swojej książce „Wojna i gniew” pisze o Włoszech: „To taki podzielony świat, nasza ojczyzna”. Dziennikarz „Daily Telegraph” Nick Squires uważa, że: „Jedyne, co jest w stanie połączyć Włochów, to wojna i futbol. Ludzie czują większą dumę z bycia mediolańczykami, turyńczykami czy genueńczykami niż Włochami.” Jest w tym ziarno prawdy?

Tak, jest w tym trochę prawdy. Jeżeli pojedziesz do Florencji, zobaczysz zupełnie co innego niż w Genui. Jeżeli pojedziesz do Neapolu, zobaczysz co innego niż w Genui. Mówiąc szczerze, jestem dumny z bycia Włochem, ale taką samą dumę czuję z bycia Friuliano (Alberto pochodzi z Pordenone, które położone jest w regionie Friuli – przyp.red.). Różnic jest wiele, w kuchni, nawet w języku. Kiedy przychodzi jednak dzień meczu reprezentacji, wszyscy kibicują Squadra Azzurra. Nie oznacza to jednak, że kibic Napoli i kibic Juventusu wspólnie będą w stanie obejrzeć taki mecz. To naprawdę trudne pytanie. Piłka nas jednoczy, rzeczywiście, ale nie jestem pewien, czy wszyscy kibice Juventusu są szczęśliwi, kiedy Insigne strzela bramkę w reprezentacji.

Naprawdę? A jeżeli zagralibyście w finale mistrzostw świata i bramka Insigne zadecydowałaby o zwycięstwie?

Jasne, że w mistrzostwach świata tak, ale nie sądzę, by kibice Juventusu skakali z radości po bramkach Insigne w meczach z rywalami takimi jak Bośnia. Oczywiście wszyscy chcemy, by Italia zawsze wygrywała.

Za nami niesamowity sezon Polaków w Serie A. 54 polskie gole we włoskiej ekstraklasie to znakomity wynik. Piątek sprawdził się w dwóch klubach, po dwóch ciężkich kontuzjach świetny sezon zaliczył Arkadiusz Milik, a dla Piotra Zielińskiego to były najlepsze rozgrywki podczas jego pobytu we Włoszech. Jak jednak ocenisz pozostałych Polaków w Serie A?

Dobrą reputację ma Mariusz Stępiński. Myślę, że po spadku z Chievo zostanie w Serie A. To dobry piłkarz dla klubów pokroju SPAL, czyli takich, które w tabeli zajmują miejsca 13-16. Strzelił sześć goli w Chievo w tym sezonie, a nie grał wcale tak dużo. Chciałbym zobaczyć go w ponad 30 meczach, gdzie będzie pierwszym wyborem trenera. Myślę, że mógłby strzelić 10-12 goli.

Drągowski jest bardzo dobrym bramkarzem. Zresztą arogancja Włochów jest niesamowita. Po tym, jak nie pojechał na Mistrzostwa Europy U-21, wszyscy zastanawiali się, jak sobie poradzicie. Ale Grabara świetnie się pokazał. Gdybyś przed turniejem zapytał któregokolwiek kibica z Włoch, kim jest Kamil Grabara, nie sądzę, by ktokolwiek ci odpowiedział. Myślenie włoskiego kibica jest takie, że jesteśmy w centrum świata i nic poza Serie A się nie liczy. A przecież ostatnie trzy mundiale były w naszym wykonaniu fatalne. Na dwóch nie wyszliśmy z grupy, a na trzecim w ogóle nas nie było!

Salamon nie zawsze grał we Frosinone. Thiago Cionek, którego osobiście znam, zaliczył udany sezon w SPAL. Kibice go doceniają, jest bardzo pracowity, a poza tym jest bardzo pozytywną postacią. Rozmawiałem z moim przyjacielem Bruno Tedino, który był jego trenerem w Palermo i podkreślał, że miał bardzo duży wpływ na resztę zespołu. Polacy są we Włoszech bardzo doceniani za pracowitość, której niektórym czasami brakuje. Linetty i Bereszyński w Sampdorii należą do najważniejszych zawodników, także są bardzo doceniani.

