DNA Legii? DNO Legii!
Weszło

DNA Legii? DNO Legii!

Legia miała mieć DNA, a dna sięgnęła. Zremisowała 0:0 z wicemistrzem Gibraltaru. Nawet nie z mistrzem, kurwa. Z wicemistrzem 35-tysięcznego państewka grającym na stadionie pomiędzy lotniskiem a stacją benzynową.

Legia skompromitowała się bardziej niż Edward Potok, gość który koronował nie tę miss i ludzie odpowiedzialni za oscarowe koperty w 2017 razem wzięci. Legia udowodniła, że można przyjąć eurowpierdol nie tracąc gola. Wicemistrz Polski, czterokrotny mistrz w sześciu ostatnich sezonach, przez 90 minut gry z wicemistrzem Gibraltaru oddał trzy celne strzały. O jeden więcej niż Europa FC, języczkiem u wagi okazał się nieudany lob Carlitosa z własnej połowy.

Naprawdę nie wiemy, co najmocniej świadczy o tym, jakiego kalibru to wyczyn. Czy to, że w bramce Europy w pierwszej połowie lądował samolot? Czy to, że posiadanie piłki po pierwszej połowie było równo 50/50? A może fakt, że do przerwy Europa oddała osiem razy więcej strzałów do Legii?

Zapamiętajcie ten dzień. Kiedyś będziecie mogli opowiedzieć dzieciom, jak polska piłka klubowa latem 2019 roku wkroczyła na nieznany dotąd ląd i zaprezentowała tubylcom, czym jest futbolowa impotencja. Dwa miesiące temu na stadion Europy przyjechał najgorszy zespół Gibraltaru, Boca Juniors i został pogoniony trzynastką. A jednak strzelił Europie gola. Legię i to przerosło. A mało brakowało, by po stronie strat musiała zapisać jedynkę – w końcu w pierwszej połowie Liam Walker huknął z dystansu tak, jak nikt z Legii nie potrafił huknąć przez cały mecz.

Jakże śmiesznie brzmią dziś wszystkie te slogany, że najlepiej dla polskiej piłki, gdyby to Legia zdobywała mistrzostwo rok po roku, bo jej obecność w eliminacjach Ligi Mistrzów to dla nas największa szansa na nastukanie punktów w tych rozgrywkach i uniknięcie kompromitacji na oczach Europy.

To jest to stukanie punktów? Unikanie wyników, za które trzeba się wstydzić? Najpierw była Astana. Potem Sheriff Tiraspol. Następnie Spartak Trnawa i Dudelange. A teraz to.

Ale cóż, Aco Vuković mówił na koniec tamtego sezonu, że jego Legia ma zapierdalać.

No to zapierdoliła.

Europa FC – Legia Warszawa 0:0

KOMENTARZE (114)