Marcin Bułka znowu przed trudnym zadaniem. Z Chelsea przeniósł się do PSG
Weszło

Marcin Bułka znowu przed trudnym zadaniem. Z Chelsea przeniósł się do PSG

Bilans Polaków w PSG musi się zgadzać. Na początku lipca Lokomotiw Moskwa ogłosił wykupienie Grzegorza Krychowiaka z paryskiego klubu, co akurat nie było żadną niespodzianką. Podobnie zresztą, jak transfer Marcina Bułki do ekipy mistrza Francji, o którym mówiło się już od kilku miesięcy. Oczywiście polski golkiper nie trafia do Paryża jako niekwestionowany numer jeden, ale z całą pewnością będzie miał większe szanse, by nim zostać, niż gdyby przedłużył kontrakt z Chelsea. 

Tak naprawdę o Bułce usłyszeliśmy dwa lata temu, gdy zainteresowała się nim Barcelona. Wówczas 17-letni Polak nie zdecydował się jednak na propozycję Katalończyków, ponieważ pojawiła się konkretna oferta z Chelsea, na którą szybko przystał. W Londynie nasz rodak miał mieć większe perspektywy na grę w pierwszym zespole, ale rzeczywistość okazała się zupełnie inna, o czym wspomniał w wywiadzie dla „sport.tvp.pl”: – Odszedłem z Chelsea nie tylko z powodu Kepy, ale było też kilka innych aspektów, o których rozmawialiśmy po przygotowaniach do sezonu w zeszłym roku i które nie zostały spełnione. To, co zostało mi powiedziane, spełniło się tylko w kilku procentach. Nie do końca się dogadywaliśmy.

– Chciałem iść na wypożyczenie, ale też nie zostałem puszczony. Tak wybrałem i zobaczymy, czy będę żałował, czy nie, ale wydaje mi się, że nie będę. Myślałem nad tą decyzją bardzo długo i wybrałem, że po sezonie zostanie mi kontrakt i zostanę wolnym zawodnikiem – dodał polski bramkarz.

Bułka rzeczywiście mógł być rozgoryczony, ponieważ latem w trakcie okresu przygotowawczego zagrał w czterech sparingach, w których pokazał się z dobrej strony. Doczekał się nawet pochwały od Maurizio Sarriego, za którą niestety nie poszło nic dalej. Polak grał w drużynie rezerw, ale szansy w pierwszym zespole nie dostał ani razu. Pod koniec roku postanowił, że nie przedłuży umowy z londyńskim klubem, co skończyło się tym, że wylądował na ławce rezerwowych w drużynie U-23. Ostatni mecz w tym zespole rozegrał 27 października 2018 roku. Młodzieżowy reprezentant Polski musiał więc czekać do końca czerwca, by opuścić Chelsea, bo właśnie wtedy kończył się jego dwuletni kontrakt. Podobno naszego rodaka chciały mieć u siebie także kluby z Serie A, ale on zdecydował się na PSG, z którym podpisał dwuletni kontrakt.

 – Bardzo się cieszę, że mogłem dołączyć do Paris Saint-Germain. To dla mnie wielki zaszczyt, że będę mógł grać w drużynie mistrza Francji. Ten klub jest znany z tego, że pozwala wielu młodym zawodnikom wykazać się ich potencjałem. Po moich ostatnich doświadczeniach z Anglii zrobię wszystko, by kontynuować rozwój w fantastycznym zespole z najlepszymi bramkarzami. Już nie mogę się doczekać pierwszego treningu, który odbędzie się w poniedziałek – powiedział Marcin Bułka po podpisaniu kontraktu.

No właśnie, Bułka mówi, że dołącza do klubu, który daje szansę młodym zawodników, ale nie do końca tak jest z bramkarzami, o czym powiedział nam dziennikarz Przeglądu Sportowego, Wojciech Adamczak, który specjalizuje się w piłce francuskiej: – W PSG młodzież dostawała sporo szans, na pewno więcej niż w wielu innych czołowych klubach, ale to akurat nie dotyczy bramkarzy. Większość młodych golkiperów, którzy ostatnio bronili w rezerwach, odchodziła na wypożyczenia, a potem definitywnie zmieniała klub, bez szansy pokazania swoich umiejętności w pierwszej drużynie.

Inna sprawa, że obecnie PSG jest jedynym klubem z czołówki, w którym na pozycji bramkarza nie występuje kozak. Ba, często w topowych drużynach jest dwóch golkiperów, których trudno byłoby wygryźć. No a w PSG są Alphonse Areola i Kevin Trapp, który wraca z wypożyczenia do Eintrachtu. Bez wątpienia nie są to najlepsi bramkarze świata, co nie zmienia jednak faktu, że przed Bułką stoi i tak bardzo trudne zadanie.

Szansa na zostanie numerem dwa jakaś jest, ale musiałby zajść bardzo korzystny zbieg okoliczności. Na szczęście dla Bułki ani Areola, ani Trapp nie chcą spędzić kolejnego sezonu na ławce i scenariusz, w którym ta dwójka walczyłaby o miejsce w bramce nie zadowala żadnego z nich. Dla Polaka najlepiej byłoby, gdyby do Paryża trafił bramkarz, który byłby niekwestionowanym numerem jeden, obecnie jedynym kandydatem do tego jest Gianluigi Donnarumma – powiedział Adamczak.

– Prawdopodobnie Bułka zajmie jednak pozycję bramkarza numer trzy, będzie grał w rezerwach i liczył na to, że w przypadku kontuzji, któregoś z bramkarzy uda mu się wskoczyć do składu chociaż na mecz Pucharu Ligi. We Francji rozgrywa się dwa puchary, możliwe, że PSG szybko zapewni sobie mistrzostwo, albo awans z grupy Ligi Mistrzów, więc prawdopodobnie będzie kilka okazji, by dać szansę zmiennikom. Nie chcę mi się wierzyć, że Bułka byłby jedynym zastępcą dla podstawowego bramkarza, bo jednak patrząc na czołowe kluby europejskie, to żaden nie ma tam zawodnika z tak małym, w zasadzie zerowym doświadczeniem – kończy dziennikarz Przeglądu Sportowego.

Jak na razie Marcin Bułka prowadzi swoją karierę w dość ryzykowny sposób, ponieważ po raz drugi wybrał jeden z największych klubów świata, w którym trudno będzie mu wywalczyć bluzę z numerem jeden. Ba, nawet zostanie drugim bramkarzem PSG wydaje się obecnie mało prawdopodobne. Mamy jednak nadzieję, że 19-latek wie co robi, a za kilka lat nie pozostaną mu tylko wspomnienia z szatni dwóch wielkich klubów.

bb

Najlepsza oferta powitalna na rynku: bonus 200% aż do 100zł! Drugi bonus to podwojenie depozytu aż do 900 złotych! Dodatkowo jeszcze 40 zł we freebetach!

Fot. Twitter PSG

KOMENTARZE (10)