Będąc kibicem Ekstraklasy, na pewno oglądałeś spotkania Wisły Płock i już wcześniej znałeś Arkadiusza Recę, który ma za sobą stracony rok w Atalancie. Czy myślisz, że zrobił błąd zmieniając klub i nie przechodząc na przykład na wypożyczenie?

Jasne, znałem Recę jeszcze z Ekstraklasy. Nie mam pojęcia, co się z nim stało. Na pewno futbol, jaki chce grać Gasperini, nie jest łatwy do zrozumienia dla obcokrajowców i młodych piłkarzy. Z tego co wiem, tutaj właśnie leżał problem. Drugą sprawą jest konkurencja. Castagne i Gosens to naprawdę znakomici zawodnicy.

W Bolonii rozmawiałem z Markiem Koźmińskim i doszliśmy do wniosku, że atutem Recy jest fizyczność. Jest bardzo silnym piłkarzem. Natomiast wygląda na to, że po prostu nie jest na takim poziomie taktycznym, by grać w pierwszym składzie Atalanty. Nowy kraj to także nowy język. Ale musimy to zrozumieć. Nie jest łatwo w pierwszym sezonie w Serie A, szczególnie dla obrońcy. Szczególnie pod wodzą takiego trenera jak Gasperini, który naprawdę wymaga bardzo dużo.

Poza tym, Wisła Płock zawsze grała czwórką obrońców, a Gasperini ustawia zespół z trójką i dwoma wahadłowymi. Nauczenie się gry w nowym systemie taktycznym wcale nie jest takie oczywiste. Myślę, że niektórzy piłkarze dłużej przystosowują się do nowych warunków. Mam nadzieję, że nowy sezon będzie dla niego dużo lepszy, bo ma naprawdę ciekawą charakterystykę do gry na poziomie Serie A.

Porozmawiajmy o Piątku. 22 bramki, gwiazda w Genoi, gwiazda w Mediolanie, Crudelli, szaleństwo. Jednak Milan nie zdołał zakwalifikować się do Ligi Mistrzów. Nowy sezon to nowe nadzieje. Jak widzisz przyszłość „Rossonerich” z nowym trenerem, Marco Giampaolo?

Muszę przyznać, że bardzo lubię Marco Giampaolo. Od zawsze podobała mi się jego praca, jaką wykonuje z kolejnymi zespołami. Śledzę jego losy jeszcze od czasów Cremonese, to filozof, znakomity taktyk. Piątek będzie dla niego kluczowym zawodnikiem. Widzieliśmy, jak wielki wpływ na wyniku Sampdorii miał Quagliarella. Quagliarella to mistrz odnajdywania się w polu karnym, coś jak… Marcin Robak w Polsce (uśmiech). Bardzo inteligentny piłkarz, potrafiący znaleźć się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie.

Personalnie dla mnie to był dobry sezon dla Gattuso. Niektórzy się ze mną nie zgodzą, ale moim zdaniem Milan ma za sobą naprawdę udane rozgrywki. Jestem ciekaw tego, jak będzie to wyglądało pod wodzą Giampaolo. Jest bardzo rzeczowym facetem, pracoholikiem, bardzo go lubię. Gattuso z kolei może mieć problem ze znalezieniem nowego klubu.

Giampaolo prowadząc Sampdorię, pracował już z Polakami. Spodziewasz się, że do Piątka może dołączyć któryś z jego kolegów z reprezentacji?

Chciałbym zobaczyć w Milanie kogoś w typie Linettego. Bardzo mu kibicuję, ale zobaczymy, czy zmieni klub w tym mercato.

Na przełomie maja i czerwca w Polsce miały miejsce mistrzostwa świata do lat 20, w których wasza reprezentacja zaprezentowała się z dobrej strony. Zajęliście czwarte miejsce, śledziłeś ten turniej?

Czwarte miejsce to dobry wynik. Myślę, że z tego zespołu Pinamonti może zrobić całkiem niezłą karierę. Nie stać się gwiazdą, ale solidnym napastnikiem Serie A. Ma w sobie coś z aroganta, jest pewny siebie. Drużyna osiągnęła dobre wyniki pod wodzą Paolo Nicolato.

