Kapitan ucieka z okrętu, który nawet nie tonie. O co chodzi Koscielnemu?
Anglia

Kapitan ucieka z okrętu, który nawet nie tonie. O co chodzi Koscielnemu?

„Laurent Koscielny odmówił udziału w przedsezonowym torunee w Stanach Zjednoczonych. Jesteśmy rozczarowani jego zachowaniem, bo sprzeciwił się naszym zasadom. Mamy nadzieję, że uda się rozwiązać ten problem. Na razie nie będziemy komentować tej sprawy”. Jeżeli klub tego kalibru co Arsenal decyduje się opublikować tego rodzaju oświadczenie, to znak, że sprawa zabrnęła daleko. Laurent Koscielny posunął się do ostatecznych środków, by wymusić na londyńskim klubie transfer.

Ale – tak właściwie – to dlaczego Koscielny za wszelką cenę chce odejść i, co jeszcze ciekawsze, czemu u licha Arsenal nie chce go po prostu wypuścić?

Zbliżający się już do 34. urodzin obrońca trafił do Londynu przed dziewięcioma laty. Jego przygoda z Premier League zaczęła się dość sensacyjnie, choć nie do końca pozytywnie, bo od kłopotów z kartkami i prostych błędów w defensywie. Widać było, że zawodnik doznał szoku po przeskoku z Ligue 1 do angielskiej ekstraklasy. Jednak Arsene Wenger szybko zadbał o to, by Koscielny poczuł się w Londynie jak u siebie w domu. – Nie wierzę, że jakikolwiek francuski piłkarz mógłby odmówić propozycji gry w Arsenalu. Cztery lata temu grzałem ławę w Ligue 2, dzisiaj jestem w Arsenalu. To niezwykłe osiągnięcie. Jestem na fali, ale to dopiero początek. Jeszcze nie udowodniłem swojej wartości. Sama przynależność do Arsenalu nie potwierdza, że nadaję się do gry w piłkę na najwyższym poziomie – opowiadał stoper po transferze na Wyspy.

Dziś nie ma już wątpliwości, że Koscielny sprostał wyzwaniu. Dla Arsenalu zagrał 255 razy w samej tylko Premier League, dorzucając do tego 22 ligowe gole. Łącznie z pozostałymi rozgrywkami, Francuz ma na koncie aż 353 występu ku chwale „Kanonierów”. Wygrał z Arsenalem dwa Puchary Anglii, przebił się też do podstawowego składu reprezentacji narodowej, w której zagrał ponad 50 razy. Może jedynie żałować, że z powodu kontuzji przepadły mu mistrzostwa świata w Rosji. Miały być ukoronowaniem jego kariery: – Po mundialu czas dać szansę młodszym, to moje ostatnie miesiące w reprezentacji Francji – zapowiadał na długo przed turniejem. Mimo że mistrzostwa świata nie zdobył, nie zmienił swojej decyzji.

Co tu zresztą dużo gadać – przed sezonem 2018/19 Koscielny został nawet namaszczony na nowego kapitana Arsenalu. Miał być liderem drużyny przebudowywanej przez Unaia Emery’ego.

Patrząc na czysto piłkarskie aspekty, Koscielny miewał w Arsenalu różne okresy. Nie był to nigdy dominator, trzymający równą formę całymi miesiącami, albo wręcz latami i zgarniający indywidualne laury. Nie można umieszczać go na tej samej półce, na której zasiadają Terry, Ferdinand, Kompany czy od niedawna Van Dijk. Niemniej – dla Arsenalu Francuz był po prostu postacią ważną. Jesienią 2018 roku wyleczył kontuzję i już w grudniu wskoczył do podstawowej jedenastki „Kanonierów”, rzecz jasna z kapitańską opaską na ramieniu. Pewnie, ma już swoje lata, jego kontrakt z klubem wygasa w 2020 roku. O co jednak cała ta chryja?

Zdaniem angielskich mediów, Koscielny chce wrócić do ojczyzny. Kilka miesięcy temu miał się dowiedzieć, że działacze Girondis Bordeaux chcą uczynić z niego centralny punkt swojego sportowego projektu. Bordeaux to miasto położone w Nowej Akwitanii. Laurent przyszedł na świat w Tulle, a zatem miasteczku położonym w tym samym regionie. Ponoć zawodnik pragnie po prostu zakończyć karierę w rodzinnych stronach. Mówi się, że już w końcówce sezonu zarzekał się, iż nie pojedzie na przedsezonowe zgrupowanie, jeśli Arsenal nie rozwiąże z nim kontraktu. Według dziennikarza BBC, Davida Ornsteina, władze Arsenalu były przekonane, że sprawy zostały już załagodzone i wszystko idzie w kierunku porozumienia. Bunt Koscielnego był dla nich szokujący.

– Działacze Arsenalu sondują od jakiegoś czasu rynek w poszukiwaniu nowego stopera, ale wcale nie mieli zamiaru rozstawać się ze swoim kapitanem. Koscielny jak na razie nie stracił opaski – informuje Ornstein.

Według dziennikarzy Daily Mail – Koscielny otrzymał już nawet zakulisowo ofertę trzyletniego kontraktu od Bordeaux. Swoje warunki przedłużenia umowy przedstawili mu również działacze londyńskiego klubu, ale francuski obrońca uznał je za dalece niezadowalające. Wygasająca za rok umowa z Arsenalem gwarantuje mu tygodniówkę o wysokości około 120 tysięcy funtów. Nowy kontrakt mógłby zagwarantować mu nawet lepsze pieniądze, ale przede wszystkim za sprawą bonusów, a nie wysokiej podstawy. Laurent nie chce pójść na taki układ z klubem, prawdopodobnie zdając sobie sprawę, że jego wątłe zdrowie może nie pozwolić na nastukanie hajsu za występy. Nie tak dawno pauzował przecież prawie przez rok.

W takiej sytuacji obrońca uznał, że jednak tęskno mu za domem i chce wymusić na Arsenalu, by wypuszczono go do Bordeaux za darmo. Girondins oferują Francuzowi tak skonstruowany kontrakt, jak mu odpowiada.

Według źródeł Daily Mail – nowym kapitanem zespołu wkrótce zostanie Granit Xhaka, Koscielny podczas zagranicznego zgrupowania Arsenalu ma się meldować na treningach z zespołem u-23, szykują się także wobec niego jakieś sankcje finansowe. Ponoć władze „Kanonierów” w tej sytuacji nie chcą rzucać się na główkę w wir transferowych szaleństw, ale mocno liczą na rozwój obrońców, którzy już należą do londyńskiego klubu. Dziennikarze Daily Mail wskazują choćby na 21-letniego Konstantinosa Mavropanosa, który może wkrótce wskoczyć w buty krnąbrnego Francuza.

Abstrahując już od wszelkich okoliczności – jest to jednak dość nietypowe i w sumie niesmaczne, żeby odejście z klubu takimi krzywymi akcjami wymuszał jego kapitan. Przekazanie opaski Koscielnemu było chyba jednak chybionym pomysłem. Tego zdania są przynajmniej kibice Arsenalu, którzy stylu, w jakim obrońca usiłuje się pożegnać z londyńskich klubem, na pewno mu nie zapomną.

Pożegnalna rundka wokół boiska, łzy w oczach i pochwalne pieśni przetaczające się przez trybuny? To jest nie z tej bajki.

fot. newspix.pl

KOMENTARZE (5)