Trudno nie zgodzić się jednak, że dla Włochów większe znaczenie miało EURO U-21, którego byliście współgospodarzem. Czy traktujesz ten wynik jako dużą porażkę młodego zespołu Squadra Azzurra?

Moim zdaniem ta drużyna jest przeszacowana. Z całym szacunkiem, ale Federico Chiesa gra w Fiorentinie, nie jest gwiazdą Manchesteru United. Oczywiście to świetny piłkarz, bardzo go lubię, być może także dlatego, że jego ojciec był jednym z moich ulubionych piłkarzy w dzieciństwie. Do dzisiaj mam nawet koszulkę podpisaną przez Enrico. Ale spoglądając na defensywę nie mamy wielkich gwiazd w zespole U-21. Dimarco, Adjapong to nie są największe gwiazdy, kto wie, być może Robert Gumny jest lepszy od Adjaponga. Meret to dobry bramkarz, bardzo rozwinął się w Napoli, ale Grabara nie jest gorszy. Liverpool pokłada w tym chłopaku nadzieje, być może widzi w nim następcę Alissona, dla niektórych najlepszego bramkarza świata. Kto był ostatnim Włochem w Liverpoolu? Aquilani, Dossena, Borini?  Jasne, tacy zawodnicy jak Barella czy Pellegrini grają na dobrym poziomie, ale Hiszpanie, mimo porażki z nami, grają jeszcze lepiej. Belgowie mieli nieszczęśliwy turniej, ale to również utalentowana drużyna. Dla niektórych nasza porażka z Polską mogła być zaskoczeniem, ale dla mnie nie. Polska naprawdę dysponuje ciekawym zespołem. Macie tak doświadczonych piłkarzy jak Kownacki.

Zgadza się, Kownacki ma za sobą występ na mundialu, ale jednak w Sampdorii nie był zawodnikiem pierwszego składu.

Tak, ale tam musiał rywalizować z Quagliarellą. Fabio jest absolutnym mistrzem wśród napastników, przez lata był jednym z najbardziej niedocenianych włoskich piłkarzy. Oprócz tego był jeszcze Defrel, wypożyczony z Romy, również bardzo dobry zawodnik. Oglądałem Kownackiego na wypożyczeniu w Fortunie Dusseldorf, z meczu na mecz wyglądał coraz lepiej, robił postępy. Wracając do EURO U-21 należy zauważyć, że podobnie jak Hiszpania i Polska zdobyliśmy sześć punktów. To dobry wynik, brak kwalifikacji podyktowany jest też zasadami turnieju.

Gdybyś miał wybrać jednego polskiego piłkarza, twojego ulubionego, kogo byś wskazał?

Z przeszłości czy z obecnie grających?

Z obecnie grających.

Mówiąc szczerze, Zieliński. Ma za sobą świetny sezon, uważam, że jest jednym z najlepszych piłkarzy we Włoszech na swojej pozycji. Jestem też wielkim fanem historii Piątka. Pamiętam go z czasów gry w Zagłębiu Lubin i Cracovii. Chłopak z Dzierżoniowa, małego miasteczka, stał się gwiazdą włoskiego, a w zasadzie to europejskiego futbolu. W rok! To istny fenomen. W reprezentacji Polski strzelił cztery gole w sześciu meczach, Lewandowski nie musi już strzelać, bo macie Piątka.

Jeżeli jesteśmy już przy reprezentacji, muszę zapytać cię o dorosłą ekipę Squadra Azzurra. Wydaje się, że w końcu nadszedł czas wymiany pokoleniowej. W jednym momencie pojawiło się wielu utalentowanych piłkarzy takich jak Chiesa, Pellegrini, Zaniolo, Kean czy Orsolini. Jaką przyszłość wróżysz reprezentacji Włoch, która ostatnio przeżywała swój gorszy okres?

Przede wszystkim największym atutem reprezentacji jest jej średnia wieku. Młodzi zawodnicy cały czas mogą się rozwinąć. Jest mi jednak bardzo smutno, kiedy słyszę o zachowaniach takich jak ostatnie wybryki Keana i Zaniolo. Są młodzi, ale powinni zachowywać się jak przystało na profesjonalistów. Powinni dawać przykład innym jako reprezentanci Włoch.

Co do samej drużyny muszę przyznać, że Roberto Mancini próbuje stworzyć swój projekt, póki co szuka właściwej drogi. Musimy wrócić na mistrzostwa świata, po drodze jest jeszcze EURO, na którym także chcemy zagrać i zaprezentować się z jak najlepszej strony. Zobaczmy na Polaków. Jesteście rok po nieudanym mundialu i macie na koncie komplet zwycięstw w eliminacjach. 12 punktów, zero straconych bramek. Ktoś powie, że nie graliście z rywalami z najwyższej półki, ale to nieistotne. Cztery zwycięstwa w czterech meczach to osiągnięcie, którym możecie się chwalić. Mam nadzieję, że Jerzy Brzęczek zbuduje ciekawy zespół, ale do tego potrzeba czasu. Powinniście uzbroić się w cierpliwość.

Biorąc pod uwagę, ilu utalentowanych zawodników pojawiło się w waszej reprezentacji, muszę cię zapytać w którym z nich pokładasz największe nadzieje? Który z nich, według ciebie, zrobi największą karierę?

Mimo wszystko Chiesa. Ma wszystko, jest silny, szybki, dysponuje dobrym strzałem. Zna swoją wartość, jest może nieco arogancki, ale przez to emanuje pewnością siebie. Za każdym razem kiedy widzę go na boisku, widzę jego ojca. Wspominałem już, jak bardzo podziwiałem Enrico Chiesę. Rozmawiałem z Moreno Manninim, byłym znakomitym obrońcą Sampdorii z lat 80. i 90. , który grał z wieloma wspaniałymi piłkarzami takimi jak Vialli, Veron, Karembeu, Seedorf, Ortega czy Mancini. Zapytałem go o najlepszego piłkarza, z jakim grał podczas swojego pobytu w Sampdorii, oczywiście poza Gullitem, który w Genui był absolutnie fantastyczny. Odpowiedział:

„Chiesa, bez dyskusji.”

Oglądając stare kasety czy skróty meczów na YouTube, porównał jego styl gry do Cristiano Ronaldo. I nie mogę się z nim nie zgodzić. Absolutnie świetny piłkarz, szybki, bardzo silny, przebojowy, ze znakomitym dryblingiem. To niesamowite, tym bardziej, że nie zrobił takiej kariery, jaką mógł. Kontuzja także mu nie pomogła. Być może Federico będzie miał więcej szczęścia.

Przed nami nowy sezon Serie A i muszę zadać ci pytanie o zawodnika, który wkracza do tej ligi. W minionych rozgrywkach kilkukrotnie miałem okazję oglądać Brescię i jeden zawodnik wywarł na mnie kolosalne wrażenie. Wiesz, o kim mówię?

Sandro Tonali. Zgadzam się, to bardzo ciekawy piłkarz. Dysponuje świetnym przeglądem pola, można powiedzieć, że ma „piękny umysł”. Zachowując proporcję, prezentuje styl Andrei Pirlo. Potrzebujemy takich zawodników w reprezentacji i w Serie A, bo podnoszą oni jakość całych rozgrywek, a w swoim zespole są nieocenieni. Podam ci przykład. Pordenone po raz pierwszy w historii awansowało do Serie B. Wiesz dlaczego? Ponieważ mieli zdecydowanie najlepszych pomocników w lidze, zawodników, którzy świetnie kreowali grę. To klucz do wygrywania meczów i trofeów .W reprezentacji kimś takim był właśnie Pirlo. Absolutna czołówka pomocników XXI wieku. Tonaliego widziałbym w zespole, który nie gra pragmatycznie. Dusiłby się w takiej drużynie.

Nowy sezon przyniesie mnóstwo zmian. Już teraz wiemy, że co najmniej siedem klubów rozpocznie sezon z nowym trenerem na ławce. Juventus, Inter, Roma, Milan, czyli cztery z sześciu czołowych klubów rozpoczną rozgrywki pod wodzą nowych szkoleniowców. Jakie są twoje przewidywania na nowy sezon? Widzisz szansę na to, by ktoś zagroził „Starej Damie”?

W tej chwili nie. Juventus to jedyny z włoskich klubów grający na poziomie europejskim. Jestem ciekaw, jak zaprezentują się pod wodzą Sarriego, który należy do grona moich ulubionych trenerów. Styl gry proponowany przez niego może się podobać, zawsze stara się grać do przodu. Poprzedni sezon Serie A nie był fascynujący. Wyróżniłbym Atalantę, która grała rzeczywiście ładny, ofensywny futbol.

Nowy sezon, nowe nadzieje, tak jak wspominałeś wszystko będzie nowe. Ale traktuję to jako coś dobrego, powiew świeżości. Niektórym klubom ewidentnie tego brakowało. Czekam z niecierpliwością na początek nowego sezonu, bo nie przepadam za okresem mercato. Włosi lubią dyskutować o transferach, ale ja zdecydowanie wolę zgłębiać historię futbolu czy oczywiście oglądać mecze. Na przykład teraz czytam sporo na temat legendy Polonii Bytom Edwarda Szymkowiaka. Zdecydowanie ciekawi mnie historia piłki nożnej, także ta trudna, po II wojnie światowej. Ale rozumiem, że ludzie są pochłonięci okienkiem transferowym.

Kogo z Ekstraklasy chętnie zobaczyłbyś w Serie A? Masz swoje typy?

Bardzo chciałbym zobaczyć Gumnego i Adama Buksę. Dużo słyszałem także o jego młodszym bracie, fajnie byłoby zobaczyć ich obu w Serie A. W dłuższej perspektywie mam też swojego faworyta. Nazywa się Filip Marchwiński i udało już mu się  nawet strzelać w Ekstraklasie. Oczywiście jest też Patryk Dziczek, który zdobył mistrzostwo z Piastem Gliwice, więc może szukać nowych wyzwań. Klub pokroju Udinese byłby ciekawą opcją dla niego. Myślę, że to właściwy moment, żeby wyjechać z Polski i się rozwijać.

Kiedy możemy się spodziewać twojej trzeciej książki?

Bardzo chciałbym, żeby to było już w przyszłym roku. Obecnie mam mnóstwo pracy. W przyszłym roku czeka mnie egzamin B1 z polskiego. Chciałbym w przyszłym roku spotkać się z tobą i porozmawiać o tych sprawach po polsku. Myślałem także o tym, by napisać coś na kształt przewodnika dla Włochów po Górnym Śląsku. Nie tylko dla kibiców, ale dla turystów, którzy chcieliby odwiedzić ten region w Polsce. Przybliżyć im, co mogą zobaczyć, kopalnię węgla, Zabrze, Chorzów. Mam nadzieję, że byłoby to przydatne. Chciałbym jeszcze lepiej poznać wasz kraj. Z każdą wizytą poznawać nowe miejsca, rozmawiać z Polakami, tak jak teraz z tobą, bo dzięki temu uczę się coraz więcej.

A kiedy możemy spodziewać się twoich poprzednich publikacji po polsku?

Rozmawiałem z moim przyjacielem, który mieszka w Warszawie. Chcieliśmy przetłumaczyć te książki na język polski, ale wraz z Salvatore doszliśmy do wniosku, że to bardzo trudne. Wydawnictwo musi najpierw kupić książkę, następnie zapłacić tłumaczowi, sprzedać książkę, zapłacić nam. Koszty takiego egzemplarza byłyby olbrzymie. Czytelnik musiałby zapłacić koło 60-70 złotych. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że książki w Polsce z reguły kosztują 40 złotych. Wrócimy do tego, ale już po wakacjach. To bardzo intensywny rok. Napisałem też książkę o Pordenone. Zespół awansował do Serie B, a ja w ciągu sezonu na bieżąco pisałem książkę, jak się okazało o historycznej kampanii. Została już opublikowana, więc tak naprawdę napisałem już książkę w tym roku! (uśmiech).

Czego ci można zatem życzyć?

Przede wszystkim więcej czasu. Na rozmowy o piłce, na spotkania takie jak to dzisiejsze, na naukę polskiego i na poznawanie waszego pięknego kraju.

Rozmowę przeprowadził: Filip Macuda

KOMENTARZE (4)